Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Trzeba sprzątać i jest to obowiązek właściciela PSA - o którym wiele osób zapomina. Powinny być mandaty tak z 200-500 zł za nie sprzątniecie. Może mieszkacie na bardziej
"dynamicznych" osiedlach ale na moim to jest tragedia - wyjście do głupiego sklepu to slalom. A po zimie jak śnieg zejdzie to jest MASAKRA.
W ogóle uważam że psa nie powinno sie mieć w mieszkaniu w bloku, za mała przestrzeń.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

[QUOTE] W ogóle uważam że psa nie powinno sie mieć w mieszkaniu w bloku, za mała przestrzeń. [/QUOTE]
Tak, bo pies ma biegać po mieszkaniu :diabloti: Moje są takie głupie, że nawet po ogrodzie same z siebie za bardzo nie chcą biegać :niewiem:

Posted (edited)

[quote name='kryp'].
W ogóle uważam że psa nie powinno sie mieć w mieszkaniu w bloku, za mała przestrzeń.[/QUOTE]

Bo ? We wrocławiu jest limit. 2 psy i 2 koty w mieszkaniu a wg. Ciebie nie powinno się trzymać zwierzaka w mieszkaniu. Mieszkania są różne i 70m nawet. Ja mam nie całe 50m i nie uważam że to małe mieszkanie dla 2 psów.

Edited by Losiek1990
Posted

[quote name='Beatrx']a ja uważam, ze pewnych ras w ogóle nie powinno się trzymać na podwórku, a jedynie w mieszkaniu.[/QUOTE]
Chociażby Dobermany ze względu na ich sierść pod żadnym pozorem nie powinny być trzymane na podwórku.

Posted

[quote name='Losiek1990']Chociażby Dobermany ze względu na ich sierść pod żadnym pozorem nie powinny być trzymane na podwórku.[/QUOTE]
sierść sierścią, ale ileż to jest ras psów potrzebujących kontaktu z człowiekiem a zmuszane są do siedzenia non stop samemu na podwórku? przecież taki pies się męczy, a masa mundrych osób będzie mówiła, jak to taki pies ma super, bo przecież ma podwórko a w mieszkaniu z porządnymi spacerami trzy razy dziennie blisko człowieka się męczy:roll:

Posted (edited)

[quote name='Beatrx']sierść sierścią, ale ileż to jest ras psów potrzebujących kontaktu z człowiekiem a zmuszane są do siedzenia non stop samemu na podwórku? przecież taki pies się męczy, a masa mundrych osób będzie mówiła, jak to taki pies ma super, bo przecież ma podwórko a w mieszkaniu z porządnymi spacerami trzy razy dziennie blisko człowieka się męczy:roll:[/QUOTE]
Dokładnie. Jako pierwszego użyłem tutaj aspektu zdrowotnego :) Kontakt jest bardzo ważny tutaj i denerwuje mnie przekonanie że Doberman jako psy szkolone np w PO są trzymane na podwórku jako stróże bo po prostu taki pies dziczeje.

Edited by Losiek1990
Posted

[quote name='Losiek1990']Bo ? We wrocławiu jest limit. 2 psy i 2 koty w mieszkaniu a wg. Ciebie nie powinno się trzymać zwierzaka w mieszkaniu. Mieszkania są różne i 70m nawet. Ja mam nie całe 60m i nie uważam że to małe mieszkanie dla 2 psów.[/QUOTE]
limity o.o???
jak dobrze że nie mieszkam we Wro...

żeby być w temacie:
kiedyś się chwaliłam że na mojej ulicy mało kto nie sprząta,ale się chyba zbiesili ludzie ostatnio-kup jest całkiem sporo.
ale z drugiej strony się nie dziwię-do najbliższego 'psiego' kosza jest więcej niż kilometr.

Posted

[quote name='Losiek1990']Dokładnie. Jako pierwszego użyłem tutaj aspektu zdrowotnego :) Kontakt jest bardzo ważny tutaj i denerwuje mnie przekonanie że Doberman jako psy szkolone np w PO są trzymane na podwórku jako stróże bo po prostu taki pies dziczeje. Znajomy miał bernardyna na łańcuchu to wkońcu musieli mu z daleka jedzenia rzucać, tak pies zdziczał i nie pozwalał do siebie podejść. Drugi znowu ON'ek pozwolił Ci wejść na podrówko ale już z wyjściem było bardzo ciężko a miał on bardzo długą linkę, taką że prawie dom dał radę na niej okrążyć :)[/QUOTE]
ONki to maja gorzej niż dobki przez swoją popularność, grube futro i wieczne przekonanie, jakie to z nich samodzielne stróże nie są. a ile to już labradorów czy goldenów na podwórkach widziałam, że o bokserach nie wspomnę. o takich psach nikt nie powie, że się męczą, a jak ktoś już ma psa w bloku i niedajboże ten pies jest większy niz "do łyski" to już zwierzątko się męczy.

Posted

Dla mnie hitem było kupno amstafa przez znajomego żeby pilnował działki i mieszkał na zewnątrz .
Troszkę się zdziwił bo pies witał wszystkich rozmerdanym ogonem i wpuściłby nawet złodzieja .
Amstafa już nie ma ... nie sprawdził się .

Posted

[quote name='Beatrx']a na jakiej podstawie brał asta? pies morderca i te sprawy?[/QUOTE]
Tak , groźny wygląd i "on go nauczy pilnowania" , nie nauczył . Tylko psa szkoda chociaż teraz pewnie ma lepiej bo trafił do bloku .

Tak swoją drogą to moi rodzice też byli zdziwieni że czemu "taki" pies nie pilnuje działki ? (mamy staffika) .
Wydawało im się pewnie że z wyglądem idzie taka cecha (mimo że opowiadałam jakie są).
Mój pies nauczył się troche pilnować od suki z którą żył nie cały rok , tylko jego pilnowanie polega na staniu pod bramą i buufaniu (nie mylić ze szczekaniem) a jak ktoś podejdzie do płotu to mało mu się dupa nie urwie tak się cieszy .
Jedyne na co faktycznie się rzuca to psy które mijają działke .
A uwierz ludzie potrafią popuścić flexi żeby ich pies podszedł do bramy i się rzucał na mojego , jak jestem w pobliżu to podchodzę i pytam czy otworzyć bramke (działa).

Posted

pewnie buufuje, bo pamięta, że suka kiedyś szczekała, ale do końca nie wie o co w tym chodzi:cool3: a to, ze ludzie tak robią z flexi (i w sumie innymi smyczami też) t ja wiem, bo sama mam działkę. że już o pani potrafiącej przejść do mnie pod bramę z drugiej strony ulicy razem ze swoim pekinem, który ewidentnie boi się mojego psa nie wspomnę. ona mnie zastanawia w szczególności, bo jej pies nawet nie szczeknie, jedynie zaprze się i albo tak stoją dłuższy czas i dopiero go przeciąga i idą dalej, albo od razu go przeciąga.

Posted

[quote name='Berek']Hm, a ja zauważam pewną prawidłowość: im większy pies, tym mniej chętnie sprzątają odchody właściciele.
Na lekcjach to właśnie przewodnicy mikropsów nawykowym, wytrenowanym ruchem wyciągają woreczek i sprzątają - ci od większych stosują rozmaite wygibasy byleby tylko nie ruszyć kupy z trawnika. :evil_lol:
[/QUOTE]

U mnie w mieście te z tak jest. Najbardziej mnie śmieszy jak ktoś stoi, pies na smyczy więc metr od właściciela robi G ,a ten głowa w drugą strone i udaję ,że nie widzi. hahah:evil_lol: Ale coś się rusza, jak tak robi to wie ,że powinien posprzątać, pewnie nie raz ktoś mu zwrócił uwagę, więc może niedługo zacznie ;p
Najgorsze są psy srające na [U]chodnikach[/U] :crazyeye: Czy to małe czy duże , nie ważne. Ja sobie nie wyobrażam ,żeby mój pies zrobił na chodniku :crazyeye: Nie wiem czy one muszą tyle trzymać, że jak wychodzą to im obojętne , czy nie są nauczone...

Posted

[quote name='Koszmaria']
ale z drugiej strony się nie dziwię-do najbliższego 'psiego' kosza jest więcej niż kilometr.[/QUOTE]

a jak to jest z tymi psimi koszami? bo podobno weszła jakaś ustawa, że można wrzucać koopy do normalnych, 'komunalnych' śmietników, na pewno tak jest w Krakowie, a gdzie indziej dalej są obwarowania, że koo musi wędrować to specjalnego kosza? w takim wypadku się nie dziwię, że często kupy leżą jak leżały, bo tych śmietników osobiście nie widuję WCALE.

Posted

[quote name='Ley']
Najgorsze są psy srające na [U]chodnikach[/U] :crazyeye: Czy to małe czy duże , nie ważne. Ja sobie nie wyobrażam ,żeby mój pies zrobił na chodniku :crazyeye: Nie wiem czy one muszą tyle trzymać, że jak wychodzą to im obojętne , czy nie są nauczone...[/QUOTE]

mój pies kilka razy się zesrał na chodniku i do tej pory nie wiem, dlaczego, bo zazwyczaj się modli pół godziny w krzakach zanim zrobi, co ma zrobić, wybiera sobie miejsce, kombinuje, itd., a kilkakrotnie nie dał żadnych znaków (zazwyczaj ciągnie na smyczy w stronę krzaków, drepcze) i po prostu stanął na środku chodnika i zrobił swoje :D
dodam, że to było zawsze w miejscu bardzo publicznym, raz na płycie na Rynku Głównym, drugi raz na zatłoczonej uliczce w centrum :D więc to niekoniecznie reguła, że pies musi być nienauczony, bo mój w 90% przypadków szuka krzaczków i wie, że tam jest kibelek, a mimo to chodnikowe wpadki czasem zaliczył.

Posted

[quote name='Pani Profesor']a jak to jest z tymi psimi koszami? bo podobno weszła jakaś ustawa, że można wrzucać koopy do normalnych, 'komunalnych' śmietników, na pewno tak jest w Krakowie, a gdzie indziej dalej są obwarowania, że koo musi wędrować to specjalnego kosza? w takim wypadku się nie dziwię, że często kupy leżą jak leżały, bo tych śmietników osobiście nie widuję WCALE.[/QUOTE]

Z tego, co wiem, to zależy od tego, jak się gmina ugada. U nas można psie odchody wyrzucać do normalnych koszy, a specjalnych nie ma wcale - i dobrze, bo nie tylko byłby ryk o zbieranie, ale też byłby ryk o wrzucanie :roll:

A ja zauważyłam, że sąsiedzi odwracają wzrok, jak zbieram po moich psach. W takim momencie mruczą "dzńdbry" i uciekają, mimo że normalnie jest gadanie o spacerkach i inne chit-chaty. Pewnie ich to brzydzi :evil_lol: Ale to dobrze, niech ich brzydzi, byleby zauważali, że to robię ;)

Co do woreczków na psie odchody, ja akurat jako TOZ uzupełniam dyspensery z takimi papierowymi woreczkami. Jestem też odpowiedzialna za stan dyspenserów i czystość wokół nich. Domyślcie się, jak to wygląda :) Dwa dyspensery niesprawne, jeden całkowicie rozwalony, drugi pomalowany markerem, ze strzałką w stronę trawnika i napisem "tu sraj" :diabloti: Wokół reszty zwykle walają się te woreczki, młodzież idzie, zrywa wszystkie i rzuca na ziemię obok. Dzieciaki robią sobie z woreczków balony i "strzelają" nimi. Ludzie kradną woreczki do przechowywania owoców.
Czasem jak to obserwuję, to myślę, że to jest taki absurd, że Mrożek by tego nie wymyślił.

Posted

Ja jakiś czas temu wzięłam psa na miasto(pozałatwiać kilka spraw) bo szłam z mamą która mogła z nim postać ,poczekać .
Wzięłam dokładnie 2 woreczki na psie kupy , pies w ciągu dnia robi max 2 ale chyba przyczaił jak biore i w ciągu max 2 godzin zrobił 3 ...
Nie miałam już woreczka , narobił na trawniku w centrum , wysłałam mame do sklepu na drugiej stronie ulicy po siateczke :lol:
Nawet mi do głowy nie przyszło żeby ją tam zostawić , na czyściutkim , zadbanym trawniczku .


A mój pudel ostatnie swoje 2 zimy załatwiał się na chodniku , bo ciężko mu się chodziło po śniegu ze względu na wiek, rzecz jasna zawsze sprzatałam . .

Posted

[quote name='Losiek1990']Bo ? We wrocławiu jest limit. 2 psy i 2 koty w mieszkaniu a wg. Ciebie nie powinno się trzymać zwierzaka w mieszkaniu. Mieszkania są różne i 70m nawet. Ja mam nie całe 60m i nie uważam że to małe mieszkanie dla 2 psów.[/QUOTE]

naprawdę? to jak wy tam macie z dt??

[quote name='gops']Dla mnie hitem było kupno amstafa przez znajomego żeby pilnował działki i mieszkał na zewnątrz .
Troszkę się zdziwił bo pies witał wszystkich rozmerdanym ogonem i wpuściłby nawet złodzieja .
Amstafa już nie ma ... nie sprawdził się .[/QUOTE]

no, to ja mam takiego pilnowacza na tymczasie, nikt go nie chce ode mnie. i nikt nie wierzy, że on się nadaje, bo 8 kg wazy. a ten pies uwielbia pilnować i patrolować! to całe jego życie. no, prawie.

[quote name='Pani Profesor']a jak to jest z tymi psimi koszami? bo podobno weszła jakaś ustawa, że można wrzucać koopy do normalnych, 'komunalnych' śmietników, na pewno tak jest w Krakowie, a gdzie indziej dalej są obwarowania, że koo musi wędrować to specjalnego kosza? w takim wypadku się nie dziwię, że często kupy leżą jak leżały, bo tych śmietników osobiście nie widuję WCALE.[/QUOTE]

"we wawie" kiedyś tzreba było do specjalnych, ale się zorientowali, że musieli by mnóstwo kasy wydać no i już od dłuższego czasu mozna do zwykłych.

Posted

[quote name='zmierzchnica']Z tego, co wiem, to zależy od tego, jak się gmina ugada. U nas można psie odchody wyrzucać do normalnych koszy, a specjalnych nie ma wcale - i dobrze, bo nie tylko byłby ryk o zbieranie, ale też byłby ryk o wrzucanie :roll:

A ja zauważyłam, że sąsiedzi odwracają wzrok, jak zbieram po moich psach. W takim momencie mruczą "dzńdbry" i uciekają, mimo że normalnie jest gadanie o spacerkach i inne chit-chaty. Pewnie ich to brzydzi :evil_lol: Ale to dobrze, niech ich brzydzi, byleby zauważali, że to robię ;)

Co do woreczków na psie odchody, ja akurat jako TOZ uzupełniam dyspensery z takimi papierowymi woreczkami. Jestem też odpowiedzialna za stan dyspenserów i czystość wokół nich. Domyślcie się, jak to wygląda :) Dwa dyspensery niesprawne, jeden całkowicie rozwalony, drugi pomalowany markerem, ze strzałką w stronę trawnika i napisem "tu sraj" :diabloti: Wokół reszty zwykle walają się te woreczki, młodzież idzie, zrywa wszystkie i rzuca na ziemię obok. Dzieciaki robią sobie z woreczków balony i "strzelają" nimi. Ludzie kradną woreczki do przechowywania owoców.
Czasem jak to obserwuję, to myślę, że to jest taki absurd, że Mrożek by tego nie wymyślił.[/QUOTE]

kocham te Twoje Strzelce, ze względu na te opowieści + śliczną choinkę miejską :loveu: :diabloti:

Posted

[quote name='Pani Profesor']kocham te Twoje Strzelce, ze względu na te opowieści + śliczną choinkę miejską :loveu: :diabloti:[/QUOTE]

Ja też je kocham, szczególnie, jak ganiam za tymi dzieciakami kradnącymi woreczki :loveu::evil_lol:

Posted (edited)

jak to mrożek by nie wymyślił. w końcu gdzie mieszkał (no, przynajmniej przez jaki s czas)? to i owo podpatrzył w naszej rzeczywistości ;-).


kir bułyczow napisał w swojej autobiografii, że w radzieckim ustroju to na każdym kroku był temat do powieści fantastycznej i on się w zasadzie dziwi, że tak niewielu pisarzy s-f u nich było bo w sumie całe społeczeństwo to powinni byc pisarze s-f ;-). historia jego i jego rodziny i przodków (a lud radziecki miał wesoło, np w latach 20-30-40, wiadomo ) jest zatytułowana odpowiednio: "jak zostać pisarzem fantastą".

odpowiedź jest jasna - zyć w związku radzieckim.


a na marginesie mrożka, czytam właśnie jego korespondencję z lemem, polecam!

Edited by sleepingbyday
Posted

[quote name='sleepingbyday']jak mrożek to by nie wymyślił. w końcu gdzie mieszkał (no, przynajmniej przez jaki s czas)? to i owo podpatrzył w naszej rzeczywistości ;-).


kir bułyczow napisał w swojej autobiografii, że w radzieckim ustroju to na każdym kroku był temat do powieści fantastycznej i on się w zasadzie dziwi, że tak niewielu pisarzy s-f u nich było bo w sumie całe społeczeństwo to powinni byc pisarze s-f ;-). historia jego i jego rodziny i przodków (a lud radziecki miał wesoło, np w latach 20-30-40, wiadomo ) jest zatytułowana odpowiednio: "jak zostać pisarzem fantastą".

odpowiedź jest jasna - zyć w związku radzieckim.


a na marginesie mrożka, czytam właśnie jego korespondencję z lemem, polecam![/QUOTE]

Oj tak, jak ja czytam te rosyjskie (bo nadal tak jest) absurdy, to nieraz łapię się za głowę... Uwierzyć nie sposób ;)

Mam książkę z ich korespondencją, ależ tam o autach nagadane! :diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...