Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Ley'] Kiedyś mi znajoma opowiadała, co ma właśnie psa w typie ,że jej jak chwyci to już nie puści i muszą go podduszać... Niejedno zwierze ma na sumieniu.

Zajebiście, i co, kagańca nie nosi, bo "nie lubi" jak suka, która mi się wgryzła w Zu?

[quote name='Martens']Czemu więc o molosach nikt tu nie wspomina, że się ich boi i omija? ;)

Sąsiadowi ostatnio uciekła kaukazka i sobie hasała po ulicy, dziękowałam w myślach wszystkim bogom, jakich kojarzę, że byliśmy akurat bez psów :evil_lol: Bo jakoś nie chciałabym sprawdzać, czy ta suka tylko przez płot się drze, czy na swojej dzielni zrobi naszym pieskom kilim :diabloti:

[quote name='zmierzchnica'] "No co ja mam zrobić!!! Ucieka mi!!!"

U nas jest na osiedlu suka pseudo-beagle i ona wiecznie jest na gigancie, podbija do innych psów, drze japę, skacze i w ogóle jest upierdliwa i irytująca. Jak kiedyś opieprzyłam babkę (stojącą pod blokiem i obserwującą z papieroskiem w ręku, jak jej suczka do nas podbiega, drze się, skacze, robi kółko, znowu podbiega a ja się szarpię z Zu :loveu:), że może by się łaskawie zainteresowała swoim kundlem to wykrzyczała z wyrzutem "Ale ona ucieka to co, MOJA WINA?!" :splat:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Amber napisał(a):

Może i są gdzieś te agresywne labki czy goldeny, ale na razie wszystkie się wywalają kołami do góry ;)

Na trzy retrievery (dwa laby i golden) na szkoleniu u mnie trzy muszą chodzić w kagańcach. I nie są spuszczane nawet w tych kagańcach. Dodam, że wszystkie to samce w wieku powyżej roku.
Niestety często ludzie kupując labka/goldena mają przekonanie, że przecież z nimi nic nie trzeba robić, bo są tak mądre, łagodne i zajebiste, że same się nauczą, a łagodność będzie z nich wprost tryskała. Za pracę z nimi (co i tak należy zaliczyć na plus) zabierają się jak jest już źle, albo bardzo źle.
Do tego doliczyć należy dostępność tych ras, popularność, stosunkowo niską cenę, medialność a co za tym wszystkim idzie: rozmnażanie bez umiaru, celowości i sensu przez pseudo (kiedyś) lub "nowych" hodowców (teraz).

Przy czym uważam, że nie należy zapominać o tym do czego dana rasa ma predyspozycje i tutaj się w pełni z Tobą zgadzam. Nie mogę teraz znaleźć, ale oglądałem kiedyś na youtube film dokumentalny (pod patronatem discovery/animal planet: nie pamiętam) obrazujący różnice w ataku na pozoranta psów różnych ras. Następnie tłumaczyli dlaczego, akurat tak. Jakie cechy psa za to odpowiadają itd. Dający do myślenia, oraz pokazujący, że mimo wszystko agresywny labek różni się od agresywnego ON`ka czy TTB.

Posted

Łagodne laby ? gdzie takie są ?
U nas może 1 na 5 nie wpadnie w psa z warkotem lub nie będzie szarpał na smyczy z warkotem .
Ba zaatakowały nas 4 labki (urwały się z firmy bo była cieczka 3 samce i 1 suka) i gdybym nie miała przy sobie suki i doświadczenia w darciu mordy i kopaniu psów to pewnie by mi go mocno uszkodziły (psa bo miał 10msc i był jeszcze dzieckiem ) a skończyło się na szczęście na wielkim strachu i małej ranie na karku . Tylko on sobie je zapamiętał (po miesiącu jeden z nich znowu podbiegł i mój pies go złapał za fafla, trwało +/- 2 minuty zanim zwolnił uścisk , nadal był dzieckiem wtedy). Teraz ma ponad 2 lata a ja musze bardzo uważać bo mam pewność że tych psów by nie starszył tylko szedł z misją zabicia i sie mu nie dziwie.
Od tamtej pory nie lubi czarnych labków , ma prawo .
A ja nie chodzę tamtą drogą od wielu miesięcy bo wiem że czasami jeden z nich biega luzem poza bramą .

Posted

gops napisał(a):
Łagodne laby ? gdzie takie są ?

Pewnie coraz ich mniej ;) na samym allegro jest coś koło 60 ofert sprzedaży szczeniaka laba. Z czego ponad połowa w cenie do 1000 zł (najniższa za 550zł).
Nie sądzę, aby bardzo się przejmowali psychiką rodziców i genami, które przekażą szczeniakom.

Posted

Śmiesznie się to czyta. Szczególnie mnie to bawi w kontekście wątku o wyborze rasy, gdzie każda rasa jest demonizowana, bo "zawsze moze się trafić trudny pies, i lepiej być przygotowanym na najgorsze", a tu sielanka, bo psy w rekach dogomaniaków są cacy :loveu: (a wystarczy wyjsc poza forum i sobie "popaczec" na pieski na podwórku-u tego "przeciętnego Kowalskiego")

Ttb to nie aniołki i nie bez powodu mają taką opinię jaką maja. Zła prasa, złą prasą, ale jednak te psy mordowały i tyle.
Dobki/rotki do tej pory uchodzą za psy "cmentarne" i zjadające dzieciaki na podwieczorek, i jakoś nie widze nigdzie peanów na ich cześć, jakie to świetne psy rodzinne-a są tylko wymaga to pracy- jak w przypadku KAŻDEJ rasy.

Ttb to specyficzne pieski i ja widze, że na widok rudego, ludkowie swoje burki odwołują i skracają im smycze. Co mnie osobiscie cieszy- bo ja jakoś nie mam potrzeby bycia "best friend od the world". I serio nie rozumiem dlaczego ludzie, którzy piszą o tym, że labek nie ma wkodowanej miłości do dzieci, jednocześnie w kontekscie ttb śmieją się z "genu mordercy".

Pies jak pies-owszem, ale mający skłonności w takim kierunku. I to trzeba uwzględnić. Mnie nie dziwi, że ludzie na psy "z tą mordą" reagują niepokojem, szczególnie, że na 10 spotkanych astów 3 są nieźle pierdzielnięte, 3 kolejne bardzo niepewne, 3 do spokojnego minięcia ,a tylko jeden zabawowy.

nie lubię demonizowania w zadnym kierunku, ale niedawna akcja w odpowiedzi na "gen mordercy" i fejsik utopiony w fotach pitów z dziećmi, z kotkami, misiami może odnieść skutek dokładnie odwrotny. Kowalski się naoglada takich fotek i stwierdzi, ze ast to nowy labek. Dalszy ciąg chyba każdy sobie umie wyobrazić?

Posted

asiak_kasia napisał(a):

Pies jak pies-owszem, ale mający skłonności w takim kierunku. I to trzeba uwzględnić.

Dokładnie. Kiedyś w jakiejś starej książce odnośnie ras przeczytałem, że nawet u bulldogów angielskich potrafi włączyć się agresor na widok dużego zwierzęcia: wielkiego psa, konia, krowy. Wydało mi się to śmieszne dopóki nie zobaczyłem tego na żywo. Więc jeśli po tylu latach i po tylu modyfikacjach u tych pokracznych psów (bo trudno je inaczej nazwać) potrafi odezwać się coś pierwotnego to czemu ma dziwić coś takiego u TTB?


asiak_kasia napisał(a):

nie lubię demonizowania w zadnym kierunku, ale niedawna akcja w odpowiedzi na "gen mordercy" i fejsik utopiony w fotach pitów z dziećmi, z kotkami, misiami może odnieść skutek dokładnie odwrotny. Kowalski się naoglada takich fotek i stwierdzi, ze ast to nowy labek. Dalszy ciąg chyba każdy sobie umie wyobrazić?


I odniesie. Kwestia czasu. Przy czym poraża głupota ludzi, którzy robią taki PR dla TTB. Bo to normalny strzał we własną stopę....

Ogólnie...myślę, że gdzieś w tym wszystkim może być odrobina winy tego, że panuje takie przekonanie, aby uważać psa za tabula rasa. Że z każdym psem można wszystko, a jak się nie udaje to nie wina rasy psa i jego predyspozycji, a tylko zbyt małej ilości pracy lub nieudolności właściciela.

Posted

Faustus napisał(a):
Dokładnie. Kiedyś w jakiejś starej książce odnośnie ras przeczytałem, że nawet u bulldogów angielskich potrafi włączyć się agresor na widok dużego zwierzęcia: wielkiego psa, konia, krowy. Wydało mi się to śmieszne dopóki nie zobaczyłem tego na żywo. Więc jeśli po tylu latach i po tylu modyfikacjach u tych pokracznych psów (bo trudno je inaczej nazwać) potrafi odezwać się coś pierwotnego to czemu ma dziwić coś takiego u TTB?




I odniesie. Kwestia czasu. Przy czym poraża głupota ludzi, którzy robią taki PR dla TTB. Bo to normalny strzał we własną stopę....

Ogólnie...myślę, że gdzieś w tym wszystkim może być odrobina winy tego, że panuje takie przekonanie, aby uważać psa za tabula rasa. Że z każdym psem można wszystko, a jak się nie udaje to nie wina rasy psa i jego predyspozycji, a tylko zbyt małej ilości pracy lub nieudolności właściciela.


Nawet buldożki francuskie potrafią pokazać, że bulldog w ich krwi nadal żywy i wcale nie są maskotkami, wiec u anglików mnie to nie dziwi wcale.
Dlatego też nie rozumiem dlaczego tak usilnie trzeba udowodnić, że to nie morderca. Każdy kto ma oleju w głowie minimalną ilość sam dojdzie do takiego wniosku- a jeżeli nie, to żadne posty na dogo tego nie zmienią ;)

Ja tam mimo wszystko twierdze, że 3/4 problemów z psami to wina człowieka. Jego nieudolności, braku chęci itd. Ale pies to pies, nie maszynka, która da się zaprogramować. I jeżeli ktoś mi mówi, że jego pies "nigdy..."/jego pies "zawsze..." to omijam takich ludzi szerokim łukiem, bo potem to się kończy "ale on pierwszy raz ugryzł/uciekł/itd" "nie wiem co mu odbiło, bo on zawsze taki grzeczny" :diabloti:
No chyba, że piesek cały życie spędza na lince i na spacerkach po 15 min do najbliższego sralnika. To wtedy mnie nie dziwi, że "bezproblemowy" :roll:

Posted

asiak_kasia napisał(a):

Ja tam mimo wszystko twierdze, że 3/4 problemów z psami to wina człowieka. Jego nieudolności, braku chęci itd. Ale pies to pies, nie maszynka, która da się zaprogramować.

czyli się zgadzamy ;) Praca człowieka pracą człowieka, a geny genami ;)
Dużo da się wypracować, ale nie powinno się zapominać co w rasie drzemie.

Posted

Oczywiście że duża rola jest we właścicielu .
Mogę nauczyć psa by nie rzucał się jak kretyn na psy ale nie naucze go uciekać/odpuszczać jak pies go atakuje albo chować się za nogi bo ma pewne cechy które mu na to nie pozwalają.

Mam proste porównanie .
Przed staffikiem miałam pudla , mój pudel większość życia był bardzo pozytywnie nastawionym psem do innych a gdy jakiś pies go pogonił czy atakował leciał za moje nogi i czekał aż go obronie .
Później do pudla dołączyła suka kundelka(z charakterkiem) i w podobnej sytuacji leciał i chował się za suke .
Gdy pudelek odszedł i została suka dołączył do niej staffik , jak atakował ich pies broniły się nawajem, żaden się nie chował , nie uciekał .
Żeby nie było ja zawsze gdy jest sytuacja podbramkowa chowam psy za nogami i to ja najpierw odganiam agresora/ujadacza , ale mój pies nie siedzi wtedy spokojnie za nogami , nie leży to w jego naturze .

Posted

Od jakiegoś czasu uczymy naszą prawie-amstaffkę biegania przy rowerze. I niestety ale za każdym razem jesteśmy a właściwie Luśka jest atakowana przez zazwyczaj małe ale za to bardzo odważne pieski, często prowadzone na flexi przez co już ze dwa razy się zdarzyło że nas goniły i podszczypywały naszą sukę :roll: Najgorzej mnie irytują reakcje właścicieli a raczej ich brak, nie wiem, uważają że jest to zabawne :razz:
Ostatnio mieliśmy też bardzo nieprzyjemną sytuację, my na rowerach Lucy biegnie obok (uwiązana do roweru) podbiegła do nas suka mix amstaffa. Obie trochę posztywniały, proszę właścicielkę żeby zawołała/zabrała swojego psa a pani... zesztywniała bardziej od psa :shake: stwierdziła że sama się jej trochę boi i tylko pokrzykiwała na nią z daleka... Na szczęście po chwili suki same po obwąchaniu się rozeszły, ale byliśmy w niezłym szoku...

Posted

Gops no i to tym własnie mowa- ze nie da się z ttb zrobić misia przytulaka do innych psów. Na pewno są osobniki, które dają sobą poniewierać, ALE to znikomy procent.

Biorac sobie ttb do chaty liczyłam sie z tym, że nikt nie będzie się chciał z nami bawić, ze ludzie beda reagować raczej chłodno. I w sumie jestem zaskoczona pozytywnie. Owszem-pies budzi jakiś tam respekt, ale nikt przed nami nie ucieka, nie słyszę komentarzy o mordercach. Po prostu reakcja jest taka jak na kazdego wiekszego psa i już. Nie wiem czy moja okolica taka "uświadomiona" czy po prostu na dogo jest tendencja do wyolbrzymiania drobiazgów :diabloti:

Posted

Asia kasia ja praktycznie na każdym dłuższym spacerze słysze głupie komentarze , ale nie zawsze sa to teskty o mordercy częściej są to testy o braku kagańca , po co mi ten pies , że go nie utrzymam itd lub poprostu krzywe spojrzenia , schodzenie z drogi , wbijanie się w ściane (co mnie niezmiernie śmieszy za każdym razem :lol:) .
Nie mówię o spacerku do parku gdzie są psiarze (chociaż też bywa) ale wyjście gdzieś na miasto .
Kiedyś było mi smutno , potem mnie to denerwowało , a teraz to olewam .

Nawet moja chrzestna(psiara) kiedyś mi powiedziała że to przez jego różowy ryj :lol:.

Posted

Onomato-Peja napisał(a):

Eee... niekoniecznie. Agresywny pies małej rasy potrafi bardzo szybko i skutecznie zdenerwować psa dużej rasy. No ale przecież wtedy to problem właściciela dużego psa, bo taki agresywny i niewychowany! ;) No nie daje się gnojek gryźć po łapach, wstyd.



Tylko o i ile mały gnojek gryzie po łapach czy robi sobie wojnę podjazdową o tyle większy pies=z reguły większe obrażenia jeśli już dojdzie do walki.

Ja na przykład wolę gdy atakuje nas pies wielkości yorka a nie amstaffa.

Posted

Kiedyś to już wałkowane było-i serio nie wiem gdzie wy mieszkacie, może jakies zagłebie ciemnoty? (:diabloti:)
Na mnie ani z rotem, ani z kaukazem, ani z Polą, ani z rudym teraz nikt nie reagował tak jak opisujecie. Także albo Poznań to jakies centrum psiej kynologi (hyhyhy chciałabym :eviltong:) albo mam wybitne szczeście do normalnych psiarzy, albo widac boją się mnie bardziej niz psa :evil_lol:

Posted

asiak_kasia napisał(a):
Kiedyś to już wałkowane było-i serio nie wiem gdzie wy mieszkacie, może jakies zagłebie ciemnoty? (:diabloti:)
Na mnie ani z rotem, ani z kaukazem, ani z Polą, ani z rudym teraz nikt nie reagował tak jak opisujecie. Także albo Poznań to jakies centrum psiej kynologi (hyhyhy chciałabym :eviltong:) albo mam wybitne szczeście do normalnych psiarzy, albo widac boją się mnie bardziej niz psa :evil_lol:

Duże znaczenie ma KTO idzie z psem :)
Mój brat się śmieje jak mu mówie czasem co ktoś powiedział bo jemu nikt nigdy nie zwrócił o nic uwagi :lol:
On chodzi z psem na plaże z której mnie wywalają :roll: a jemu nawet uwagi nie zwrócą .
Cóż widać ich odstrasza wyglądem .
A że ja mając 22 lata wyglądam na 16 i jestem raczej drobna to nie traktują mnie widocznie zbyt poważnie .

Posted

asiak_kasia napisał(a):
Kiedyś to już wałkowane było-i serio nie wiem gdzie wy mieszkacie, może jakies zagłebie ciemnoty? (:diabloti:)
Na mnie ani z rotem, ani z kaukazem, ani z Polą, ani z rudym teraz nikt nie reagował tak jak opisujecie. Także albo Poznań to jakies centrum psiej kynologi (hyhyhy chciałabym :eviltong:) albo mam wybitne szczeście do normalnych psiarzy, albo widac boją się mnie bardziej niz psa :evil_lol:


dlaczego Poznań to jakieś centrum psiej kynologii?

Posted

a ja znowu dziś widziałam sąsiadkę z DON-ką... ona kiedyś zrobi komuś krzywdę, albo jakiemuś psu, albo właścicielce, albo sobie - jest ogromna, tubalnie szczeka na wszystko wokół, a baba zaciska tą kolczatkę i wbija nogi w ziemię i SZLOCHA do psa modły w stylu "no uspokój się, proszę cię, zostaw!" :roll:

raz miałam 'przyjemność' przechodzić pod balkonem, gdzie urzędowała ta suka i autentycznie zawróciłam, bo byłam pewna, że przeskoczy barierkę i nas zamorduje :roll:
współczuję właścicielom strasznie, jak spotkam ich bez psa (bo z psem nie podejdę), to poradzę jakieś szkolenie albo cokolwiek, nie mogę patrzeć, jak ona się z tą suką męczy (kagańca oczywiście niet, ciekawe co będzie, jak w końcu babka puści smycz)

Posted

gops napisał(a):
Duże znaczenie ma KTO idzie z psem :)
Mój brat się śmieje jak mu mówie czasem co ktoś powiedział bo jemu nikt nigdy nie zwrócił o nic uwagi :lol:
On chodzi z psem na plaże z której mnie wywalają :roll: a jemu nawet uwagi nie zwrócą .
Cóż widać ich odstrasza wyglądem .
A że ja mając 22 lata wyglądam na 16 i jestem raczej drobna to nie traktują mnie widocznie zbyt poważnie .


Bartek jak wychodził z psami sam to się nasłuchał :diabloti: Nie dość, że łysy i z wyglądu "kark" to jeszcze latem w krótkim rękawie i tatoo na cała łapę to się dowiedział, że dres, ze patologia, ze pozerstwo :evil_lol: Także widać mam bardziej zakazaną mordę niz moj facet :loveu:

edit
klaki91 to ironia była ;) się smieje, że się mnie nikt nie czepia, widać tacy "swiadomi", że te "groźne morderce" nie zabijaja na dzien dobry :razz:

Posted

asiak_kasia napisał(a):
Bartek jak wychodził z psami sam to się nasłuchał :diabloti: Nie dość, że łysy i z wyglądu "kark" to jeszcze latem w krótkim rękawie i tatoo na cała łapę to się dowiedział, że dres, ze patologia, ze pozerstwo :evil_lol: Także widać mam bardziej zakazaną mordę niz moj facet :loveu:

To mój brat to samo , chłop jak dąb , tatuaże ,zawsze łysy , pełno blizn (po wypadku) a ludzie ani słowem nie zwrócą uwagi :lol:
Za to "mała dziewczynka" jest w sam raz żeby jej nagadać .

Posted

klaki91 napisał(a):
Tylko o i ile mały gnojek gryzie po łapach czy robi sobie wojnę podjazdową o tyle większy pies=z reguły większe obrażenia jeśli już dojdzie do walki.

Ja na przykład wolę gdy atakuje nas pies wielkości yorka a nie amstaffa.


Tylko, że niezależnie od wielkości obrażeń - uraz na psychice zostaje. Tak samo tyczy się to ludzi - nieważne, czy pogoni Cię kaukaz, czy ugryzie jamnik - boisz się psów ogółem.

Posted (edited)

evel napisał(a):
Zajebiście, i co, kagańca nie nosi, bo "nie lubi" jak suka, która mi się wgryzła w Zu?


Napisałaś to tak jakbym ja ją broniła. Jak mi to opowiadała byłam dosłownie przerażona :crazyeye: ( psa nie znam osobiście, jest w jej domu rodzinnym) i nagadałam jej bardzo.
Z tego co wiem to pies zagryza koty, które wejdą na ich podwórko, kiedyś jakiegoś małego psa chwycił ,bo ten włożył głowę w przez płot na ich podwórko. Sadzę ,że jak z nim wchodzą poza teren to kadaniec ma, z reszta wątpię że gdzieś go biorą. Cieszę się tylko ,że pies nie mieszka w moim mieście!

Edited by Ley
cytat
Posted

Klingos napisał(a):
Tylko, że niezależnie od wielkości obrażeń - uraz na psychice zostaje. Tak samo tyczy się to ludzi - nieważne, czy pogoni Cię kaukaz, czy ugryzie jamnik - boisz się psów ogółem.


Nie zgodzę się. Wszystko zależy od psa. Po moich sukach spływają ataki małych wpierdków. Starsza nie łapała spiny jak jej jakiś maluch doskakiwał do łap. Zresztą nie wyobrażam sobie żeby mój pies dawał się sprowokować yorkowi-terroryście. Młoda miała takie zapędy ale jej to wybiłam z głowy. Starsza nie lała słabszych od siebie, nie miała żadnego urazu.

Z ludźmi jest podobnie. Znam osoby które boją się tylko dużych psów, znam chłopca który boi się psów ogólnie, nie znam nikogo kto bałby się yorka ;)

Posted

gops napisał(a):
Łagodne laby ? gdzie takie są ?

A ja nie znam żadnego agresywnego laba czy goldena, a jest ich u mnie pełno. Fakt często mnie denerwują, bo się nie słuchają właściciela, podbiegają i taranują mi psa. Ale stanowczo z pełną miłością i chęcią do zabawy! :lol:

Posted (edited)

Ja mieszkam teraz w piątym już miejscu odkąd jestem zapsiona i tak, ma to znaczenie.
Dwa lata temu mieszkałam na osiedlu bloków w małym mieście i z małą suką, najpierw york, później kundel tylko 8 kg. Jedynym problemem były agresywne jorecki, obok których nie dało się normalnie przejść, bo wszystko robiły, by mi suki dopaść. Poza tym mieliśmy tam kumpli, a duże psy wszystkie były ok.
Później wyprowadziłam się do domku na końcu miasta i jedyny problem to latający luzem przez jakiś czas agresywny malamut. Właściciele byli normalni, po interwencji już nigdy nie uciekł. Wcześniej był pies w typie tybetana, tylko mniejszy, który po prostu miał otwieraną bramę + średniego kundla i jamnika za towarzyszy. Tybetana jedynie przypominał z wyglądu na szczęście, Iwan raz go pogonił i później jak nas widział to uciekał. Żeby działo się coś ciekawego musieliśmy pojechać tam, gdzie jest więcej ludzi, a że wolimy odludne miejsca zazwyczaj to nic się nie działo.
Aktualnie pod ponad 2 miesięcy mieszkam na wielkim osiedlu w dużym mieście i codziennie słyszę komentarze czy inne pełne troski pytania, ale nie odbieram tego jako chamstwo raczej i normalnie rozmawiam z ludźmi. Jakieś akcje typu perfidne chamstwo jak czekam z psami pod sklepem (ZAWSZE starsze panie) czy wcześniej opisywana baba na balkonie to są pojedyncze przypadki, ale mieszkam tu krótko, natężenie ludzi spore, więc siłą rzeczy spotykam różnych. A psy są spoko, a jak nie spoko, to pod kontrolą i nie ma żadnych problemów.
A mój pseudo rott ma jedynie 40 kg i 14 lat. Na pewno nie robi takiego wrażenia jak młody i rasowy.

A tak do labków i goldenów, to goldeny spotykam spoko, ale jeśli chodzi o laby to wszystkie są baaardzo pewne siebie i baaardzo by chciały powbijać w glebę wszystkie pieski. Ciągną i drą mordy, a połowa jest naprawdę agresywna.

Edited by omry
Posted

klaki91 napisał(a):
Nie zgodzę się. Wszystko zależy od psa. Po moich sukach spływają ataki małych wpierdków. Starsza nie łapała spiny jak jej jakiś maluch doskakiwał do łap. Zresztą nie wyobrażam sobie żeby mój pies dawał się sprowokować yorkowi-terroryście. Młoda miała takie zapędy ale jej to wybiłam z głowy. Starsza nie lała słabszych od siebie, nie miała żadnego urazu.

Z ludźmi jest podobnie. Znam osoby które boją się tylko dużych psów, znam chłopca który boi się psów ogólnie, nie znam nikogo kto bałby się yorka ;)


Nie rozumiesz pojęcia cechy pierwotnej. Jak już mówiłem - człowiek niezależnie od wielkości psa, jeśli ma uraz odczuwa strach, później rolę odgrywa tylko i wyłącznie jego spotęgowanie. Nie znasz nikogo, kto bałby się yorka? Boją się, tylko, że z mniejszą świadomością, bo posiadasz odczucie tego, iż w przypadku ataku przez takiego psa jesteś w stanie go odciągnąć/odkopać/cokolwiek, a w przypadku ataku takiego rota, ttb czy molosa - nie. : )

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...