Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

przypomniała mi się sytuacja gdy wzięliśmy Kubę
[*]... sąsiedzi w bloku przez pierwsze pół roku nie wiedzieli że mam psa :D:D poza tym uczyliśmy Kubę szczekać bo przez kilka miesięcy w ogóle nie szczekał....

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja ostatnio szłam od weta z Koffim i zaczepiła mnie wychuchana paniusia w nienagannej blond fryzurze i wieczorowym makijażu rzucając się wręcz na mojego psa! Nie pytając mnie o pozwolenie wzięła go na ręce ściskając i przytulając z całej siły bo przecież " Yorusie są takie słodkie!" Szkoda że nie zdążyłam jej wcześniej powiedzieć że 5 minut temu wet nakropił go preparatem na pchły dzięki czemu miał cały tłusty grzbiet :)
Paniusia gdy się zorientowała psa niemal rzuciła na ziemie piszcząc i lamentując na swój nieskazitelnie czysty niegdyś strój.
Nie szczędziła też mocnych słów o moim " zapchlonym kundlu", ale na to
odpowiedziałam tylko szczerym śmiechem.

Posted

A na jednego z moich psów pewnego razu rzuciły się dwie nietrzeźwe panie. Zaczęły go na przemian ściskać, tulić i o zgrozo ślinić mu pysk w namiętnych pocałunkach. Nie miałam właściwie czasu na reakcję i stałam oniemiała starając się zachować zimną krew i spokój, tak by pies nie poczuł, że coś mi się nie podoba.
Obawiałam się, że chapnie którąś w twarz, bo gdy coś mu się nie podoba jest zdolny zaatakować człowieka i celuje w twarz właśnie.
Bałam się też, że chcąc się paniom odwdzięczyć za pieszczoty skoczy na którąś i skończy się to źle, ponieważ wspięty na tylnych kończynach przewyższałby i jedną i drugą wzrostem i zważywszy jeszcze na stan obu pań na pewno przez niego spotkałyby się z chodnikiem.
Na szczęście mój pies zachował się tym razem grzecznie i spokojnie.
Popatrzył na mnie tylko wzrokiem pytającym "kiedy one się ode mnie odlepią" i z dezaprobatą doczekał do końca tych wymuszonych kontaktów.

Posted

Ja miałam podobną sytuację, tylko że miłą :) Wracałam kiedyś ze znajomymi z piwka, późny wieczór, szliśmy przez rynek. Spotkaliśmy dwóch nietrzeźwych panów, jak się okazało "kolegów kolegi", który z nami był. Zatrzymali się a jeden z nich na widok mojej psicy...
Usiadł przed nią na chodniku w środku miasta, z rozanieloną miną, zaczął drapać ją pod bródką i powiedział "jak ja kocham psy..." Psica była mimo wszystko zachwycona, tylko ja oniemiałam, bo jeszcze nikt z wrażenia nia padał przed moim psem na glebę :evil_lol:

Posted

Martens, nasze spotkanie z paniami też było przemiłe i słodkie. Jednak raptowne ruchy, bliski, wręcz napastliwy kontakt i woń alkoholu mogły w psie wywołać agresję i skutkować atakiem. Z boku cała sytuacja wyglądała miło i niegroźnie, ale ja wiem na co stać mojego psa i jak zwalcza on osoby pod wpływem.;)

Posted

ostatnio jak byłam u wterynarza dziewczynka podeszła do mojej Tajgi i gwałtownni wyciągnęła do niej rękę. Tajga zestresowana pobytem w lecznicy zawarczała na nią ostrzegawczo. nie pokazała zębów, ale wydała taki cichy warkot. dziewczynka z tatą się oburzyli, że mam agresywnego psa. nie uważam, żeby mieli sluszność, bo takie gwałtowne wyciąganie ręki żeby pogłaskać jest błędem. pies się przestraszy i jeszcze będzie afera jakaś...

Posted

No i wpychanie plastiku do pyska psu tez nie jest fajne. A ja wczoraj mialam wlasnie do czynienia z takim dzieciokiem, a ze strony mamusi dziecka nie bylo zadnej reakcji :mad:

Czasem to mi zal tego, ze Fiona nigdy prawie nie warczy. Co najwyzej sie przesunie, schowa. Ja jej przed ludzmi (przewaznie) musze bronic bo ona to taka ciapa. A ludziom sie wydaje, ze skoro pies nie warczy to mu sie to podoba. No oczywscie :angryy: Bardzo mi sie podoba wkladanie psu do pyska plastikowego kubka :angryy:

Posted

Tak jak mojego dzieci próbują częstować cukierkami lub innymi świństwami dla psów :crazyeye: I jeszcze potem ich matki mają pretensje, że się ich dzieciom zwraca uwagę :angryy:

Posted

stratoos napisał(a):
Tak jak mojego dzieci próbują częstować cukierkami lub innymi świństwami dla psów :crazyeye: I jeszcze potem ich matki mają pretensje, że się ich dzieciom zwraca uwagę :angryy:

Ja kiedyś zaproponowałam, że się zamienimy- dziecko dostanie psi przysmak a Hexa dostanie coś tam od dziecka. Mamusia się zbulwersowała i poszli sobie :diabloti::evil_lol:.

Posted

*Monia* napisał(a):
Ja kiedyś zaproponowałam, że się zamienimy- dziecko dostanie psi przysmak a Hexa dostanie coś tam od dziecka. Mamusia się zbulwersowała i poszli sobie :diabloti::evil_lol:.



hehe :) Mamusie sa najlepsze, nie ma co :evil_lol:

Posted

[quote name='stratoos']Mamusie sa najlepsze, nie ma co :evil_lol:
Czasami potrafią człowieka zaszokować- raz jedna się cieszyła jak jej 1,5 roczne dziecko 'rzucało' mi się na psa :shake:. Ja idąc gdziekolwiek z chrześniakiem mam go na oku i pod kontrolą. Jak wiem, że potrafi coś zbroić to mu to uniemożliwiam i uważam, że będąc matką też wypadało by dziecko jakoś kontrolować i np. zapytać czy dziecko może podejść do psa a nie mu pozwalać samemu podchodzić i mieć z tego radość. A później afera bo piesek pobrudził/przewrócił/podrapał czy nawet ugryzł. Do dzieci nic nie mam, do rozsądnych rodziców również ;)

Posted

Rozsądny i odpowiedzialny rodzic powienien takze uczyć swoje dziecko postępowania wobec naszych braci mniejszych :) Albo przynajmniej pilnować zachowania swojej pociechy i wtedy jest ok. Gorzej jak trafi się na niereformowalnego rodzica, który pozwala dziecku na wszystko co mu się tylko podoba, a potem ma tzw. wąty :shake:

Posted

Niektóre dzieci też są niereformowalne :shake:. Ale w sumie najwięcej jest winy rodziców i ich lekkomyślności/bezmyślności.
Miałam kiedyś sytuację, że Hexa skoczyła na dziecko i podrapała w twarz. Dzieciak się z nią bawił od początku odkąd ją wzięłam i po prostu nie zauważył, że psisko rośnie. Bawili się dosyć intensywnie, powtarzałam kilka razy żeby uważał, bo ona skoczy. W końcu skoczyła i drapnęła. Matka do mnie pretensji nie miała, tylko pytała czy to Hexa zrobiła i tyle. Miałam jej opowiedzieć jak to było, ale widocznie polegała na swojej znajomości charakteru dzieciaka i o nic nie pytała. Później już chłopiec się nauczył jak się nie bawić z Hexą i nie było problemów.

Posted

No bo to jest tzw. "bezstresowe wychowanie". Szkoda tylko, ze czegos takiego nie ma... Baaa mi nawet na wykladach wspominali o tym, ze bezstresowo to sie nie da nikogo wychowac

Posted

Dzieci 'bezstresowe' stresują całe otoczenie :angryy:. 'Bezstresowe' pieski również, bo przecież smycz stresuje i chodzą bez niej, wychowanie również stresuje :mad:.

Posted

Musze napisac co mi sie dzis przydażyło bo nie moge sie jeszcze uspokoic.:mad: Tak więc: wychodze sobie z moim Lakusiem (shih-tzu 14 miesięcy) na trawke zdala od innych piesiolków (bo mój Laki jest po sterylce i jeszcze ma szwy i kołnierz) zeby go nie zaczepiały, zeby spokojnie sie wysiusiał i troche pospacerował , gdy nagle zza bloku wyskakuje do nas jakas ruda Bestia (rasy nie znam) 50 kilowa i ochoczo zabiera sie za zabawe z moim wystraszonym maluchem. Laki stanął jak wryty i nie wiedział co zrobic ze strachu. Wziełam go na ręce bo nie chciałam zeby usiadł na ziemie bo jeszcze swieże szwy, gdy nagle zza tego samego bloku wyskakuje paniusia:angryy: i krzyczy na cały głos do mnie powtarzajac kilka razy to samo: Niech pani postawi tego psa , niech pani postawi tego psa, niech pani postawi tego psa , mój piesek chce sie tylko pobawic. :angryy::angryy::angryy: Normalnie myslałam ze oszaleje. Kobieta widocznie nie zauważyła ze mój piesio w kołnierzyku a to znaczy ze nie jest w pełni zdrowia. Popatrzyłam na nią tylko stanowczym wzrokiem i poszłam dalej z Lakim na rękach. A jej pies pobiegł do innego psiaka i z oddali słyszałam jak ta kobieta znowu to samo wołała do innego własciciela czworonoga. :angryy::angryy:

Posted

co do dzieci.. to moje osiedlowe jakoś uciekają przed moją suczą - nie wiem dlaczego, ma dopiero 3 miesiące i wcale groźnie nie wygląda - ale to dobrze, że się na nią nie rzucają. poza tym to malutkie dzieciory więc może dlatego.
Ale ostatnio miło zaskoczyła mnie dziewczynka może 5-6 lat która bawiła się na placu zabaw i jak nas zobaczyła zapytała 'Proszę pani można pogłaskac?':loveu: takie dzieci uwielbiam.. bo do tego wszystkiego była bardzo delikatna, nie targała psa, nie próbowała czyms karmic itp. po chwili głaskania, wstała i odeszla. także też nie trzeba było jej siłą odganiac. ;)

ps. jak ja się cieszę, że u mnie na osiedlu są odpowiedzialni własciciele i nie spotykam się z ciągłym 'pani postawi pieska mój nie pogryzie, on sie tylko tak bawi' :cool3:

Posted

Mówi sie ze pies upodabnia sie do swojego własciciela ( mam nadzieje ze skonczy sie tylko na charakterze-bo jak z wygladu tez sie upodobni to bedzie miał piecho przechlapane w życiu:diabloti:). Chyba cos w tym jest. Co prawda mój Laki nie fałszuje pod prysznicem i nie pije 5 kaw dziennie:diabloti: ale za to Nie lubimy tych samych ludzi. I jak tu nie powiedziec: :cool3:MOJA KREW:diabloti:

Posted

LakusiowaPani napisał(a):
Mówi sie ze pies upodabnia sie do swojego własciciela ( mam nadzieje ze skonczy sie tylko na charakterze-bo jak z wygladu tez sie upodobni to bedzie miał piecho przechlapane w życiu:diabloti:). Chyba cos w tym jest. Co prawda mój Laki nie fałszuje pod prysznicem i nie pije 5 kaw dziennie:diabloti: ale za to Nie lubimy tych samych ludzi. I jak tu nie powiedziec: :cool3:MOJA KREW:diabloti:


pies czuje :diabloti:

Posted

Ja się cieszę, że sama opinia jaką ma Amstaff odstrasza od głaskania jej ( Aki kocha ludzi i uwielbia być blisko człowieka), ale też miałam wielokrotnie sytuacje z moją nieżyjąca już Kaukazką ( która nie trawiła obcych ludzi, dzieci szczególnie), zawsze na spacerach Mafia była w kagańcu, mamusią to jednak nie przeszkadzało i wielkokrotnie słyszałam teksty " idz kochanie pogłaskaj tego misia" :angryy::angryy::angryy::angryy:, raz jak jakiejś babci powiedziałam, żeby zawołała swojego wnusia to mi odpowiedziała co może taki misio zrobić.

Posted

A ja jakoś nie mam problemu z nieodpowiedzialnymi mamusiami, w sumie to dziwne, bo nie myślących ludzi dookoła nie brakuje.;)
Mamy i babcie zawsze wskazują dzieciom moje psy, komentują, popisują się rzekoma wiedzą itd. jednak jak dotąd żadna nie miała ochoty podejść do nas z dzieckiem, a już tym bardziej pozwolić dziecku samemu podejść choćby w pobliże moich psów. Często słyszę teksty w stylu "do tych piesków nie podchodź, one są za duże".
A starsze dzieci, jeśli zdarzy się, że chcą podejść, to robią to naprawdę z rozmysłem, spokojnie powoli, pytają czy i jak mogą pogłaskać psa, no i który to lubi bardziej. Natomiast samo głaskanie też jak dotąd odbywało się jak należy, tzn. bez gwałtownych ruchów, delikatnie itd.
Wiele dzieci w wieku szkolnym, gdy widzi mnie z psami, nie przejdzie obok, stoją i czekają w usztywnieniu aż się oddalę. W sumie przykre to, bo pewnie wynika z lęku albo wpojonego "na zapas" przez rodziców albo spowodowanego jakimiś niefajnymi przeżyciami z udziałem psów.

Posted

Ja też nie mam większego problemu, pomimo tego, że mieszkam na dość dużym osiedlu. Najczęściej podchodzą dzieci, ale one tylko trochę Timka pogłaszczą i odchodzą. Od psa uciekają tylko babcie, które w niedzielę idą/wracają z kościoła - po prostu boją się o swoje rajstopy :evil_lol:

Posted

Ja wczoraj byłam zaszokowana [pozytywnie :eviltong:] jak babcia podeszła do mnie i się spytała, czy jej wnuczka może Birmę pogłaskać :cool3:... Zwłaszcza, że obok szedł Smok, więc było wiadomo, że młodej dzieci nie przeszkadzają ;).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...