badmasi Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Też mam na podwórku takiego psa, który po zajęciach z dziećmi jest puszczany luzem aby się "odstresował"-efekt jest taki, że w ramach tego odstresowania atakuje moje psy:angryy: Miejsce gdzie jest dużo dzieci i innych psów to nie plac do psich zabaw i odstresowywania. Psa do dogoterapii trzeba "prowadzić' mądrze i właściciel powinien umieć kontrolować jego zachowania a nie zwalać winę na innych, że pies źle ułożony. Dziwne, że ja mam psy nie szkolone do dogoterapii a jakoś na nikogo nie skaczą, nawet wołane i obcmokiwane:cool3: Swoją drogą też nie lubię obcych psów biegnących się"przywitać". Ostatnio takie"witanie" skończyło się pogryzieniem mojego psa i wielkim siniakiem na mojej osobistej nodze. Quote
smerfetka123 Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 psa do terapii szkoli się od początku, więc sorry, ale 3 ms szczeniak, szczuty i zaczepiany przez dzieci, to trudno by nie zareagował, tym bardziej ze to było robione na siłę, a biega drugi pies, 10 latek babci, na łące przeznaczonej dla psów, więc jak ktoś tam idzie, to jego sprawa, zresztą co babcia ma zrobić, jak dużo osób nie reaguje na nic i szczuje psa, by skoczył, to sorry,ale pies głupieje, a wypuściłyśmy psy na placu, nie przy placu zabaw, są odwoływane i wogóle nie podbiegały do ludzi, zajeły się sobą, to co taki pies zrobi? to prędzej to dziecko, co goniło uciekające psy i brało je i na nie sie rzucało i siłą trzymało, powinno być na szelkach, zresztą nie ma przepisu, by psy niestawiające zagrożenia nie puszczać bez smyczy, w miejscach oddalonych w których nie ma placów itp, współczuje Twoim psom,ze nie mogą wogóle biegać, no cóż:( Quote
smerfetka123 Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 a jeszcze jedno, przywitanie, to w tym przypadku, dojście spokojnego staruszka do człowieka i nastawienie boku do głaskania, albo podskoczenie, bo to ratlerkowaty pies, więc wiele osób go zaczepiało i nauczyło podskoku i oparcia łapkami na kolanach ludzi, bo im tak łatwiej głaskać, więc to nie przewracanie, a zresztą nasze gadanie, by tak nie robili było bez odzewu, więc nie mieszaj pojęć i jak chcesz sobie na kogoś powyzywać,że psy Ci gryzą, to sorry, nie do mnie, bo mały szczerbaty pies i sunia wyszkolona do zajęć, zresztą do kolan, to nie tu szukaj, bo jakbyś źle odczytała, to moje nie gryzą, nie szczekają i nie atakują z ukrycia niewinnych ludzi, widać niektórym chce się na kogoś naskakiwać byle by się wyszumieć, powodzenia w szukaniu ofiary,ale takiej która zasłużyła Quote
C&B Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Ja już nie wytrzymam:angryy: Wczoraj czekam z psem pod sklepem na moją mamę... Pies na smyczy i wszystko okey. Siedzi, a nagle wyskakuje nam owczarkowaty pies z gębą i na moją - co tam ON na pekińczyka:angryy: Dobrze, że młoda była na szelkach, bo moaj reakcja- siup do góry smycz i na ręcę psa... Wychodzi właściciel... Cały w skowronkach. Gadam mu- Facet, może byś tego psa na smycz zaczepił... On się na mnei gapi i jakgdy by nigdy nic woła - Niunia chodź do mnie... "Niunia" oczywiście go olewa i nade mną stoi:angryy: mówię -Weż tą swoją "Niuńkę" do cholery na smycz! -Niunia! Masz do mnie przyjść- ale się nie ruszy... -Facet! Bo zaraz pogadasz sobie z policją:mad: - Ale to nie mój pies:cool1: Ta... Szkoda, że widzę ich codziennie na spacerach... Gdybym wiedziała, jaka ta Niuńka jest to bym od razu moją na ręcę brała- tylko z jakiej racji? Mój pies jest na smyczy, a jest w typie pekińczyka, więc na jego kufę nie ma kagańców, a Niuńka biega sobie bez smyczy, bez kagańca:angryy: Nie mam zazłe psu, ale właścicielowi:mad: Takiego to do weterynarza i uśpić:diabloti: A psu znaleźć odpowiedni dom... Quote
smerfetka123 Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 no to ja tak miałam,że psy przyczepiłam do ławki, żeby się ktoś nie czepiał, było sporo miejsca na przejście, dwa jeden duży, drugi mały i ta duża miała cieczkę, wpierw wyskoczył,ze szczekaniem jamnik, podszedł, obsikał obok piasek, wzięłam psy na drugą stronę, by nie łaziły po kałuży, babka przeszła dookoła trawnika, przy klatce i spowrotem, dziwić się, że po takim mini sikaniu pies wybiega z hałasem, potem przeszedł z coker spanielem, który naskakiwał na moje, ja w smyczach poplątana, czekałam na znajomego, bo poszedł coś załatwić, no a ten pies zaloty, odganiam, pilnuje by się psy nie poplątały, sama bym się nie przewróciłą a facet ma gdzieś i idzie daleko od psa, krzycze czy nie zapomniał o psie, to łaskaiwe zawołał,ale zanim wzioł psa, to ja musiałam się urzerać i takiego czegoś nie rozumiem, jak ktoś nie pilnuje psa i ma gdzieś, co inengo jak psy sobie biegają, gdzieś na uboczu, pod kontrolą Quote
Kama122 Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 U mnie psy wolnobiegające to jakaś totalna porażka :shake: Ja sobie spokojnie idę ze Sticzem (psiak na smyczy), a tu z ogrodu (nawet tam bramy nie ma) wybiega pies i niesamowicie szczeka, rzuca się i próbuje ugryźć. Wzięłam Sticzka na ręce, pies za mną, był zębami jakieś 10 cm od mojej nogi. Powstrzymało go jak na niego krzyknęłam i tupnęłam nogą o beton. Teraz już tam nie chodzę na spacery z psem. Sama muszę tam chodzić kilka razy dziennie. Zwykle jestem obszczekiwana, atakowana tylko wtedy, gdy idę po "jego" stronie ulicy ;) U mnie na wsi pełno jest takich psów :shake: Obwiniam tylko i wyłącznie ich właścicieli. Quote
Saite Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Moje psy na moje cmokanie przychodzą, przyspieszają itp. ale gdy tylko próbowałby cmokać na nie obcy, a czasem się to zdarza, to najpierw jest olewka, jak sobie ten ktoś nie daje spokoju, a raczej ludzie sobie nie dają od razu siana w takich sytuacjach i są natarczywi, to moje psy przybierają postawę bojową i warczą. Wtedy takiemu natrętowi natychmiast odchodzi ochota na wydawanie z siebie jakichkolwiek dźwięków. Quote
Karilka Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Uff.. ja się cieszę, ze mam psa neutralnego na wszystkich ludzi. Mogą go macać, łapać za co tam chcą, gwizdać, cmokać itd. a on stoi jak cielok. :loveu: Moooje Słoneczko najwspanialsze!:loveu::loveu::loveu: Za to uczyłam zawsze swoje psy, cmokania jako komendę "szybciej" przy bieganiu przy rowerze, zamiast przywołującej. Po co wszelkie menelstwo ma mi psy zaczepiać.... Quote
badmasi Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 smerfetka123-Nie masz się co wpieniać;)Nie krytykuję ciebie tylko twoje zachowanie, myślę że jeśli szkolisz psa do dogoterapii to powinnaś to robić mądrze-to jest tylko moje zdanie. Trzeba też "chronić" psa przed pewnymi sytuacjami albo chociaż starać się kontrolować zarówno jego zachowania jak i zachowania postronnych osób a przy psie puszczonym luzem jest to kompletnie niemożliwe (chyba że pies wyszkolony a twój jeszcze do takich nie należy). Fakt, moje psy w mieście chodzą na smyczy, mały czasami jest puszczany luzem ale tylko wtedy gdy ma jakieś konkretne zajęcie. Duży pies nie. Generalnie nie musisz mi współczuć ani moim psom-mały jest przygotowywany do sportów(chociaż po kontuzji biodra po ataku psa puszczonego luzem nie wiem co będzie), duży trenuje z moim TZ frisbee (czasami ze mną ale ja jestem cienka w rzucaniu) już od dwóch lat a więc zajęcia mają dużo...... A tak swoją drogą, czasami głupio zachowujący się ludzie są potrzebni. Nie sztuka nauczyć psa posłuszeństwa w domu, mistrzostwem jest sprawić aby wykonywał komendy w sytuacjach ekstremalnych i to jest cel do którego dążę, może kiedyś mi się uda;) No i dalej twierdzę, że nie lubię obcych, witających się psów a szczególnie takich które skaczą. Ja mam takiego geniusza, który skacze tylko na komendę, czego i tobie smerfetko życzę. Quote
badmasi Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Karilka-logicznie rzecz ujmując to"wszystko = nic", tak jak"zawsze=nigdy":evil_lol: Quote
nykea Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Ja dzis mialam badzo nieprzyjemna sytuacje. Na ulicy zaczepila nas nastolatka troszczke niedorozwinieta. Zaczela mi malego karmic herbatnikami co juz mnie troszeczke zirytowalo, ale stwierdzilam ze lepiej zeby maly sie cieszyl na chorych ludzi niz na odrot (mamy maly klopot z akceptacja ludzi). Ale pozniej chciala wziac ode mnie smycz i co najgorsze zaczela robic dziwne halasy w stylu krzyczenie, szczekanie, pseudo szczucie go na nieistniejacego kota... Powiedzialam ze sorry, ale musimy juz isc, ale bylo to naprawde dziwne. I jak sie w takiej sytuacji zachowac?? :-( Quote
smerfetka123 Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 badmasia skąd wiesz jakiego mam psa,chyba że Ci się pomyliło jak opisywałam staruszka, mojego gdy był mały ( bo problem z tymi dziećmi mam od dawna, ale jakoś je omijam ) i teraz, gdy jest po zdanym egzaminie i jest już psem pracującym i chodzącym na różnego rodzaju festyny, warsztaty itp itd, więc sorki, ja wiesz lepiej od szkoleniowców i wegzaminatorów jakiego mam psa, no to nie mam więcej pytań, a zapewniam Cię,że umiem puszczać swojego psa i wiem jak reaguje w danych sytuacjach, więc nie zdażyło mi się żeby mój maluch coś zrobił, a straż miejską jak mija bez smyczy to rozsmiesza swoim merdaniem i zadziwia grzecznością, a co do skoków, to opanuj starszego nastawionego pozytywnie do świata psa, by nie stał na dwuch łapkach jak całe życie zawsze gdy ktoś na niego cmakał to chciał by tak robił, by móć głaskać nie schylając się, a ja się nie wkurzam, bo nie mam czym, gdyby to było prawdziwe,tylko że z nas dwóch to ja znm swoje psy i wiem jak się zachowują, wię sorki, nie wkurzysz mnie, bo i tak to co piszesz mnie nie tyczy, bo mój pies jest wyszkolony dobrze i to wiele osób dziwi, że taki maluch nie jest rozpuszczony tylko wyszkolony, a niektórzy wręcz mnie posądzają o męczenie psa, bo musi te sztuczki i posłuszeństwo na dworzu ćwiczyć ( bo niestety nie jest tak jak napisałaś,że mój pies ćwiczy tylko w jednym miejscu, czy jakoś tak) Quote
badmasi Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 smerfetka123-ok. może źle ciebie zrozumiałam, ale gdybyś stosowała czasami wielką literę, kropki itp. byłoby mi łatwiej. To co napisałam o szkoleniu psa w ekstremalnych sytuacjach to była taka wypowiedź "na marginesie" i nie tyczyła się konkretnie ciebie tylko tak ogólnie... Co do generalizowania, ty też mnie zaszufladkowałaś pisząc, że moje psy nie mają ruchu. Jak widzisz mają tylko taki trochę alternatywny, dostosowany do warunków w jakich mieszkam, czyli wielkomiejskie osiedle co wyklucza swobodne hasanie gdzie popadnie. Gdyby inni właściciele psów mieli podobne podejście do kwestii puszczania psów luzem jak ja to żyłoby się wszystkim łatwiej i nie musiałabym się żalić w temacie "Chamstwo innych psiarzy...";) Quote
smerfetka123 Posted June 2, 2009 Posted June 2, 2009 no ok, po prostu się nie zrozumiałyśmy, ale i tak psy muszą pobiegać, bo wiecznie na smyczy chodzić nie mogą, no i u nas są takie umowne łąki,albo coś w tym rodzaju, że ludzie wcale tamtędy chodzić nie muszą, no i jest to zarezerwowane dla psów, więc jak ktoś chce przejść to liczy się z tym,że psy sobie biegają, ale podstawą są jednak ułożone psy, które nie sprawiają kłopotu, a co do mojej wypowiedzi to chodziło mi o to,że ktoś co chwile chce mi psa źle uczyć, rozpuszczać itp i jak idę z nią ładnie na smyczy, albo ćwiczę to jestem wyzywana od tej co męczy psa, bo go szkole na spacerach,a to nie miejsce na to, no i czasem myślę sobie, że niektórzy rodzice aż się proszą o kłopoty, no bo jak idę z psem, on biega obok, widzę dziecko, wołam swojego,a on nie dolatuje i nie dlatego,że nie chce,ale dziecko pobiegło za nim i go złapało w uścisk, to naprawdę mam dość, nie dość że mi przeszkadza w zawołaniu psa, to jeszcze go straszy, trzymając tak, że on nie może się ruszyć, no sorki, mojego psa można głaskać,ale z kulturą, spytać, delikatnie, a nie że przyjdzie ... skoczy na niego i złapie ściskając, jakby to był agresywny pies to by było, pies pewnie do uśpienia, bo taki zły, a często latają takie nie mające domu, po prostu nieraz rodzice zamiast siedzieć i gada, mogli by zająć się dziećmi i je uczyć, pilnować, ok, to miłego dnia :) i spokojnych spacerów Quote
Kaidar Posted June 3, 2009 Posted June 3, 2009 pamiętam że jak zawsze wychodziłam na spacer z moim yorkiem to często były pytania w stylu czy przefarbowaliśmy psiaka, czy to jego naturalny kolor, czy miał robiony balejaż, ile ma (tu najczęściej ludzie mu dawali góra 4 miesiące), co je, jaki jest w domu, czy jest hałaśliwy... i były pytania w stylu "suczka??" :D one mnie po prostu powalały... Quote
angelus222 Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 Ostatnio szłam z moim Jasperem a za nami szli jacyś ludzie i cały czas do niego cmokali gwizdali i gadali. Mały oczywiście cały szczęśliwy że ktoś sie nim interesuje buntował sie i nie chciał iść tylko ciągnął do tyłu do tych ludzi. :roll: W pewnym momencie po prostu nie wytrzymałam. Odwróciłam sie i powiedziałam tym ludziom co o tym myślę i że nie życzę sobie żeby zaczepiali moje psa. Ich reakcja?- wielkie zdziwienie że o co w ogóle mi chodzi przecież oni nic takiego złego nie robią. Niektórzy ludzie naprawdę są trochę nie normalni a na pewno pokazują to swoim zachowaniem. :shake: My z Jasperem dopiero co sie nauczyliśmy chodzić na smyczy i takie akcje go strasznie rozpraszają. Potem sie chłopak buntuje i znowu nie chce iść na smyczy. :roll: Quote
yamayka Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 No tak, teoria jest taka żeby szkolić psa tam gdzie rozproszenia nie wygrają z poziomem wyszkolenia, ale czasem praktycznie jest to niemożliwe w mieście. Ale chodzi o to przecież żeby ludzie używali mózgów. Przykładowo - gdzie mózg ma dziewczyna, właścicielka dorodnego goldena, która spokojnie usiadła sobie na ławeczce i bez słowa przyglądała się jak jej pies podbiega do mojego i go zaczepia przez dłuższy czas? Ma zarówno mózg jak i oczy, które pozwoliły jej zobaczyć, ze ja sama z kundlem na środku wielkiego trawnika robię konkretne rzeczy - ćwiczenie siadów, warowań, zostawania itp itd.i ze prócz mnie mój pies też nie życzy sobie towarzystwa. Acha, chyba ze celowo postanowiła podnieść mojemu psu i mi poprzeczke... ;) Quote
badmasi Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 yamayka-nie mogła tego zrobić celowo bo takie osoby nie mają mózgu a jeśli mają to w szczątkowej postaci i coś takiego jak myślenie planowe czy przyczynowo skutkowe jest im całkowicie obce Podbiegacze i to jeszcze nachalne to zmora tak jak i ich własciciele. Jakiekolwiek szkolenie w towarzystwie naskakującego, upierdliwego psa jest całkowicie niemożliwe. Ćwiczenia w rozproszeniu bardzo się przydają o ile rozproszeniem nie jest obcy pies na grzbiecie naszego. Quote
Kaidar Posted June 5, 2009 Posted June 5, 2009 to prawda.. ja miałam taką sytuację, że szłam ze swoim i nagle podbiega jakiś psiak.. rozejrzałam się i widzę że jakaś facetka gada z drugą.. a jej pies widocznie naskakuje na mojego a mój po prostu się bał bo pies był za duży.. ale facetka nic nie widziała.. w końcu wydarłam się z tekstem "może łaskawie pani zabierze swojego psa bo nie mogę ze swoim przejść i mój się po prostu boi".. tylko krzywo się popatrzyła i łaskawie zapięła psa na smycz... Quote
angelus222 Posted June 5, 2009 Posted June 5, 2009 I właśnie najgorsze jest to że tacy ludzie nie widzą i nie rozumieją tego że ich pies coś źle robi i np. przeszkadza naszemu psu. A jak sie zwróci uwagę to jest jedno wielkie zdziwienie że jak w ogóle można coś takiego powiedzieć i jeszcze pewnie myśl że sie z psa dzikusa robi bo z innymi psami nie pozwalają mu sie bawić. :roll: To kiedyś do nas do parku przychodziła taka kobieta z takim dużym kundelkiem suczką. I ta jej suczka nie potrafiła sie w ogóle bawić z innymi psami tylko od razu gryzła i łapała za kark. Nie wyglądało to jak zabawa bo każdy pies czy mały czy duży przy tym piszczał. Kobieta stała i patrzyła sie ale chyba nie widziała w tej "zabawie" nic złego. I nawet uwagi innych właścicieli nie pomagały. Potem to jak ludzie widzieli że idzie ta sympatyczna kobieta ze swoim psem to każdy najczęściej szedł w drugą stronę. A wystarczyłoby użyć trochę rozumu... :shake: Quote
C&B Posted June 5, 2009 Posted June 5, 2009 No niestety tak jest:shake: Mój zazwyczaj nie bardzo skory do nauki psiak miał raz natchnienie i zaczął rozumować:crazyeye: Nawet byliśmy blisko, żeby skumał o co chodzi w komendzie siad... Ale cozywiscie zza bramy wyskoczył jakiś pies, a obok niego idzie grupa dzieciaków( 9-11 lat) . Wołam mojego, żeby skupił się na mnie, no ale ten jako zadziora wielki udawał, że nei słyszy... Tam ten podbiegł do bramy i szczeka na mojego... A raczej ryczy, bo z chęcią by rozpętał walkę... Przytrzymałam Barego i całe szczęście nie pobiegł, ale o skupieniu już nie było mowy, bo oglądał się czy przypadkie psiak nie wrócił... Nawet krzyknełam do dzieciaków, czy wezmą laskawie swojego psa. Patrzą na mnie jak na idiotkę... Każdy mówi do jednego chłopaka- weź ty, bo twój... Czekam na jaką kolwiek reakcję... Nic... Powtórzyłam... Nadal się na mnie dziwnie gapią...:cool1: Mój pies już wielce podnicony, kark najeżony, bo jak może inny na niego szczekać?:diabloti: W końcu podeszłam i powiedziałam, że zaraz się tym psem odpowiednio zajmę( nic bym mu nei zrobiła, ale dzieciaki uwieżyli) Jak szybko cała grupa po niego pobiegła:evil_lol: Szkoda, że pies teraz cały czas gapi się na bramę...:cool1: Quote
Kaidar Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 najbardziej mi szkoda tych zwierząt które trafiają do takich bezmózgowych (inaczej się ich nazwać nie da) ludzi.. potem są problemy z tego bo ci ludzie są wielce urażeni że im się zwraca uwagę na coś co jest tak oczywiste, że wystarczy tylko wczuć się w innych.. ale widocznie myślenie tych ludzi za bardzo boli.. Quote
angelus222 Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 Oj tak najbardziej z tego wszystkiego jest szkoda tych psiaków. Bo tacy bez mózgowi właściciele niestety nie nauczą ich jak trzeba sie zachowywać, bo oni sami sie zachować nie potrafią. :roll: Quote
leepa Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 Ide z psem, za nami rower. -a boi sie takiego czegoś? -(yy?roweru?) nie - >klakson aż mi serce stanęło :D< oo nie boi się ! tylko sie spojrzał ! yyy? no i??:roll: nie no jakbym miała psa który się boi to bym była raczej zła... eksperymenty se robi... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.