Jump to content
Dogomania
Cybulka

Pies w komunikacji zawsze w kagańcu. Bez względu na wagę i rasę

Recommended Posts

Nie rozumiem żali kobiety z artykuły GW. Zasady jasno określone - pies w komunikacji miejskiej w Lublinie ma podróżować "w kagańcu i na krótkiej smyczy a właściciel powinien mieć przy sobie zaświadczenie o niezbędnych szczepieniach".

 

Wypadałoby się po prostu dostosować i tyle, dla szczeniaka można przecież mieć zawsze przydużą "tubę" weterynaryjną czy halter. Ze swoją młodszą jeździłam jakiś czas awaryjnie w kantarze, bo akurat wyrosła z plastikowego kagańca a czekałam na przesyłkę fizjologa i nikt o nic nie miał pretensji, bo coś tam na tym pysku jednak było. Teraz obie suki mają fizjologi i jeżdżą w nich zawsze, a ja mam spokojną głowę, że w razie jakiegokolwiek nieprzewidzianego zdarzenia (nie wiem, ktoś upadnie obok/na psa czy nadepnie na ogon czy łapę) nie będzie problemów, że "to bydlę" jedno czy drugie kogoś kłapnęło zębami. O ile je znam to raczej by próbowały się odsuwać, względnie by warknęły na intruza (Zu) albo zaczęły na niego włazić i się cieszyć (Raven), ale pies to pies i nie wszystko da się przewidzieć. A jeździmy MPK zwykle co najmniej 2 razy w tygodniu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

...poza tym kaganiec zwyczajnie opłaca się mieć, bo w większości miast kontroler może po prostu wlepić mandat za jego brak.

 

czy pies gryzie, czy nie, czy to logiczne, czy nie, prawo jest jakie jest i póki się nie zmieni, to wg. mnie warto nałożyć tę choćby prowizorkę z czystego rozsądku. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jedyny raz kiedy mnie wywalili z autobusu, to było jak wiozłam niemal nieprzytomnego psa po reanimacji.... Bezwładny mały psiak w kocyku. I bezwzględnie nie mógł mieć kagańca. 

 

Aż dziwne że nie wywalili nas z Agą jak wracałyśmy z martwym psem (sunia nam umarła na rękach u weta). W końcu pies to pies (tak, taki czarny humor).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem szczeniak gryzie więcej niż dorosły psiak więc tym bardziej powinien mieć. Z resztą tu powinno być bez dyskusji, jak z biletem - nie ważne czy ktoś gruby czy chudy, skasować musi. Jak komuś nie pasuje taki regulamin to może jechać taxi lub własnym samochodem. 
Jak pies za mały to ładuje się go do transportera i tyle. 
Za to wyrzucenie psa, który ledwo domaga to przesada... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jedyny raz kiedy mnie wywalili z autobusu, to było jak wiozłam niemal nieprzytomnego psa po reanimacji.... Bezwładny mały psiak w kocyku. I bezwzględnie nie mógł mieć kagańca. 

 

Aż dziwne że nie wywalili nas z Agą jak wracałyśmy z martwym psem (sunia nam umarła na rękach u weta). W końcu pies to pies (tak, taki czarny humor).

 

to by była czarna anegdota do sprzedania na GW... 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do szczeniaka w kagańcu to chyba zależy od przepisów konkretnego miasta. Pamiętam, że sama nie jeździłam z moim w kagańcu aż do ukończenia roku, bo był gdzieś taki zapis... teraz tego cholerstwa nie mogę znaleźć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja te zawsze mam psa w kagańcu i doprowadza mnie do frustracji jak widzę babeczki z małymi pieskami na siedzeniach i bez kagańca, w jeszcze lepiej jak to robi dym, bo jest małe, a ja mam bydle moje trzymać na kolczatce z zatkanym pyskiem bo jest większy niż 10 kg.

 

Bardzo słusznie ktoś wyżej napisał - są sytuacje których nie przewidzimy, a pies to pies, ma prawo kłapnąć we własnej obronie. A ludzie to ludzie - powiedz im żeby nie tykali psa jak oni uważają że w publicznej komunikacji pies jest własnośćią publiczną.

Wiem ile się najeździłam z Waldkiem jak był mały i ile walczyłam i prosiłam żeby go nie dotykano, żeby mógł wreszcie się w komunikacji wyluzować, a nie ciągle " o jaki słodki" i głaskanko, ciumkanko...

 

W temacie zakładania czegoś na pysk- uwazam że halter /kantar nie jest zbyt dobrym pomysłem przy szarpnięciu autobusu jesli jest zapięty pod szczęką.

Choć różne rzeczy się zakłada - widziałam kiedys ludzi jadących z psem ze schroniska , przewiązali mu pysk sznurówką...Co najdziwniejsze pies czuł się w tym zupełnie swobodnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak byłam mała, rodzice kupili ONka...

ONek nam się udał... Był mega inteligentny, posłuszny, cierpliwy ... można było z nim zrobić wszystko. 

 

Onek się postarzał, wysiadła mu łapa, która na starość dawała mu mocno w kość. Ja urodziłam córkę. 

Córka miała 2 lata... Orion bardzo ją lubił, choć już wiek i słaba sprawność fizyczna nie pozwalały mu na zabawę z nią jakąkolwiek. Pewnego dnia córka upadła prosto na niego, chora łapa zabolała a on odwrócił się w jej stronę i zapiszczał. Nawet nie kłapną... ale odwrócił się tak, że upadające dziecko wyrżnęło głową prosto w jego zęby. 

 

Mała ma 8 lat, ONka już nie ma... ale ona do dziś ma bliznę między oczami :roll:

 

Gdyby coś takiego stało się w autobusie, gdyby to obce dziecko upadło na mojego psa i się skaleczyło... zakładam że skończyłoby się w sądzie, szczególnie że krew się lała mocno. Mimo że pies nie ugryzł, a jedynie mała z całym impetem wyrżnęła w jego zęby. W ten sam sposób można wyrżnąć przecież w zęby Yorka czy innego malucha, a rodzica nie będzie obchodziło to że to był wypadek, że niedopilnowali dziecka i że pies nie jest winny, a jedynie to że dziecko nie wyrżnęło w kaganiec. 

Dlatego kaganiec jest potrzebny. Jeśli jesteśmy pewni psa... to nie dla bezpieczeństwa ludzi, ale chociaż dla własnego spokoju ;). 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Średnia dyskusja  - kaganiec musi być i tyle. Takie przepisy.

Często w autobusach jest tłoczno i nie wyobrażam sobie psa bez kagańca - to jednak jest pies i trzeba mieć ograniczone zaufanie do niego, ale również do współpasażerów.

Moim zdaniem boksery i inne ''śliniaki'' powinny mieć specjalne kagańce - kilkakrotnie zostałem sowicie obśliniony stojąc przy takim psie w tłumie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W ten sam sposob rozwalilaby skore na metalowym kagancu. Tez bys po sadach wlasciciela ciagala, bo ten osmielil sie zalozyc psu wygodny dla niego kaganiec?

 

Równie dobrze dziecko może wywalić się na metalową barierkę czy parasolkę którą trzyma osoba obok, ale co ma jedno do drugiego?

Pies w kagańcu to pies w kagańcu - jest zabezpieczony tak jak jest w przepisach, jak ktoś mu włoży paluch w kaganiec i coś mu się stanie to jego wina tak samo jak się uderzy o psa (btw - kaganiec jest mniej ostry niż zęby). Dla mnie znacznie większym zagrożeniem jest kiedy dziecko leci na niezabezpieczonego psa (obcego psa, który ma prawo zaatakować we własnej obronie i poczuciu zagrożenia,być psem po przejściach)  niż jak się stanie wypadek niezależny od nikogo mimo zachowanych zasad.

Ponadto tyle ludzi wyciąga do psów łapy... niechże w tym momencie autobus szarpnie i pies poczuje się zaatakowany. I nichże to nie będzie yorek, choć to że yorek jest mały hnie zwalnia go od noszenia kagańca...

 

Sytuacja autentyczna - jechałam kiedyś z psem, byłam wtedy w bodajże 8 mcu ciąży, pies w kagańcu, zajęłam siedzenie tuż przy drzwiach , pies trzymany obok mnie krótko, tuż pod fotelem.

Na jednym z przystanków  (centrum miasta, dworzec, tłum ludzi) wsiada facet z onkiem. Drzwi się zamknęły a on nie zdążył nic zrobić bo jego pies się rzucił na mojego. Nagle okazało się że na kolanach mam 2 psy, z czego mój jest bez szans bo ma zakagańcowany pysk, a tamten nie ma. Gość nie mógł go odciągnąć, bo pies zaczepił się łapami o barierkę i kłapał tuz nad moją głową zapienionym pyskiem,gdyby się nie otworzyły drzwi to amen, a na pytanie czemu pies jest bez kagańca facet odpowiedział że on tylko jeden przystanek, mało tego z pretensją w głosie i ani połową słowa skruchy. Wsiadł potem z tym psem jeszcze raz tyle że w drugie drzwi...

Share this post


Link to post
Share on other sites
To ma jedno do drugiego, ze nie ma co sie pienic, bo wypadki chodza po ludziach. Kaganiec nie musi byc ostry, ale metalowy fizjolog na onka spokojnie zrobi krzywde i nie potrzeba do tego psich zebow.
A gdyby tamten pies nie byl w kagancu to absolutnie by to nic nie zmienilo, bo w koncu Cie nie ugryzl.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zmieniłoby tyle, że w przypadku uderzenia w psie zęby, sąd może to uznać za pogryzienie, bo pies zawsze jest winny :/ 

Poza tym inaczej jednak wygląda uderzenie w kaganiec, jaki by nie był... niż uderzenie w psiego kła.  Nie sądzę żeby dziecko po uderzeniu w kaganiec miało mieć bliznę do końca życia ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

I myślisz że nie pociągnąłby do odpowiedzialności właściciela psa który nie miał kagańca, tam gdzie mieć go powinien ? 

Mój wet opowiadał o przypadku swojej klientki, gdzie 4 miesięcznego szczeniaka zaczepiło dziecko, a szczenie chciało się bawić i zadrapało dziecko... Matka wpadła w furie i wezwała policje, która właścicielce wlepiła mandat bo pies nie był pod kontrolą. To że dziecko samo podlazło, nie miało znaczenia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ma jedno do drugiego, ze nie ma co sie pienic, bo wypadki chodza po ludziach. Kaganiec nie musi byc ostry, ale metalowy fizjolog na onka spokojnie zrobi krzywde i nie potrzeba do tego psich zebow.
A gdyby tamten pies nie byl w kagancu to absolutnie by to nic nie zmienilo, bo w koncu Cie nie ugryzl.

Myślę, że metalowy fizjolog na ONka jest w stanie dziecku rozbic głowe, a na dużej i silnej głowie psa wręcz połamac kończyny. 

Mozna spekulowac dalej... bo w sumie nawet dziecko upadając może sie zawiesic na smyczy i wyłamac sobie raczkę... im bardziej mamy wyobraxnie bujna tym wiecej wypadków wymyślimy.

Ale chyba kompletnie nie o to w tym watku chodzi? 

Bo zaraz dojdziemy do wniosku że pies absolutnie nie może wychodzić z domu.

 

ps. Beatrx - akurat Twojego posta użyłam do cytatu tylko dlatego że jako jedyna zwróciłaś uwagę na "moc" fizjologa czy wogóle metalowego kagańca na wielkim pysku. Cała reszta wypowiedzi absolutnie nie odnosi sie w żaden sposób do Ciebie - może z wyjątkiem tego, że także zauwazyłas mnogość przeróznych ewentualności wypadków dziwnych

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja wam opowiem inną rzecz, troszkę odbiegającą od tematu ale podobną. Pies w autobusie jest między obcymi i różnie może się zachować. Opowiem Wam o mojej siostrze, która jest fotografem, Robi zdjęcia na weselach itp. Wchodząc do domu panny młodej od kilku lat każe zamykać psa lub ubrać mu kaganiec. Zazwyczaj na te słowa ludzie się oburzają "to mały łagodny piesek, on nie gryzie itp" Sytuacja się powtarza notorycznie. A dlaczego o tym piszę? Kilka lat temu siostra robiła zdjęcia w jednym mieszkaniu, mama panny młodej miała jamnika suczkę, piesek podobno łagodny nawet muchy nie ruszy. Nagle w domu zaroiło się od gości, obcy ludzie, hałas, nowe zapachy i pies zwariował. Na nieszczęście zaczął od mojej siostry i wczepił jej się w łydkę, do krwi. Na ratunek ruszyła właścicielka psa i ją pogryzł w rękę i w twarz bo wzięła go na ręce, wyrwał się i uciekł. Nikomu nie dał podejść, warczał. Kobieta była w szoku jak jej milutki pieseczek mógł coś takiego zrobić. Uważam, że to dobry przykład na to iż w małych pomieszczeniach gdzie jest dużo ludzi, obcych, pies powinien nosić kaganiec. Różnie może się zdarzyć, stres, strach i pies zaatakuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

I myślisz że nie pociągnąłby do odpowiedzialności właściciela psa który nie miał kagańca, tam gdzie mieć go powinien ? 
Mój wet opowiadał o przypadku swojej klientki, gdzie 4 miesięcznego szczeniaka zaczepiło dziecko, a szczenie chciało się bawić i zadrapało dziecko... Matka wpadła w furie i wezwała policje, która właścicielce wlepiła mandat bo pies nie był pod kontrolą. To że dziecko samo podlazło, nie miało znaczenia.

Za brak kaganca owszem, ale nie jest to jednoznaczne z tym, ze wlascicel musialby odpowiadac za to, ze ktos na psich zebach rozwalil sobie nos.
A w historie o szczeniaku moge uwierzyc, bo wszystko od policjanta zalezy. Ale policjant to nie wyrocznia i zawsze mandatu mozna odmowic, a nie placic za to, ze ktos jest idiota i pieniaczem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Anka K, jak psa sie trzyma tylko w domu i na ogrodek wypuszcza albo na 15minut wokol bloku prowadza to nie ma sie co dziwic, ze pies swiruje jak nagle tlum ludzi go otacza. A jak sie psa socjalizuje i w rozne miejsca zabiera to goscie weselni to dla niego zaden problem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ta sytuacja nie wiem jak się skończyła, bo słyszałam to w sumie jako ciekawostkę tylko jak przywlekłam psa do domu :) .. żeby uważać.
Co do braku kagańca ... to też zależy od sądu, jak to zinterpretuje. Jeśli matka zezna że pies kłapną kiedy dziecko na niego spadało ..  może być ciężko wybrnąć z takiej sytuacji.

Ja to tylko się cieszyłam że u nas wypadek skończył się dziurą między oczami a nie w oku na przykład. I pies i dziecko były moje, więc trudno żebym któreś z nich winiła. Ale jest wiele furiatek, które widząc krew u swojego dzieciaka żądałyby natychmiastowego uśpienia psiaka ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...