Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sorata napisał(a):
mój gończy ma już prawie rok i już nie jest tak zaczepiany...może dlatego, że niektórzy sądzą, że to doberman :evil_lol:


a nie miałaś miliona pytań , dlaczego ten dobermanek ma niecięte ucho i ogon ? :evil_lol:

pare lat temu , mój znajomy podrzucał mi swojego gończaka :roll: były chwile , że miałam ochotę zrobić sobie tabliczkę - to nie jest doberman :evil_lol:

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A ja mam ochotę zrobić sobie tabliczkę z napisem-To nie jest mini Lessie, to nie jest miniatura collie tylko owczarek szetlandzki. Rozumiem, że nie każdy musi znać się na rasach, szczególnie że szelciaki mało popularne, ale można zapytać a nie z miną znawcy tłumaczyć dzieciakom i żonie, że mamy do czynienia z mini Lessie (w tych głupich komentarzach przodują niestety mężczyźni, którzy prawdopodobnie chcą zabłysnąć przed rodzinką swoją wiedzą).
Mnie ostatnio wkurzył młody człowiek, który zaczął dokarmiać mojego psa. Pan ma swojego szczeniaka i chwała mu za to, że uczy go metodą pozytywną czyli na smaczki ale wabienie mojego psa żarciem bez mojego pozwolenia to już lekka przesada. Nie wiem czy mam rację w tym względzie ale intuicja mówi mi, że nie należy dokarmiać cudzych psów bez zezwolenia właściciela. Nawet jak znajomi przychodzą ze swoimi psami to zawsze się pytam czy można psa czymś poczęstować.

Posted

Vectra napisał(a):
a nie miałaś miliona pytań , dlaczego ten dobermanek ma niecięte ucho i ogon ? :evil_lol:

pare lat temu , mój znajomy podrzucał mi swojego gończaka :roll: były chwile , że miałam ochotę zrobić sobie tabliczkę - to nie jest doberman :evil_lol:


:lol::lol: nie. tylko raz usłyszałam komentarz (nie do mnie skierowany): "im się nie ucina ogonów" ;) i coś w stylu: "o, nie ma uciętego ogona"

do mojego psa kiedyś podszedł pewien chłopak i chciał mu dać jakiejś karmy ....udało mi się zareagować, pies tego nie zjadł, ale nie było w ogóle pytania czy można...

Posted

przechodnie są różni, ja niestety rzadko trafiam na takich do rzeczy. Jak moja bestyja była szczeniakiem to była przecudnej urody puchatą kulką, do której każdy cmokał, nachylał się, nagabywał, biegł z wyciągniętymi łapskami bez pytania, czy w ogóle daję na to zezwolenie. Albo nachylali się nad szczeniakiem i takim tonem, jakim mówi się do niezbyt mądrego dziecka triutiutiu abuudziubudziu. I teraz mój pies ma do tego uraz. Jak ktoś się nachyla (zwłaszcza mężczyzna większej postury) i zaczyna tiutiać albo jakimś głupim tonem mówić, to ona zaczyna szczekać.
Niestety opieprzanie takich delikwentów nic nie daje :| więc w pewnym momencie po prostu omijałam ludzi szerokim łukiem a jak to nie pomagały to robiłam groźną minę i szłam dalej albo do drugiego psa (dość duże i czarne) mówiłam coś, co odstraszało delikwenta :D

Najbardziej mnie rozśmieszyło jak kiedyś pani o posturze kaszalota przez pół trawnika biegła trzęsąc fałdami i krzycząc jak święty mikołaj przed wigilią bo koniecznie chciała pogłaskać pieseczka... wtedy suka już była dość spora i jak ją zobaczyła to się wystraszyła i obszczekała. Ale nawet to nie powstrzymało kaszalota :P dopiero jak się odwróciłam z psami tyłem i tak stałam, to chyba zaświeciła się lampka, że nie chcę kontaktu.

Dość często jeżdżę z psem autobusami i rozbija mnie, jak panie w wielkich szpilkach koniecznie upierają się, żeby stawać psu przy ogonie albo między łapami. Zazwyczaj pomaga powiedzenie psu "Przesun się bo ci pani zaraz szpilą krzywdę zrobi, widzisz jakie to niewychowane" albo coś w ten gust ;)

Posted

Vlk napisał(a):
triutiutiu abuudziubudziu.

Nie lubie tak sie odnosic do dzieci

Vlk napisał(a):
Najbardziej mnie rozśmieszyło jak kiedyś pani o posturze kaszalota przez pół trawnika biegła trzęsąc fałdami i krzycząc jak święty mikołaj przed wigilią bo koniecznie chciała pogłaskać pieseczka...

:D :D :D :D :D

Apropo karmienia:
Nasze wczesniejsze psy jakies towarzystwo kiedys chciało poczestowac gotowanymi koscmi pneumatycznymi i nie dało im sie wytłumaczyc ze takich kosci sie psom nie powinno dawac. Mówili ze ich pies to jadł i nic mu nie było.

Posted

Vlk napisał(a):
Dość często jeżdżę z psem autobusami i rozbija mnie, jak panie w wielkich szpilkach koniecznie upierają się, żeby stawać psu przy ogonie albo między łapami. Zazwyczaj pomaga powiedzenie psu "Przesun się bo ci pani zaraz szpilą krzywdę zrobi, widzisz jakie to niewychowane" albo coś w ten gust ;-)

Jak Hexolinie ktoś nogę pakuje między przednie łapy to jest nauczona, że ma położyć łepek (jej bez różnicy że to nie moja stopa ;)). Oczywiście jak to zrobi jest wielkie obrzydzenie i noga zabrana :evil_lol:. Ludzie niektórzy mają dziwny zwyczaj (nawet jak jest dużo miejsca) stawania tuż obok psa. Hexa nie ma nic do bliskości osób w autobusie czy innym środku lokomocji, ale mnie wkurza ciągłe ciąganie jej, żeby ktoś nie podeptał :shake:.
Ostatnio miałam zabawną sytuację. Koleś lekko trącił Hexę, po czym nachylił się do niej i powiedział przepraszam :lol:. Śmiać mi się chciało przez resztę drogi, miny osób stojących obok niesamowite :evil_lol:.
Jazda z Hexą gdzieś często wiąże się z tym, że ktoś ją głaszcze. Jak widzę, że ona ma na to chęć to nie ingeruję i zaczynam rozmowę, a jak ona nie chce to ją zabieram bliżej siebie/na swoją drugą stronę. Najbardziej cieszy mnie fakt, że dzieci ją głaszczą i widzi że nie są straszne :).

Posted

Ja miałam ostatnio taką sytuację szłam z Viki przez taki mini targ nie było ludzi więc Viki szła na smyczy.. I była kobieta która za wszelką cenę chciała Viki pogłaskać ale ona nie lubi obcych i do nich nie podchodzi i patrzę co tak kobieta robi a ona z torby wyciąga kiełbasę i wyciąga rękę do Viki (nawet nie zapytała czy może).. Mnie wmurowało niewiedziałam co powiedzieć i tylko powiedziałam "mój pies tego nie je" i pociągłam VIki.

Albo idę ostatnio z Viki przez osiedle i podbiega do mnie dziewczynka może z 7-8 lat i pyta mnie "mogę go wziąć na ręce?", spotykałam się już z pytaniami czy można pogłaskać itp. ale nie z takim czymś i mówię, że Viki nie lubi obcych do niej a ona się obróciła i pobiegła do mamy..:roll:

Albo ostatnio idziemy z VIki na spacer no i mijamy tatę z córką i słyszę jak tata mówi do córki:"idź pogłaszcz pieska".. Dziewczynka podbiega do mnie i pyta czy może pogłaskać no to mówię grzecznie-nie bo nie lubi dzieci i może zrobić krzywdę.. No to ona leci znowu do taty no i mówi że piesek ugryzie a tata go niej "nie ugryzie, nie przejmuj się i idź pogłaszcz"..:angryy: Więc wzięłam psa po pachę i poszłam..
Do niektórych ludzi szkoda słów..:shake:

Posted

Ja ostatnio na tymczasie miałam taką rudą damę:

I po pierwsze co i rusz słyszałam, że to córka mojej Milki /tej większej/, ale już zupełnie rozwalił mnie tekst znajomej, która powiedziała, że pieski śliczne ale tego mniejszego by się bała bo to...ROTTWEILER:crazyeye::evil_lol: Taaa a moja Milka to doberman jak ktoś nie widzi:evil_lol:

Posted

Fioletowa napisał(a):

ale już zupełnie rozwalił mnie tekst znajomej, która powiedziała, że pieski śliczne ale tego mniejszego by się bała bo to...ROTTWEILER:crazyeye::evil_lol: Taaa a moja Milka to doberman jak ktoś nie widzi:evil_lol:


Nie znają się! Ona jest Amstafem!:lol: Tylko takim przerośniętym i kudłatym! :evil_lol:
Nie! Na sterydach!:evillaug:

Posted

[quote name='wilczanda']Nie znają się! Ona jest Amstafem!:lol: Tylko takim przerośniętym i kudłatym! :evil_lol:
Nie! Na sterydach!:evillaug:

Aaaa, to wyjaśnia czemu nikt jej na spacerach głaskac nie chce, albo wręcz przed nami ucieka/my oczywiście takich osób nie gonimy,choc pokusa jest:diabloti:/:evil_lol:

Posted

Nad moją Luną kiedyś się tak rozpuszczała jakaś babka, tak słodziła i mówiła że też chce takiego
Luna podbiegła w jej kierunku , a ona uciekła do samochodu O__o

Posted

badmasi napisał(a):
A z collie i sheltie to jest dopiero jazda.
Najczęstsze pytanie:Ten duży to mama a ten mały to córka?
Ja:Tak, tak córka tylko taka nieudana.


Padłam :lol::lol::lol:

Posted

Skibka napisał(a):
Albo idę ostatnio z Viki przez osiedle i podbiega do mnie dziewczynka może z 7-8 lat i pyta mnie "mogę go wziąć na ręce?", spotykałam się już z pytaniami czy można pogłaskać itp. ale nie z takim czymś

o matko. raz w życiu się z tym spotkałam, kiedy moje beagielka była mała, ale i tak mało nie dostałam zawału. a najlepsze było to, że mamusia tegoż dzieciaka wcale nie była zdziwiona, miała taką minę jakby sądziła, że to normalne i jej córce się przecież należy :|

Posted

Tak sobie czytam wasze posty i odazu mi lepiej :evil_lol: Dlatego mianowicie iz myslalam ze to ja jestem wredna i okropna, bo denerwuje sie jak przechodzni cmokaja, gwizdaja, czy probuja glaskac moje psy- oczywiscie bez pytania, najlepiej wtedy kiedy trrnujemy "olewanie" mijaja nas paniusie ktore kwicza na Vivę..
A co dotego dokarmiania.. mam sasiadke, taka starsza kobite, ktora regularnie wrzuca przez plot jedzenie moim psom.. co gorsza jest to zarcie ktore np zostaje jej z obiadu czy zepsuje sie w lodowce i nieraz znajduje pod plotem np plastikowe worki!!! tlumaczylam i prosilam ja juz pare razy by tego nie zrobila lecz nigdy nie zlapalam na goracym uczynku.. a wtedy to juz nie bede taka mila.. :angryy::angryy::angryy::angryy:

Posted

Dzisiejszy spacer:
Idę sobie z psem po chodniku i słyszę : Niech pani zaczeka z tym pieskiem! Proszę . Odwracam się, a tam jakaś baba biegnie. Robię minę : Do mnie mówisz? A ona' Proszę zaczekać! No to zaczekałam. Przybiegła cała zdyszana i mówi' ojej...Myślałam, że was nie dogonię. Bo ja chciałam tylko zobaczyć czy ma taki płaski pyszczek :D Myslałam, że tam ze śmiechu zejde :evil_lol:

Posted

Ja nie mam nic przeciwko głaskaniom Sticza przez przechodnie, jeżeli się spytają i im pozwolę :evil_lol: Oczywiście zwykle pozwalam, tym bardziej, że Sticz wręcz kocha każdego człowieka :loveu:
Wkurzają mnie dzieci, które podbiegają całe brudne (np. od loda) i wycierają w psa łapy. Jak im coś powiem, albo się pytam np. "A jakby Cię ugryzł?" to one mnie przeważnie olewają :mad: Jak bym gadała sama do siebie. Ja zwykle idę sobie dalej i też ich olewam :diabloti:
Jednak najbardziej wkurzają mnie np. pijacy albo jacyś brudni ludzie ulicy. Bez pytania podchodzą, głaskają, potrafią go podnieść. Ja im na to, żeby go nie podnosili, że on nie lubi itp. A oni swoje. Albo jeszcze lepiej - raz sobie idę do sklepu i jakiś pijak stał. Podniusł Sticza, a ja do niego, że ma go puścić i postawić na ziemię. Na to on do mnie - "Ale pieski, lubią, jak się je podnosi. Ja się na psach znam, nawet miałem jednego" :crazyeye: Ja mu odpowiadam - "Ja miałam jednego i teraz mam drugiego" i sobie poszłam :diabloti:
A najbardziej wkurzył mnie jakiś dzieciak, który stwierdził, że mam brzydkiego psa :mad: Myślałam, że go zwalę z tego kolorowego rowerku :shake:

Posted

metaxa napisał(a):

A co dotego dokarmiania.. mam sasiadke, taka starsza kobite, ktora regularnie wrzuca przez plot jedzenie moim psom.. co gorsza jest to zarcie ktore np zostaje jej z obiadu czy zepsuje sie w lodowce i nieraz znajduje pod plotem np plastikowe worki!!! tlumaczylam i prosilam ja juz pare razy by tego nie zrobila lecz nigdy nie zlapalam na goracym uczynku.. a wtedy to juz nie bede taka mila.. :angryy::angryy::angryy::angryy:


Wiesz, zacznij po prostu przerzucać jej to z powrotem; jak nie pomoże zacznij wrzucać jakieś buble, śmieci, i tłumacz jej, że myślałaś że się jej przyda :p W ostatecznosci złóż skargę, że wrzuca ci śmieci na posesje - rozmowa z mundurowymi powinna zrobić odpowiednie wrażenie.
U mnie zadziałało już samo przerzucanie sąsiadce śmierdzących gnatów z powrotem, i to z dobrym celem, pod drzwi domu :p

Posted

Mnie mocno irytuje kiedy jadę z psem autobusem... wiadomo- czasem zdarzy się, że jest tłok, ścisk, staram się możliwie najbardziej odgrodzić sukę od ludzi... jazda środkami komunikacji miejskiej nie jest jej ulubionym zajęciem, bywa że jest mocno zastresowana. A ludzie oczywiście beż żadnego zapytania wyciągają ręce, niemal na siłę ją miziają po głowie :roll: Na moją prośbę aby nie głaskać psa strasznie się dziwią, czasem nawet mają do mnie o to pretensje :crazyeye:

Posted

do mnie też ludzie mają pretensję i sądzą że jestem jakimś idiotą, gdy ich proszę aby nie zaczepiali psa ;) Jakby się pytali to bym się tak nie wkurzała ;)

A ostatnio pełno jakiś schizofreników spotkaliśmy :lol:

wchodzimy do windy, niestety ktoś też do niej zdążył wejść. Odgradzam mojego psa nogami, od tej osoby, ale pies się ruszył i usiadł. Ale że był grzeczny to nie zareagowałam. A ta osoba wtedy: "nie bój się"

idziemy chodnikiem, ja się zatrzymuje bo pies napiął smycz, pies wykorzystując sytuację zaczął się drapać. :P Kobieta z naprzeciwka do niego: "nie bój się"

pies po mojej lewej, z na przeciwka idzie kobieta (po mojej prawej). Pies w ogóle nie zwraca uwagi na jej istnienie, a ona podchodzi i do mnie mówi "ja się nie boję, może mnie obwąchać". byłam w stanie tylko zrobić tak: :crazyeye:
:eviltong:

No i ostatnio nawet nie chce wejść do klatki w której już ktoś jest :lol:, bo spodziewam się cmokania i kolejnego "nie bój się" :lol: :angryy::angryy::angryy:

Posted

Ostatnio mój pies niechcący zagrodził drogę w bramie jakiemuś facetowi- robotnikowi. Nie zauważyłam tego stojąc i czekając i w końcu słyszę niemal szept " piesku, przepraszam czy mógłbyś się przesunąć", "no proszę, pozwól mi przejść".
Na początku pomyślałam, że facet chciał może wpłynąć w ten sposób na mnie, bym przesunęła psa, ale chyba wtedy mówiłby głośniej, a nie bezpośrednio do psa... nad jego uchem...

Posted

[quote name='Saite']" piesku, przepraszam czy mógłbyś się przesunąć", "no proszę, pozwól mi przejść".

Widać, że są jeszcze normalni ludzie :evil_lol::evil_lol: i nie panikują ani nie wrzeszczą jak pies drogę zastawi. Mi facet psa przepraszał za trącenie butem ;).

Hexolina wczoraj podrywana była przez jakiegoś przystojniaka. Jakoś mi to nie przeszkadzało ;), w końcu poszedł bliżej i zapytał czy gryzie. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że nie. Moje suczydło za to zaczęło drzeć mordę na niego, a zwykle tak nie reaguje :mad:. Jak TZowi opowiadałam (z pominięciem słowa przystojniak oczywiście :evil_lol:) to pochwalił psisko i dostała parówkę w nagrodę.

Posted

Brandulca najczęściej głaszczą bez pytania. Ale np. na wystawie w Krośnie małe dzieciaki się pytały, czy można poglaskać. Dorośli po prostu wyciągali łapy....

Po powrocie do domu z wystawy młody odreagował stres tarzając się na spacerze w gówienku ludzkim... No trudno, wracamy, po drodze zaszłam do sklepiku osiedlowego, drzwi otwarte, młody za progiem na widoku siedzi, ja stoję w kolejce.... Nagle mija go młod mężczyzna i sięga do głaskania... Ja mówię:
-proszę nie głaskać!
<pytające spojrzenie, dalej głaszcze>
-...wytarzał się chwilę temu w gównie...
<odskok z przerażeniem w oczach>

żeby ludzie musieli sie uczyć na tak śmierdzących błędach....:diabloti:

Posted

Odnośnie tych śmierdzących nauczek, o których piszesz Darianna.
U mnie w okolicy mieszkała kiedyś taka starsza babka, latami trzymała rasowe psiaki, ZK to było jej życie.
Kiedy trafił do mnie kolejny pies (rasowy) ona zaczęła mnie niemal prześladować. Leciała do mnie z daleka, jak tylko mnie zobaczyła z psami i godzinami brzęczała i głaskała psy (szczególnie tego rasowego;)).
Pewnego razu moje psy wynalazły jakiś taki niewielki rów, do którego ktoś wylał gęste ohydne ścieki, głównie fekalia (to było nieopodal budowy). Moje pieseczki wykorzystały moment, gdy byłam przymusowo zajęta rozmową z tą panią na kąpiel w tym "pachnidle".
Szczególnie moja rasowa piękna sunia wykąpała się po szyję w tym czymś i przybiegła do tej pani dumnie się zaprezentować ( gówienka na śnieżnobiałej sierści z pręgowanymi brązowymi łatkami rozsmarowane na dużym psie prezentowały się cudnie).
Reakcja kobiety była natychmiastowa, po prostu zwiała na sam widok, gdyby się zaciągnęła roztaczaną wonią mogłaby paść .:evil_lol:

Posted

to ja mam podobnie, moja sunia jest szkolona z myślą o zajęciach z dziećmi, ale można w głowę dostać, jak dzieci mieszkające niedaleko biegną do niej z piskiem i gonią, ciesząc się, że ucieka, albo uczą skakać, zaczepiając i szczując psa, teraz omijam je z daleka, bo nic nie rozumieją, że tak nie można, bo pies nie ma się uczyć takich zachowań, albo ostatnio byłam z koleżanką, psy wyszły ze szkoły z długiego wykładu, z pokazem, więc dałyśmy im biegać, by się odstresowały,a na nas dzieci, nic nie dało,że mówiłyśmy, że psy chcą się pobawić, jedna złapała sunie koleżanki przytrzymywała w uścisku, poszłyśmy dalej, dzieci dalej się kręciły, w końcu stwierdziły że są za daleko rodziców i poszły, nie lubią jak nachalnie i bez żadnego pytania ktoś idzie do mojego psa i namolnie go zaczepia, albo jak siedzi grzecznie w autobusie,a ktoś ją woła i do niej mlaska, to wtedy pies mi się kręci, a ja nie mam spokoju, dużo osób też mi zaczepia psa i cieszy się jak podskoczy i nie muszą się nachylać, tylko on się przytrzymuje, a potem ja mam problem, bo pies reaguje na innych, a nie każdy sobie życzy, babci pies był kopnięty i uderzony torbą za to że biegł na przywitanie jakiegoś faceta, bo pomylił go z sąsiadem,

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...