konfirm31 Posted February 3, 2015 Posted February 3, 2015 A czy tą budkę można tam jakoś zamaskować? Żeby się w oczy nie rzucała? http://www.koteria.org.pl/miejskie/budki_instrukcja.htm Quote
Marysia R. Posted February 3, 2015 Author Posted February 3, 2015 No właśnie na tej skarpie będzie można ją troszkę schować za rosnącymi tam krzakami. No i jest nadzieja, że nikomu nie będzie się chciało wspinać pod tą, dość stromą skarpę. Quote
Marysia R. Posted February 3, 2015 Author Posted February 3, 2015 Niestety nie, ani wczoraj ani dzisiaj go nie widziałam. Quote
irenas Posted February 3, 2015 Posted February 3, 2015 Marysiu O., a może ja tę karmę po prostu przywiozę albo do Ciebie, albo zostawię ją u Nutusi? Nie kryję, że chętnie zrobiłabym sobie (i Szerlokowi oraz Dziuni) wycieczkę. Co Ty na to? Quote
Marysia R. Posted February 3, 2015 Author Posted February 3, 2015 Jeśli masz ochotę to oczywiście, nie ma problemu :) Nie chciałam po prostu żebyś musiała jechać tak daleko dlatego zaproponowałam takie rozwiązanie :) Quote
irenas Posted February 3, 2015 Posted February 3, 2015 Kiedy ja lubię jeździć, a moja "gadzina" jeszcze bardziej. Tylko powiedz, kiedy mam przyjechać i gdzie dokładnie, bo Twój dom widziałam chyba tylko z daleka (jeśli to był Twój, taki zielony?). Quote
Marysia R. Posted February 3, 2015 Author Posted February 3, 2015 Jutro będę w domu cały dzień więc jeśli Ci odpowiada to zapraszam :) Tak, dom zielony z pomarańczowymi oknami ;) Wyślę Ci na pw adres. Quote
Marysia R. Posted February 3, 2015 Author Posted February 3, 2015 Wysłałam :) Tylko daj proszę znać o której godzinie będziesz jak już sobie zaplanujesz :) Quote
róża35 Posted February 3, 2015 Posted February 3, 2015 Niestety nie, ani wczoraj ani dzisiaj go nie widziałam. Biedak ,gdzieś ukrył się może w kątku i cierpi,niestety nie wszystkim dzikim kotom możemy pomóc:(:(.... Quote
malagos Posted February 4, 2015 Posted February 4, 2015 Taka duża budka wydaje się dobrym wyjsciem, i to schowanie za krzakami, super! Quote
Nutusia Posted February 4, 2015 Posted February 4, 2015 Koty mają to do siebie, niestety, że gdy cierpią chowają się przed człowiekiem i nie szukają - jak psy - pomocy u niego...:( Quote
Grażyna49 Posted February 4, 2015 Posted February 4, 2015 Większa budka,na kilka kotków ma też dodatkowo tą zaletę,że wspólnie się dogrzewają.Jeśli tylko na tyle się zaprzyjaźnią,że zechcą razem mieszkać. W tych krzakach ,po owinięciu czarną folią będzie mało widoczna,na wierzch mozna liści z ziemią/piaskiem narzucić. Oszczędność też jest bo budka na 4 kotki 70-80 a nie 50 od sztuki. Quote
Mazowszanka13 Posted February 4, 2015 Posted February 4, 2015 Rudas prześliczny :) Na dogo działa gosia7 (Warszawa-Włochy, która pomaga kotom, wyłapuje je i adoptuje. Może ona wspomoże Cię radą w kociej kwesti. Quote
Kejciu Posted February 5, 2015 Posted February 5, 2015 Wczoraj jak wysiadłam z pociągu pod wiaduktem słyszałam koci krzyk - chyba koty się biły - wkurzona byłam bo najpierw pociąg spóźnił się 20 min ( ten na który biegnę prawie 2km aby na niego zdąrzyć ), potem stałam w kolejce po bilet miesięczny, potem po pieczywo - rozejrzałam się ale kotów nie widziałam - pędem do domu - najpierw ogarnąć psy a potem do kotów - no i co podchodzę pod blok rodziców i na środku drogi stoi KOT i płacze - kucnęłam to wskoczył mi na kolana - ja kota pod pachę i na górę... dostał jeść, miał masę pcheł, zabrałam do lecznicy - okazało się że chłopiec ma około 7 msc - niekastrowany, z gniazdami pcheł, odpchliliśmy, odrobaczyliśmy - został w lecznicy bo nie miałam go gdzie zabrać :( u rodziców są drzwi przesuwne więc dalece ryzykowne byłoby zostawić go w mieszkaniu gdzie są dwa psy, u mnie są dwa koty ( na dokoceniu ) więc nie mam gdzie go odizolować - i został w lecznicy - ogłoszenia zrobione.... Jedna osoba z FB ( znajoma ) napisała mi że możliwe że on jest czyjś i że niepotrzebnie go zabrałam - no ludzie! i że widziała go od 2 dni .... przecież zimno, śnieg a to malizna... i teraz nasuwa się pytanie - czy kot domowy byłby w takim stanie z takimi pokładami pasażerów na gapę??!!!! Jeśli się ma kota to trzeba o niego dbać - żeby nie okazało się tak jak z owczarkiem jakiego Marysia znalazła...że dom się odnalazł ale niekoniecznie to był dom marzeń dla takiego psa... Quote
malagos Posted February 5, 2015 Posted February 5, 2015 Chyba ze to dom, jak u nas raz na wsi - przy studni chore na koci katar kocięta, pytam babę, , dlaczego ich nie leczy "Koty leczyć?? Tego jeszcze nie grali!!" Quote
Nutusia Posted February 5, 2015 Posted February 5, 2015 O tym samym pomyślałam - że to taki kot domny na niby... Wiedział gdzie czekać i o której, żeby się z Kasią spotkać ;) Quote
Grażyna49 Posted February 5, 2015 Posted February 5, 2015 Tak to jest na wsiach. Ja biorę mleko od jedynych gospodarzy we wsi co krowy trzymają. Gospodarstwo kilka razy złotą wiechę wygrało o czym dumnie świadczą przyczepione dyplomy. Krowy czyściutkie , zawsze czysta słoma podścielona /a wpadam o różnych porach dnia,więc nie na pokaz/ Taśmociąg wywozi fekalia.....prawie luksus. Pies w typie kaukaza w sporym kojcu z dużą budą wysłaną słomą. Czyli niby dbają o zwierzęta. No i koty , piękne ,kolorowe,naliczyłam 4. Widzę,że nowe,jeszcze młode. Nie widzę kotki która jeszcze w ubiegłym roku na myszy w stodole polowała. "A pani ,coś jej z oczu ciekło i trza było zlikwidować.".Już wolałam nie pytać na czym to likwidowanie polegało. Mam nadzieję,że uśpili,bo wet co 2 tygodnie do krów zagląda......... Psami się opiekują nawet jak t.z.w. podziałowe we wrześniu się przyplątają,karmią,poją do stodoły wpuszczą. Od wiosny psiaki wracają "na swoje" działki.Nz zimę jak działkowicze nie przyjeżdżają znowu do gospodarzy. Na szczęście wśród działkowiczek jest kilka zorientowanych na niechciane szczeniaki ,więc wyłapują i sterylki robią. O koty jednak nikt nie dba. Jedynie moja sąsiadka z pierwszej działki budki po działkach /przez płot włazi/ rozstawia i jedzonko im wozi. Chyba lepiej mmają na tych działkach niż u "moich "gospodarzy. Quote
Marysia R. Posted February 5, 2015 Author Posted February 5, 2015 Z kotami jest chyba jeszcze trudniej niż z psami. Wiele z nich ma właścicieli ale żyją jak gdyby "obok" ludzi, nikt się nimi specjalnie nie przejmuje. Po prostu są. Twoje znalezisko Kasiu urocze, mam nadzieję, że szybko uda mu się znaleźć dobry dom :) Nutusia ma rację, wiedział chłopak kiedy wyleźć na tą drogę ;) Ja dzisiaj wracając z Wa-wy poszłam pod wiadukt sypnąć suchego jedzenia i spotkałam tego chorego kota. Nie wygląda najlepiej, ma zaropiałe oczy (szczególnie jedno), jest dość chudy i ma jak gdyby opuchnięty pysk i szyję (prawdopodobnie dość mocno powiększone węzły chłonne). Próbowałam do niego podejść na tyle żeby dało się go złapać ale uciekał jak tylko za bardzo się zbliżyłam i w końcu przeskoczył przez płot na teren parkingu. Zapomniałam telefonu z samochodu więc nie mam niestety zdjęć. Przy okazji zobaczyłam, że za tym płotem na trawie leży inny, martwy kot... :( Ciężko powiedzieć czy zabił go samochód czy jakaś choroba... Dzwoniłam już do lecznicy z pytaniem o pożyczenie klatki-łapki, w tej chwili jest ona gdzieś "w obiegu", Pani doktor skontaktuje się z osobą, która ją ma i da mi znać. Wczoraj dostałam od irenas 3,6kg karmy dla "podwiaduktowych" kotów, bardzo dziękuję :) Zamówiła już też przez allegro pudło na budkę. Quote
malagos Posted February 6, 2015 Posted February 6, 2015 Boziulko, to jak pomóc temu choremu? Może złapie się do klatki, to wtedy jakaś szansa będzie Quote
róża35 Posted February 6, 2015 Posted February 6, 2015 Biedactwo ten chory mruczek,schudł ,bo nie może jeść,nie czuje głodu z tego kociego kataru,makabra,żeby jakoś chciał się jednak złapać-marzenie.... Quote
Kejciu Posted February 7, 2015 Posted February 7, 2015 Martyś jakby trzeba było dopilnować klatki wieczorem to wiesz - mam rzut beretem więc jestem do dyspozycji. Co z kotkiem w sytuacji że uda się go złapać ?gdzie trafi?jakiś plan? Quote
Marysia R. Posted February 7, 2015 Author Posted February 7, 2015 Dzięki Kasiu. Planu nie ma, tzn. myślałam że może lecznica zgodziłaby się, żeby zamieszkał ten niezbędny czas u nich w klatce gdybyśmy się zobowiązali do codziennej opieki nad nim. Ale nie pytałam jeszcze o to. Na razie czekam na info w sprawie klatki. Tak czy inaczej wszystkie pomysły w tej kwestii mile widziane. A co z Twoim podopiecznym? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.