Jump to content
Dogomania
Cybulka

Pies w komunikacji zawsze w kagańcu. Bez względu na wagę i rasę

Recommended Posts

Ja z Odinkiem jeżdżę autobusem co najmniej 2 razy w tygodniu (niedługo mam nadzieję zrezygnujemy z komunikacji miejskiej na rzecz auta), nie wyobrażam sobie że miałby jeździć w kagańcu :P 

U mnie w mieście nikt się o yorka nie czepia a co do dyskusji o wyobraźni on zawsze jest na rękach, już pomijam że jest pierdołą kochającą cały świat i nie potrafi gryźć, nikt nie ma prawa na niego wpaść/nadepnąć czy cokolwiek :P U weta też kagańca nie nosi :P

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam też jeżdżę z psiną w typie yorka autobusem, co prawda raz na miesiąc- ale też bez kagańca. Bez przesady, nigdy nie będzie do końca sprawiedliwie, takie życie ;) Tym bardziej ,że u mnie mały pies w komunikacji miejskiej może być przewożony na kolanach- więc nie zamierzam być nadgorliwa i wciskać mu kagańca, żeby właściciele dużych psów nie czuli się uciśnieni :)) Miałam materiałowy kaganiec, nie nie mógł w nim ziać, a wielkiego mu nie kupię bo go przeważy :D Jeszcze nie spotkałam się z tym,żeby ktoś miał z tym jakieś problemy, nawet właściciele dużych psów. ..

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja miałam taką sytuacje że wyprosili pana z dużym psem bo nie miał kagańca, pan się awanturował że mój też nie ma no ale... :P

 

 

  1. Dozwolony jest przewóz psa pod warunkiem, że zwierzę nie zachowuje się agresywnie oraz jest trzymane na smyczy i ma założony kaganiec. Pasażer przewożący psa zobowiązany jest posiadać przy sobie ważny dokument poświadczający aktualność obowiązkowych szczepień psa.
  2. W pojazdach można przewozić, oprócz psa, także małe zwierzęta domowe, jeżeli nie są uciążliwe dla podróżnych (np. z powodu hałasu, zapachu). Przewożone zwierzęta powinny być umieszczone w pojemnikach przeznaczonych do przewozu zwierząt (w koszach, transporterach, klatkach) zabezpieczających przed wyrządzeniem szkody osobom trzecim, w sposób umożliwiający bezpieczny przewóz tych zwierząt.

Przepisy do życia mają się jak teoria do praktyki :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Yorkmanka no cóż, nie o jej i pierdyliard kropek tylko tak...
jakby mnie z takiego powodu wyprosić ktoś chciał z autobusu (co jest nierealne, bo nimi z psem nie jeżdżę no ale) to jeszcze by kontroler miał smród za wybieranie kto ma prawa przestrzegać.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja z Odinkiem jeżdżę autobusem co najmniej 2 razy w tygodniu (niedługo mam nadzieję zrezygnujemy z komunikacji miejskiej na rzecz auta), nie wyobrażam sobie że miałby jeździć w kagańcu :P

U mnie w mieście nikt się o yorka nie czepia a co do dyskusji o wyobraźni on zawsze jest na rękach, już pomijam że jest pierdołą kochającą cały świat i nie potrafi gryźć, nikt nie ma prawa na niego wpaść/nadepnąć czy cokolwiek :P U weta też kagańca nie nosi :P

 

A jak mój Waldinek też jest pierdołką i jest łagodniusi i lubi ludzi i chce się bawić i jest słodziutki i nikt nie ma prawa cokolwiek mu zrobić i nie umie gryźć ząbkami ...  ale ma 25kg to też mogę nie mieć z tych samych względów kagańczyka?

Bo ja też nie mogę dobrać na pyszczek i nie chcę pieska męczyć. A jeżdzę rzadziej niż wy!

 

 

Ja tam też jeżdżę z psiną w typie yorka autobusem, co prawda raz na miesiąc- ale też bez kagańca. Bez przesady, nigdy nie będzie do końca sprawiedliwie, takie życie ;)

 

nie zamierzam być nadgorliwa i wciskać mu kagańca, żeby właściciele dużych psów nie czuli się uciśnieni :))

 

To ja Waldinkowi też nie będę wciskać bo nie chcę być nadgorliwa, nie chcę żeby własciciele mniejszych psów czuli się pokrzywdzeni że nie ma kagańczyków na ich pieski...

 

A jakby coś się stało to powiem " bez przesady, nigdy nie będzie do końca sprawiedliwie, takie życie" :):)

 

 

Serio dziwicie się potem że ktoś jest cięty na małe pieski?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szczerze? To co ktoś myśli/mówi o moim psie mam głęboko gdzieś, nie karzę go kochać całemu światu, tak samo jak ja nie kocham całego świata.  

Nie mam pretensji do ludzi którzy nie lubią małych psów, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... W moim mieście mimo obowiązku posiadania kagańca ani konduktorzy ani kierowcy nie mają z tym problemu więc z tego korzystam. Problem? :P

 

 

To ja Waldinkowi też nie będę wciskać bo nie chcę być nadgorliwa, nie chcę żeby własciciele mniejszych psów czuli się pokrzywdzeni że nie ma kagańczyków na ich pieski...

Dla mnie spoko, nie mam nic przeciwko dużym psom  ♥, mój pies też :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na dolnej stacji kolejki gondolowej na Szyndzielnię (Beskid śląski) było wywieszone ogłoszenie, że wszystkie psy, niezależnie od wielkości, mogą wsiąść do kolejki wyłącznie w kagańcu.

Wiecie, jaki pies był na obrazku towarzyszącym ogłoszeniu? :) York oczywiście ;) To się nazywa jasność w przepisach i wyłuszczone nawet obrazkowo ;) ;)

(Yorkomanka, nie bierz tego do siebie, po prostu mnie to rozbawiło, bo rzeczywiście w tzw. przestrzeni publicznej można czasem odnieść wrażenie, że york to jakaś inna kategoria psa i najwyraźniej ktoś pod Szyndzielnią postanowił z tym zawalczyć :))

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie no york w kagańcu to dosyć dziwny widok mimo wszystko :D

Czasem nawet kaganiec nie pomoże, byłam zaszczepić psa babci w typie mini pinczera, miał na sobie kaganiec założony nawet trochę za ciasno - skończyłam z pogryzioną ręką ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na dolnej stacji kolejki gondolowej na Szyndzielnię (Beskid śląski) było wywieszone ogłoszenie, że wszystkie psy, niezależnie od wielkości, mogą wsiąść do kolejki wyłącznie w kagańcu.

Wiecie, jaki pies był na obrazku towarzyszącym ogłoszeniu? :) York oczywiście ;) To się nazywa jasność w przepisach i wyłuszczone nawet obrazkowo ;) ;)

(Yorkomanka, nie bierz tego do siebie, po prostu mnie to rozbawiło, bo rzeczywiście w tzw. przestrzeni publicznej można czasem odnieść wrażenie, że york to jakaś inna kategoria psa i najwyraźniej ktoś pod Szyndzielnią postanowił z tym zawalczyć :))

to był niestety zabieg konieczny, 99% pań posiadających jorka no cóż... mówi, że on milusi słodziusi i go lovkają <3333333 i on nie musi  być w kagańcu. Widocznie ktoś uwierzył, że pismo obrazkowe zadziała ;-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

to był niestety zabieg konieczny, 99% pań posiadających jorka no cóż... mówi, że on milusi słodziusi i go lovkają <3333333 i on nie musi  być w kagańcu. Widocznie ktoś uwierzył, że pismo obrazkowe zadziała ;-)

ech, nie przesadzajcie, na prawdę, warto rozejrzeć się po ulicach i widać ,że takich osób jest coraz mniej. Może jeszcze kilka lat temu, ale teraz? I to nie chodzi o to ,że pies milusi, słodziusi. Po prostu trudno znaleźć kaganiec na tak mały pyszczek, może gdybym jeździła komunikacją miejską częściej to bym o tym pomyślała. Przepisy przepisami, a życie życiem. Przykładowo- pies w moim mieście powinien być na smyczy lub w kagańcu. Dzisiaj będąc w parku i widząc ,że nie ma w pobliżu obcych psów puściłam mojego "joreczka" ze smyczy- i biegał za piłką. Akurat przechodzili panowie policjanci- nie dość ,że nie dostałam mandatu, to jeszcze zachwycali się jaki słodki piesek :D Ciekawa jestem czy wy, tak zawsze przestrzegacie przepisów, zawsze, ale to zawsze, bez wyjątku..I na przykład gdy na pustej drodze jest ograniczenie prędkości do 50 km/h, to jedziecie przepisowo, właśnie 50 km/h ;) Przeciwko psom dużym bez kagańca nic nie mam, bardziej denerwuje mnie pies odziany w kaganiec, kolczatkę, nad którym właściciel nie panuje- a zdarza mi się to dość często :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale mi nie chodzi o to, zeby joreczka czy jakiegokolwiek innego psa koniecznie kagancowac, "bo autobus" czy inny tramwaj. Mnie po prostu rozwala twierdzenie, ze joreczek to w kagancu byc nie musi i wrzucanie przepisow, gdzie jak wol stoi, ze pies kaganiec ma miec. A na dowod wrzucanie przykladu nie przepisow, a zwyczajowego ludzkiego postrzegania psow....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trudno znaleźć kaganiec na małego pieska? Serio? Boja widzę zupełnie odwrotnie - producenci i o to zadbali bo im się opłaca taki biznes.


Dokładnie - u mnie w najzwyklejszym zoologu ostatnio oglądałam plastikowe, miniaturowe kagańczyki - serio były maluteńkie, jak dla mnie jak naparstek :p. Myślę, że na pysk yorka w sam raz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak mi znajdziecie fajny (czytaj NIE TUBA) kaganiec pasujący na moje maluchy, to lecę kupować. Tu nie chodzi o wielkość psa, tylko kufy....  york i pinmin to jeszcze- chi, już gorzej, bo one mają kufki malutkie i krótkie (Taj ma kufę poniżej 2 cm długości). 

Share this post


Link to post
Share on other sites
No znajdziecie,bo w najpodlejszym zologu sa male kaganczyki,czasem az smiech ogarnia jakie są malutkie i króciutkie.
Są kagańce na boksery, są i na pekińczyki i buldożki więc pewnie też coś będzie na chi.

Bo same kilka postów wyżej napisałyście to o czym dyskutujemy -że jednak mały pieś może zrobić krzywdę : tu skończenie z pogryzioną ręką u weta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka osób z dogo nawet same uszyło coś z pasków z tego co widziałam.

No, potrzeba matką wynalazków. My pod tą Szyndzielnią też na chybcika montowaliśmy "kaganiec" z pasków i troczków plecaka :) Ale to jeszcze nie był ten moment, który kazał nam się rozejrzeć za prawdziwym kagańcem.

Ten moment to był autobus jadący u podnóże tejże Szyndzielni tylko w innym terminie. Tłoczno, ale bez przesady - dało się wejść z psem bez problemu. Drzwi się zamknęły, autobus ruszył i wtedy okazało się, że jesteśmy w samym środeczku wycieczki dorosłych osób z zespołem Downa. I WSZYSTKIE te osoby chcą pogłaskać pieska, bo taki puchaty. Wszystkie wyciągają ręce a niektóre dodatkowo robią to dość gwałtownie w przerwach klepiąc kolegów np. po głowie i wybuchając salwami śmiechu. Na szczęście mam psa cierpliwego, ale tak mi to podziałało na wyobraźnię, że już jednak mam ten kaganiec (choć przyznaję się bez bicia, że nie zawsze zakładam - w prywatnych busach kursujących w okolicach Szczyrku jeszcze nigdy nikt o to nie poprosił - takie fakty).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kiedyś widziałam jak ludzie wracający ze schroniska związali psiakowi pysk sznurówką robiąc z tego dość sprawnie ala kantarek. I psa tak zblokowało to że ani nie drgnął,a pewnie bez mieliby problem z przejazdem.

Ja raz wpadłam na głuchoniemą wycieczkę. Akurat władowali się obok mojego zakagańcowanego psa alebyłoby ok bo pies nie reaguje nawet jak ktoś go trąci czy przytknie się do niego.
Jeden z panów jednak strasznie chciał nawiązać przyjaźń,więc coś tam machał rękami i stękał. Pies niezareagował do czasu jak ten nie zwrócił się do mnie łapiąc się za rękę.
Stwierdziłam że pyta czy może pogłaskać więc kategorycznie pomachałam przecząco głową.
Na to facet wepchnął łapy do mojego psa ,bo jak się okazało łapanie się za rękę miało oznaczać nie 'czy można dotknąć' a 'czy gryzie'.

Raz do autobusu też wskoczyła jak torpeda laska i schyliła się wrzeszcząc 'jaki słoooodki'. Nie musiała długo czekać na odpowiedź zaskoczonego psa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
No dobra,małego yoreczka można do takiej "psiej" torby wrzucić i nie będzie problemu.
Ja też mam małego psa ale kaganiec w autobusie nosi choć widać,że bardzo go to męczy:)
Wczoraj w galerii handlowej widziałam pana z yorczkiem na ręku.
Pamiętam sytuację,gdy w tej samej galerii byłam z moim jamnikiem na rękach bo musiałam kupić psu szelki.Ochroniarz mnie eskortował do tego sklepu i z niego do wyjścia.Na początku nie chciał mnie wpuścić ale jak mu powiedziałam,że MUSZĘ zmierzyć szelki psu to postanowił iść ze mną.
A pan z yoreczkiem,uśmiechnięty,od sklepu do sklepu a potem do lodziarni.
Nie mam nic przeciw by psy wchodziły od galerii ale jeśli już to wszystkie bez wyjątku-pod warunkiem,że są spokojne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak mi znajdziecie fajny (czytaj NIE TUBA) kaganiec pasujący na moje maluchy, to lecę kupować. Tu nie chodzi o wielkość psa, tylko kufy....  york i pinmin to jeszcze- chi, już gorzej, bo one mają kufki malutkie i krótkie (Taj ma kufę poniżej 2 cm długości). 

Dokładnie, jakby były wygodne kagańce dla takich mikrusów, to nie miałabym problemu by i mojej w autobusie zawsze założyć. Ale w sklepach nawet tuby tak małej nie widziałam, a co dopiero mówić o jakimś wygodniejszym kagańcu. Z ciekawości zmierzyłam kufę Joy - aż całe 1,8 cm :P

Kaganiec na pinczerka lub yorczka:http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=13714

Patrząc na wymiary ten kaganiec nie ma szans utrzymać się na pysku prawdziwych mikrusów, może jeszcze faktycznie dla niektórych yorków byłby ok, ale dla większości chi raczej nie. Niestety, ale kagańce które w opisie mają wymienione rasy chihuahua czy york zwykle nijak sie mają do rzeczywistości. 

 

Dla Joy teoretycznie kaganiec mam zrobiony własnoręcznie (a raczej miałam bo aktualny się zagubił :P), w autobusie założę z rzadka, jak ktoś się czepia (a to się często nie zdarza). Nie ma szans by miała go na pysku gdy jest ciepło, bo o dyszeniu nie ma mowy. Raczej przeznaczony na wyjątkowe sytuacje u weta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale mi nie chodzi o to, zeby joreczka czy jakiegokolwiek innego psa koniecznie kagancowac, "bo autobus" czy inny tramwaj. Mnie po prostu rozwala twierdzenie, ze joreczek to w kagancu byc nie musi i wrzucanie przepisow, gdzie jak wol stoi, ze pies kaganiec ma miec. A na dowod wrzucanie przykladu nie przepisow, a zwyczajowego ludzkiego postrzegania psow....

Matko... zacytowałam przepisy żeby nikt nie pisał że nie wierzy że wg. przepisów mój pies nie musi mieć kagańca. Musi w teorii ale w ptraktyce nikt tego nie wymaga. Już wszystko jasne? 

No dobra,małego yoreczka można do takiej "psiej" torby wrzucić i nie będzie problemu.
Ja też mam małego psa ale kaganiec w autobusie nosi choć widać,że bardzo go to męczy:)
Wczoraj w galerii handlowej widziałam pana z yorczkiem na ręku.
Pamiętam sytuację,gdy w tej samej galerii byłam z moim jamnikiem na rękach bo musiałam kupić psu szelki.Ochroniarz mnie eskortował do tego sklepu i z niego do wyjścia.Na początku nie chciał mnie wpuścić ale jak mu powiedziałam,że MUSZĘ zmierzyć szelki psu to postanowił iść ze mną.
A pan z yoreczkiem,uśmiechnięty,od sklepu do sklepu a potem do lodziarni.
Nie mam nic przeciw by psy wchodziły od galerii ale jeśli już to wszystkie bez wyjątku-pod warunkiem,że są spokojne.

Torby ani transportera też nie zamierzam ze sobą wozić, wolę mieć wolne ręce a dla mojego psa to tortura... nienawidzi wszelkiego rodzaju toreb i nienawidzi być zamykany w ciasnych miejscach.

Co do chodzenia do galerii / podobnych miejsc (nie mówię o wejściu do zoologa w galerii) to głupota, dużo ludzi hałas itd.

Raz widziałam ttb (nie wiem co dokładnie bo sie nie znam na tych psach picbul albo jaki inny amstaf) w tesco :D nie miał kagańca i nie wiem jakim cudem ale zdążyli z nim zrobić zakupy bo już stali przy kasie i nikt ich nie wyrzucił :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...