Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

wiem o co chodzi wiewiorce;wie,jak ciezko odnależć i odzyskac psa,ktorego ktos gdzies odda,czesto jest to niemozliwe.A ludzie zlosliwie wszystko potrafia zrobic-mielismy kiedys juz taki przyklad-z Saba Malinowska.Do dzis,mimo zaangazowania TOZu i namiaru na osobe,ktora psa od nas wziela,nie wiemy,co sie dzieje z suka.

Dzwonila dzis pani miła,ale totalnie...nieodpowiednia.Chce wziecia Rolfa-bo ma masc jak jej zmarla suczka.Maz psa juz nie chce,ale wlasnie wyjechal,pies sie zdazy zadomowic,a jak maz wroci,to juz na pewno uda sie go przekonac,zeby psa jednak chciał.
Tak nie mozna....ludzie nie przewiduja,nie mysla :shake:

  • Replies 591
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Czesc Wiola!
Fiona szczeka czesto na spacerze na inne psy ale one tez sie zaraz odszczekuja i nieraz to one wydaja piewsze dzwieki. Poza tym jezy sie zaraz, kiedy jej jaki pies nie przypadnie do gustu -ALE TO WSZYSTKO TO RZECZ NORMALNA!
Trzyman kciuki, zeby Rolfik znalazl ludzi, ktorzy dadza mu "madrzejszy" dom!
Wiem, ze nie macie za duzo czasu ale moze mozna go troche wiecej glaskac i pocieszac slowami. Wprawdzie ich nie zrozumie ale uspokajajacy glos moze mu dac uczucie, ze znowu jest dla kogos wazny. Ty zreszta wiesz najlepiej, co mozna zrobic - bardzo mi go zal !!!!!!!!!!!!!!!
Zadnych podziekowan dla tych pseudo ludzi!
Pozdrawiam!
Ania

Posted

Czesc Aniu,wszyscy Rolfowi w schronie wspołczuja-najsmutniejsze,ze pies tak naparwde moze liczyc w ostatecznym rozrachunku tylko na schron.
Zrobilam mu fotki wczoraj.








naprawde wyglada jak BC,prawda?

Posted

Poszłam poczytać sobie, kto to ostatnio czarnego kwiatka dostał, a tutaj... psiak z Sopotu znowu wyrolowany :-(
Wy chyba jakiegoś pecha macie. Można sobie dmuchać na zimne, wybierać, przebierać w chętnych do adopcji, a i tak czasem plew się nie dostrzeże...
Biedna ta Wasza psina...

Posted

Yona napisał(a):
Wy chyba jakiegoś pecha macie. Można sobie dmuchać na zimne, wybierać, przebierać w chętnych do adopcji, a i tak czasem plew się nie dostrzeże...

nie mysle,ze mamy "jakiegoś pecha",to pierwsza nasza adopcja z dogo,ktora tak sie skończyla.Przy kilkudziesieciu innych adopcjach,dotyczacych psow trudniejszych.

Posted

brazowa1 napisał(a):
nie mysle,ze mamy "jakiegoś pecha",to pierwsza nasza adopcja z dogo,ktora tak sie skończyla.Przy kilkudziesieciu innych adopcjach,dotyczacych psow trudniejszych.


Całego wątku tak dokładnie nie przeczytałam, nie wiedziałam, że to z dogo...
Ja tak o tym pechu napisałam, bu uświadomilam sobie, że większość Waszych psów, które znam, to były oddawane z dziwnych powodów: Atos - bo niby nie lubił dzieci, Wigor - bo wskakiwał na stół, Mars - bo nie wiadomo co, Dianka i Nietoperka(*) - bo się zestarzały. Dla tego biedaka też "panie" wymyśliły wybitny powód...
Ech...

Posted

powody oddawania sa klasyczne-z reguly ludzie pozbywajacy sie swoich psow podaja wlasnie te powody,nigdy sie nie zmożdzaja,w kazdym schronisku uslyszysz te same.Tylko z reguly wolontariusze przedstawiajacy psa,nie maja do nich takiego dostepu i nie znaja historii psa,karty-widza go za kratami nijako "oderwanego" od tego,co bylo przed schronem.
mozna ulozyc liste,podowod oddania i z reguly nikt nie wymysli nic "ciekawszego":
-alergia
-niszczy/brudzi w domu/wyje,czyli ma problem z pozostawaniem w samotności
-agresywny wobec psow (czytaj:rzuca sie na smyczy do psow)
-agresywny wobec dziecka/stal sie nagle agresywny wobec dziecka
-pies jest super,ale to nie moj,tylko kogos z rodziny,kto wyjechał
-wyjazd
-wlaściciel umarl/lezy w szpitalu
-ugryzl kogos z rodziny

bardzo rzadko trafia sie pies oddany z powodow finansowych oraz psy "rozwodowe"

od kilkunastu lat na czele listy kroluje alergia,od dwoch-wyjazd za granice.

Posted

Chcialbym skomentowac troche komentarz, dotyczace mojej Rodziny i Rolfika. Moze spojrzycie troche inaczej na cala sytaucje i na Nas, ale po waszych komentarzach niestety watpie. Moze niektorzy poczuja sie urazeni, ale czuje, ze niestety musze odpisac, sprostowac pare faktow.
Sam na samym poczatku nie chcialem brac Rolfa do domu, bylismy krotko po uspieniu poprzedniego psa. No ale pies trafil do nas do domu, i z czasem sie z nim zzylem, ja najpozniej jako, ze chyba najbardziej mnie dotknela strata Nerona.

@ewusek:
Nie znasz calej sytuacji, ciaza tu nie ma nic do rzeczy, Ola sie przeprowadzila do domu, gdzie juz jest pies i jest to jego terytorium, Rolf byl tam przywieziony, przez chwile byl spokoj ale drugiemu psu nie podobala sie obecnosc Rolfa.....
Co do wyobrazni mojej mamy, nie mozesz jej oceniac, nie znasz jej. Ja sam nie raz wychodzilem z psem na spacer i skakal na ludzi pomimo tego ze byl na smyczy, zdarzalo sie to zarowno w lesie jak i w klatce/windzie. Sam sie balem czy na przyklad nie spotkam sasiada, a co gorsza jeszcze ze swoimi dziecmi, potrafilabys sie wytlumaczyc z tego, ze twoj pies pogryzl cudze dzieci?

"Mysle, ze trzeba jak najszybciej zabrac Rolfa, zeby nie bylo za pozno..."
Nie bylo za pozno na co? Ze go stluczemy i wyrzucimy gdzies?

"Czy jestescie w stanie spojrzec w te oczy"
Niestety jestem, i boli mnie to jak cholera.

@outsi:
Masz 110% pewnosc, ze takie szkolenie naprawde zmieniloby Go? Ile czasu by to zajelo?
Rolf musial zostac wykastrowany z powodow zdrowotnych. Czy uwazasz, ze wykastrowalismy go ot tak sobie dla rozrywki?

@akucha:
"Wiesial, mam nadzieję, że krzywda, którą wyrządziłyście Rolfowi, wróci do was!!!!
Bedę się o to modlić i mysleć o tym tak długo, jak bedę pamiętała tego psa!!!"

Najlatwiej oceniac innych prawda? Przypomnij to sobie jak pojdziesz w niedziele do kosciola.
Myslisz, ze ta decyzja pojawila sie z dnia na dzien? o tak:
"niechcemy go juz, znudzil sie nam, jestesmy uczuleni, niedlugo wakacje tylko pies ma chorobe lokomocyjna, ktos bedzie musial zostac, oddajmy go bedzie spokoj"
"oh je, super pomysl, robie ogloszenia jutro psa nie bedzie"

"Nie miała, bo to zła kobieta jest..."
A za to dalbym ci tylko w ryj jakbym cie spotkal, doslownie
obrazac to mozesz swoja matke, wrecz przeciwnie nie masz jak dobra kobieta to jest.

@brazowa1:
"Ewusku,widzialam ogloszenia ktore dawala wiesial-do pilnowania,na wieś: oddalaby go na łancuch,byle sie pozbyc-wiem,to.Uwazam,ze lancuch na wsi to dla niego gorsze,kazalam psa odwiezc do schroniska"

Nie chodzilo tu o bude i smycz, tylko o swobodne miejsce gdzie pies moglby sie wybiegac bez strachu o niego.... ale jak widac wszystko mozna interpretowac na rozne sposoby....

"tylko,ze on BC nie jest...nie ma klopotu z nadaktywnoscia,grzecznie zostaje w domu,nie niszczy,czyściutki.Jego jednyna przewina bylo,ze szczekal do innych psow na smyczy,a pani bylo ciezko go utrzymac"
Szczekal do innych psow? A jak nazwalabys wyrwanie siersci innemu malemu huskiemu?

"Ktos kto tego psa,wzialby pod kontem pracy,sportu,moze sie srogo rozczarowac."
Kolejny blad, spedzilem z nim mnostwo czasu, i jestem pewien, ze jednak ten pies im wiecej mialby ruchu to bylby szczesliwszy.

"Zrobilam mu nowe fotki do ogloszen,niech ma nasze,nie te z bylego domu."
'Bo to zle zdjecia byly!'

@waldi481:
"ale i to psiątko stało się niepotrzebne to won.."
Niepotrzebny to jest twoj komentarz

@markofix:
Tak wszyscy zrobili to specjalnie na zlosc Rolfikowi (wersja dla nieinteligentnych IRONIA)

@Anna222,@asia-s,@Alicja:
"Takich ludzi, jak te dwie kobiety powinno sie pociagac do odpowiedzialnosci karnej! To wymyslony pretekst, zeby sie psa pozbyc - nic innego! Zycze im wlasnie tego, czego zyczyla im Akucha!"
Skomentowalem juz to, podtrzymuje dalej swoje zdanie. Najlatwiej oceniac innych prawda?

@oktawia6:
I tobie tez dalbym w ryj. Ja nie obrazam twojej rodziny publicznie.

@wiewiora1:
"O wlascicielach powinnismy zapomniec ,tak jak oni o Rolfie"
Myslisz ze zapomnielismy? GRUBO sie mylisz

@Charly:
Chociaz ty cos sensownego powiedziales w pierwszym watku, dzieki Ci za to. Zgadzam sie dokladnie z twoja opinia.

Chcialem tylko napisac z tego miejsca, ze po przeczytaniu tych komentarzy, niektorym sie nie dziwie, na prawde. Ale niestety nie mozecie wyglaszac takich opinii bez znajomosci sprawy, nie wiecie dokladnie jak wygladala sytuacja. Chcialbym tylko powiedziec, ze nie zycze nikomu podejmowania takiej decyzji.

Teraz mozecie smialo pobluzgac na mnie, za to co napisalem.

Posted

Sam sie balem czy na przyklad nie spotkam sasiada, a co gorsza jeszcze ze swoimi dziecmi, potrafilabys sie wytlumaczyc z tego, ze twoj pies pogryzl cudze dzieci?



Dzięki Bogu, powtarzam dzięki Bogu ja nie mam takich sasiadów i moje dziecko może BEZPIECZNIE spacerować po klatce schodowej!!!!!

Kto niby miałby być odpowiedzialny za TWOJEGO psa??!!!
Komisarz Reks, kominiarz, kosmici???????:angryy::angryy::angryy:
Jesteś człowiekiem i chyba to Ty "kierujesz" swoim zwierzakiem, jesteś za niego ODPOWIEDZIALNY i to TY powinneś mieć nad nim KONTROLE!!!!

No, ale tak to jest , kiedy zwierze przewyża inteligencją Homo sapiens/
Słyszałeś , kiedyś o kagańcu? O szkoleniu?

Zresztą szkoda moich nerwów......................
Brak słów..........

Posted

mówisz, że sprawa drzemała w was od dawna, to DLACZEGO nikt nie poprosil o rade ?
Wiesia skladala nam zyczenia wielkanocne kilka dni wczesniej i ANI SŁOWEM nie wspomniała o takim zamiarze...

Nie znamy calej sprawy, to prawda, ale nie znamy jej dzieki wam.

Powiedz mi, czy Rolf wychodzil na spacer w kagancu albo halti ?
Czy mial spotkanie z bhawiorysta ?

Pies jest tylko psem i 99% zlych zachowan MOŻNA psa oduczyc, tylko trzeba chciec i wiedziec jak.
Po to jest DGM, zeby sobie pomagac...

Ja nie mowie, ze kazdy pies jest dobry, grzeczny i skory do wspolpracy.
Od wielu lat hoduje psy i zajmuje sie nimi prawie zawodowo, dlatego wiem z doswiadczenia, ze na KAŻDEGO psa jest sposób, tylko trzeba go odkryc.

Bardzo mi przykro, ze decyzja wziecia Rolfa byla nie przemyslana...
Wy potraficie sobie to wytlumaczyc, ale pies nie rozumie calej tej sytuacji...


Pamietam, jak zmarla moja babcia, mielismy w domu BC, babcia miala kundelka, najbrzydszego na swiecie, dla ktorego liczylam sie tylko ja, potem moja babcia i moj tata. Innych osob pies nie lubil
Po smierci babci Mistrz zamieszkal z nami.
Byl to duzy klopot, bo psy sie nie lubily, byly walki, kto sie pierwszy bedzie wital z panem jak wracal z pracy, Mistrz nie przepadal za moja mama i siostra.
Po jakims czasie wypracowalam sposob na psy i zyly ze soba w wielkiej przyjazni. Mistrz polubil nawet moja mame.
Na spacerach jeden za drugim stawal murem.
Bylam dumna z tego, ze potrafilam pogodzic i zaprzyjaznic dwoch doroslych samcow, oczywiscie nie wykastrowanych.
W tym roku mija 10 lat odkad Mistrz nie zyje... Pola nie ma 5,5...

Tak wiec wystarczy chciec...
kaganiec, halti, behawiorysta/szkolenie...
Uwazam, ze za szybko sie poddaliscie... a wszystko to kosztem psa...

Posted

Oj czuję się wywołana do odpowiedzi w kwestii problemów z pieskiem. Na wszystko jest rada jak się kocha psa.Od 2 lat wychowujemy pieski :jeden z przeszłością a drugi dominant.Mielismy taki sam problem jaki Pan opisuje i przy pomocy poradników, porad behawiorysty /znalezione w internecie - pies.onet.pl/ i na forum wiem jak poskromić złośnika.A mam lat sporo po 50 i boję się psów biegających bez opiekunów, którym nie chce się wyjść na spacer z psem.Ale kocham moje pieski szukam więc porad żeby zrozumieć ich zachowanie i żeby umieć zapobiec konfliktom.Uważam że chce Pan oczyścić swoje sumienie.

Posted

Szanowny Panie,

oczywiście cięzko coś stwierdzić na 100% nie widząc psa, ale na szkolenie zgłaszają się osoby mające nie tylko takie, ale i znacznie poważniejsze problemy z psami. Najczęsciej - niejednokrotnie bardzo ciężką pracą, owszem, ale to przecież coś oczywistego - udaje się znacząco poprawić sytuację.
:cool1:
Z jakim szkoleniowcem się Państwo skontaktowali ? Jakie były rokowania?

Posted

@Tor- mój post do którego nawiązujesz opisywal zachowanie "bezrobotnego" BC. Ten pies wygladem przypomina takiego. Slyszalam ze byl problem i taka byla moja konkluzja. Ale czytajac Twoj post nie widze zachowania typowego dla BC. Nie bede sie wypowiadac na temat opisanych przec Ciebie problemów. Ja nigdny nie mialam w tym sensie problematycznych psow.

problemy byly w innej kwesti. Wiec nie moge wczuc sie w Wasza sytuacje. Nie wiem na ile było chęci, ochoty oraz Waszych mozliwosci na prace z psem. nie kazdy rozumie psa na tyle aby z nim pracowac. Niestety.

Zdecydowaliscie tak. Wierze, ze nie bylo latwo. Ale łatwo na dogo nie jest nigdy;). Sporo dogomaniakow poswieca swoj caly czas, finanse aby psom pomoc. takze trudnym psom. Dlatego zrozumienie jest tak nikłe. Ja rozumiem tylko, ze miłosnik zwierzat, a miłosnik zwierzat to czasem wielka różnica. Sa ludzie, którzy lubia psy, bo sa fajne. Sa ludzie, ktorzy chca im pomoc. Dlatego biora je do siebie. Mysle ze tu jest punkt, o który wszystko sie rozbija. Ale ja od siebie nie mam prawa zarzucac komukolwiek, ze ma takie a nie inne priorytety. Tylko szkoda psa. A pies ze schroniska jest zagadka i moze (nie musi) byc trudny.


Czytalam kiedys tutaj na forum (bylo krociutko wstawione) umowe adopcyjna pewnej niemieckiej organizacji. Jednym z warunkow otrzymania psa bylo zobowiazanie sie do pracy z psem pod okiem trenera, behawiorysty, jesli pies bedzie stwarzal problemy. Oczywiscie zawsze mozna sie na to wypiąć. Ale moze warto uswiadomic ludziom, ze moze byc ciezko i ze czasem zdarza sie, ze rzeczywiscie jest ciezko. Warto na to zwrocic uwage. Takze pisemnie.

Jesli jednak twierdzisz, ze ten pies nie nadaje sie do mieszkania na kanape. Ze potrzebuje mase ruchu i umyslowej pracy - byc moze tak jest. byc moze mozesz wiecej napisac na temat charakteru tego psa. To pomoze w wyborze przyszlego wlasciciela.

Posted

Tor, "w ryj" daliście nam już wystarczająco, mocniej nie zabolim mimo całej ineligencji, którą byś w ten prawy sierpowy włożył !

Najlatwiej oceniac innych prawda? Przypomnij to sobie jak pojdziesz w niedziele do kosciola.

Nie omieszkam, obiecałam to sobie i słowa dotrzymam!!!! Ja zawsze dotrzymuję!


Kasiu, jaki kaganiec? Metoda na ryja i już... szkolenia...
Na wieś, niech gania... przecież to tylko pies.

Posted

Pozwolę sobie jeszcze opisać pewne zdarzenie, może jednak sumienie przemówi.Dwa lata temu właściciele naszego pieska wyjechali "za chlebem", oddali go znajomym, rok temu trafił do nas.Znał moją córkę i jej narzeczonego.Niedawno Państwo przyjechali na urlop.Na widok Pana dzięki któremu nie widzi na 1 oko /bity/ merdał ogonkiem ale sie czołgał.Nie widział go rok ale jeszcze się bał pomimo że obok stała córka którą ubóstwia.Następnie doszło do spotkania Pani,która była dobra dla niego w tamtym domu.Spotkanie wyglądało tak: Piesek biegał od córki do jej narzeczonego, płakał bo coliki wydaja takie dzwięki z radości lub rozpaczy.Panią i jej rodzinę omijał chociaż ona bardzo chciała nawiązać kontakt.Po powrocie do domu musieliśmy podać mu tabletki na uspokojenie, bo stres wywołuje u niego biegunkę.Ja Pana na pewno nie rozgrzeszę.

Posted

[quote name='Tor']
@ewusek:
Nie znasz calej sytuacji, ciaza tu nie ma nic do rzeczy, Ola sie przeprowadzila do domu, gdzie juz jest pies i jest to jego terytorium, Rolf byl tam przywieziony, przez chwile byl spokoj ale drugiemu psu nie podobala sie obecnosc Rolfa.....

Rozumiem, że Ola jest jedyną osobą mogącą się zająć Rolfem? Wiele osób spotkało się z problemem agresji domownika wobec nowego psa. Potrzeba wiele pracy ale naprawde można nauczyć psy aby sie chociaż tolerowały. Zdarzają się oczywiście czasem przypadki gdzie nic się nie da zrobić ale daje sobie ręke uciac, że poprostu za szybko odpuściliście.
[quote name='Tor']
Ja sam nie raz wychodzilem z psem na spacer i skakal na ludzi pomimo tego ze byl na smyczy, zdarzalo sie to zarowno w lesie jak i w klatce/windzie. Sam sie balem czy na przyklad nie spotkam sasiada, a co gorsza jeszcze ze swoimi dziecmi, potrafilabys sie wytlumaczyc z tego, ze twoj pies pogryzl cudze dzieci?
Wybacz ale to zdanie doprowadziło mnie do śmiechu. i masz racje mało kto potrafiłby sie wytłumaczyć z takiej sytuacji, bo oznaczało by to jego kompletną nieodpowiedzialność i głupote. Naszczęście wśród właścicieli psów są jednak ludzie inteligentni znający choćby cudowne urządzenie zwane kagańcem ;)
[quote name='Tor']
@outsi:
Masz 110% pewnosc, ze takie szkolenie naprawde zmieniloby Go? Ile czasu by to zajelo?
Czyli jednak z waszej strony brak jakichkolwiek chęci? Bo zazwyczaj osoba posiadająca psa problemowego chwyta się różnych możliwości zanim zdecyduje się na porzucenie psa.
[quote name='Tor']
Myslisz, ze ta decyzja pojawila sie z dnia na dzien? o tak:

Jeśli problem pojawił się dawno dlaczego kłamaliście na tym wątku pisząc, że wszystko jest ok, pies szczęśliwy, wy szczęśliwi? Wystarczyło tylko zasygnalizować problem
[quote name='Tor']
A jak nazwalabys wyrwanie siersci innemu malemu huskiemu?

Może nieodpowiedzialnością właściciela, który nie panuje nas swoim psem?
Nie zakładaliście mu kagańca czy znalazł sposób gryzienia przez?

[quote name='Tor']
@wiewiora1:
"O wlascicielach powinnismy zapomniec ,tak jak oni o Rolfie"
Myslisz ze zapomnielismy? GRUBO sie mylisz

Jakie to ma znaczenie dla psa, który wam ufał, a został porzucony, bo jego ukochany człowiek okazał się kompletnie nieodpowiedzialny?

Teraz to już musztarda po obiedzie i te nasze rozmowy są jak psu na bude, ale chodzi wszystkim o uświadomienie was i wam podobnym, że skoro nie macie wyobrazni i tak trudno wam przewidzieć z jakimi problemami przyjdzie wam się zmierzyć to zajmijcie się może lepiej hodowlą roślin a nie zwierząt. Mówie to zupełnie bez ironii.

Tych tekstów z "dałbym ci w ryj" w ogóle nie skomentuje. są poniżej wszelkiego poziomu.

Posted

Dziś dopiero dotarłam do tego wątku i mogę jedynie przyłączyć się do grupy osób zbulwersowanych i oburzonych zachowaniem rodziny, która dała Rolfowi nadzieję na szczęśliwe życie, a potem wyrzuciła jak śmiecia do schronu. Ich argumenty są żenujące i prymitywne, tak jak teksty typu "dałbym ci w wyj". Szkoda nawet dyskutować z takimi prostakami i tylko robić teraz wszystko by Rolfik zobaczył, że są jeszcze odpowiedzialni ludzie na tym świecie. Ja adoptowałam sunię odebraną osobie chorej psychicznie (wątek jest na dogo). Suczka miała wiele urazów, widać, że dużo przeszła w życiu, też rzuca się na psy, szczeka, obszczekuje ludzi na spacerach, boi się mężczyzn, z emocji zdarza sie jej zesikać w mieszkaniu, ale dla mnie nie podłogi są najważniejsze, tylko pies. Kochamy ją całym sercem i nie wyobrażam sobie byśmy mieli ja gdziekolwiek oddać. Nawet przez nią nie wyjeżdżamy w tym roku na wakacje, tam gdzie nie moglibyśmy jej zabrać, bo nie chcę jej zostawiać z nikim, nawet z moją mamą, która z nami mieszka i którą suczka zna.
Trzymam kciuki za Rolfa. Mam nadzieję, że uda mu się szybko znaleźć dobry i naprawdę ( a nie na pokaz, by ładnie wyjść na zdjęciach na dogo) kochający domek. Udało się to wspominanemu na tym wątku Gabrysiowi, którego skrzywdzono w podobny sposób, ale Gabryś ma już dom -
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=26813.

Wierzę, że Rolf wkrótce odzyska wiarę w ludzi, a może dzięki wspaniałym wolontariuszom już pomału odzyskuje. Jesteście Wielcy!!!:lol:

Posted

Oh, jakie to wszystko wzruszajace! Tor straszy nawet kosciolem ..... . Mysle, ze wizyta w kosciele przydalaby sie calej jego rodzinie, oczywiscie z nim na czele. Bog zalecal kochac zwierzeta tak samo, jak i ludzi. Rolfik nie byl u was przez tydzien tylko przez dlugi czas, a wiec watpie, czy te te "trudnosci" wystapily tak nagle. Przeciez przez te wszystkie miesiace - wszystko przebiegalo tak harmonijnie - zdjecia, opisy, komentarze, nowosci - same superlatywy i nagle piesek okazal sie zla bestia rzucajaca sie na dzieci sasiadow w windzie(?) Czytamy w tej wypowiedzi, miedzy innymi, jakie to wspaniale, dobre osoby sie nim opiekowaly....DOBROC - to zupelnie co innego - moze znajdziesz slowniku objasnienie znaczenia przymiotnika "dobry"!
Czytalam ten watek od poczatku - wiec sadze, ze w tej historii nie ma specjalnych niedomowien i NIE MA USPRAWIEDLIWIENIA!
A co, panie Wiesia mimo prosb jakos nie umiala niczego sensownego napisac? Dobrzy ludzie zalatwiaja takie rzeczy do konca - cywilna odwaga tez powinna cechowac dobrych ludzi. Nie pomyslales o tym, wystepujac w roli adwokata??????????????????

Posted

Dzieki temu,ze ast,ktory mieszkal na dawnym wybiegu Rolfa,poszedl do kastarcji,Rolf wrocil na swoj stary wybieg.Oczywiscie w psie zaszedl juz regres,czyli wszystkie schroniskowe zachowania wrociły :shake:,przy probie wziecia go go na spacer,chowal sie za budami,kulił.Millarca mu jednak nie odpuscila,zachecala i w koncu Rolf na spacer poszedł.Na takie schroniskowe wyjscie,szumnie zwane spacerem,czyli 5 minut,bo psow jest setka.Po drodze,w pawilonie pelnym szczekajacych psow,spotkal sie z rudym Koksem.I te dwa "agresowy" wymineły sie wielkim lukiem i zaden nie prowokował drugiego.Mimo pobudzenia,mimo stresujacej sytuacji.
Jutro dojdzie do jego wybiegu suka.

Matko jedyna Tor,nie pisz tu ludziom o wielkiej agresji Rolfa.
Nie mieliscie nigdy psa,nie znacie sie na psach i nawet nie macie ochoty,zeby sie czegokolwiek dowiedziec.Rozmawiasz z ludzmi,ktorzy mieli do czynienia z naprawde agresywnymi psami,ktorzy zajmuja sie szkoleniem .Musi do Ciebie dotrzec,ze to nie Rolf ma problem,tylko Wy,ze swoimi oczekiwaniami i niezrozumieniem psa.Zapewniam Cie,ze przy nastepnym psie,ktorego wezmiecie.bedziecie miec takie same problemy,bo to Wy je prowokowaliscie (nieswiadomie oczywiscie).
Tak naprawde w calej sytuacji najstraszniejsze dla mnie jest to,ze nawet NIE PROBOWALISCIE.Ludzie szukajac rozwiazania,robia czasem glupoty-zakladaja kolczatki,ale PROBUJA.A Wy od razu zalozyliscie,ze i tak nie da rady.
EOT

Posted

I dobrze ze Milarca mu nie odpuscila i wyciagnela go zza bud!!!!
Wierze ze pies w domu potrafi calkowicie inaczej sie zachowywac niz w schronie,,ale mysle ze Rolf nie potrafi byc agresywny,,czesto nerwowosc i stres wlasciciela daje odzwierciedlenie w zachowaniu psa ,,i moze dlatego Rolf staral sie pokazac zbyt duza stanowczosc do innych psow,,,ale ja uwazam ze to absolutnie nie agresywny pies,,,,,
Miejmy nadzieje ze Rolf szybko znajedzie dobrych ludzi ,,ktorzy beda sie znali na rzeczy!!!!Trzymam kciuki,,,,,
.....Chcialabym napisac,,,,przestancie sobie wszyscy wygarniac na tym watku,,,ale tak nie powiem,,,,bo szczerze powiedziawszy to dobra reklama dla Rolfa ,,,zaglada tu coraz wiecej ludzi,,,i moze w koncu sie ktos znajdzie,,,,jjak dla mnie to tu kazdy moze sobie dac w ryj,,,luz,,,:angryy:
Wazne oby Rolf znalazl dom,,,

Posted

Ja też myślę że czasami sam właściciel nieświadomie może sprowokować złe zachowanie psa.W moim przypadku ja tak robiłam. Widząc obcego psa w pobliżu pociągałam za smycz chcąc mieć psa przy nodze.A on odebrał ten znak jako :uwaga zagrożenie.I problem gotowy.Dopiero przeczytanie paru poradników, szukanie rozwiązania poprzez internet, budowanie więzi z psem poprzez zabawę problem rozwiązało.Ale to wymaga chęci, czasu i pracy. I decydując się na psa trzeba być tego świadomym, a często widzę jak właściciele ograniczają się tylko do nakarmienia i może czasami pogłaszczą.

Posted

Czytam o losach Rolfa z ogromna przykroscia.
Schronisko w Sopocie cieszy sie dobra opinia, jako jedno z nielicznych w Polsce. W duzej mierze zawdziecza to takim osobom jak Brazowa1 czy Wiewiora. Mozna polegac na ich opinii i znajomosci psich zachowan.
Sa jednak sytuacje nieprzewidywalne, bo pies, jak kazde zywe stworzenie, podobnie jak czlowiek, moze sprawic niespodzianki. Nie da sie wszystkiego przewidziec.
Niestety, przeciwko Waszej wersji przemawia to, ze nie sygnalizowaliscie wczesniej problemow (domniemanych czy faktycznych) z psem. A jest sporo osob, ktore moglyby pomoc. Mamy telefony, maile. Mozna dzwonic, pytac.
Tor, pies byl u Was rok, prawda?
Wzieliscie go, byl z Wami, w Waszej rodzinie, po czym... won.
Bez prob naprawy sytuacji.
To trudno pojac ludziom, dla ktorych pies jest czlonkiem rodziny.
W jego watku, ogolniedostepnym, zamieszczacie wspolne zdjecia. Kazdy moze zobaczyc, jak wygladacie. Wiec na Twoim miejscu nie pisalabym, ze mozesz dac w morde.
I tak, po prostu, stawiacie na Rolfie krzyzyk?
I oddajecie go do schroniska, opowiadajac o nim, ze jest agresywny?
Czy zdajesz sobie sprawe, ze jest to wyrok smierci dla psa?
To wyjatkowo piekny pies, ale nikt go nie wezmie, jak uslyszy taka opowiesc.

Posted

Przepraszam,ale nie mogłam się opanować czytając wyjaśnienia Tora dotyczące psa atakującego dziecko sąsiada w windzie.Poleciał Misiem Bareji aż miło:evil_lol:Taki niezamierzony chyba efekt komiczny

Cytat z "Misia"
Szczupak: A gdyby tu było przedszkole w przyszłości... i wasz synek mały przechodził... eee w przyszłości.A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości i wasz synek mały tędy przechodził w przyszłości, którego jeszcze nie macie, więc nie mówcie mi, że siedzi z tyłu!

A tu potwór Rolf wyskoczyłby w przyszłości i synka pożarł(!).

Trzymam kciuki za Potwora;)

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...