Jump to content
Dogomania
Cybulka

Pies w komunikacji zawsze w kagańcu. Bez względu na wagę i rasę

Recommended Posts

Po udostępnieniu przeze mnie tego artykułu na fanpageu bloga wywiązała się dynamiczna dyskusja.

"Pies w komunikacji zawsze w kagańcu. Bez względu na wagę i rasę"

 

Sprowokowała mnie ona do napisania odnośnie innego problemu: jak jest postrzegany pies w kagańcu.

Pies w kagańcu to AGRESORRR?

jrt_kaganiec_kaganiec1.jpg

Zapraszam do przeczytania obu i do komentarzy, co Wy sadzicie na ten temat?

Share this post


Link to post
Share on other sites

tu nie chodzi jedynie o agresję, ale też o wyobraźnię w kwestii możliwych wydarzeń. wyobraźcie sobie wypadek autobusu, stłuczkę, lub tylko nagłe hamowanie, i jakis pasażer leci na waszego psa, np. nadeptuje w wyniku hamowania na ogon. albo nawet tak nieszczęśliwie upada, że ląduje twarzą przy psie a całym cialem na nim. pies odruchowo może się bronic i wcale nie chodzi o gryzienie z szarpaniem, tylko odruchowe kłapnięcie. może sie nie stac nic wielkiego, a może się stać coś poważnego, bo akurat na drodze szczęki będzie wrażliwa część ciała, waga, oko. 

 

to nie jest  trudne do wyobrażenia, prawda? a jest to ważny aspekt,   ryzyko związane z komunikacją samochodową. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ryss ma racje,takie sa przepisy i czy pies jest postrzegany jako agresor w autobusie czynie,kaganiec miec powinien,nie wazne czy to pies o masie ciala 3 kg czy 50 kg,na kolanach,w torebce czy siedzacy na podlodze przynodze wlasciciela.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tina całe życie podróżuje w kagańcu, nie przeszkadza jej to ani trochę.
W pociągu mi też to nie przeszkadza, ale w autobusie/tramwaju najzwyczajniej się boję, że komuś z niego przywali. Tym bardziej, że ludzie nie czują respektu przed psem w kagańcu i stają bardzo blisko jej pyska. Wiadomo, że pies nie uwzględnia szerokości i długości kagańca przy odwracaniu głowy.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tina całe życie podróżuje w kagańcu, nie przeszkadza jej to ani trochę.
W pociągu mi też to nie przeszkadza, ale w autobusie/tramwaju najzwyczajniej się boję, że komuś z niego przywali. Tym bardziej, że ludzie nie czują respektu przed psem w kagańcu i stają bardzo blisko jej pyska. Wiadomo, że pies nie uwzględnia szerokości i długości kagańca przy odwracaniu głowy.  

No to przywali i co się stanie? Z psem w kagańcu masz pełne prawo jechać autobusem czy tramwajem jak inni :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raczej na kolanach ;)

Ech,gdyby mój jamnik siedział w takim kagańcu u mnie na kolanach to z pewnością przy chęci pogłaskania przez pasażera obok mógłby wybić rzeczonemu zęby.Z miłości oczywiście :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raczej na kolanach ;)

Ech,gdyby mój jamnik siedział w takim kagańcu u mnie na kolanach to z pewnością przy chęci pogłaskania przez pasażera obok mógłby wybić rzeczonemu zęby.Z miłości oczywiście :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Raczej na kolanach ;)

Ech,gdyby mój jamnik siedział w takim kagańcu u mnie na kolanach to z pewnością przy chęci pogłaskania przez pasażera obok mógłby wybić rzeczonemu zęby.Z miłości oczywiście :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wymiękam z tym nowym forum.Jak klikam by dodać odpowiedź pojawia się komunikat,że za szybko piszę i nie można takiej szybkiej odpowiedzi dodać (pewnie trzeba się nad słusznością sądów zastanowić) a potem jak z dubeltówki razy trzy...ech...

Share this post


Link to post
Share on other sites

W ciągu trzech lat może trzy razy jechałam autobusem z psem. Długie trasy. Mały pies. Pies nigdy nie miał kagańca. Zawsze jeździł w transporterze. Fajna sprawa zwłaszcza dla małych psów z nietypowym pyszczkiem. Mój ma typowy, ale i tak wolę transporter. Pies ma w ten sposób większy komfort jazdy, a przy okazji nie nasypie sierści i nikt go przypadkowo nie rozdepcze. Chwalę sobie takie rozwiązanie. Komentarze zawsze pozytywne.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

ze swoją zośką i tymczasem lisławem jechałam do weta autobusem. zosia bez kagańca, bo lisiek swój rozwalił i nosi jej kaganiec (mam kłopoty z kupieniem odpowiedniego) a on kagańca potrzebuje, ona nie - lisiek  i tak zawsze jest w kagańcu, bo gania psy i koty. jak widzę na spacerze, że nie ma psów dookoła, to go spuszczam ze smyczy, żeby polatał ( a bardzo tego potrzebuje), no ale na wszelki kaganiec ma, nigdy nie wiadomo, czy zza krzaka coś nie wyskoczy. a dwa, że jakby komuś się zachciało go głaskać (ludzie mają takie zaciągi do wyciagania rąk do obcych psów, w koncu większośc nie gryzie) to by został skarcony, bo lisiątko sobie nie zyczy spoufalania się z nim przez obcych.

 no i anyway, jedziemy do tego weta, a jednej babce bardzo się lisię spodobało i pyta, czy może pogłaskać. ja na to, że będzie ją chciał ugryźć, bo nie lubi głaskania przez obcych, ona na to, że nie szkodzi, bo przecież ma kaganiec, a ona czuje nieodpartą chęć pogłaskania go. no to mówię, a jak pani chce. babka go pogłaskała i nic, bo nie widział, że to nie ja go głaszczę, ale za drugim razem się zorientował i jak nie kłapnie - jak kobra, wiedziałam, spodziewałam się, ale wszyscy podskoczyliśmy z zaskoczenia, ja też. 

no, ale pani sobie życzyła, to co ja jej będe bronić ;-).

 

zreszta lisiek kiedys był pozorantem na szkoleniach dla wolontariuszy i łaził bez kagańca, było powiedziane, ze nie można go głaskać. w inncyh sytuacjach nie grzie, mozna go trącać, cokolwiek, byle nie głaskać. no i nagle z kuchni slyszę charknięcie kłapnięciowe (you know, what I mean), lecę i co się okazało - dziewczyna lisława pogłaskała i dostała za to karę (oczywiście nic sie nie stało). mówię - no przecież ówilismy, żeby go nie glaskać, a kandydatka na inspektora na to - myslałam, ze żartujecie.

 

to była generalnie dobra lekcja od razu przez nas wykorzystana - słuchajcie, psy bezdomne, zagubione, to nie domowe pieski, bywają ranne, przestraszone, trzeba naprawdę podchodzć do nich jak do takich, które moga ugryźć, macie dobry przykład tutaj - inaczej traktuje sie psy nieznane i zapewne będące w traumie, musicie o tym pamiętać.

 

lisław bardzo dobrze zdaje egzamin jako pozorant :-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem każdy pies powinien mieć kaganiec (jeśli ma do tego pyskowe możliwości- bo co zrobić z takim Francuzem czy też mopsem? Są dla nich w ogóle kagańce?). Kiedyś jechałam z cziałałą tramwajem, która kiedyś kłapnęła na jakąś panią, która przypadkiem chyba ją dotknęła. Nie pamiętam jak to było, bo było to dawno. Właścicielce została zwrócona uwaga, ale usłyszałam to co zwykle: "on jest mały, nic nie zrobi". Mnie nie interesuje czy pies jest mały, czy duży. Kagańce w wersji mini można dostać, nie ma z tym większego problemu. Takie jest moje zdanie. 
Ps. Pies na zdjęciu przeuroczy  :loveu:

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja mam takie pytanie.. czy dla Sczeniaka z którym rzadko podróżuje autobusem musze mieć kaganiec? Piesek ma 2 miesiące.. jakoś nie uśmiecha mi sie co 2 miesiące kupować nowego bo pyszczek znów urósł ...

 

A może halti dla świętego spokoju? Jak duży jest ten pies?

 

Moja suka w autobusach/tramwajach jeździ w takim zwykłym materiałowym (weterynaryjnym)-kosztował może z 10 zł i wszędzie można go wcisnąć. Ma też fizjologa, ale nie używamy w ogóle, biorę go jedynie w długie podróże na wszelki wypadek jakby trafił się np. w pociągu służbista.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pisałam to już na facebooku, ale wkleję jeszcze raz dła tych, którzy tam nie zaglądają. "To ja dodam jeszcze od siebie słów kilka na ten temat. Sama mam psa, który, jeśli jeździmy gdzieś komunikacją miejską ZAWSZE jest w kagańcu, niezależnie od sytuacji. Nie możemy przewidzieć każdego kolejnego ruchu naszego psa, nie możemy też przewidzieć, czy ktoś (naumyślnie lub nie) np. zechce stanąć naszemu psu na ogon - ot tak, z czystej złośliwości. I co wtedy? Pies bez kagańca może rzucić się na człowieka i już wtedy wina będzie po stronie właściciela - bo nie upilnował psa, a ten "się rzucił" i nikogo nie będzie obchodziło, kto pierwszy zaczął. Druga sprawa - ja osobiście uważam, że psy o krótkich kufach, dla których po prostu nie ma tak łatwo dostępnych kagańców jak dla innych ras, powinny być przewożone albo na rękach, pod całkowitą kontrolą właściciela, albo jak pisano już niżej w specjalnie do tego przeznaczonym transporterze. I w regulaminie powinno się to uwzględnić. Kolejna rzecz - kaganiec. Pies namordnik musi mieć dobrze dobrany - żadne materiałowe tuby. Osobiście do teraz ściska mnie w żołądku na wspomnienie boksera w nylonowej tubie, który męczył się okrutnie przez całą drogę nie mogąc nawet wysunąć języka (co dopiero mówić o wentylacji) :/. Warto zainwestować w lepszy kaganiec np. fizjologiczny, który pozwala psu w tłoku, który często jest w autobusie na otworzenie pyska, jednocześnie uniemożliwiając mu ugryzienie. Taki kaganiec ma swoje minusy (jest dosyć ciężki, w zależności od rasy, stosunkowo duży - bo taki powinien być - i do najtańszych jednak nie należy). Jednak jeśli ktoś podróżuje ze swoim psem sporadycznie, to w sklepach dostępne są skórzane (ostatecznie metalowe, ale te znowu mają podobne wady jak fizjologiczne), które po wyjściu z autobusu zajmują mało miejsca w torebce/plecaku i pies jako tako może się w nich chłodzić podczas jazdy. Podsumowując - trzeba psu zakładać kaganiec do komunikacji miejskiej, ale trzeba wiedzieć jaki, bo nasze społeczeństwo (oczywiście są wyjątki) nie jest w tym temacie uświadomione, a szkoda. Dziękuję."

Share this post


Link to post
Share on other sites

tez uważam że plastykowe transportery moga bvyc alternatywa dla kaganca u małych rsa psów.ale np.torebki nie

No tak, ale jak jesteś w mieście i masz coć do załatwienia to sztywny transporter nie będzie praktyczny do zabrania ze sobą, a torba jak najbardziej. Nie widzę w torbie nic złego - sama mam dwie dla Lolki (jedną zawsze wożę w samochodzie na wypadek gdybym np. potrzebowała pójść do sklepu czy zjeść coś w knajpie, gdzie psy trzeba np. trzymać na rękach lub mają zakaz wstępu. Zatem nie noszę jej w tym - chyba, że chwilowo muszę. Dla niej to bez różnicy - i tak sobie leży. A jadąc komunikacją miejską nie trzeba nic nosić, bo przewieszasz przez ramię i zapominasz ;)

Także torba jakoś sam środek transportu - jak najbardziej tak, moim zdaniem ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja mam takie pytanie.. czy dla Sczeniaka z którym rzadko podróżuje autobusem musze mieć kaganiec? Piesek ma 2 miesiące.. jakoś nie uśmiecha mi sie co 2 miesiące kupować nowego bo pyszczek znów urósł ...

Mnie tez się wydaje, że musi... Ale to dobrze, niech się przyzwyczaja!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...