Jump to content
Dogomania

czarnykapturek

Members
  • Content Count

    124
  • Joined

  • Last visited

About czarnykapturek

  • Rank
    Advanced Member

Contact Methods

  • Website URL
    http://www.cuidamostumascota.es

Profile Information

  • Gender
    Not Telling
  • Location
    Madrid
  1. czarnykapturek

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    Merrick, milosinczko Sagi :calus: , niestety obawiam sie ze malego pieska trudniej kontrolowac, w sensie pochwycic gdy ten bez smyczy szarzuje. Tak jak kota (zreszta wscieklego kota, to prawie niemozliwe). Maly piesek podbiegl do moich suczek z zamiarem niewiadomym, bo ogon miedzy nogami, powarkiwanie, ale tez z ciekawoscia. Kazalm psiakom usiasc i czekam co bedzie (wlasciciela nie ma). Piesek obwachal sunie, oddalil sie odrobine i zaczal szczekac (ujadac). Sara stanela deba i zaczela te swoje tance :nonono2: . Skarcilam ja i chcialam odejsc, ale piesek biegl za nami szczekajac i skaczac. Niezle sie nasilowalam, bo ciezko utrzymac Sare, gdy ktos ja zaczepia. Wlasciciel pojawil sie po okolo 5 minutach, krokiem spacerowym i probowal odwolac psiaka. Gdy to nie pomoglo, chcial go zlapac, ale piesek jak waz, miedzy moimi nogami, nogami psiakow, trwalo to okolo 5 minut. Koniec koncow panu udalo sie zlapac psa za szelki. Zapial na smycz i poszedl bez slowa. Coz.
  2. czarnykapturek

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

      Pannica? wow, dzieki! nie mieszkam w Pl, nie wazne miejsce zamieszkania, w kazdym kraju prawo dziala podobnie, czy raczej machina prawna,zadne brylowanie,  a oto artykul: http://www.eldiario.es/caballodenietzsche/Condenado-Ayuntamiento-Madrid-injusta-cuidadores_6_322027805.html
  3. czarnykapturek

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    dog193, daruj sobie epitety, nie znam ani ciebie, ani twojego psa (tu masz racje), nie masz racji twierdzac ze jestes pewna swojego psa na 100% ale do ciebie to nie dociera, przykre to i smutne. Nie dzwonie na policje jak widze psa na ulicy bez smyczy(jeszcze tego nie zrobilam, a przydaloby sie) ale zrobilabym to, gdybym uznala ze zagraza zdrowiu i zyciu osoby, innego zwierzecia, lub jest w niebezpieczenstwie on sam. Jesli do ciebie nie dociera, ze dla bezpieczenstwa twojego psa jest lepiej miec go na smyczy, szkoda psa. Piszesz: nie mierz wszytskich swoja miara, ale ja tego nie robie! ty tak. Bo jestes tak przekonana o swojej racji, tudziez powodzeniu w wytresowaniu psa, ze wydaje ci sie, ze nigdy, przenigdy nic nie wytraci z rownowagi twojego psa. I kazdy pies, ktory idzie obok wlasciciela jest rownie ustawiony. Przyklady z zycia, nie z opowiesci: przed szkola jest plac, nie zaden parking, plac, na ktorym czesto zatrzymuja sie samochody rodzicow uczniow owej szkoly. Sytuacja sprzed kilku dni. Idzie Tz z psinami. NA SMYCZY (szok, nie?), przechodzi przez plac i w tym samym czasie, kobieta rusza, cofa auto. Tz szarpnal za smycz, odciagnal psy i samochod uderzyl w niego. Nie bylo zawrotnej predkosci, ale uderzenie powalilo Tz (90 kg) na ziemie. Gdyby pies szedl swobodnie, nie sadze zeby zdazyl uciec. W parku znajduje sie sciezka rowerowa, psiarze chodza srodkiem terenu, z psami "na wolnosci" powaznie oddaleni od owej sciezki. Idziemy na psi plac z psami NA SMYCZY (szok nr.2) obok sciezki, z nami pani z dwoma psami bez smyczy. PSY PRZY NODZE. Nie wychodza na sciezke, ida jej skrajem. Jakis rozpedzony wariat jedzie sciezka, z drugiej strony wyskakuje inny "nieprzytomny". Nie wiem czy z kozakowania, czy z glupoty, rower zjezdza ze sciezki prosto w psy tej pani. Zlapalam pania za rekaw i w ostatniej chwili sciagnelam w glab parku, mniejszy pies zostal niestety potracony. Co z nim, nie wiem, bo ta pani juz od paru dni w parku sie nie pojawia. Gdyby pies byl na smyczy, przy nodze, razem z moim pociagnieciem, pies bylby z wlascicielka (prawdopodobnie). I co? nie zrzucisz winy na psa, bo ten szedl grzecznie. To rowerzysta idiota. No ale brakuje debili? Czy powinnismy az tak zaufac wszystkim dookola zeby narazac zycie naszego pupila? z jakiej racji? zeby udowodnic ze nasz pies jest az tak swietny i poukladany? za cene zycia? nie, dzieki. I twoj pies moze byc super. Wypadki sie zdarzaja, ale mozna choc postarac sie im zapobiegac. Bardziej prosciej nie moge wytlumaczyc dlaczego uwazam ze pies na ulicy/chodniku powinien byc przypiety na smyczy. Ja moje psy trzymam blisko siebie, i jakby co ochraniam cialem. Bo pies to dla mnie cos wiecej niz pokazowka dobrze ulozonego zwierzaka. I tak jak na chodniku trzymam za reke dziecko, tak psa trzymam na smyczy.
  4. czarnykapturek

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    Nie mozna byc pewnym 100 na 100, ze nasz ulozony, znakomity i "normalny" pies nagle nie zeswiruje. Co robimy? zwykla reakcja jest zlapanie goscia/panny, zapiecie na smycz i przeproszenie wlasciciela czworonoga jesli nasz pies podarl mu spodnie, obslinil, walil ognonem (to u nas...to walenie znaczy sie), lub w zabawie, albo dzikim nagym szale poturbowal innego psa. Przepraszamy, karcimy czworonoga, dogadujemy sie z wlascicielem co do ran/podartych rajstop itd. Ktory z was tak by nie zrobil? Ktoremu z was nie przytrafila sie podobna sytuacja? skok psa na czlowieka, starcie sie z innym psem? przeciez jestesmy odpowiedzialni za nasze zwierzaki, i to, ze nasz wspanialy pies nagle zwariowal bo (tu wstaw), nie zwalnia z nas odpowiedzialnosci za jego czyny. Cala ta dyskusja zaczela sie od tego, ze na strachliwego psa wyskoczyl inny (zerwal sie swojej pani). I teraz nie wazne czy pies ma problemy behawioralne czy nie, pani zerwanego psa powinna pobiec za nim i go zlapac, nawet gdyby uciekinier trafil na fajnego kumpla. Skowyt psa wskazuje ze cos jest nie tego, NORMALNY czlowiek na takie wycie by zaeragowal. Tyle w temacie. To nie jest temat: jak uspokajac inne psy na spacerach (smaczki, zabawki), tylko :chamskie (wedlug postujacych)zachowania innych psiarzy. Jesli chcecie zalozyc temat pt.: "na spacerze spotykam sfore nieznosnych psow i wlascicieli, ktorzy tez sa wstretni", zalozcie taki post.
  5. czarnykapturek

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    Mielismy taka sytuacje, ze spuscilismy ze smyczy nasze wilki. Sara podbiegla do pana, ktory szedl z dwoma malymi pieskami (na smyczy). Jeden z maluchow zjerzyl sie, ale po chwili rozluznil i zaczal obwachiwac Sare. Marta jak zwykle pozycja ulegla, po minucie zapraszala do zabawy. Natomiast drugi piesek wpadl w panike. Zaczal przerazliwie wyc. Pan wziol pieska na rece, a on az sie trzasl ze strachu. Pan powiedzial, ze piesek boi sie duzych psow, i dlatego tak panikuje. Poprosilismy wlasciciela, zeby postawil pieska na ziemi, zlapalismy Sare i kazalismy jej usiasc. Maly piesek powolutku podszedl do naszej wilczycy i obwachal ja i nagle...cud! zaczal tanczyc jak oszalay! Psy zaczely sie scigac. Maluch szczekal i gonil nasza Sare.Po chwili wrocily zziajane z "usmiechem" od ucha do ucha. Od tamtej pory, jak spotykamy pana z pieskami, maluchy od razu, z daleka "rzucaja" sie na nasze wilczyce i chca sie bawic. Dlaczego o tym pisze? bo to swietny przyklad przenoszenia strachu wlasciciela na swojego pupila. Pan majac pieska na rekach, glaskal go nerwowo powtarzajac:wszystko w porzadku, oj biedny piesek, boi sie itd. Piesek wypuszczony z objec, natychmiast zapomnial o swoim strachu i swietnie sie bawil. Oczywiscie sytuacja byla inna, bo mielismy Sare pod kontrola, ale najlepszym sposobem na przelamanie leku i strachu jest nasze nastawienie.
  6. czarnykapturek

    Jak naturalnie podniesc odpornosc suczki

    Dam cynk mamie, nie mieszkam w PL :kiss_2:  dzieki, bluza juz wyprana, zobaczymy czy Marta ja zaakceptuje
  7. czarnykapturek

    Jak naturalnie podniesc odpornosc suczki

    Mamy problem z Marta a raczej z jej pecherzem. Sunia 10 miesiecy, mix Onka. Marta to okaz zdrowia, szczepiona itd. niestety, jak tylko sie robi chlodniej, mala przeziebia pecherz. Robilismy badania moczu, nie ma zakazenia baktryjnego. Poprostu "taka uroda", jak powiedziala nasza wet. Suczka w poczatkowej fazie choroby sika bardzo duzo, w domu tez, popuszcza mocz na klatce schodowej (3 pietro), (nie placze pod drzwiami zeby z nia wyjsc, mimo ze jak nic jej nie dolega i musi wyjsc, piszczy), nastepnie posikuje (kropelkuje), zatrzymuje sie co dwa kroki i probuje sie zalatwic. Nie piszczy przy probie oddania moczu, nie ma sladu krwi w probce. Po kosultacji z weterynarzem podajemy jej witamine C, i przechodzi jej po 3 dniach stosowania. Nie chce zeby choroba rozwinela sie i psina miala problemy z nerkami, kamieniami itd. dlatego pytam czy mozecie polecic jakies naturalne sposoby podniesienia odpornosci, i szczegolnie ochronic pecherz suczki. Dodam jeszcze, ze zapobiegawczo dodaje psince sok z mandarynki/cytryny do karmy, natke pietruszki, i zachecam ja do picia wody (aby przeplukac pecherz). Ogrzewam krocze i brzuch ciepla butelka z woda, ale skonczyly mi sie pomysly. Powtarzam, problem pojawil sie TERAZ przy zimnych porankach, w lecie nie ma problemu. Tz mowi, ze na spacerach rano, psy zziajane klada sie na trawie, co pewnie tez wplywa na rozwoj przeziebienia, moze jakies ubranko?  
  8. czarnykapturek

    "Piekielni sąsiedzi"

    NO, to jest pomysl :) dzieki gojka, w nerwach juz bylam gotowa jej powiedziec, ze ja oskarze o rasizm, a co :) Wyslalam zapytanie do UM, jak to z tymi sikami na ulicy (bo kupki wiadomo), napisali mi tylko tyle, ze trzeba dbac o czystosc...ACHA, dziekuje (to ze pani trzepie po sniadaniu/obiedzie/kolacji obrus przez okno na przechodniow...niestety, taka tradycja, wiec "morda w kubel")
  9. czarnykapturek

    "Piekielni sąsiedzi"

    Jeszcze raz wspolczuje waldi481, jam kociara, wiec bardzo ruszaja mnie takie teksty i zdarzenia...Tez mam problem z "prawie" sasiadami, ale to na Miau wrzuce (chodzi o zachodzaca w ciaze co 2 miesiace kotke domowa).   Jak na razie bez wiekszych awantur, Czekam az bedzie baaardzo zimno, moze wtedy pani z dolu nie bedzie siedziala w oknie. Nawet, powiem szczerze, jest mi jej zal, troche mnie to smieszy, bo podnosi zaluzje tak na centymetr i w ten centymetr wsadza glowe...   Jak juz pisalam, zainwestowalismy w dywany i polozylismy wykladzine w miejscu gdzie odbywaja sie kocio/psie biegi nocne (raczej kocie, pieski spia), walenia w sufit nie bylo (JAK NA RAZIE, TFU, TFU!!!).
  10. czarnykapturek

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    Prosze bardzo:http://www.dogomania.com/forum/topic/143449-piekielni-s%C4%85siedzi/
  11. czarnykapturek

    "Piekielni sąsiedzi"

    Watek poswiecony "piekielnym sasiadom", czyli osobom " z gory ", " z dolu ", " z naprzeciwka ". Skarzymy sie,radzimy jak reagowac, postepowac z sasiadami,ktorzy zatruwaja zycie psiarzom. Piszcie swoje historie, opisujcie zdarzenia.   Wstep: wynajmujemy mieszkanie na 3 pietrze, w bloku 4 pietrowym. Co wazne dla calej historii, wlasciciel pozwolil nam na zwierzyniec, i co jeszcze wazniejsze (poniewaz mieszkamy w Hiszpanii), trzymamy sie przepisow, czyli zwierzaki zaczipowane, zaszczepione, i w ilosci 5 (max. liczba zwierzat towarzyszacych). Mieszkamy w tej dzielnicy od okolo 9 mcy. Wszystko pieknie, ogromny park, male uliczki, ludzie zyczliwi, w wiekszosci prozwierzecy. Zdecydowalismy sie wiec na adopcje pieska, bo mamy czas, miejsce no i checi. Tak oto trafila do nas sierota Marta. Poltora miesieczny szczeniak wychowany na butli. Oczywiscie do nas nalezalo uczenie jej higieny, zachowania, tolerancji, no...wszystkiego. SIELANKA! Do czasu...   Bylismy poinformowani przez wlasciciela mieszkania, ze "pani z dolu" to plotkara. Wszystko musi wiedziec, wsadza nos tam gdzie jej nie prosza, i monitoruje z okna. Ok. Dla nas nie ma problemu, bo nie robimy imprez, nie zapraszamy gosci, a spac chodzimy najpozniej o 21.00   Zdawalo sie, ze jestesmy sasiadami IDEALNYMI, niestety...mamy psa (y)!   Uczylismy Marty czystosci. Znoszenie jej z 3pietra kilkanascie razy dziennie (w nocy tez), zaowocowalo, ze bardzo szybko nauczyla sie gdzie robic siii i qpke. Kiedy troszke podrosla, zaczela po schodach poruszac sie sama. I tu zaczely sie problemy...z sasiadka   Sytuacja: wybiegamy z Marta z klatki, Marta usadowila sie PO ZA CHODZNIKIEM, MIEDZY SAMOCHODAMI I SIKA. Pani z okna: CO TY ROBISZ!!!! JA:? Pani z okna: DLACZEGO POZWALASZ PSU SIKAC NA ULICY?? Ja: A gdzie ma sikac?przeciez nie brudzi klatki, nie podlewa drzwi ani budynku, ani nawet wejscia do domu... Pani z okna: JAK MOZNA POZWALAC, ZEBY PIES SIKAL NA ULICY!!! Ja: pies jest maly, z czasem dobiegniemy do trawnika, nie zbiore moczu z ulicy. Pani z okna: (JEB!) oknem.   Zdenerwowalam sie sytuacja ,bo przeciez nie mialam zamiaru nikomu smrodzic pod oknami (mimo, ze nie smrodzilam pod oknami), codziennie przejezdza samochod zmywajacy ulice, rozumiem ze zapach moczu przyjemny nie jest, ale jak mam go zebrac? mopem? zlac ulice woda? a jak sie wcisne miedzy auta? Rozmawiam z wlascicielem na ten temat. On mowi: nie zwracaj na nia uwagi.No ok,ale niesmak pozostal.   Marta dorosla.Bez problemu zdazala z siku na trawnik,pani oczywiscie filowala co robimy, ze nie wypadla??   Bawimy sie z psem, raczej bawi sie nasza corka, przeciagaja linke, wyglupiaja sie. My zbieramy sie do spaceru (dorosli). BUM!BUM!BUM! W sufit.Ok, moze za glosno? (dzien, godzina 12.00), schodze do pani, dzwonie, zeby przprosic, drzwi nie otwiera. Wychodzimy z bloku. Pani z okna: MOZECIE NIE ROBIC HALASU? Ja: dziecko sie bawilo z psem, trwalo to 4 minuty, bo nie pozwalamy wyglupiac sie w mieszkaniu,ale zbieralismy sie na spacer... Pani z okna: MACIE BYC CICHO! (JEB)oknem.   Na prawde nie pozwalamy biegac, wyglupiac sie. Rozumiem ze slychac, bo mamy panele, ale zdazylo sie to pierwszy raz. Polozylismy dywany, zeby nie bylo nic slychac. Szkoda tylko ze pani wydziera sie z okna, a drzwi otworzyc nie chce.   Wzielismy na wieczny tymczas Sare. Pies nie halasuje, nie biega, nie szczeka, nie piszczy. Po kilku dniach pobytu u nas slysze darcie sie pani z dolu do pani sprzatajacej klatke schodowa: ze tyle zwierzat, ze zamieszanie (no 3 razy dziennie wychodzimy z nimi).   Akurat byl czas przedobiedniego spaceru. Schodzimy na dol. Pani z okna: SMIERDZI PSAMI! BRUDZA! Ja: Psy nie smierdza,bo nie zalatwiaja sie w domu, wyczesujemy je na spacerach, kapiemy, wiec.... Pani z okna: WSZYSTKO SMIERDZI!!! Pani sprzataczka (do mnie): Nie zwracaj uwagi,nic nie smierdzi. Ja (szeptem): Wiem. TZ do pani z okna: jesli pies nabrudzi, posprzatamy, nie widze problemu. Pani z okna: JAK MOZNA MIEC TYLE ZWIERZAT? (JEB) oknem.   Podsumowanie: nie dosc piekielne? otoz dla mnie tak! kazde wyjscie z domu z psami to stres, ze znowu dostane OPR przez okno. OSTENTACYJNIE zmywamy klatke schodowa, CHLOREM.Walimy wtedy mopem po jej drzwiach (no, przeciez sprzatamy po psach!!) Dziwne, ze kobiecie nie smierdzi KOTEM,jak nasze maluchy w nocy nawala do kuwet...Dziwne, ze pani nie przeszkadza wyjaca Corus o 5.00 zeby jej kran odkrecic, bo ONA MUSI NAPIC SIE WODY! Dziwne, ze cala wspolnota mieszkancow uwielbia nasze psy. Ze pani sprzatajaca nie zauwazyla aby psy zwiekszaly zabrudzenie schodow. A taka to fajna dzielnica!          
  12. czarnykapturek

    petycja: Excalibur zamordowany

      Niestety jest tak jak piszesz, NIE MA DOWODU na to, ze psy moga zarazic czlowieka. Na ten temat wypowidal sie badacz, epidemiolog, ktory pracuje z ludzmi i zwierzetami zarazonymi wirusem ebola od lat 80 ubieglego wieku.   Excalibur zostal zamorodwany "na zas".   Wczoraj przeczytalam informacje o pierwszej probie "porzucenia" zwierzecia, psa, ktory mial stycznosc z Excaliburem
  13. czarnykapturek

    petycja: Excalibur zamordowany

        Zwracam sie do dogomaniakow z ogromna prosba, podpiszcie petycje dotyczaca odwolania z urzedu Minister Zdrowia Ana Mato.   Excalibur       Wczoraj okolo godziny 19.00 zostal zamordowany Excalibur, pies pielegniarki choraj na ebole. Pomimo protestow animalistow, tysiecy podpisow, opinii niezlaeznych weterynarzy, epidemiologow, do mieszkania wkroczyly sluzby weterynaryjne i zamordowaly psa w obawie, ze moze on byc nosicielem choroby.   Excalibur zostal zamordowany, nie przeprowadzono w tym wypadku 21 dniowej kwarantanny. Zostal zabity. Umieral sam, gdyz jego wlasciciele znajduja sie w szpitalu.   Excalibur   Mozemy dyskutowac kto zawinil rozprzestrzeniajac wirusa ebola w Madrycie. Pielegniarka, ktora byla wolontariuszka i dwa razy miala kontakt z chorym misjonarzem? Rzad, ktory obcina wydatki na sluzbe zdrowia i w Madrycie NIE MA szpitala przystosowanego do izolacji chorych ludzi? Szpital, ktory nie przeprowadzil szkolenia na temat jak zachowac ostroznosc w kontakcie z zarazonymi? Czy wreszcie misjonarz, ktory zachorowal i chcial umrzec w swoim kraju....   Jedno jest pewne: wszyscy ci ludzie i organizacje sa odpowiedzialne za wprowadzenie wirusa do kraju, kto zaplacil za to najwyzsza cene? PIES   Excalibur   Kiedy do szpitala zostal przyjety maz chorej pielegniarki, zostawil on w mieszkaniu psa (Excalibur), adoptowanego z jednego z Madryckich schronisk. Pies zostal bez opieki, ale mial zapewnione jedzenie (15 kg karmy), wanne pelna wody, kilkanascie misek z woda, otwarty balkon aby mogl zalatwiac swoje potrzeby. Javier Limon (wlasciciel), otrzymal wiadomosc z Ministerstwa zdrowia, ze pies, ktory zostal w mieszkaniu, MUSI ZOSTAC PODDANY NATYCHMIASTOWEJ EUTANAZJI, poniewaz "podobno" jest nosicielem wirusa ebola (poniewaz przebywal z chora wlascicielka). Javier Limon  nagral film ze szpitala PROSZAC organizacje prozwierzece, by te nie pozwolily zabic jego psa:   http://youtu.be/AYUNCw6lzAY (mozna wlaczyc napisy pl, klik "konfiguracja" wybrac jezyk)   Javier Limon nie zezwala na wejscie do jego mieszkania i zabicie psa. Sprawa w trybie natychmiastowm trafia da sadu, gdzie zostaje wydane POZWOLENIE NA ZABICIE ZWIERZECIA.   Tysiace animalistow udalo sie pod dom Javiera i Teresy aby nie pozwolic wejsc sluzba weterynaryjnym do mieszkania     Niestety, Minister Zdrowia, Ana Mato, wydaje zarzadzenie, ze pies musi zostac BEZWLOCZNIE ZAMORDOWANY:     Na miejscu zjawiaja sie sluzby weterynaryjne:   Ale animalisci sie nie poddaja:     Wjazd sluzby zdrowia:   https://www.youtube.com/watch?v=YrHmXnp4XxU   Zaczynaja sie przepychanki:     W miedzy czasie Twitter i Facebook zyja tylko tym wydarzeniem, podpisywane sa petycje, ludzie blagaja o odizolowanie psa, ale nie usmiercanie go! (przypominam: nie wiadomo czy pies byl chory!), aktywisci, weterynarze i prawnicy, wszyscy walcza o zachowanie psa przy zyciu. Glos zabiera jeden z najwazniejszch epidemiologow (Erick Leroy), ktory twierdzi, ze NIE ZOSTAL udokumentowany przypadek zarazenia czlowieka wirusem ebola od psa. Excalibur nie powinnien zostac zamordowany, jego przypadek moze dowiesc, ze czlowiek jest bezpieczny, nie zarazi sie od zwierzecia domowego!!!   Przez kilka godzin jest nadzieja, ze pies zostanie wywieziony w BEZPIECZNE miejsce (KTORE ZNAJDUJE SIE 40 KM OD MADRYTU). Podczas wywozenia psa, kilku animalistow zostaje rannych: (potracony przez samochod transportujacy psa)     Pies zostaje odwieziony do...krematorium. Koniec. Koniec zycia.     Zostaje wydane OFICIALNE OSWIADCZENIE ZE PIES EXCALIBUR ZOSTAL ZAMORDOWANY (poddany eutanazji wg. slow pani minister)     Zastanawiacie sie, dlczego mielibyscie podpisac petycje na temat ODWOLANIA MORDERCZYNI i jej kompanow w kraju, w ktorym nie zyjecie? Dlaczego mielibyscie zajac sie psem, ktory juz nie istnieje? BO TO MOZE DOTYCZYC WASZYCH ZWIERZAT! jesli epidemia (czego oczywiscie nie chcemy), sie rozrzezy na inne kraje europejskie, postepowanie bedzie TAKIE SAMO.WYELIMONOWAC ZWIERZETA!!!WASZE ZWIERZETA!!!WASZYCH PRZYJACIOL, CZLONKOW RODZIN!!! Prosze, pomozcie   WERSJA HISZPANSKA : http://www.change.org/justiciaparaexcalibur                                         http://matodimision.pacma.es/   w opracowaniu inne wersje jezykowe.   Oficialne zazalenie na wyrok sadu, ktory zezwolil na eutanazje http://www.diariojuridico.com/el-colegio-de-abogados-de-barcelona-denuncia-el-sacrificio-de-excalibur/   Na samochodach zawieszane sa plakaty, upamietniajace smierc Excalibura    
  14. czarnykapturek

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    Nie bede trzymala psa na smyczy w psim parku, pies nie podbiega sie radosnie witac, ale podchodzi, zeby powachac, chyba jest roznica miedzy napalonym psem, ktory skacze, lizei podgryza, i miedzy psem, ktory macha ogonem na powitanie. Nie puszczalam Marty wsrod ludzi, do czasu az sie nie oduczyla skakac na nich, machanie kijem przed pyskiem psa, kiedy ten podchodzi ani madre, ani kulturalne nie jest, nie wazne ile masz lat.   Zreszta ten problem juz rozwiazany, z panstwem juz sie nie bedziemy widywac.   Z dziecmi "ktore atakuja" psy problemu nie mam, boja sie Sara i Marty, natomiast, kiedy Marta byla szczeniaczkiem.....   Na rozluznienie atmosfery: schodzilam z Marta po schodach (trzymalam ja na rekach, miala max 3 miesiace, i musiala KONIECZNIE zrobic siku). Wiec zbiegam z z nia, i zatrzymuja mnie dwie starsze panie (sasiadki)   Sasiadka: to pies czy suka? Ja: Suka Sasiadka (do drugiej pani): no patrz, to tak jak my!    
  15. czarnykapturek

    agresywna (?) ZABORCZA

      To wszystko wiem :) Sara JEST DOMINUJACA, pytanie czy jej zapedy chec bycia "szefem" nie wpedza ja w klopoty (jak do tej pory nie!). Kiedy spotyka innego dominanta, jest proba sil (kopulacja z jednej i drugiej strony), bez agresji, szczekania, gryzienia, pozniej nastepuje rozejm, psy zajmuja sie innymi sprawami, lub "uzupelniaja sie" i kontroluja towarzystwo wspolnie.
×