Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

I jak kociurki? Dobrze, ze pogoda w miarę, nie minus 20 st.

U sąsiada są dwa koty, i tak mi ich żal, jak siedzą na parapecie wpatrzone wgłąb mieszkania, ale i tak nikt ich nie wpuści do domu (kot w domu? A skąd!)

Posted

Ostatnio jak byłam to kotów nie widziałam. Cały czas czekam na info w sprawie klatki, Pani doktor miała do mnie zadzwonić ale chyba zadzwonię sama bo może zapomniała.

Wczoraj przyszło styropianowe pudło więc budka jest już w trakcie budowy. Jak skończę to wstawię zdjęcia. Muszę pomyśleć kiedy najlepiej ją ustawić bo wolałabym się nie rzucać w oczy (a pudło jest wielkie) bo zaraz się ktoś zainteresuje, nie koniecznie w dobrej intencji. Pewnie pojadę wcześnie rano ;)

Posted

Ostatnio jak byłam to kotów nie widziałam. Cały czas czekam na info w sprawie klatki, Pani doktor miała do mnie zadzwonić ale chyba zadzwonię sama bo może zapomniała.

Wczoraj przyszło styropianowe pudło więc budka jest już w trakcie budowy. Jak skończę to wstawię zdjęcia. Muszę pomyśleć kiedy najlepiej ją ustawić bo wolałabym się nie rzucać w oczy (a pudło jest wielkie) bo zaraz się ktoś zainteresuje, nie koniecznie w dobrej intencji. Pewnie pojadę wcześnie rano ;)

Ja jestem po 6 rano lub wieczorkiem - jakby co to dzwoń pomogę :-)

Posted

Dla mnie nie... Się na kotach nie znam i nie kumem ich zachowań.
Kotom chyba jest o wiele trudniej zaakceptować siebie nawzajem - przynajmniej ja mam takie doświadczenia. Kiedyś Nocka nie chciała mieć nic wspólnego z Dzionkiem i do końca jego życia udawała, że go nie ma. Potem Helenka się chciała z domu wyprowadzać, gdy pojawiły się kolejno maluchy - Buźka i Krystynka, a teraz ma ustawicznego focha na Kocia, choć ten ostatni jest już u nas 5 miesięcy. Jedyne koty, które żyły u nas w przyjaźni to Bolek i Lolek, ale to byli bracia.

Myślę jednak, że kociarze mogliby mieć takie same przemyślenia na temat tymczasowania psów ;)

Posted

Też nie bardzo to sobie wyobrażam na takiej zasadzie jak z psami. Ale domyślam się, że trening czyn mistrza ;)

Budka jest już gotowa. Wygląda tak:

zdje%25CC%25A8cie%25201-21.JPG

 

zdje%25CC%25A8cie%25202-19.JPG

 

Przydałoby się tylko trochę więcej materiału do wyłożenia w środku. Pocięłam już dwie stare bluzy polarowe i jedne spodnie ale budka jest dużo i trochę tego mało :) Może ktoś z Was ma koc albo jakieś ciuchy polarowe, które nie nadają się już do użytku? Jeśli tak to chętnie przyjmę i przerobie na skrawki do wypełnienie budki :)

Wczoraj rozmawiałam z Panią, która dokarmia kotki. Robi to do dawna i w kilku punktach miasta. Mówiła, że musi czekać aż koty zjedzą bo inaczej przychodzą psy. Ja faktycznie kilkakrotnie widziałam tam malutkiego, czarnego pieska (typu ratlerek) nie wiem czy bezdomny czy ktoś go puszcza luzem? Pani powiedziała, że jeszcze jeden z kotów jest w miarę oswojony - ten szaraczek, którego zdjęcia są na wątku podchodzi do niej, łasi się i pozwala głaskać. Więc gdyby ktoś reflektował na adopcje to można pomyśleć :) Niestety chory kot jest zupełnie dziki i Pani też nie ma możliwości złapania go. Więc pozostaje nam klatka.

Posted

Koty potrafią być humorzaste, oj potrafią. Moje z reguły jakoś się dogadywały z tymczasami ale miałam też taki prypadek że jeden domownik w czasie tymczasowania kotki cały czas się załatwiał na środku pokoju. Na szczeście kotka była tylko tydzień / opiekunowie wyjeżdżali / ale nawet jak po nią przyszli to Pawełek zademonstrował swoje niezadowolenie i centralnie usiadł przed nimi i ... się załatwił na dywaniesad.gif.  Agatka pojechała - mój kotek od razu sobie przypomniał gdzie stoi jego kuweta.  

Posted

Mam kocyk polarowy nadgryziony przez psy (nie bedzie żal ciąć).

Wypiorę go i przyniosę w czwartek na spotkanie dogomaniackie (vide watek Arii)

 

Super, bardzo dziękuję :)

 

Koty potrafią być humorzaste, oj potrafią. Moje z reguły jakoś się dogadywały z tymczasami ale miałam też taki prypadek że jeden domownik w czasie tymczasowania kotki cały czas się załatwiał na środku pokoju. Na szczeście kotka była tylko tydzień / opiekunowie wyjeżdżali / ale nawet jak po nią przyszli to Pawełek zademonstrował swoje niezadowolenie i centralnie usiadł przed nimi i ... się załatwił na dywaniesad.gif.  Agatka pojechała - mój kotek od razu sobie przypomniał gdzie stoi jego kuweta.  

 

O matko, nie zazdroszczę. Chociaż w sumie mogło być gorzej, mógł sobie wybrać na alternatywną toaletę łóżko, kanapę albo wasze buty ;)

Posted

  :)

 

 

O matko, nie zazdroszczę. Chociaż w sumie mogło być gorzej, mógł sobie wybrać na alternatywną toaletę łóżko, kanapę albo wasze buty ;)

Niby tak biggrin.gif. Jednak gdy właściciele Agatki /tej koteczki/ zadzwonili jakiś miesiąć później czy nie mogłabym jej znowu przetrzymać przez kilka dni to nawet za bardzo nie naciskali jak im powiedziałam, że ze względu na mojego kotka i nas to jednak nie...

Posted (edited)

Grażyno bardzo dziękuję za życzenia w imieniu podwiaduktowych kotów.

 

Rudzielca już pokazuję :) Okazał się być bardzo proludzkim i zupełnie bezstresowym kotem. Najchętniej całe życie spędziłby na byciu mizianym i jedzeniu ;) Jesteśmy w trakcie leczenia świerzbowca ale poza tym kocisko jest zdrowe. Dochodzi jeszcze do drobnych tarć między nim i moją kicią ale adaptacja przebiegła całkiem sprawieni, z czasem będzie myślę jeszcze lepiej. Chłopak dostał na imię Goździk a wet ocenił go na 4-5lat :)

"Głaszcz!"

zdj%25C4%2599cie%25201-22.JPG

 

"Co masz dobrego?"

zdj%25C4%2599cie%25203-18.JPG

 

Ulubiona pozycja ;)

zdj%25C4%2599cie-19.JPG

 

zdj%25C4%2599cie%25205-8.JPG

 

zdj%25C4%2599cie%25202-20.JPG

Edited by Marysia O.
Posted

Oj tak łasuch z niego jest :) Ale dobrze odżywiony był już jak go zabrałam więc chyba Pani Karmicielka mu nie żałowała ;) Też myślę, że miał kiedyś dom bo bez problemu odnalazł się w domowych warunkach.

 

Chory kocur złapany. Akcja była błyskawiczna bo złapał się nie całe pół godziny po ustawieniu klatki. Miałam też szczęście bo pomimo, że na miejscu były też szaraczek to w klatkę od razu złapał się ten właściwy ;) Niestety kot jest zupełnie dziki co właściwie uniemożliwia jakiekolwiek leczenie. Żeby go uśpić musieliśmy ustawić klatkę pionowo tak, żeby nie mógł się przemieścić i podać zastrzyk przez kratki. Właściwie jedyna możliwość to podanie antybiotyku działającego przez dwa tygodnie. No i jest spore ryzyko, że choroba i tak wróci. Ale ponieważ koci katar jest mocno zaawansowany i przeszkadza mu w funkcjonowaniu normalnie to zdecydowałam się na to rozwiązanie, przynajmniej przez jakiś czas problem będzie rozwiązany. Koszt antybiotyku to 50zł. Kocur zostanie też wykastrowany. Zostanie przez noc w lecznicy a rano pojadę po niego i wypuszczę go z powrotem na wolność.

A oto bohater. Zdjęcie zrobiłam tylko jedno ale nie chciałam go dodatkowo stresować bo i bez tego był przerażony.

zdj%25C4%2599cie-20.JPG

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...