Mazowszanka13 Posted October 29, 2013 Posted October 29, 2013 inka33 napisał(a):Jak Fionka pójdzie do DS, to mogę pomyśleć... lepszy byłby ktoś bardziej doświadczony... Z Fionką Ci nieźle idzie :) Quote
malagos Posted October 29, 2013 Author Posted October 29, 2013 To może ja podniosę, może ktoś.......... Chyba liczę na cud. Pod sklepem już któryś dzień siedzi młodziutki maleńki biały piesek. W gminnym kojcu siedzi duży, młody pies. Quote
inka33 Posted October 29, 2013 Posted October 29, 2013 (edited) [quote name='malagos']Z zachowanie Greyki w domu jest raczej ok. Ostatnie noce suche, bez niespodzianek. Nawet z przyzwyczajenia się budzę w nocy i proponuję jej wyjście (dziś 4.30), ale odpowiedzią jest tylko stukanie ogonka, wystającego z posłanka, o podłogę. Rano wyskakuje z wszystkimi do ogrodu, wpada potem do kuchni i bardzo chętnie je śniadanie chrupkowe. I zostaje w domu, bo do lecznicy przychodzą ludzie i Tomek nie chce kłopotów z jej łapaniem. Wczoraj przypięłam jej smyczkę i tak łaziła po domu godzinę (przemykała się właściwie), z lękiem patrząc na tę końcówkę smyczkową, ciągnącą się za nią. Bała się podejść na wołanie, mimo, że miałam w ręku smaczek. Za to po zdjeciu smyczy inny pies! Wskoczyła na kanapę obok mnie, podgryzała rękę, wreszcie usnęłą do góry brzuchem. Taka wzruszająco ufna bywa, gdy sama podejdzie, wtuli łepetynę w moje dłonie i posapuje z rozkoszy.... Ja też myślę, jak auraa, że diametralnie inne warunki + absolutnie inna osoba = inny pies. Inka, wracasz mi wiarę w to, ze nie zostaje z problemem sama, a nie często się poddaję...... Ale wiesz, Małgoś, że obiecać jeszcze nic nie mogę... :( Czy Greyka chodzi w obroży na stałe? Jeśli tak, czy ma też zawieszkę, która jej ciągle brzęczy? Bo jak nie, to może Grayka boi się samego dźwięki przypinania karabińczykiem? Ze smyczą to możesz próbować też malutkimi (jeszcze mniejszymi niż teraz) kroczkami. Ale to upiornie dużo cierpliwości wymaga... :huh: Oczywiście, ja to tylko kojarzę z tego, co kiedyś wyczytałam i wcale nie znam się na tyle, żeby wiedzieć, że to się sprawdzi. Naszykuj sobie smaczki - malutkie, ale takie mocno pachnące, a nie zwykłą codzieną karmę. Musisz wcześniej wiedzieć dokładnie, w którym momencie Greyka zaczyna się spinać na smycz, np. kiedy bierzesz ją w rękę. Jeśli właśnie wtedy, to połóż smycz na podłodze, kiedy Greyka nie widzi tej czynności. Chodzi o to, żeby nie zdążyła się zestresować. Kiedy zobaczysz, że chociaż do niej podejdzie, to dajesz smaka. Możesz też (wywaliwszy wcześniej z pomieszczenia resztę towarzystwa, żeby nie ukradła smaka) połozyć smaka na podłodze niedaleko smyczy, ale nie bardzo blisko (dopiero później coraz bliżej) albo zrobić do niej ścieżkę ze smaczków. Jak dotknie smyczy, to większa nagroda itd. A dopiero, kiedy sama obecność smyczy w pobliżu, w Twojej ręce nie będzie jej stresować, to Ty zbliżasz smycz do niej i nagradzasz brak strachu, jeszcze później - jak już samo zbliżanie ręki ze smyczą będzie akceptować, przypinasz... itd. kolejne malutkie kroczki. Możesz też ją nagradzać za pozwolenie (brak paniki/stresu) przywiązania sobie do obroży delikatnej wstążeczki, czegokolwiek lekkiego. Może ona była bita smyczą / sznurkiem i dlatego się tak boi...? Poimprowizuję jeszcze... Jeśli Greyka nie ma nic przeciwko kolankowaniu, to może jej możliwie niepostrzeżenie przywiąż (bez użycia karabińczyka) do obroży wstążeczkę czy włóczkę (lekkie, ale dłuższe) i potem stawiając Greykę na podłodze miej w ręce jej koniec i zobacz, jak się wtedy zachowa... Jeżeli napisałam zbyt chaotycznie czy niezrozumiale, to sorki, ledwie dycham i nie do końca myślę... :oops: Jak chcesz, to zadzwoń do mnie, to się spróbuję pomądrzyć (o ile mi gardło pozwoli). Wiesz, bo jednak ona musi jakoś smycz zaakceptować, jeżeli miałaby gdziekolwiek do miasta iść, nawet do doświadczonego DT... [quote name='Mazowszanka2']Z Fionką Ci nieźle idzie :) Ale Fionka nie boi się smyczy... i nie podgryza ludzi... :roll: Edited October 29, 2013 by inka33 dopiski Quote
malagos Posted October 30, 2013 Author Posted October 30, 2013 Dzięki za porady, Inka! W sumie tak właśnie robię, ale nie dość systematycznie i stanowczo. Myślę, ze to brak czasu i 4 inne psy, ale raczej .... moje wygodnictwo- łatwiej rankiem wypuścić psy stadem do ogrodu, i kilka razy dziennie tak samo, potem zawołać i stadem wpuścić do domu. No nic, muszę się zmobilizować i zabrać za robotę. Dużemu psu z kojca (jak go nazwiemy?) zrobie zdjęcia. Jest, jak mówi Tomek, bardzo przyjazny, młody taki w typie owczarkowym. Dam do tej Gazety Makowskiej ogłoszenie. Mały biały piesek siedzi teraz pod gminą. Nazwałam go w myślach Fafik. aha, zamówiłam wczoraj na allegro szelki. Quote
inka33 Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 [quote name='malagos']Dzięki za porady, Inka! W sumie tak właśnie robię, ale nie dość systematycznie i stanowczo. Myślę, ze to brak czasu i 4 inne psy, ale raczej .... moje wygodnictwo- łatwiej rankiem wypuścić psy stadem do ogrodu, i kilka razy dziennie tak samo, potem zawołać i stadem wpuścić do domu. No nic, muszę się zmobilizować i zabrać za robotę. Dużemu psu z kojca (jak go nazwiemy?) zrobie zdjęcia. Jest, jak mówi Tomek, bardzo przyjazny, młody taki w typie owczarkowym. Dam do tej Gazety Makowskiej ogłoszenie. Mały biały piesek siedzi teraz pod gminą. Nazwałam go w myślach Fafik. aha, zamówiłam wczoraj na allegro szelki. Tak, czyli jak? ...bo pisałaś chyba, że przypinasz smycz, a ona zamiera (?) stresując się ciągnącym się za nią kawałkiem... A imię duzemu to mogiem(y) wymyślać, jak już foty będą. :grins: Quote
malagos Posted October 30, 2013 Author Posted October 30, 2013 Przypinam smycz, taką krótką, bo ogryzła rączkę, i z nią chodzi po domu. Jak biorę końcówkę, pies się kładzie i leży plackiem. Zdjęcia psa jutro, dziś nie miałam czasu pójść do kojca gminnego. Quote
Ziutka Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Zaglądam do Was ;) lece poczytać zaległości Quote
inka33 Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 malagos napisał(a):Przypinam smycz, taką krótką, bo ogryzła rączkę, i z nią chodzi po domu. Jak biorę końcówkę, pies się kładzie i leży plackiem. Małgoś, nie miałam nic złego na myśli... Mam nadzieję, że to wiesz. Tak mi się właśnie wydawałao, tzn. tak pamiętałam - i dlatego właśnie napisałam, że może takie drobniutkie kroczki by sie sprawdziły... :hmmmm: malagos napisał(a):Zdjęcia psa jutro, dziś nie miałam czasu pójść do kojca gminnego. No to czekamy. :) Quote
1izabelka1 Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 zapinaj jej po prostu tą smycz i dziennie po pół godzinki niech z nią chodzi i wcale wtedy nie zwracaj na nią uwagi , nie wołaj , nie nagradzaj bo wtedy nagradzasz jej strach , nawet na nią nie patrz , rób swoje czynności jak gdyby nigdy nic . Bez skrupułów co dzień pół godziny , zobaczysz że z czasem załapie że nic takiego się strasznego nie dzieje. Ja miałam taką sunię kiedyś co panicznie bała się szczotki tzn kija bardziej , po kilka razy dziennie specjalnie zamiatałam najpierw w dalszej odległości kątem oka obserwując jak chce się zapaść pod ziemię a potem coraz bliżej aż w końcu przestała się bać. Po prostu podejdź zapnij smycz i rób swoje Quote
inka33 Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 Może i tak zupełnie bez cackania lepiej...? :hmmmm: Trudno zgadnąć - każdy pies inny. Ja tylko improwizowałam na podstawie tego, co mi z czytania różnych porad zostało w głowie... Quote
1izabelka1 Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 myślę że bez cackania lepiej :) na pewno nigdy nie zwraca się uwagi na psa który się czegoś boi ,człowiek powinien zachowywać się normalnie pies obserwuje i sam po czasie dochodzi do wniosku że nic złego się nie dzieje Quote
inka33 Posted October 30, 2013 Posted October 30, 2013 1izabelka1 napisał(a):myślę że bez cackania lepiej :) na pewno nigdy nie zwraca się uwagi na psa który się czegoś boi ,człowiek powinien zachowywać się normalnie pies obserwuje i sam po czasie dochodzi do wniosku że nic złego się nie dzieje No tak, oczywiście, że strachu nie wolno nagradzać, w tym - pocieszać. A co z drapaniem pod bródką albo masowaniem uszu, jak pies się boi (trochę) ludzia...? :hmmmm: Tak mi się jakoś skojarzyło... - jak to mamusia przed pierwszą wizytą z dzieckiem u dentysty mówi dziecku: "Nie musisz się tam niczego bać..." :p Quote
malagos Posted October 31, 2013 Author Posted October 31, 2013 Bardzo Wam dziekuję, ze tu jesteście i mnie radą wspieracie :) Wg mnie już widać efekty, bo z tą ciągnącą sie smyczką łazi po kuchni i przyszła do miski. Ale jak zdjełam smycz, położyłam na podłodze w progu, to za chińszczaka na obiad nie przyszła. Dziś mam wolne za pracę w sobotę. Rano przypięłam jej długą smycz, otworzyłam drzwi, stado wypadło, więc i Greyka wypadła na dwór. Dopiero jak szarpnęła się na schodkach, bo oczywiscie z ujadaniem leciała do bramy. to tę smycz zauważyła. I usiadła. I się położyła, i już tak tkwiła. Za godzinę lekcja numer dwa. Zaraz założę wątek temu biedakowi z kojca. Śliczny pies! Quote
Nutusia Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 Oj, to i na szczekanie to smyczkowe szkolenie może zaradzić! :) Czekam na wątas przystojniaka... A co z tym maluchem spod sklepu? :( Quote
malagos Posted October 31, 2013 Author Posted October 31, 2013 Tu watek Nowego, prosze, zajrzycie kobietki: http://www.dogomania.pl/forum/threads/248332-%C5%9Aliczny-dumny-pies-Harny-nie-ma-domu-nie-ma-nadziei?p=21483529#post21483529 Psiak spod sklepu jest pod opieką kobiety z rynku, może dziś trafi do mamy naszej pani sekretarz z urzędu gminy (to ta, co razem ratujemy te bidaki gminne....) Quote
Nutusia Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 Oj, fajnie by było... Lecę do Nowego ;) Quote
malagos Posted October 31, 2013 Author Posted October 31, 2013 Położyłam ostentacyjnie smycz koło michy z obiadem i zawołałam bestię. Musiałam odejść kilka kroków, by podeszła. ale podeszła. Quote
malagos Posted October 31, 2013 Author Posted October 31, 2013 Sukces! Przeszła na smyczy od domu do bramy! Tam odmówiła współpracy.. ..Ale z 10 m zaliczyła! Quote
inka33 Posted October 31, 2013 Posted October 31, 2013 Brawo, Greyka! :klacz: Brawo, Malagos! :klacz: Quote
Mazowszanka13 Posted November 1, 2013 Posted November 1, 2013 Twarda sztuka, ale idzie do przodu. Tak trzymać ! Quote
malagos Posted November 1, 2013 Author Posted November 1, 2013 (edited) Jak jeden kroczek do przodu, to dwa w tył. Teraz zamiast spaceru było pragnienie dopaść najbliższych krzaków i trwać tam. Po 10 min odpuściłam i odpięłam jej smycz, poszła jak strzała pod bramę ujadać. Edited November 1, 2013 by malagos Quote
Nadziejka Posted November 1, 2013 Posted November 1, 2013 Odwiedzam Greyunie z pozdrowieniami i kciukami:modla::iloveyou: Quote
Nutusia Posted November 1, 2013 Posted November 1, 2013 Gdyby były 3 kroki w przód i 2 w tył, byłaby przynajmniej ch-cha, a tak?... Greyka, co to za taniec - w dodatku z wyskokami w krzaki, a potem do bramy?!?!!? ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.