Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 992
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

To może ja podniosę, może ktoś.......... Chyba liczę na cud.
Pod sklepem już któryś dzień siedzi młodziutki maleńki biały piesek. W gminnym kojcu siedzi duży, młody pies.

Posted (edited)

[quote name='malagos']Z zachowanie Greyki w domu jest raczej ok. Ostatnie noce suche, bez niespodzianek. Nawet z przyzwyczajenia się budzę w nocy i proponuję jej wyjście (dziś 4.30), ale odpowiedzią jest tylko stukanie ogonka, wystającego z posłanka, o podłogę. Rano wyskakuje z wszystkimi do ogrodu, wpada potem do kuchni i bardzo chętnie je śniadanie chrupkowe. I zostaje w domu, bo do lecznicy przychodzą ludzie i Tomek nie chce kłopotów z jej łapaniem.
Wczoraj przypięłam jej smyczkę i tak łaziła po domu godzinę (przemykała się właściwie), z lękiem patrząc na tę końcówkę smyczkową, ciągnącą się za nią. Bała się podejść na wołanie, mimo, że miałam w ręku smaczek. Za to po zdjeciu smyczy inny pies! Wskoczyła na kanapę obok mnie, podgryzała rękę, wreszcie usnęłą do góry brzuchem. Taka wzruszająco ufna bywa, gdy sama podejdzie, wtuli łepetynę w moje dłonie i posapuje z rozkoszy....
Ja też myślę, jak auraa, że diametralnie inne warunki + absolutnie inna osoba = inny pies.
Inka, wracasz mi wiarę w to, ze nie zostaje z problemem sama, a nie często się poddaję......
Ale wiesz, Małgoś, że obiecać jeszcze nic nie mogę... :(

Czy Greyka chodzi w obroży na stałe?

Jeśli tak, czy ma też zawieszkę, która jej ciągle brzęczy?
Bo jak nie, to może Grayka boi się samego dźwięki przypinania karabińczykiem?
Ze smyczą to możesz próbować też malutkimi (jeszcze mniejszymi niż teraz) kroczkami. Ale to upiornie dużo cierpliwości wymaga... :huh:
Oczywiście, ja to tylko kojarzę z tego, co kiedyś wyczytałam i wcale nie znam się na tyle, żeby wiedzieć, że to się sprawdzi.

Naszykuj sobie smaczki - malutkie, ale takie mocno pachnące, a nie zwykłą codzieną karmę.
Musisz wcześniej wiedzieć dokładnie, w którym momencie Greyka zaczyna się spinać na smycz, np. kiedy bierzesz ją w rękę.
Jeśli właśnie wtedy, to połóż smycz na podłodze, kiedy Greyka nie widzi tej czynności. Chodzi o to, żeby nie zdążyła się zestresować. Kiedy zobaczysz, że chociaż do niej podejdzie, to dajesz smaka. Możesz też (wywaliwszy wcześniej z pomieszczenia resztę towarzystwa, żeby nie ukradła smaka) połozyć smaka na podłodze niedaleko smyczy, ale nie bardzo blisko (dopiero później coraz bliżej) albo zrobić do niej ścieżkę ze smaczków. Jak dotknie smyczy, to większa nagroda itd. A dopiero, kiedy sama obecność smyczy w pobliżu, w Twojej ręce nie będzie jej stresować, to Ty zbliżasz smycz do niej i nagradzasz brak strachu, jeszcze później - jak już samo zbliżanie ręki ze smyczą będzie akceptować, przypinasz... itd. kolejne malutkie kroczki.

Możesz też ją nagradzać za pozwolenie (brak paniki/stresu) przywiązania sobie do obroży delikatnej wstążeczki, czegokolwiek lekkiego.
Może ona była bita smyczą / sznurkiem i dlatego się tak boi...?

Poimprowizuję jeszcze...
Jeśli Greyka nie ma nic przeciwko kolankowaniu, to może jej możliwie niepostrzeżenie przywiąż (bez użycia karabińczyka) do obroży wstążeczkę czy włóczkę (lekkie, ale dłuższe) i potem stawiając Greykę na podłodze miej w ręce jej koniec i zobacz, jak się wtedy zachowa...


Jeżeli napisałam zbyt chaotycznie czy niezrozumiale, to sorki, ledwie dycham i nie do końca myślę... :oops:
Jak chcesz, to zadzwoń do mnie, to się spróbuję pomądrzyć (o ile mi gardło pozwoli).

Wiesz, bo jednak ona musi jakoś smycz zaakceptować, jeżeli miałaby gdziekolwiek do miasta iść, nawet do doświadczonego DT...


[quote name='Mazowszanka2']Z Fionką Ci nieźle idzie :)
Ale Fionka nie boi się smyczy... i nie podgryza ludzi... :roll:

Edited by inka33
dopiski
Posted

Dzięki za porady, Inka! W sumie tak właśnie robię, ale nie dość systematycznie i stanowczo. Myślę, ze to brak czasu i 4 inne psy, ale raczej .... moje wygodnictwo- łatwiej rankiem wypuścić psy stadem do ogrodu, i kilka razy dziennie tak samo, potem zawołać i stadem wpuścić do domu.
No nic, muszę się zmobilizować i zabrać za robotę.
Dużemu psu z kojca (jak go nazwiemy?) zrobie zdjęcia. Jest, jak mówi Tomek, bardzo przyjazny, młody taki w typie owczarkowym. Dam do tej Gazety Makowskiej ogłoszenie.
Mały biały piesek siedzi teraz pod gminą. Nazwałam go w myślach Fafik.
aha, zamówiłam wczoraj na allegro szelki.

Posted

[quote name='malagos']Dzięki za porady, Inka! W sumie tak właśnie robię, ale nie dość systematycznie i stanowczo. Myślę, ze to brak czasu i 4 inne psy, ale raczej .... moje wygodnictwo- łatwiej rankiem wypuścić psy stadem do ogrodu, i kilka razy dziennie tak samo, potem zawołać i stadem wpuścić do domu.
No nic, muszę się zmobilizować i zabrać za robotę.
Dużemu psu z kojca (jak go nazwiemy?) zrobie zdjęcia. Jest, jak mówi Tomek, bardzo przyjazny, młody taki w typie owczarkowym. Dam do tej Gazety Makowskiej ogłoszenie.
Mały biały piesek siedzi teraz pod gminą. Nazwałam go w myślach Fafik.
aha, zamówiłam wczoraj na allegro szelki.
Tak, czyli jak?

...bo pisałaś chyba, że przypinasz smycz, a ona zamiera (?) stresując się ciągnącym się za nią kawałkiem...


A imię duzemu to mogiem(y) wymyślać, jak już foty będą. :grins:

Posted

Przypinam smycz, taką krótką, bo ogryzła rączkę, i z nią chodzi po domu. Jak biorę końcówkę, pies się kładzie i leży plackiem.
Zdjęcia psa jutro, dziś nie miałam czasu pójść do kojca gminnego.

Posted

malagos napisał(a):
Przypinam smycz, taką krótką, bo ogryzła rączkę, i z nią chodzi po domu. Jak biorę końcówkę, pies się kładzie i leży plackiem.

Małgoś, nie miałam nic złego na myśli... Mam nadzieję, że to wiesz.

Tak mi się właśnie wydawałao, tzn. tak pamiętałam - i dlatego właśnie napisałam, że może takie drobniutkie kroczki by sie sprawdziły... :hmmmm:


malagos napisał(a):
Zdjęcia psa jutro, dziś nie miałam czasu pójść do kojca gminnego.

No to czekamy. :)

Posted

zapinaj jej po prostu tą smycz i dziennie po pół godzinki niech z nią chodzi i wcale wtedy nie zwracaj na nią uwagi , nie wołaj , nie nagradzaj bo wtedy nagradzasz jej strach , nawet na nią nie patrz , rób swoje czynności jak gdyby nigdy nic . Bez skrupułów co dzień pół godziny , zobaczysz że z czasem załapie że nic takiego się strasznego nie dzieje. Ja miałam taką sunię kiedyś co panicznie bała się szczotki tzn kija bardziej , po kilka razy dziennie specjalnie zamiatałam najpierw w dalszej odległości kątem oka obserwując jak chce się zapaść pod ziemię a potem coraz bliżej aż w końcu przestała się bać. Po prostu podejdź zapnij smycz i rób swoje

Posted

Może i tak zupełnie bez cackania lepiej...? :hmmmm:
Trudno zgadnąć - każdy pies inny.

Ja tylko improwizowałam na podstawie tego, co mi z czytania różnych porad zostało w głowie...

Posted

myślę że bez cackania lepiej :) na pewno nigdy nie zwraca się uwagi na psa który się czegoś boi ,człowiek powinien zachowywać się normalnie pies obserwuje i sam po czasie dochodzi do wniosku że nic złego się nie dzieje

Posted

1izabelka1 napisał(a):
myślę że bez cackania lepiej :) na pewno nigdy nie zwraca się uwagi na psa który się czegoś boi ,człowiek powinien zachowywać się normalnie pies obserwuje i sam po czasie dochodzi do wniosku że nic złego się nie dzieje

No tak, oczywiście, że strachu nie wolno nagradzać, w tym - pocieszać.

A co z drapaniem pod bródką albo masowaniem uszu, jak pies się boi (trochę) ludzia...? :hmmmm:

Tak mi się jakoś skojarzyło... - jak to mamusia przed pierwszą wizytą z dzieckiem u dentysty mówi dziecku: "Nie musisz się tam niczego bać..." :p

Posted

Bardzo Wam dziekuję, ze tu jesteście i mnie radą wspieracie :)
Wg mnie już widać efekty, bo z tą ciągnącą sie smyczką łazi po kuchni i przyszła do miski. Ale jak zdjełam smycz, położyłam na podłodze w progu, to za chińszczaka na obiad nie przyszła.
Dziś mam wolne za pracę w sobotę. Rano przypięłam jej długą smycz, otworzyłam drzwi, stado wypadło, więc i Greyka wypadła na dwór. Dopiero jak szarpnęła się na schodkach, bo oczywiscie z ujadaniem leciała do bramy. to tę smycz zauważyła. I usiadła. I się położyła, i już tak tkwiła. Za godzinę lekcja numer dwa.
Zaraz założę wątek temu biedakowi z kojca. Śliczny pies!

Posted (edited)

Jak jeden kroczek do przodu, to dwa w tył. Teraz zamiast spaceru było pragnienie dopaść najbliższych krzaków i trwać tam. Po 10 min odpuściłam i odpięłam jej smycz, poszła jak strzała pod bramę ujadać.

Edited by malagos

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...