Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

U nas był przez lata taki onek. Dokładnie to samo, babka wyzywała wszystkich, którzy "mieli czelność" chodzić na spacer wtedy co ona, a pies nienawidził wszystkich samców. Różnica była tylko taka, że chodzł luzem i kilka psów miał na sumieniu przez to. Zawsze łapała go za ogon i futro na grzbiecie jak jakiś pies szedł i wyzywała właściciela. Była wielokrotnie zgłaszana na sm ale nic nie mogli zrobić bo pies do ludzi był ok, rzucał się tylko na psy.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Ja bym pewnie do znudzenia dzwoniła na SM z komunikatem - laska łazi z agresywnym psem bez kagańca w okolicach ulicy takiej a takiej.

 

Dodam jeszcze, że kiedyś tak mędziłam w sprawie puszczanego luzem... jamnika, który darł pałę na ludzi i psy, wystając godzinami pod klatką. Nie miałam nazwiska ani adresu właściciela, wiedziałam tylko, w którym bloku mieszka - SM (najwyraźniej dla świętego spokoju) zwiększyła patrole w tej okolicy i nagle jamnik zaczął chodzić na smyczy. W większości miast jest obowiązek prowadzania psów na smyczy, a psów agresywnych na smyczy oraz w kagańcu - przecież nikt na ulicy nie będzie diagnozował, czy ten pies chce się rzucić na innego psa czy co. Skoro laska nad nim nie panuje, to powinna zachować dodatkowe środki ostrożności jak kaganiec właśnie.

Posted

Pani Profesor i czarnykapturek. Cóż w obronie mojego psa jestem agresywna. Gdyby ten koleś chociaż mnie przeprosił, ale on stał obok i patrzał, jak jego psy skaczą po moim, a mój coraz bardziej przerażony. Ale fakt następnym razem będę dzwonić po straż miejską.

Posted

Za każdym razem jak widzę ludzi z yorkami w busach czy sklepach. Raz miałam wątpliwą przyjemność siedzieć koło pani ze starszym yorkiem, któremu się nie spodobało, że energicznym ruchem wyciagnełam słuchawki z torebki i postanowił kłapnąć na mnie zębami. 5 godzin jazdy obok tego małego potwora.

e181875ce5.jpg
 

  • Upvote 1
  • 2 weeks later...
Posted

Akurat nie moja historia, tylko żony.
Wczoraj spacerowała z psiakiem - 4 miesiące, mały oczareczek. Podchodzi jakiś koleś z dobermanem i zaczyna doradzać, że takiemu psu już teraz trzeba założyć kolczatkę, bo potem nie da rady i będzie ciągnął.
Straszni ci ludzie...

Posted

Miałam kilka scysji z kobietą, która wychodziła na spacer z dużą labkowatą suką.Suka luzem, robiła co chciała, obszczekiwała ludzi, goniła nielubiane psy, raz przewróciła faceta. Właścicielka ostentacyjnie lekceważyła prośby, grozby i awantury. Było tylko kwestią czasu, kiedy stanie się coś złego. No i stało się. Suka zakończyła życie pod samochodem.

Guest Aleksandra Paras
Posted

Moja mama chyba w końcu nauczy się (dość boleśnie), że nie z każdym psem się witamy  :talker: 

 

Facet przeprosił, choć wina nie była do końca jego psa. Mówiłam matce już wielokrotnie, że ze smyczowej plątaniny nic dobrego nie wyniknie, poza tym nie każdy sobie życzy, by psy się witały - tym razem była to Viki, która zaczęła przed tym psem uciekać, on z kolei zaplątał mamę we flexi, na której był i stało się - wylądowała na ziemi. Teraz chodzi obolała i przeklina cały świat, a sama do tego doprowadziła  :stupid:

Posted

ten wątek to mnie trochę osłabia. tyle ile tu ludzkiej glupoty mozna wyczytac to masakra. i to z kazdej strony. z jednej strony niewychowane psy skaczace i gryzace wszystko w zasiegu wzroku. z drugiej z kolei jacys przewrazliwieni ludzie ktorzy awanture robia "bo pies do nich podbiegl".

parę dni temu bylem u siebie w parku, na takiej gorce. no i bęc. gorke zajela sobie pani z niewychowanym owczarkiem ktory na widok mojego psa ruszyl w jego kierunku. moj oczywiscie w nogi a tamten za nim. jak dobiegly do mnie to go dopiero przepędzilem. no ale jak tak mozna robić? jak się nie umie odwolać wlasnego psa i to psa agresywnego to sie go nie puszcza bez smyczy i kaganca. ale babsko zadowolone bo pies przegania wszystkie inne i ona sama sobie na gorce stoi. jak sie w koncu wkurze to tak opieprze ze z beretki wyskoczy.

 

 

 

Cóż w obronie mojego psa jestem agresywna.

 

sorry ale jestes przede wszystkim przewrazliwiona. nikt ci tego psa wbrew temu co piszesz nie atakowal tylko dwa spokojne psy podbiegly zeby sie pobawic a ty i twoj pies wpadlyscie w histerie. nie mowie ze ten facet zrobil dobrze bo powinen swoje psy odwolac ale to co ty tutaj prezentujesz to klasyczna "psia mamuska" z syndromem nadopiekunczosci. wyluzuj trochę. nikt nie ma w planach atakowania ci psa a skoro ty psa masz to musisz sie liczyc z tym ze w miejscach publicznych wejdzie z innymi w jakies interakcje. co innego gdy obce psy sa agresywne, niebezpieczne i gryza a co innego gdy po prostu podchodza sie przywitac. oczwiscie wlasciciel powinen je odwolac ale ty tez masz rączki i glowe. tez powinnas potrafic odwrocic uwagę takich psow, zając je czyms innym, uspokoić a nie wpadac w histerie i wrzeszczeć. i jak twoj pies ma byc w takich warunkach normalny i spokojny skoro w stresowych sytuacjach jego "pani" jego "przewodnik" zamiast byc spokojnym i opanowanym wpada w histerie?

a ten tekst to juz kuriozum:

 

 

 

ze proszę sobie dzwonić i ze jestem wariatka i sunie do mnie z łapami w górze by mi przywalić, a ja do niego " no śmiało debilu spróbuj szczęścia to tez ci wpie....lę "

 

naprawde wierzysz w to ze ten facet chcial cie bic i zrezygnowal bos zaczela wrzeszczec ze mu "wpie...lisz"? to ja zadam ci pytanie podobne do tego co on mowil: czy ty jestes normalna?

Posted

Wątek oczywiście Cię osłabia ale nie omieszkaĺeś umieścić tu swej historyjki z gwarancją, że jak znowu zobaczysz tę kobietę -no to ty jej pokażesz...

  • Upvote 2
Posted

I całe postępy w oswajaniu Lilo z dużymi psami w pindu :[ .... 

 

Jestem cała podrapana, pies ze stresu ledwo oddycha.... bo Pańcia swojego utrzymać nie mogła ... "On się tylko chce bawić" ..

Ale moja nie chce! Boi się panicznie!

 

Lilo umiera na zawał serca, panikuje, drze jape i wyrywa się tak, że nie może oddychać. Olbrzym skacze dookoła nas wyraźnie rozbawiony sytuacją a pańcia idzie ... spokojnie, spacerkiem, wolnym krokiem ........ dobre 300 metrów. Nosz....

 

Jak łaskawie doszła, usłyszałam że pies spełnił swe marzenie. Spoko, ja rozumiem, chce się bawić... ale to po ludzku można zapytać. Przecież dałoby się ich może też zaprzyjaźnić... gdyby nie wyskoczył prosto na nią z kompletnych ciemności i nie skakał jak ostatni debil 

To nie pierwszy raz jak jej się wyrwał. Zakładam więc też że nie ostatni. Oni sobie poszli, a ja psa jeszcze kilka minut uspokajałam zanim zaczęła normalnie oddychać. Druga sunia uciekła prosto do domu od niego ... Nastraszył obie. Mała wróciła ze mną do domu i od razu poszła spać... Nigdy jej nie widziałam w takiej panice :/ ...

 

W dupie to mam. Następnym razem nie będę się przejmować obcym psem, a swoim. Albo zacznę wychodzić z pałką, albo z gazem 

 

Posted

Cholera moje dziewczyny też przestraszyły psa na wczorajszym spacerze. Wprawdzie nie wpadł w taką panikę a właścicielka się nie przejęła, ale i tak było mi okropnie wstyd  :oops:  Psice nie latają poza kontrolą cały czas, był to wypadek przy pracy, ale jednak.

 

Mijałam się z kobietą z yorkiem na flexi. W związku z tym, że szedł na smyczy nie miałam zamiaru dopuścić do kontaktu, ale zamiast swoje też zapiąć na smycz zeszłam na bok i usadziłam je na tyłkach. Dodatkowo przytrzymałam Cleo ręką, bo widziałam, że jest bardzo zainteresowana, ale wyrwała się. Mój błąd. Chciała się bawić, ale jej szarża wystraszyła yorasa. Viki widząc zamieszanie też wyłamała komendę i pobiegła z warkotem. Ona podczas zabaw lubi dużo warczeć i szczekać taki już ma styl. Psiak wystraszył się jeszcze bardziej. Pozostało mi tylko przeprosić a swoim psom dać reprymendę i musztrę na przywrócenie mózgu, ale co się yorek najadł strachu to jego  :oops:

 

W zamian kilkadziesiąt metrów dalej Cleo została pogoniona przez jamnika. Też szedł luzem i oba psy podeszły do siebie nawzajem. Przywitały się, ale jamnikowi chyba się młoda nie spodobała, bo przegonił z warczeniem. Tylko że po niej wszystko spływa więc jak tylko jamnior odpuścił dalej chciała lecieć kontynuować znajomość  :eviltong:  Tym razem jednak wróciła na jedno zawołanie, czyli dobra musztra nie jest zła  :eviltong:  

Posted

Black, jest dyskretna różnica między "nie chciałam dopuścić do kontaktu, nie wyszło... podbiegłam, zabrałam, przeprosiłam", a "idę sobie spacerkiem, powoli, nie śpieszy mi się... za 10 minut swojego psa zabiorę" .. 
A Lilo serio dostawała mi tam spazmów :/ .

 

Cieszyłam się bo kilka dni temu pokazała brzuch jednemu większemu, jeszcze nieśmiało ... ale już chciała się bawić. Dziś nie jestem pewna czy przez tego bydlaka uda jej się to powtórzyć. 

Posted

Tak, wiem że to nie to samo. Tak tylko luźno opisałam sytuacje, bo Twój post akurat mi o niej przypomniał a jednak niefajnie wyszło  ;-)  

Też może przejęłam się tym nawet bardziej niż powinnam, ale sama mam lękliwego psa, który kiedyś też wpadał w straszną histerię jak duży pies tylko podszedł.

Posted

Lepiej wychodź ze smakołykami albo zabawkami i jak następnym razem jakiś obcy pies przyjdzie się pobawić to daj mu smakołyk albo skuś jakąś zabawką i uspokój w ten sposób. Albo zwyczanie i po prostu puść swojego na długość smyczy a obcego złap za obrożę i przytrzymaj.

Jeżeli właściciel nie umie uspokoić i odwołać swojego psa to ty załatw sprawę. Wpadanie w panikę nikomu nie posłuży a jeżeli pies nie atakuje tylko chce się bawić to jaki jest sens robić taką aferę? Spokojnie dasz sobie radę tylko trzeba zmienić trochę sposób myślenia i potraktować tego drugiego psa jakby był twój.

Gdyby temu drugiemu właścicielowi nie podobało się że głaszczesz, trzymasz albo karmisz jego psa to niech go zabiera w cholerę bo dopóki ci się narzuca to ty z pewnością masz prawo interweniować a nie tylko bezsilnie go odganiać. A spokojna interwencja jest na pewno lepsza niż jakieś pałki i gazy. Takie rzeczy to są raczej na psy agresywne albo dla ludzi którzy boją się psów i nie są w stanie racjonalnie reagować.

Posted

Robię aferę, bo brak bólu fizycznego nie oznacza braku krzywdy. Mój pies dał wyraźny sygnał że się boi, drugi mimo to małą napastował.. .zaczęła panikować, dusić się, wić, wydzierać, piszczeć ... nie mogła złapać oddechu a ja sama musiałam ją przycisnąć do ziemi, żeby przestała się podduszać ( tak, kupię jej szelki ). Mogłam ją puścić z nadzieją że ucieknie do klatki, albo chociaż ugryzie drugiego i ten sobie pójdzie, jednak nie mogłam być pewna że w panice trafi właśnie tam, a nie poleci przed siebie na przykład pod samochód. 

 

Jestem wściekła, bo pracuję nad jej strachem od kilku miesięcy. Ostatnio nawet widziałam wyraźne postępy, które obecnie trafił szlag, bo drugi piesek nie umiał się zachować. 

To że 50kg psa nie chodziło na szkolenie a jego właścicielka sama nie umie go ogarnąć to nie mój problem i nie problem mojego psa i nie mam zamiaru kolejny raz patrzeć jak moja mała robi pod siebie ze strachu. Jak pies uciekł, to jej zasranym obowiązkiem było ruszyć za nim tyłek i go zabrać zanim drugi pies dostanie zawału. Każdy opiekun powinien pilnować swojej pociechy i dbać o jej bezpieczeństwo. W tym przypadku ja powinnam dbać o bezpieczeństwo swojej małej i stanąć psu na drodze zanim do niej dobiegnie, choćbym miała mu po oczach gazem psiknąć czy wcisnąć go łokciem w trawnik. A o to, żebym ja nie skrzywdziła drugiego psa, powinien dbać opiekun tego drugiego, nie dając mi okazji do ratowania swojej suni.

 

I tak, mam świadomość że atak na psa który się wyrwał pobawić, nie jest idealnym rozwiązaniem, bo pies nic nie winny ... jednak dla mnie ważniejszy jest mój pies w takim wypadku. 

  • Upvote 1
Posted

Coś odnoszę wrażenie że strach twojego psa nie jest dziełem przypadku. Żeby odnieść jakikolwiek sukces w "pracy nad strachem" jakiegokolwiek psa to przede wszystkim sama musisz być spokojna. No niestety gdy pies widzi że jego przewodnik wpada w histerię to wręcz nie sposób żeby sam zachował spokój.

Piszesz "nie pies jest winny", ale "winny" czego? Tego że się pies chciał z nim pobawić?

Pierwszy byłbym skłonny do krytyki gdyby faktycznie twojemu psu coś groziło. Niestety jedyne co mu grozi to twoja histeria. Przesadzasz i bardzo źle to działa na twojego psa. Swoim zachowaniem utwierdzasz go w przekonaniu że sytuacja jest niebezpieczna, dramatyczna, że coś mu grozi. Jeżeli będziesz kontynuować takie zachowanie to będzie tylko gorzej.

 

Piszesz o "bezpieczeństwie swojej małej", "ratowaniu twojej suni" gdy nie groziło jej żadne niebezpieczeństwo, sama to przyznajesz - pies chciał się tylko pobawić. I w dodatku nie widzisz związku pomiędzy swoim zachowaniem a strachem swojego psa. Bardzo to źle wróży na przyszłość. Dobrze by było zgłosić się do jakiegoś behawiorysty który by skonsultował zachowanie twojego psa i poradził ci co zrobić. Bo jak się mogę domyślić nie uznasz tego co ci proponuję za warte zastosowania, będziesz eskalować swoją histerię i "bronić" swojego psa przed tym co nie jest zagrożeniem a on żadnej obrony nie potrzebuje.

Posted

Spike, nie widzę związku między swoim zachowaniem a zachowaniem psa, ponieważ napisałam tutaj by dać upust złości, która mnie przepełniła kiedy próbowałam zachować spokój i uspokoić swojego psa. Gdybym się wtedy wywrzeszczała, pewnie nie miałabym ochoty pomarudzić tutaj. Mój pies panicznie boi się dużych psów od początku. Bała się też trawy, motyli, liści, wody, samochodów ...  wszystkiego czego nie poznała tam, gdzie była zanim do mnie trafiła. Większość lęków jest już za nami. Nauczyła się wychodzić w nocy, co z początku było okropnie trudne i uciążliwe dla niej. Kroki w ciemności nie powodują już że sztywnieje. Nie łapie za smycz i nie piszczy w panice próbując zaciągnąć mnie do domu. 

 

Pracuję z nią i bardzo uważnie dobieram swoją reakcję do sytuacji. Udało nam się nawet zapoznać kilka większych psów, które akceptuje mniej lub bardziej - zapoznania te były przeprowadzone pod kontrolą z obu stron. Jednak skaczący nad nami wielki pies, mój pies który nie wie czy uciekać czy atakować, charczący, piszczący, wijący się ze strachu potrzebuje mojej obrony. Niezależnie od intencji drugiego psa, jej w tym momencie działa się krzywda. Dziś na spacerze była czujna, rozglądała się szukając strachów w ciemności .. nie robiła tego już dość długo. Nie mogę się nie denerwować, jeśli cała praca z psem ma iść "gdzieś" bo Pańci się pupilek zerwał.

Zerwał się? Spoko. Należy ruszyć dupę za nim, podbiec jeśli sytuacja tego wymaga ( a przerażenie mojej suni właśnie tego wymagało ) i psa zabrać. Ona sobie spacerkiem szła, nigdzie jej się nie spieszyło ...  z daleka słuchając rozpaczliwej próby odstraszenia go przez moją sunię. To był ostatni raz i więcej nie mam zamiaru dopuścić do takiej sytuacji. Jeśli Lilo nie może sama przełamać tego strachu, niech przynajmniej wie że stanę w jej obronie w razie zagrożenia. 

Awantury kobiecie nie zrobiłam, nie chciałam się wydzierać właśnie w celu uspokojenia małej. Oświadczyłam jedynie że mała się boi i że ma psa zabrać. 

Posted

Myślałam, że takie rzeczy się nie zdarzają, a jednak - TŻ dzisiaj na spacerze w lesie został przyatakowany przez serdelkowatego faficzka - faficzek ofkors luzem, bez smyczy, obroży, kagańca, przybiegł i zaczął się pruć, na co moje dziewuchy nie pozostały obojętne i też zaczęły drzeć japska. Właścicielka oczywiście wołała faficzka, faficzek oczywiście miał wołanie daleko i głęboko, a gdy TŻ poprosił babkę o to, żeby podeszła i łaskawie zabrała psa, który stał pół metra od moich i darł jadaczkę to babka uznała, że nie zabierze psa, BO SIĘ BOI, BO PANA PSY TAK SZCZEKAJO.  :splat:  :splat:  :splat:

Posted

Ale zrozum że tu nie chodzi o to co "powinien" zrobić wlaściciel drugiego psa bo jakie to ma znaczenie skoro tego nie robi? Kupienie sobie palki, gazu, noza czy karabinu niczego nie zmieni bo wywolasz tylko wojnę ktorą "wygrać" ci będzie ciężko bo to jednak ty masz strachliwego psa. Trzeba sobie poradzić w określonej sytuacji a poradzić sobie lepiej wlasnie tak jak piszę- zajmując się drugim psem albo wręcz fizycznie go przytrzymując (zupelnie spokojnie, bez nerwów i krzyku) i dając jednocześnie swojemu tyle dystansu ile to możliwe (czyli dlugosc smyczy), jeżeli okoliczności nie pozwalają na to żeby zupełnie smycz rzucić.

Czasami mozna zobaczyć filmiki na ktorych jeden pies gryzie drugiego a wlasciciel tego gryzionego probuje je "rozdzielać". To blad, trzeba się w każdej takiej sytuacji zająć tym psem ktory dąży do konfrontacji, do kontaku. Wtedy dajemy temu drugiemu szanse na ucieczkę a sami możemy skuteczniej "operować" tym pierwszym. A jak ktoś probuje jedną ręką unieruchomić psa 30 lub wiecej kg bo druga ma zajętą trzymaniem swojego to jak to się może udać?

Ja tak często robię bo mój pies też jest bardzo lagodnego usposobienia i nie lubi bawic się z duzymi, gwaltownymi psami. Jak taki podbiega i zaczyna zbyt intensywne harce to wlasnie na ogol sprawę zalatwia jakiś smaczek, rozpoczęcie zabawy z tym drugim psem, ktora odciąga go od mojego itp rzeczy.

LIczyc na to że ktokolwiek będzie zwracal uwagę na to że twoj pies się boi albo czegoś nie lubi to moim zdaniem duża naiwność.

 

evel,

dokładnie to samo w twoim wypadku. wystarczyło by delikatnie zbliżyć się do malucha, dać mu jakieś jedzenie choćby do powąchania i by się uspokoił. robilem to z milion razy. takie karaluchy atakują tylko i wylacznie ze strachu. wystarczy im pokazać że nie ma się czego bać i jest spokoj na ogol. przecież nie chodzi o to żeby pozostać na pozycji "moja jest sluszność więc proszę zabrać swojego psa" tylko żeby rozwiązać sytuację ktora dla nikogo komfortowa nie jest. przynajmniej mi o to chodzi więc tak sobie zawsze radzę. i to dziala.

Posted

Spike, bez jaj. Nie bede nosic na spacer dodatkowych psich obiadów, ani tez wychowywac czy zabawiac obcych psow, bo ktos nie umie sobie z wlasnym kundlem poradzic. Jak nie umie to sprawa jest prosta jak budowa cepa: niech go trzyma na smyczy, lince czy cos i wszyscy beda szczesliwi.

Posted

Mielismy taka sytuacje, ze spuscilismy ze smyczy nasze wilki. Sara podbiegla do pana, ktory szedl z dwoma malymi pieskami (na smyczy). Jeden z maluchow zjerzyl sie, ale po chwili rozluznil i zaczal obwachiwac Sare. Marta jak zwykle pozycja ulegla, po minucie zapraszala do zabawy. Natomiast drugi piesek wpadl w panike. Zaczal przerazliwie wyc. Pan wziol pieska na rece, a on az sie trzasl ze strachu. Pan powiedzial, ze piesek boi sie duzych psow, i dlatego tak panikuje. Poprosilismy wlasciciela, zeby postawil pieska na ziemi, zlapalismy Sare i kazalismy jej usiasc. Maly piesek powolutku podszedl do naszej wilczycy i obwachal ja i nagle...cud! zaczal tanczyc jak oszalay! Psy zaczely sie scigac. Maluch szczekal i gonil nasza Sare.Po chwili wrocily zziajane z "usmiechem" od ucha do ucha. Od tamtej pory, jak spotykamy pana z pieskami, maluchy od razu, z daleka "rzucaja" sie na nasze wilczyce i chca sie bawic.

Dlaczego o tym pisze? bo to swietny przyklad przenoszenia strachu wlasciciela na swojego pupila. Pan majac pieska na rekach, glaskal go nerwowo powtarzajac:wszystko w porzadku, oj biedny piesek, boi sie itd. Piesek wypuszczony z objec, natychmiast zapomnial o swoim strachu i swietnie sie bawil.

Oczywiscie sytuacja byla inna, bo mielismy Sare pod kontrola, ale najlepszym sposobem na przelamanie leku i strachu jest nasze nastawienie.

Posted

Na pewno sposobem na resocjalizację lękliwego psa nie jest puszczanie go "ot tak" z nadzieją, że się psy dogadają tylko kontrolowane spotkania z innymi psami. I jest to trudniejsze, niż się wydaje, zwłaszcza w bardziej skomplikowanych przypadkach niż lekki lęk/niepewność wobec innych psów. Co więcej, takie puszczanie "aaaa, jak będzie to będzie" może oczywiście przebiec pozytywnie, ale może również spowodować narastanie problemów, np. agresję lękową. Nie rozumiem zatem, dlaczego ktoś właścicielowi strachulca odbiera prawo do przeprowadzania własnego "programu resocjalizacji", zwłaszcza, że chounapa pisała, że z psem pracuje a nie go porywa na rączki i zasypuje całuskami, żeby się nie bał. 

 

No ale OK, a co z psami, które zwyczajnie NIE LUBIĄ kontaktu z innymi? Bo tak się składa, że takich "socjopatów" znam całkiem sporo (a jeden egzemplarz mam w domu). Wszystko jest OK, póki inny pies nie wchodzi im w drogę, choć w zasadzie jeśli podbiega pies i normalnie się wita, przestrzegając zasad psiego savoir vivre'u to wszystko jest w porządku, a problem zaczyna się, kiedy mamy do czynienia z psem nachalnym, kozaczącym, albo ogólnie podbiegającym i prowokującym. Czy właściciel takiego psa ma wychodzić na spacery na pustynię, żeby nikogo nie spotkać?

 

Bo ja to widzę tak, że skoro moje kundle są na tyle ogarnięte, żeby jakoś normalnie funkcjonować bez podbiegania do innych psów (a młoda chciałaby, oj, chciałaby...), to nie jest to jakiś tytaniczny wysiłek, żeby ktoś inny swojego psa też tego nauczył. Po prostu wymagam od siebie, więc również mam czelność wymagać od innych choćby odrobiny pomyślunku i psiarskiej kultury. A jak chcę, żeby młoda się pobawiła z jakimś psem to otwieram buzię i pytam, czy psy się pobawią - nie, nie boli mnie, gdy to robię. 

 

I jeszcze coś - pani się bała, bo moje psy szczekały, a co robił jej kundel? Stał kilka kroków przed nimi i ujadał. Fcuk logic. 

Posted

evel, odpowiedz na twoje pytanie jest proste: bo sa ludzie i ludzie. Tyle w temacie. Nie da rady niektorym przetlumaczyc ze jego szalejacy tygrys na wolnosci stwarza zagrozenie dla innych i siebie. Nie dociera do takich postaci, ze pracujesz z psem, ze naprawiasz bledy. Bo jego pies przeciez NIC NIE ROBI, co nie? na ludzi sie nie rzuca (chyba), a ze dopada psia ofiare? przeciez NIC nie robi! nie gryzie, nie depcze, ot zniewala, ale zabawa, ho,ho.

Tak jest, bylo i bedzie.

Co mozna zrobic? raczej niewiele. Bo ciezko znalezc miejsce gdzie lekliwy pies moze nabrac zaufania, ciezko znalezc psiarzy, ktorzy zwracaja uwage na swoich czworonogow, ba! ktorzy nawet wystapia w roli terapeutow. Bo zawsze sie znajdzie ten czy inny, ktoremu to wisi.

Widzisz pasa bez smyczy na ulicy? dzwon na policje czy SM, moze jeden mandat z drugim przemowia do rozumu "wlascicielowi" niz "prosze zabrac pasa!"

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...