Kaidar Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 przypomniała mi się sytuacja gdy wzięliśmy Kubę [*]... sąsiedzi w bloku przez pierwsze pół roku nie wiedzieli że mam psa :D:D poza tym uczyliśmy Kubę szczekać bo przez kilka miesięcy w ogóle nie szczekał.... Quote
LadyBell Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 Ja ostatnio szłam od weta z Koffim i zaczepiła mnie wychuchana paniusia w nienagannej blond fryzurze i wieczorowym makijażu rzucając się wręcz na mojego psa! Nie pytając mnie o pozwolenie wzięła go na ręce ściskając i przytulając z całej siły bo przecież " Yorusie są takie słodkie!" Szkoda że nie zdążyłam jej wcześniej powiedzieć że 5 minut temu wet nakropił go preparatem na pchły dzięki czemu miał cały tłusty grzbiet :) Paniusia gdy się zorientowała psa niemal rzuciła na ziemie piszcząc i lamentując na swój nieskazitelnie czysty niegdyś strój. Nie szczędziła też mocnych słów o moim " zapchlonym kundlu", ale na to odpowiedziałam tylko szczerym śmiechem. Quote
Kaidar Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 to tylko utwierdza w przekonaniu o głupocie ludzi :D:D Quote
Saite Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 A na jednego z moich psów pewnego razu rzuciły się dwie nietrzeźwe panie. Zaczęły go na przemian ściskać, tulić i o zgrozo ślinić mu pysk w namiętnych pocałunkach. Nie miałam właściwie czasu na reakcję i stałam oniemiała starając się zachować zimną krew i spokój, tak by pies nie poczuł, że coś mi się nie podoba. Obawiałam się, że chapnie którąś w twarz, bo gdy coś mu się nie podoba jest zdolny zaatakować człowieka i celuje w twarz właśnie. Bałam się też, że chcąc się paniom odwdzięczyć za pieszczoty skoczy na którąś i skończy się to źle, ponieważ wspięty na tylnych kończynach przewyższałby i jedną i drugą wzrostem i zważywszy jeszcze na stan obu pań na pewno przez niego spotkałyby się z chodnikiem. Na szczęście mój pies zachował się tym razem grzecznie i spokojnie. Popatrzył na mnie tylko wzrokiem pytającym "kiedy one się ode mnie odlepią" i z dezaprobatą doczekał do końca tych wymuszonych kontaktów. Quote
Martens Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 Ja miałam podobną sytuację, tylko że miłą :) Wracałam kiedyś ze znajomymi z piwka, późny wieczór, szliśmy przez rynek. Spotkaliśmy dwóch nietrzeźwych panów, jak się okazało "kolegów kolegi", który z nami był. Zatrzymali się a jeden z nich na widok mojej psicy... Usiadł przed nią na chodniku w środku miasta, z rozanieloną miną, zaczął drapać ją pod bródką i powiedział "jak ja kocham psy..." Psica była mimo wszystko zachwycona, tylko ja oniemiałam, bo jeszcze nikt z wrażenia nia padał przed moim psem na glebę :evil_lol: Quote
Saite Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 Martens, nasze spotkanie z paniami też było przemiłe i słodkie. Jednak raptowne ruchy, bliski, wręcz napastliwy kontakt i woń alkoholu mogły w psie wywołać agresję i skutkować atakiem. Z boku cała sytuacja wyglądała miło i niegroźnie, ale ja wiem na co stać mojego psa i jak zwalcza on osoby pod wpływem.;) Quote
allmyloving Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 ostatnio jak byłam u wterynarza dziewczynka podeszła do mojej Tajgi i gwałtownni wyciągnęła do niej rękę. Tajga zestresowana pobytem w lecznicy zawarczała na nią ostrzegawczo. nie pokazała zębów, ale wydała taki cichy warkot. dziewczynka z tatą się oburzyli, że mam agresywnego psa. nie uważam, żeby mieli sluszność, bo takie gwałtowne wyciąganie ręki żeby pogłaskać jest błędem. pies się przestraszy i jeszcze będzie afera jakaś... Quote
marta_gp Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 błędem jest też zaczepianie psa i głaskanie go bez pytania :shake: a warczenie jest ok... ;) Quote
aina155 Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 No i wpychanie plastiku do pyska psu tez nie jest fajne. A ja wczoraj mialam wlasnie do czynienia z takim dzieciokiem, a ze strony mamusi dziecka nie bylo zadnej reakcji :mad: Czasem to mi zal tego, ze Fiona nigdy prawie nie warczy. Co najwyzej sie przesunie, schowa. Ja jej przed ludzmi (przewaznie) musze bronic bo ona to taka ciapa. A ludziom sie wydaje, ze skoro pies nie warczy to mu sie to podoba. No oczywscie :angryy: Bardzo mi sie podoba wkladanie psu do pyska plastikowego kubka :angryy: Quote
stratoos Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 Tak jak mojego dzieci próbują częstować cukierkami lub innymi świństwami dla psów :crazyeye: I jeszcze potem ich matki mają pretensje, że się ich dzieciom zwraca uwagę :angryy: Quote
*Monia* Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 stratoos napisał(a):Tak jak mojego dzieci próbują częstować cukierkami lub innymi świństwami dla psów :crazyeye: I jeszcze potem ich matki mają pretensje, że się ich dzieciom zwraca uwagę :angryy: Ja kiedyś zaproponowałam, że się zamienimy- dziecko dostanie psi przysmak a Hexa dostanie coś tam od dziecka. Mamusia się zbulwersowała i poszli sobie :diabloti::evil_lol:. Quote
stratoos Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 *Monia* napisał(a):Ja kiedyś zaproponowałam, że się zamienimy- dziecko dostanie psi przysmak a Hexa dostanie coś tam od dziecka. Mamusia się zbulwersowała i poszli sobie :diabloti::evil_lol:. hehe :) Mamusie sa najlepsze, nie ma co :evil_lol: Quote
*Monia* Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 [quote name='stratoos']Mamusie sa najlepsze, nie ma co :evil_lol: Czasami potrafią człowieka zaszokować- raz jedna się cieszyła jak jej 1,5 roczne dziecko 'rzucało' mi się na psa :shake:. Ja idąc gdziekolwiek z chrześniakiem mam go na oku i pod kontrolą. Jak wiem, że potrafi coś zbroić to mu to uniemożliwiam i uważam, że będąc matką też wypadało by dziecko jakoś kontrolować i np. zapytać czy dziecko może podejść do psa a nie mu pozwalać samemu podchodzić i mieć z tego radość. A później afera bo piesek pobrudził/przewrócił/podrapał czy nawet ugryzł. Do dzieci nic nie mam, do rozsądnych rodziców również ;) Quote
stratoos Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 Rozsądny i odpowiedzialny rodzic powienien takze uczyć swoje dziecko postępowania wobec naszych braci mniejszych :) Albo przynajmniej pilnować zachowania swojej pociechy i wtedy jest ok. Gorzej jak trafi się na niereformowalnego rodzica, który pozwala dziecku na wszystko co mu się tylko podoba, a potem ma tzw. wąty :shake: Quote
*Monia* Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 Niektóre dzieci też są niereformowalne :shake:. Ale w sumie najwięcej jest winy rodziców i ich lekkomyślności/bezmyślności. Miałam kiedyś sytuację, że Hexa skoczyła na dziecko i podrapała w twarz. Dzieciak się z nią bawił od początku odkąd ją wzięłam i po prostu nie zauważył, że psisko rośnie. Bawili się dosyć intensywnie, powtarzałam kilka razy żeby uważał, bo ona skoczy. W końcu skoczyła i drapnęła. Matka do mnie pretensji nie miała, tylko pytała czy to Hexa zrobiła i tyle. Miałam jej opowiedzieć jak to było, ale widocznie polegała na swojej znajomości charakteru dzieciaka i o nic nie pytała. Później już chłopiec się nauczył jak się nie bawić z Hexą i nie było problemów. Quote
aina155 Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 No bo to jest tzw. "bezstresowe wychowanie". Szkoda tylko, ze czegos takiego nie ma... Baaa mi nawet na wykladach wspominali o tym, ze bezstresowo to sie nie da nikogo wychowac Quote
*Monia* Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 Dzieci 'bezstresowe' stresują całe otoczenie :angryy:. 'Bezstresowe' pieski również, bo przecież smycz stresuje i chodzą bez niej, wychowanie również stresuje :mad:. Quote
LakusiowaPani Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 Musze napisac co mi sie dzis przydażyło bo nie moge sie jeszcze uspokoic.:mad: Tak więc: wychodze sobie z moim Lakusiem (shih-tzu 14 miesięcy) na trawke zdala od innych piesiolków (bo mój Laki jest po sterylce i jeszcze ma szwy i kołnierz) zeby go nie zaczepiały, zeby spokojnie sie wysiusiał i troche pospacerował , gdy nagle zza bloku wyskakuje do nas jakas ruda Bestia (rasy nie znam) 50 kilowa i ochoczo zabiera sie za zabawe z moim wystraszonym maluchem. Laki stanął jak wryty i nie wiedział co zrobic ze strachu. Wziełam go na ręce bo nie chciałam zeby usiadł na ziemie bo jeszcze swieże szwy, gdy nagle zza tego samego bloku wyskakuje paniusia:angryy: i krzyczy na cały głos do mnie powtarzajac kilka razy to samo: Niech pani postawi tego psa , niech pani postawi tego psa, niech pani postawi tego psa , mój piesek chce sie tylko pobawic. :angryy::angryy::angryy: Normalnie myslałam ze oszaleje. Kobieta widocznie nie zauważyła ze mój piesio w kołnierzyku a to znaczy ze nie jest w pełni zdrowia. Popatrzyłam na nią tylko stanowczym wzrokiem i poszłam dalej z Lakim na rękach. A jej pies pobiegł do innego psiaka i z oddali słyszałam jak ta kobieta znowu to samo wołała do innego własciciela czworonoga. :angryy::angryy: Quote
madeleine Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 co do dzieci.. to moje osiedlowe jakoś uciekają przed moją suczą - nie wiem dlaczego, ma dopiero 3 miesiące i wcale groźnie nie wygląda - ale to dobrze, że się na nią nie rzucają. poza tym to malutkie dzieciory więc może dlatego. Ale ostatnio miło zaskoczyła mnie dziewczynka może 5-6 lat która bawiła się na placu zabaw i jak nas zobaczyła zapytała 'Proszę pani można pogłaskac?':loveu: takie dzieci uwielbiam.. bo do tego wszystkiego była bardzo delikatna, nie targała psa, nie próbowała czyms karmic itp. po chwili głaskania, wstała i odeszla. także też nie trzeba było jej siłą odganiac. ;) ps. jak ja się cieszę, że u mnie na osiedlu są odpowiedzialni własciciele i nie spotykam się z ciągłym 'pani postawi pieska mój nie pogryzie, on sie tylko tak bawi' :cool3: Quote
LakusiowaPani Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 Mówi sie ze pies upodabnia sie do swojego własciciela ( mam nadzieje ze skonczy sie tylko na charakterze-bo jak z wygladu tez sie upodobni to bedzie miał piecho przechlapane w życiu:diabloti:). Chyba cos w tym jest. Co prawda mój Laki nie fałszuje pod prysznicem i nie pije 5 kaw dziennie:diabloti: ale za to Nie lubimy tych samych ludzi. I jak tu nie powiedziec: :cool3:MOJA KREW:diabloti: Quote
madeleine Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 LakusiowaPani napisał(a):Mówi sie ze pies upodabnia sie do swojego własciciela ( mam nadzieje ze skonczy sie tylko na charakterze-bo jak z wygladu tez sie upodobni to bedzie miał piecho przechlapane w życiu:diabloti:). Chyba cos w tym jest. Co prawda mój Laki nie fałszuje pod prysznicem i nie pije 5 kaw dziennie:diabloti: ale za to Nie lubimy tych samych ludzi. I jak tu nie powiedziec: :cool3:MOJA KREW:diabloti: pies czuje :diabloti: Quote
Smile of Red Witch Posted June 12, 2009 Posted June 12, 2009 Ja się cieszę, że sama opinia jaką ma Amstaff odstrasza od głaskania jej ( Aki kocha ludzi i uwielbia być blisko człowieka), ale też miałam wielokrotnie sytuacje z moją nieżyjąca już Kaukazką ( która nie trawiła obcych ludzi, dzieci szczególnie), zawsze na spacerach Mafia była w kagańcu, mamusią to jednak nie przeszkadzało i wielkokrotnie słyszałam teksty " idz kochanie pogłaskaj tego misia" :angryy::angryy::angryy::angryy:, raz jak jakiejś babci powiedziałam, żeby zawołała swojego wnusia to mi odpowiedziała co może taki misio zrobić. Quote
Saite Posted June 12, 2009 Posted June 12, 2009 A ja jakoś nie mam problemu z nieodpowiedzialnymi mamusiami, w sumie to dziwne, bo nie myślących ludzi dookoła nie brakuje.;) Mamy i babcie zawsze wskazują dzieciom moje psy, komentują, popisują się rzekoma wiedzą itd. jednak jak dotąd żadna nie miała ochoty podejść do nas z dzieckiem, a już tym bardziej pozwolić dziecku samemu podejść choćby w pobliże moich psów. Często słyszę teksty w stylu "do tych piesków nie podchodź, one są za duże". A starsze dzieci, jeśli zdarzy się, że chcą podejść, to robią to naprawdę z rozmysłem, spokojnie powoli, pytają czy i jak mogą pogłaskać psa, no i który to lubi bardziej. Natomiast samo głaskanie też jak dotąd odbywało się jak należy, tzn. bez gwałtownych ruchów, delikatnie itd. Wiele dzieci w wieku szkolnym, gdy widzi mnie z psami, nie przejdzie obok, stoją i czekają w usztywnieniu aż się oddalę. W sumie przykre to, bo pewnie wynika z lęku albo wpojonego "na zapas" przez rodziców albo spowodowanego jakimiś niefajnymi przeżyciami z udziałem psów. Quote
stratoos Posted June 12, 2009 Posted June 12, 2009 Ja też nie mam większego problemu, pomimo tego, że mieszkam na dość dużym osiedlu. Najczęściej podchodzą dzieci, ale one tylko trochę Timka pogłaszczą i odchodzą. Od psa uciekają tylko babcie, które w niedzielę idą/wracają z kościoła - po prostu boją się o swoje rajstopy :evil_lol: Quote
bonsai_88 Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 Ja wczoraj byłam zaszokowana [pozytywnie :eviltong:] jak babcia podeszła do mnie i się spytała, czy jej wnuczka może Birmę pogłaskać :cool3:... Zwłaszcza, że obok szedł Smok, więc było wiadomo, że młodej dzieci nie przeszkadzają ;). Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.