Marysia R. Posted January 31, 2015 Posted January 31, 2015 Żyją pod wiaduktem koło dworca kolejowego. Wiadukt zapewnia im osłonę przed opadami i są tam dokarmiane przez starszą Panią, która mieszka w okolicy. Codziennie jeżdżę z tego dworca na uczelnię więc w miarę regularnie je widuję. Zaczęłam zwracać na nie baczniej uwagę ze względu na to, że jeden z nich jest w pełni oswojony - piękny, miziasty rudzielec (co ciekawe na 90% jest wykastrowany). Kręci się w pobliżu peronu i parkingu, wystarczy go zawołać i natychmiast podbiega do człowieka, ociera się o nogi i głośno mruczy domagając się głaskania. Pozostałe koty są dzikawe - tzn. na widok człowieka podchodzącego do miejsca gdzie są dokarmiane biegną i miauczą domagając się jedzenia ale na wyciągniętą rękę reagują odskoczeniem na bezpieczną odległość. Trzymają się okolic wiaduktu i raczej nie podchodzą bliżej dworca. O ile się orientuję koty są cztery, oprócz wyżej wspomnianego rudzielca jeden duży, o pięknym stalowo-szarym umaszczeniu i dwa biało-pręgowane z czego jeden z mocno zaropiałymi oczami - prawdopodobnie chory. Z wyjątkiem rudego nie potrafię powiedzieć jakiej są płci. Nie ukrywam, że rudy kocur bardzo zapadł mi w serce i jestem właściwie zdecydowana zabrać go do domu i dać DS. Trochę się obawiam co powie na to moja kocica (ale dla niej też byłoby lepiej gdyby miała kocie towarzystwo) i jak taki uliczny kot odnajdzie się w domowych warunkach ale dla takiego ufnego kota to chyba lepsze rozwiązanie niż ulica. Ale poz tym chciałabym w jakiś sposób pomóc jego towarzyszom niedoli. Wydaje mi się, że „udamawianie” takich kotów i próba przystosowania ich do życia w domu może być trudna a dla nich wcale nie najlepsza. Dlatego w grę wchodzi raczej pomoc na miejscu. Chciałbym przede wszystkim spróbować zbudować im budki (takie jak tu: http://budkadlakota.blox.pl/html)żeby miały się gdzie schronić. Znalazłam polecanego na miau producenta takich styropianowych pudeł, napiszę do nich z pytaniem czy można zamówić nie dużą ilość i jaki to byłby koszt. Oprócz tego może dałoby radę zabrać do weta tego chorego kota? No i może włączyć się w dokarmianie żeby weprzeć tą Panią, która robi to w tej chwili. Zupełnie nie mam doświadczenia, nigdy nie miałam do czynienia z opieką nad wolno żyjącymi kotami więc wszelkie sugestie osób bardziej doświadczonych w temacie bardzo mile widziane. Wrzucam na razie fotki rudzielca, zdjęć reszty kotów nie mam ale postaram się zrobić. Quote
Marysia R. Posted January 31, 2015 Author Posted January 31, 2015 Szaro-stalowy kocurek (albo koteczka). Dzikusek, nie dał do siebie bliżej podejść. Quote
Marysia R. Posted January 31, 2015 Author Posted January 31, 2015 FINANSE Wpływy: 17.04 - 118,23zł - bazarek (link) Wydatki: 21.02 - 140zł - wizyta u weta z chorym kocurem (90zł kastracja + 50zł antybiotyk) (paragon) Saldo: -21,77 Quote
malagos Posted January 31, 2015 Posted January 31, 2015 dokarmianie wolnożyjących kotów to obowiązek gminy, jest to zapisane w ustawie z 2011 - może warto to wykorzystać? Quote
konfirm31 Posted January 31, 2015 Posted January 31, 2015 Jestem. Piękny rudzielec :). Kotami, opiekują się u nas Pani Krysia, Pani Marzena i Pani Basia. Wiem, że je codziennie dokarmiają wieczorami - zawsze w tych samych miejscach i o tej samej porze. To dokarmianie, powinno byc zależne od panujących warunków atmosferycznych i "stanu" kociej populacji. Kocice są wyłapywane i sterylizowane na koszt gminy i po trzech dobach(spędzonych u wolontariuszki) - wypuszczane. Ślepe mioty, należy usypiać na koszt gminy. Karmiciele kotów(podpisują z gminą umowę na wolontariat), powinni mieć rekompensowane przez gminę wydatki na karmę dla kotów - w zależności od ilości podopiecznych. W realu - bywa różnie :( Kot dziki, powinien przebywać na wolności, bo jest potrzebny w ekosystemie, jako tępiciel gryzoni. Ten rudy, to pewnie kot domowy, który z jakiegoś powodu, stracił dom. Świadczy o tym ufność do człowieka i prawdopodobna kastracja. Reakcja na człowieka, odróżnia kota wolnożyjacego, od kota domowego - bezdomnego. Takiemu bezdomniakowi, lepiej znaleźć dom, bo nadmierna ufność, może go zgubić :( Trochę się "dokształciłam" o kotach od moich pan i z netu, przygotowując pismo do gminy w sprawie uchwały nt opieki nad bezdomnymi zwierzętami ;) Quote
Marysia R. Posted January 31, 2015 Author Posted January 31, 2015 Dzięki że zajrzałyście :) Wszelkie wskazówki się przydadzą :) Wiem, że w mieście gdzie przebywają koty była jakiś czas temu szeroko zakrojona akcja sterylizowania i kastrowania kotów wolno żyjących (na takiej zasadzie jak opisałaś konfirm) więc może tak być, że one wszystkie są "zneutralizowane" ;) Myślę, że ważne żeby im skombinować jakieś schronienie bo one tam nawet nie mają się gdzie ukryć, nie wiem gdzie spędzają noce. Dlatego pomyślałam o tych budkach. Sądząc z opisu nie jest bardzo trudno je zrobić a i koszt nie jest ogromny. Napisałam już maila do tej firmy od pudeł, zobaczymy co mi odpiszą. Quote
konfirm31 Posted January 31, 2015 Posted January 31, 2015 http://www.canis.org.pl/wolnozyjace.html http://www.kocipazur.org/index.php?id=994 Quote
AlfaLS Posted January 31, 2015 Posted January 31, 2015 A jaka jest cena tych budek? I ile za transport? Pytam bo na miau kiedyś były takie szczegółowe porady jak takie budki ze styropianu robić. Może będzie trzeba je tam odszukać... A rudzielec piękny. Wcale się nie dziwię, że wpadł w oko . Co do dzikusów to różnie bywa. Z reguły ja są młode i dają sobie radę to trudno je udomowić ale jak są trochę starsze to już łatwiejsza sprawa. Ich pozycja "na wolności" nie jest już taka fajna i chętniej współpracują z człowiekiem. Sama miałam w domu kilka takich . Quote
Marysia R. Posted February 1, 2015 Author Posted February 1, 2015 http://www.canis.org.pl/wolnozyjace.html http://www.kocipazur.org/index.php?id=994 Dziękuję, pierwszy artykuł już czytałam ale drugi z chęcią zerknę :) A jaka jest cena tych budek? I ile za transport? Pytam bo na miau kiedyś były takie szczegółowe porady jak takie budki ze styropianu robić. Może będzie trzeba je tam odszukać... A rudzielec piękny. Wcale się nie dziwię, że wpadł w oko . Co do dzikusów to różnie bywa. Z reguły ja są młode i dają sobie radę to trudno je udomowić ale jak są trochę starsze to już łatwiejsza sprawa. Ich pozycja "na wolności" nie jest już taka fajna i chętniej współpracują z człowiekiem. Sama miałam w domu kilka takich . Dzięki, że zajrzałaś :) Ja właśnie mam na myśli takie własnoręcznie robione budki. Ten link, który wrzuciłam do pierwszego postu nie działał ale już poprawiłam (http://budkadlakota.blox.pl/html), tam jest właśnie instrukcja zrobienia takiej budki. Ale do tego najlepiej mieć te styropianowe pudła i dlatego napisałam do producenta z pytaniem o cenę. Na miau znalazłam informację, że koszt zrobienia takiej budki to mniej więcej 50zł. Z tym, że na trzy koty jedna taka nie wystarczy. Muszą być co najmniej dwie a nie wiem czy nie powinny być trzy. Bo na miau piszą że taka budka to dla jednego kota, ew. dwóch niedurzych i zaprzyjaźnionych. Nie tylko jest urodziwy ale do tego ma świetny charakter :) I masz takie doświadczenie, że one się adaptują do domowych warunków? Ja mam zawsze wątpliwości, czy taki kot, który całe życie żyła na ulicy jest szczęśliwy kiedy zamknie się go w mieszkaniu. Ale zupełnie nie mam doświadczenia więc to tylko takie moje gdybanie. Miałam kiedyś co prawda kotkę z mojej wsi, która przyszła za mną ze sklepu ale była kotem wychodzącym. Te koty nie wyglądają mi na młode (na pewno nie są to podrostki). Quote
AlfaLS Posted February 1, 2015 Posted February 1, 2015 Z moich doświadczeń wynika że spokojnie adoptują się do domowych warunków. Jak to kiedyś powiedziała doktor Sumińska pies czy kot szybko przyzwyczają się do dobrego. Przyznam, ze z tych, które ja zgarnełam z podwórek to po pewnym czasie żaden nie chciał wychodzić na zewnątrz. Może miałąm takie szczeście? Co innego młode, zdrowe, ciekawe świata. Te chcą wychodzić. Starsze, tak jak starsi ludzie - ważne żeby była pełna miseczka, najlepiej z puszką lub gotowanym, ciepłe legowisko - moje lubiły siedzieć koło kaloryfera lub na parapecie nad kaloryferem - i czysta kuwetka. Teraz mam w domu trzy młode wariaty kocie i te niby dzikie koty starsze to przy nich ideały były... Quote
Nutusia Posted February 1, 2015 Posted February 1, 2015 Obecna! :) Trzeba dopytać która teraz lecznica w mieście ma podpisaną umową z miastem. Jeśli ta "właściwa" - sprawa byłaby prostsza ;) Quote
Guest Elżbieta481 Posted February 1, 2015 Posted February 1, 2015 Jeżeli jesteś zdecydowana Marysia zabrać Rudzielca do domu to zrób to jeśli oczywiście masz warunki jak najszybciej.Jeśli kot szuka towarzystwa ludzi to nie popełnij błędu takiego jak ja....U nas na tym osiedlu pojawił się kot.Cudny,pręgowany.Feluś..Jednocześnie ktoś wywalił sukę Almę i ja popełniłam błąd.Podjęłam decyzję,że najpierw Alma.Bałam się,że za momencik będzie psów więcej i oczywiście ew.miot uśpię,ale,,ale,,ale...Felusia podleczyłam,odrobaczyłam,dokarmiałam..Zajęłam się Almą i ją chroniłam..Feluś zniknął..Nie wiem co się z nim stało..Gdybym była szybsza,gdybym jego zabrała..Chciałam podleczyć,bo kasłał..Jak wprowadzić chorego kota do stada?Nie wiem co się z nim stało..Mam nadzieję,że ma dom,że jest kochany,bo tak piękny kot musi być bezpieczny...Nie chcę myśleć,że jeden z sąsiadów człowiek bardzo,bardzo religijny skrzywdził Felusia.. Także Marysiu jeśli możesz zabrać zabieraj,bo póżniej jest tylko żal i wielkie wyrzuty sumienia. EOT Ela Quote
róża35 Posted February 1, 2015 Posted February 1, 2015 Marysiu ,zabierz jak najszybciej kocia do siebie ,jeśli podjęłaś taką decyzję,a co z tym chorym kotem? trzeba go wziąć do weta,bo koci katar , a na pewno go ma ,sam się nie wyleczy,kot może w męczarniach umierać,bo przy tej chorobie koty tracą apetyt,ślepną.... Quote
Kejciu Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Wieczorkiem wrzucę zdjęcie to co Ci wysłałam tydzień temu jak czekałam na koleżankę na stacji z którą jechałyśmy do schroniska :) Ja jak zawsze w samochodzie mam zarówno kocią jak i psią karmę to i brzuszek rudzielca został napełniony :) Kocio cudny! A moja siostra wczoraj adoptowała kolejnego już 3 kotka - tym razem bez oczka.... ciekawe jak odbędzie się socjalizacja z rezydentkami :) Quote
Nutusia Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Z kotami zawsze trudniej niż z psami - tym bardziej kciuki trzymam! :) Quote
irenas Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Marysiu, gdzie mam dostarczyć dwie duże torby suchego kitikata, które mam w nadmiarze? Wzięłaś rudzielca? Jak nie to może ja go wezmę, jeśli psów się nie boi, albo potrafi je sobie ustawić (Szymek potrafił). Quote
Grażyna49 Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Wpadłam ja też z odwiedzinami. Wydaje mi się,że widziałam takie pudła styropianowe w którymś z marketów budowlanych . Poszukam w wolnym czasie. Rudzielec prześliczny. Quote
Grażyna49 Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Tak na szybko znalazła producenta. Tam są różne wymiary. Ważne ,że jest podana cena pudełka i dostawy http://sprzedajemy.pl/pudelka-styropianowe-60-litrow,10110827?source=right To jest duże 60 litrowe,chyba na 2 kotki by wystarczyło koszt z dostawą 53 http://sprzedajemy.pl/styropianowe-pudelka,8303047?source=right Bo to chyba za małe nawet na jednego kotka 12 litrów. Nie mam pojęcia jakiej wielkości powinny być te budeczki. Quote
Marysia R. Posted February 2, 2015 Author Posted February 2, 2015 Dziękuję za liczne przybycie :) Rudzielec jest już bezpieczny, zabrałam go dzisiaj do domu. Jest brudny jak święta ziemia, cały w szary i w olejach od wchodzenia pod samochody. Ułożył się na łóżku i odsypia. Między nim a moją kocicą nie doszło do rękoczynów więc myślę, że będzie dobrze tylko potrzeba czasu :) Z moich doświadczeń wynika że spokojnie adoptują się do domowych warunków. Jak to kiedyś powiedziała doktor Sumińska pies czy kot szybko przyzwyczają się do dobrego. Przyznam, ze z tych, które ja zgarnełam z podwórek to po pewnym czasie żaden nie chciał wychodzić na zewnątrz. Może miałąm takie szczeście? Co innego młode, zdrowe, ciekawe świata. Te chcą wychodzić. Starsze, tak jak starsi ludzie - ważne żeby była pełna miseczka, najlepiej z puszką lub gotowanym, ciepłe legowisko - moje lubiły siedzieć koło kaloryfera lub na parapecie nad kaloryferem - i czysta kuwetka. Teraz mam w domu trzy młode wariaty kocie i te niby dzikie koty starsze to przy nich ideały były... Może będzie trzeba pomyśleć nad takim rozwiązaniem, z tym że wtedy potrzebne by były domy tymczasowe (ew. od razu stałe), które podjęły by się opieki nad takimi dzikuskami... Obecna! :) Trzeba dopytać która teraz lecznica w mieście ma podpisaną umową z miastem. Jeśli ta "właściwa" - sprawa byłaby prostsza ;) Z tego co wiem to z Mastifem (wiem, że na pewno jeżdżą tam zwierzęta po wypadkach więc domyślam się, że koty też). Marysiu ,zabierz jak najszybciej kocia do siebie ,jeśli podjęłaś taką decyzję,a co z tym chorym kotem? trzeba go wziąć do weta,bo koci katar , a na pewno go ma ,sam się nie wyleczy,kot może w męczarniach umierać,bo przy tej chorobie koty tracą apetyt,ślepną.... Dzisiaj kiedy tam byłam tego chorego nie było, był tylko rudy i stalowo-szary. Zorientuję się, czy jest szansa na złapanie go "ręcznie" czy konieczna byłaby klatka-łapka. No i jest jeszcze problem gdzie go przetrzymać na czas leczenia... [...]A moja siostra wczoraj adoptowała kolejnego już 3 kotka - tym razem bez oczka.... ciekawe jak odbędzie się socjalizacja z rezydentkami :) Gratuluję dokocenia, oby przebiegło gładko :) (Widziałam zdjęcia, kiciuś śliczny :)) Marysiu, gdzie mam dostarczyć dwie duże torby suchego kitikata, które mam w nadmiarze? Wzięłaś rudzielca? Jak nie to może ja go wezmę, jeśli psów się nie boi, albo potrafi je sobie ustawić (Szymek potrafił). Irenko karma na pewno się przyda, dziękuję :) Ja jeżdżę z uczelni pociągiem przez twoje okolice więc może udałoby mi się przejąć ją na stacji? Napiszę pw. Tak na szybko znalazła producenta. Tam są różne wymiary. Ważne ,że jest podana cena pudełka i dostawy http://sprzedajemy.pl/pudelka-styropianowe-60-litrow,10110827?source=right To jest duże 60 litrowe,chyba na 2 kotki by wystarczyło koszt z dostawą 53 http://sprzedajemy.pl/styropianowe-pudelka,8303047?source=right Bo to chyba za małe nawet na jednego kotka 12 litrów. Nie mam pojęcia jakiej wielkości powinny być te budeczki. To 12 litrowe to na pewno za małe. Ale te po sześćdziesiąt byłyby chyba ok, polecane na miau mają 51 litrów. Ja dzisiaj dostałam odpowiedź mailową od tego producenta do którego pisałam i wygląda to tak, że cena za trzy takie pudła to 3x 24,50zł + 25zł za przesyłkę kurierską czyli razem 98,50zł. Z tym że ja dzisiaj obejrzałam ten teren pod kontem miejsca na postawienie tych budek i wygląda to dosyć słabo. Bo tak, mogłyby stać pod wiaduktem ale tam byłyby bardzo na widoku a to obawiam się oznacza, że zostały by błyskawicznie zniszczone. Druga opcja to jest schowanie ich za "podstawą" wiaduktu i o tym myślałam od początku (zakładając, że nikt tam nie łazi) ale kiedy tam dzisiaj poszłam to okazało się, że jest tam leży pełno pustych butelek po alkoholu i ludzkiego g.... więc to miejsce odpada... No i jest jeszcze opcja umieszczenia ich na górze niewielkiej skarpy gdzie przylegałyby "plecami" do ogrodzenia parkingu dla pksów. W tej sytuacji jest to jedyna akceptowalna opcja. Nie wiem czy to jest najlepsze rozwiązanie ale jedyne. Jak myślicie? A poza tym udało mi się dzisiaj zrobić zdjęcie temu stalowo-szaremu kocurkowi (pozostałych nie było). Ona na tym drugim zdjęciu wygląda jak by nie miał oczka ale to kwestia słabego zdjęcia. Quote
konfirm31 Posted February 2, 2015 Posted February 2, 2015 Cieszę się, że Rudzielec już u Ciebie i bezpieczny :). Z umowami gminy z wetem, jest różnie. U nas umowę z gminą na udzielanie opieki zwierzętom "powypadkowym", ma jeden wet, a na sterylizacje, kastracje, usypianie ślepych miotów itp - dwóch innych. Quote
Marysia R. Posted February 2, 2015 Author Posted February 2, 2015 A widzisz, to w takim razie muszę się dowiedzieć bo może tutaj też tak jest. Quote
Kejciu Posted February 3, 2015 Posted February 3, 2015 Widziałam rano przed 6 - dzikusek - sypnęłam karmę i zanim weszłam na peron to już pałaszował :)albo pałaszowała :) Quote
Marysia R. Posted February 3, 2015 Author Posted February 3, 2015 Ładne to zwierzątko... Oj tak, ten szaraczek jest wyjątkowo urodziwy, w rzeczywistości jeszcze ładniejszy niż na zdjęciach. Ma niespotykane umaszczenie. Dzisiaj kotów nie zastałam na miejscu, obejrzałam za to dokładnie to miejsce na skarpie. Ponieważ tam jest nie za dużo miejsca to wydaje mi się, że korzystniej będzie jednak zrobić jedną dużą budkę zamiast dwóch czy trzech małych. No i znalazłam takie pudło, pojemność 112l, na miau jest info że taka budka wystarczy nawet dla czterech kotów. Koszt z dostawą 74zł. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.