Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Guest Parysek
Posted (edited)

cały rok :) full opcja :D może gromadzi zapasy w ziemi na wiosne?:D To nie wiesz że Tusk wprowadził nakaz sadzenia w śniegu? podtopi troszkę śnieg, akurat ziarenka podleje i będą na wiosnę. Teraz się nie sadzi na wiosnę, tylko właśnie na zimę żeby wesprzeć naszą gospodarkę :evil_lol: Nie no ale na poważnie to temat gołębiarzy i wroniarzy rozbraja mnie czasem bardziej niż chamstwo psiarzy :D. Ja wszystko rozumem że są tacy wspaniało duszni ludzie (nie tak jak Ja) co dokarmiają te ptaki ale czy na prawdę nie można załatwić sobie karmików? tylko trzeba iść do parku gdzie najwięcej ptaków się zlatuje? a potem nie ma miejsca na środku parku żeby w coś nie wejść:angryy: Niektóre miasta są po prostu zacofane. W Łodzi od 2 lat istnieje zakaz dokarmiania ptaków, oprócz miejsc do tego wyznaczonych. W zimie okej ale w miejscach do tego wyznaczonych a w lecie dokarmianie ptaków może być dla nich śmiertelne, nie mogą białego pieczywa spożywać. W leci jest gorąco i przez takie ludzkie odpadki właśnie rozwija się pleśń, grzyby i inne choroby, które są później przenoszone przez ptactwo. Niestety gołębie to ptaki łowne, potrafią przebyć ok 8 km w poszukiwaniu jedzenia i gdyby tak było, ludzie by nie dokarmiali ptactwa w lecie to na pewno ograniczyłoby to ilość pasożytów w uprawach rolnych no i estetyka miast by nie cierpiała na tym. Aspekt prawny Z obecnością ptaków w okresie letnim związane są też inne problemy, np. dokarmiając gołębie łamie się prawo łowieckie, które zabrania hodowli dzikich zwierząt bez pozwolenia. Dokarmianie ptaków poza sezonem zimowym, jest w świetle prawa prowadzeniem nielegalnej hodowli. Rozsypywanie pożywienia ptakom jest wykroczeniem - łamie się w ten sposób przepisy porządkowe miasta zabraniające zanieczyszczania środowiska miejskiego.

Edited by Parysek
  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Parysek napisał(a):
A ja jestem ciekaw czy mieliście jakieś spory z gołębiarzami i innymi dokarmiaczami, nie tylko ptaków. Wrociłem ze spaceru z psami 10 minut temu a do tej pory mnie telepie. Widzę że baba stoi i rozsypuje coś to ja idę dalej, baba odeszła ale stoi i patrzyła chyba jak ptaszki będą jeść jabłuszka i orzeszki ale nic z tego bo mój w typie spaniela przeganiał je za każdym razem, kiedy chciały coś dziabnąć. Gdy już odgonił wszystkie to podszedłem i zasypałem to wszystko i rozkopałem, na to baba podchodzi i zaczyna się dialog: Ona: dlaczego pan to zasypał? Ja: Bo to nie jest miejsce na rozsypywanie śmieci i odpadków. Ona: to nie są śmieci tylko jabłuszka i orzechy. Ja: Dla mnie to są śmieci i nie życzę sobie tego, bo pani zaśmieca miejsce publiczne. Ona: piesek też może zjeść orzechy. Ja: Mówię po pierwsze pies orzechów nie może, druga sprawa to nie będzie jadł jakiegoś gówna. Chce pani dokarmiać ptaszki to proszę sobie karmik kupić i zamontować. Ona: Nie wiarygodne jaki pan bezduszny jest. Ja: Proszę pani, ostatnio tutaj ryba leżała skiśnięta tydzień czasu, do tego ryż, ziemniaki i buraki. Ona: że to zniknie w 5 minut. Ja: 5 minut czy nie, zaśmieca pani miejsce publiczne uczęszczane przez dzieci, innych ludzi i często biegają tu psu. Ona: jak bym miała 2 metry to bym panu wpieprzyła. Ja: ostatnio 2.5 metrowiec nie dał rady, powodzenia :D Ona: łysy, jeszcze bandyta jakiś. Ja: jeszcze raz to zobaczę to dzwonię na policję. Ona: co za bezduszność. Ja: jednego słowa się pani nauczyła? Ona: już zamilkła i poszła w długą :D


Moim zdaniem to zachowałeś się nie na miejscu .Co ci przeszkadza dokarmianie ptaków (owszem powinien być karmnik itp ) ale w obecnej chwili jak się zwierzakom pomieszało (u mnie jeszcze parę dni temu ptaki budowały gniazdo ) każda pomoc się liczy i druga sprawa ja tam psu nie pozwalam gonić ptaków jak dla mnie to jest męczenie zwierząt i tyle

Guest Parysek
Posted (edited)

ailema napisał(a):
Moim zdaniem to zachowałeś się nie na miejscu .Co ci przeszkadza dokarmianie ptaków (owszem powinien być karmnik itp ) ale w obecnej chwili jak się zwierzakom pomieszało (u mnie jeszcze parę dni temu ptaki budowały gniazdo ) każda pomoc się liczy i druga sprawa ja tam psu nie pozwalam gonić ptaków jak dla mnie to jest męczenie zwierząt i tyle
Jest płochacz to płoszy. Nie no zwolenników puszczania beztroskiego już mieliśmy (spike) teraz obrońca gołębi :D nie zasra* Ci żaden okien albo samochodu? To mi przeszkadza dokarmianie że w tym parku jest wiecznie syf. Bawią się tam dzieci i nie tylko. Jeżdżą na rowerach a na takich burakach czy ryżu jest ślisko po prostu i może mu się krzywda stać. Druga sprawa to taka że ludzie wyrzucają gówn* ze zwykłego chamstwa a nie zawsze da się przypilnować psa i czasami weźmie to do pyska. Jak by były pineski lub szkła rozrzucone w jedzeniu dla ptaków i Twój pies by to zjadł to nadal byś twierdziła że to takie fajne? że super jest dokarmianie? Na pewno nie. Albo byś zadzwoniła na komendę ale przypatrzyła się kto tam to rozrzucił. W mieście ma być miejsce wydzielone do karmienia tego typu ptactwa a nie tam gdzie się ludziom podoba to wyrzucają wszystko. Np. dzisiaj te skorupy orzechów laskowych... zje to gołąb czy wrona? bo nie wydaje mi się. Miało to zniknąć w ciągu 5 minut a do 15 godziny dalej leży. Spleśniały chleb jest wywalany tam po prostu codziennie. Skórki pomarańczy, orzechy - myślisz że to jedzą gołębie? Takie pożywienie prowadzi do kwasoty w żołądku ptaka i do powolnej śmierci. Ludzie chcą być fajni i wspaniało duszni a nawet nie wiedzą że zapewniają tym ptakom powolną śmierć.

Edited by Parysek
Posted

Parysek, tak jak zdarza mi się czasami z Tobą zgadzać, tak tutaj ni cholery. Płochacza masz tak? To idz z nim trenuj, jakies próby polowe, jakies zorganizowane zajęcia, a nie bezsensowne ganianie ptaków po parku. Wymówka w stylu "panie to pitbull on musi nienawidzić innych psów-takie geny". Moi rodzice (ludzie po 50tce, tez mają płochacza, który zdecydowanie ma bliżej do spaniela niż Twój pies. Do tego smykałne do ganiana stworów, i dość trudny charakter, a jednak nie gania ptaków bez ładu i składu. Wie, że nie wolno, i od ganiania to jest piłeczka, szarpaczki itd :roll:)

Inna kwestia, ze owszem-mało fajnie jak ktoś wywala śmieci w parku, ALE można tą uwagę zwrócić kulturalnie i ewentualnie podpowiedziec inne rozwiązanie. Wyobraz sobie, że mnóstwo osób mysli, że robi dobrze, bo zwyczajnie NIE WIE, że to dla psów/kotów moze byc szkodliwe. Mają pełne przekonanie, że robią dobrze, bo dokarmiają bezdomne zwierzaczki. I często wystarczy z takimi ludźmi normalnie pogadać, grzecznie zwrócić uwagę.

A kolejna kwestia- jeżeli wiesz, że pies ma smykałkę do żarcia syfów na spacerze, to albo nad tym pracujesz, albo pies lata w kagańcu. Moja najmłodsza suka miała takie ciągoty, to się nauczyła przynosić na wymianę. Co prawda przez pewien czas szukała czegoś na siłe, ale kilka razy dostałą tylko pochwałę słowną i wystopowała.

Tym razem serio zachowałes się niestosownie do sytuacji. Co w sumie w wątku o chamstwie pasuje idealnie :)

Posted

Jakoś nie widzę w zachowaniu Paryska w tej danej sytuacji nic niewłaściwego. Z moherowymi beretami trzeba rozmawiać i tłumaczyć bo nie są świadomi? Do cholery żyja wiele lat dłużej na świecie niż my i nie wiedzą że NIE WOLNO wywalać śmieci tam gdzie się stoi? No błagam!
Wszystko zawalone żarciem wokół - parki, skwerki, trawniczki. Aż na mdłości się zbiera jak się na to patrzy. Już tego nawet ptaki nie dają rady przejadać. Potem te same baby narfzekają na stada szczurów w parkach i na ulicach... a w konsekwencji mamy coroczne akcje odszczurzania w parkach i porozkładane trutki, i zwłoki na trawnikach (nie tylko szczurze, kocie też widać, ptasie a i owszem)
I tak delikatnie się zachował. Ja po prostu podchodzę z telefonem w ręku i daję ultimatum - zbierają co do okruszka albo dzwonię do straży i czekamy parę godzin aż przyjadą. Niestety - wywalają głównie ukradkiem.
Po ilościach wywalanego żarcia widać że jeszcze emerytury mają za wysokie.
Nie powinno być litości dla śmieciarzy!

Posted

No to ja po raz kolejny powiem-serio gdzie wy mieszkacie? :crazyeye:
Ja w Poznaniu serio nie widywałam tych ton śmieci, ani zawalonych żarciem parków. To były mocno sporadyczne sytuacje i właśnie takie nieświadome osóbki fundowały wyżerkę w imię "dobrej woli" :roll:

Guest Parysek
Posted (edited)

Ja również nie wiem co nie właściwego było w Moim zachowaniu bo zachowałem się kulturalnie i do niej zwracałem się na Pani, więc nie rozumiem? Wytłumaczyłem jej o co mi chodzi i co mi przeszkadza. No to jej doradziłem zamontowanie karmika. To nie był nawet stary moher, bo baba miała może z 40 - 45 lat. Sama ma psa i nie boi się że przez przypadek zje te śmiecie i nie daj boże zdechnie? Wszystko tam jest wyrzucane a resztki leżą parę dni i gniją a potem się dziwią że plaga szczurów, ptasiej grypy etc. Bo gdyby ptaki szukały pożywienia tak jak to mają zakodowane w głowach od młodego i miejsce ich żerowania by się zmieniało to by takich sytuacji nie było, tyczy się to również wyglądów elewacji miejskich, osrany** okien i samochodów. Mój piesek ma zapewniony codzienny ruch w postaci ok 2-3h dziennie w tym luźno biega ok godziny czasu a jak jest czas to idziemy na wał i tam dostaje ode mnie jasne polecenia a to jak spędzam czas ze swoim psem nie powinno Cię interesować, bo piesek jest wychowany i w płoszeniu nie widzę żadnego braku w wychowaniu. A że pies bierze resztki bo to niestety jest w ich pradawnych instynktach, psy jako zwierzęta stadne po prostu polują i nie rzadko zbierały właśnie padlinę i ludzkie resztki jedzenia. Skąd wiesz jaki mój pies ma charakter w ogóle? jest zacięty i ma swoje zdanie ale nie mów mi że komuś jest bliżej do płochacza niż Mojemu psu, bo nie znasz Mojego psa i nie masz o nim zielonego pojęcia. Trochę obiektywizmu... A to pies w kagańcu nic nie zje? bo jakoś jak żyję nie widziałem kagańca, który zamyka psu hermetycznie pysk. Piesek zna komendy typu: siad, łapa, zostań, leżeć, przychodzi na zawołanie, waruje na widok innego psa i czeka czy go odwołam czy może pozwolę mu podejść i się przywitać. Nie widzę tutaj żadnego braku w wychowaniu. Niestety, żeby dostrzec jego każdy kroczek to oczy musiałbym mieć chyba w dupi* bo mam 2 psy akurat tak się składa i nie ma opcji żeby czegoś nie przeoczyć. Bo psy wymagają innego rodzaju rozrywki. Jeden jest w typie spaniela a drugi w typie teriera - ten drugi woli zabawy siłowe.

Edited by Parysek
Posted

Ja też mogę się do Ciebie zwracać per Pan a jednocześnie zmieszać z gównem ;) Ale nie w tym rzecz.

Twoja sprawa jak się zachowujesz Ty i Twój pies. Po prostu nie lubię dorabiania na siłę łatki "moj pies ma to w genach" do zachowań, które z tymi genami mają tyle wspolnego, co Moja suka z CAO :diabloti:

Żarcie syfu na spacerach leży w psim instynkcie- no ok, rozmnażanie się tez leży w instynkcie, bronienie swojego terytorium też, pity, bulle mają w genach walki psów, DA polowanie na dziki itd. Czyli w każdej z tych sytuacji nie należy robić nic bo to instynkt?

A kwestia kagańca- sama w sobie nie rozwiązuje problemu, ALE utrudnia zdecydowanie zeżarcie czegoś co pies znajdzie i tu masz pole do popisu TY-jako przewodnik. Masz czas na zauważenie tego zachowania i odwołanie psa/zastopowanie. (to tak a propo tego, że nie zawsze można psa upilnować). No chyba, że uskuteczniasz radosne spacerki w stylu spike'a (:evil_lol:)

A co do koligacji Twojego psa z płochaczami. Mam 100% pewności, że suka moich rodziców ma z nimi więcej wspolnego niz Twój pies, bo jest efektem wpadki suki hodowlanej z psem bez papiera. (pominę kwestię odpowiedzialności hodowcy;)) Także jednak krew nie woda :roll:

Guest Parysek
Posted

asiak_kasia napisał(a):

A co do koligacji Twojego psa z płochaczami. Mam 100% pewności, że suka moich rodziców ma z nimi więcej wspolnego niz Twój pies, bo jest efektem wpadki suki hodowlanej z psem bez papiera. (pominę kwestię odpowiedzialności hodowcy;)) Także jednak krew nie woda :roll:
Dyskusja z Tobą nie ma żadnego sensu...

Guest Parysek
Posted

asiak_kasia napisał(a):
Przy braku argumentów na pewno ;)

Nie z braku argumentów, tylko ja opisuję sytuację a Ty się czepiasz akurat psa, jak byś chciała się czepić czegokolwiek.

Guest Parysek
Posted

asiak_kasia napisał(a):
Ja też mogę się do Ciebie zwracać per Pan a jednocześnie zmieszać z gównem ;) Ale nie w tym rzecz.

Twoja sprawa jak się zachowujesz Ty i Twój pies. Po prostu nie lubię dorabiania na siłę łatki "moj pies ma to w genach" do zachowań, które z tymi genami mają tyle wspolnego, co Moja suka z CAO :diabloti:

Żarcie syfu na spacerach leży w psim instynkcie- no ok, rozmnażanie się tez leży w instynkcie, bronienie swojego terytorium też, pity, bulle mają w genach walki psów, DA polowanie na dziki itd. Czyli w każdej z tych sytuacji nie należy robić nic bo to instynkt?

A kwestia kagańca- sama w sobie nie rozwiązuje problemu, ALE utrudnia zdecydowanie zeżarcie czegoś co pies znajdzie i tu masz pole do popisu TY-jako przewodnik. Masz czas na zauważenie tego zachowania i odwołanie psa/zastopowanie. (to tak a propo tego, że nie zawsze można psa upilnować). No chyba, że uskuteczniasz radosne spacerki w stylu spike'a (:evil_lol:)

A co do koligacji Twojego psa z płochaczami. Mam 100% pewności, że suka moich rodziców ma z nimi więcej wspolnego niz Twój pies, bo jest efektem wpadki suki hodowlanej z psem bez papiera. (pominę kwestię odpowiedzialności hodowcy;)) Także jednak krew nie woda :roll:


Bo instynkt to nie robię nic? gdzie ja tak napisałem że nic nie robię? Napisałem że można przeoczyć pewną rzecz a nie że nic nie robię. Ty tak pieprzysz tylko żeby pieprzyć chyba. Tak samo piszesz że zmieszałem babe z gównem. Cofnij się do posta i przeanalizuj go jeszcze raz i dopiero się wypowiadaj. A pierw to czytaj ze zrozumieniem

Posted

prawda jest taka, ze kto tego nie widział/jego pies nie zżera to problemu nie widzi. nie wszędzie są nawiedzeni pseudodokarmiacze zbierający resztki z obiadu/śniadania/kolacji, kupujący suchy chleb i wyrzucający taką breję w miejscach, gdzie "są gołębie" czy "są kaczki". u mnie nad taką małą rzeczką, w środku miasta, gdzie rezyduje duże stado kaczek ludzie z okolicznych bloków wysypują tak zadziwiające rzeczy, ze nigdy bym się nie spodziewała, ze ktoś może coś takiego ptakom dawać. no bo ludzie, kości z kurczaka dla kaczek?:crazyeye: co innego, jak to jest realna pomoc i w takie mrozy, w wyznaczonym miejscu niedostępnym ani dla dzieci ani dla psów ludzie dają ptakom jedzenie dla nich przeznaczone, ale wyrzucanie wszystkiego jak leci gdzie popadnie trzeba tępić, bo to wcale dobry zwyczaj nie jest i w niczym tym ptakom nie pomaga.

Posted

Słoneczko, nie unoś się bo i nie ma po co. Nie napisałam nigdzie, ze zmieszałes babe z gównem, tylko, że sam fakt mowienia do kogoś per "pani" nie oznacza prowadzenia kulturalnej rozmowy.

I nie czepiłam się psa, tylko stwierdzenia, że Twój pies to płochacz, wiec płoszy ptaki. Płochacz to takie fajne słówko, jak legawiec prawie. :diabloti:Nadaje takiego polotu, profesjonalizmu i wiedzy tajemnej. A tego nie lubię w kontekscie bezsensownego (w tym konkretnym przypadki) ganiania ptaków po parku. I tyle.

I jeszcze raz

Żarcie syfu na spacerach leży w psim instynkcie- no ok, rozmnażanie się tez leży w instynkcie, bronienie swojego terytorium też, pity, bulle mają w genach walki psów, DA polowanie na dziki itd. Czyli w każdej z tych sytuacji nie należy robić nic bo to instynkt?


zgodnie z Twoim wyjaśnieniem, że żarcie syfu to instynkt, psa się nie da upilnować itd. Wynika, że nie twoja wina, że pies wtranżala smieci, tylko tych co wywalają (no owszem- w częsci jest to prawda), ALE można psa tego oduczyć, tak samo jak zapobiegać rozmnażaniu psów niehodowlanych, czy gryzieniu obcych ludzi na spacerze. Co Ty robisz w tej kwestii, to już mnie gila ;)

peace and love-bo serio nie chce mi się ciągnać w nieskończoność dyskusji polegającej na czepianiu się pojedynczych zdań. ;)

Guest Parysek
Posted (edited)

[quote name='asiak_kasia']Słoneczko, nie unoś się bo i nie ma po co. Nie napisałam nigdzie, ze zmieszałes babe z gównem, tylko, że sam fakt mowienia do kogoś per "pani" nie oznacza prowadzenia kulturalnej rozmowy.

I nie czepiłam się psa, tylko stwierdzenia, że Twój pies to płochacz, wiec płoszy ptaki. Płochacz to takie fajne słówko, jak legawiec prawie. :diabloti:Nadaje takiego polotu, profesjonalizmu i wiedzy tajemnej. A tego nie lubię w kontekscie bezsensownego (w tym konkretnym przypadki) ganiania ptaków po parku. I tyle.

I jeszcze raz

zgodnie z Twoim wyjaśnieniem, że żarcie syfu to instynkt, psa się nie da upilnować itd. Wynika, że nie twoja wina, że pies wtranżala smieci, tylko tych co wywalają (no owszem- w częsci jest to prawda), ALE można psa tego oduczyć, tak samo jak zapobiegać rozmnażaniu psów niehodowlanych, czy gryzieniu obcych ludzi na spacerze. Co Ty robisz w tej kwestii, to już mnie gila ;)

peace and love-bo serio nie chce mi się ciągnać w nieskończoność dyskusji polegającej na czepianiu się pojedynczych zdań. ;)

Niestety ludzie którzy tego nie przeżyli, czy nie widzieli nie widzą zagrożenia jakim jest wyrzucenia takich cudów. Teraz jest śnieg, lód i do tego buraki, ziemniaki i to na prawdę nie bezpieczne. Sam lód jaki jest śliski a jeszcze buraki do tego czy coś gotowanego w postaci papki? W takim żarciu tak jak pisałem we wcześniejszym poście gromadzi się wiele zarazków i bakterii. Jeżeli ktoś chce karmić to w miejscach do tego wyznaczonych a nie gdzie mu się żywnie podoba bo tam dużo ptaszków przylatuje. Dobrze może się trochę uniosłem. Przepraszam, jeżeli Cię uraziłem. Ale z tego co czytam to próbujesz mi wmówić że ja tłumaczę płoszenie swojego psa jego genami a potem piszesz że mój pies ma nie wiele wspólnego z pewną pulą genów bo daleko mu do płochacza. A czy tylko rasowe psy posiadają instynkt i pewną pulę genów? Jasne ze nie. Jesszcze jedno to to że nigdzie nie napisałem że jedyną rozrywką jest ganianie ptaków po parku, więc proszę o nie wkładanie mi w usta słów, których nigdy nie wypowiedziałem/napisałem. Jeżeli warunki są dla psa nie sprzyjające to zapewniam mu też taki ruch. Mam 2 psy, więc się bawią razem a że przegonią ptaki to nie widzę w tym żadnego problemu. Jeżeli mu to sprawia przyjemność to dlaczego nie. Kiedy zauważył że ptak spadł pewnego razu to podbiegł i czekał ale ptaka wziąłem w dłoń i puściłem za ogrodzenie, więc nie ma tutaj znęcania żadnego. Nie napisałem że nie da się upilnować, tylko to że łatwo jest coś przeoczyć. Przewodnik stada to tylko człowiek, nie maszyna. Pies jest interesowany przeze mnie innymi smakołykami ale zdarzy się że coś tam porwie w zabawie. I tyle w tym temacie. To co piszesz o hodowli to amatorstwo a o zagryzaniu to agresja z oboma przypadkami Moje psy nie mają nic wspólnego.

Edited by Parysek
Guest Parysek
Posted

Beatrx napisał(a):
prawda jest taka, ze kto tego nie widział/jego pies nie zżera to problemu nie widzi. nie wszędzie są nawiedzeni pseudodokarmiacze zbierający resztki z obiadu/śniadania/kolacji, kupujący suchy chleb i wyrzucający taką breję w miejscach, gdzie "są gołębie" czy "są kaczki". u mnie nad taką małą rzeczką, w środku miasta, gdzie rezyduje duże stado kaczek ludzie z okolicznych bloków wysypują tak zadziwiające rzeczy, ze nigdy bym się nie spodziewała, ze ktoś może coś takiego ptakom dawać. no bo ludzie, kości z kurczaka dla kaczek?:crazyeye: co innego, jak to jest realna pomoc i w takie mrozy, w wyznaczonym miejscu niedostępnym ani dla dzieci ani dla psów ludzie dają ptakom jedzenie dla nich przeznaczone, ale wyrzucanie wszystkiego jak leci gdzie popadnie trzeba tępić, bo to wcale dobry zwyczaj nie jest i w niczym tym ptakom nie pomaga.

Dokładnie. Tak jak pisałem wyżej. Warto pamiętać też że pieczywo białe powoduje kwasotę w żołądku takiego ptaka, która prowadzi do powolnej śmierci. Te ptaki czy kaczki rezydują tam bo wiedzą że dostaną żarcie a potem takie gołębie sraj" po oknach i nie tylko. Ja nigdy nie ingeruję w naturę, nie mam tego zwyczaju. Kot jest zwierzęciem dzikim, więc raczej w domu się meczy. Ptak potrafi przemierzyć ok 8km w poszukiwaniu jedzenia, więc niech tak zostanie. Nie wiem po co ludzie wyrzucają to żarcie a potem się dziwią że ławki zasrane, że nie da się przejść bo ptaki, bo plaga szczurów, bo pasożyty... Ktoś zacznie dokarmiać, potem mu się znudzi i biedny ptaszek będzie czekał na żarcie aż w końcu padnie z głodu bo się przyzwyczai że tu wiecznie się nażre a tu psikus. Bezcenny jest widok starych dewot plujących do siebie jakie to ławki nie są zasrane a wracając ze sklepu sypie obok okruchy chleba. Bez komentarza... Poza tym dokarmianie ptaków w sezonie letnim jest zabronione i traktowane jako prowadzenie nielegalnej hodowli.

Posted

Koty wolnożyjące w miastach powinno się dokarmiać (i sterylizować), ale naprawdę nie należy mylić normalnego zachowania prawdziwych karmicieli z kretyńskim wywalaniem bezużytecznych resztek żarcia pod pretekstem "dokarmiania kotków i ptaszków". Ludzie którzy robią coś takiego, tak naprawdę wywaliliby to przez okno i tak, bo sa po prostu brudasami i burakami, ale usiłują wymyślić sobie usprawiedliwienie.
Karmiciele wystawiają jedzenie dla kotów w konkretnych miejscach, zazwyczaj ukrytych, starają się dbać o czystość i przede wszystkim- dają kotom jedzenie dla nich przeznaczone (karma albo gotowane).

Ptaki również można dokarmiac, szczególnie w sytuacjach takich jak teraz, kiedy nagle przychodzi ostry mróz, lub tak jak w zeszłym roku, kiedy zima jest bardzo cięzka, ale również jedzeniem dla nich odpowiednim (skądinąd akurat orzechów bym się nie czepiała, Parysek!!!!). BTW Wajrak niedawno pisał o tym, ze w zasadzie lepiej byłoby dokarmiać nie w karmnikach, tylko właśnie w wysypując w różnych miejscach jedzenie.

Tak więc- ogólnie absolutna racja z tępieniem debili wywalających zepsute najczęściej żarcie (sama strasznie z tym walczę), ale tym razem moim zdaniem Parysek nie miał racji....

Guest Parysek
Posted (edited)

[quote name='ulvhedinn']Koty wolnożyjące w miastach powinno się dokarmiać (i sterylizować), ale naprawdę nie należy mylić normalnego zachowania prawdziwych karmicieli z kretyńskim wywalaniem bezużytecznych resztek żarcia pod pretekstem "dokarmiania kotków i ptaszków". Ludzie którzy robią coś takiego, tak naprawdę wywaliliby to przez okno i tak, bo sa po prostu brudasami i burakami, ale usiłują wymyślić sobie usprawiedliwienie.
Karmiciele wystawiają jedzenie dla kotów w konkretnych miejscach, zazwyczaj ukrytych, starają się dbać o czystość i przede wszystkim- dają kotom jedzenie dla nich przeznaczone (karma albo gotowane).

Ptaki również można dokarmiac, szczególnie w sytuacjach takich jak teraz, kiedy nagle przychodzi ostry mróz, lub tak jak w zeszłym roku, kiedy zima jest bardzo cięzka, ale również jedzeniem dla nich odpowiednim (skądinąd akurat orzechów bym się nie czepiała, Parysek!!!!). BTW Wajrak niedawno pisał o tym, ze w zasadzie lepiej byłoby dokarmiać nie w karmnikach, tylko właśnie w wysypując w różnych miejscach jedzenie.

Tak więc- ogólnie absolutna racja z tępieniem debili wywalających zepsute najczęściej żarcie (sama strasznie z tym walczę), ale tym razem moim zdaniem Parysek nie miał racji....

Nie orzechów tylko łupek :) ehehe. Po drugie to nie jest w różnych miejscach tylko w jednym miejscu w parku gdzie to wszystko leży a park może ma 60x60m, więc nie wydaje mi się że to są różne miejsca. Od lat ludzie wywalają w te same miejsca jakieś breje, najlepsze jest to że i kości, buraki, ziemniaki, zapleśniały chleb, ryż, ryba jakaś leżała,kotlety mielone, pytam się tylko dla kogo???? Najczęściej jest tak że to wszystko leży i pleśnieje dniami, nawet tygodniami (jak tego roku na wakacjach) jak szczury zaczęły wyłazić z piwnic i pełno ich leżało zdechłych przy blokach. Ja nie potępiam dokarmiania ich karmą dla nich przeznaczoną lub jakąś gotowaną specjalnie ale z rozsądkiem do cholery. W miejscach do tego przeznaczonych - niedostępnych dla dzieci, czy chociażby psów. Nie czepiłem się też kiedyś kobiety w parku jak widziałem że sypie ale ziarno dla ptaków, to jest dla mnie okej. Ale ludzie nie rozumieją że takie breje po prostu pleśnieją, dochodzi do tego grzyb, bakterie które po prostu przenoszą się również na uprawy rolne. A np. takie dokarmianie ptaszków na ławce pod bloczkiem przez dewoty prowadzi do rozpowszechniania się pasożytów, bawią się dzieci zaraz obok. Wiadomo może matka nie zawsze dopilnuje żeby dziecko czegoś nie brało do buzi. Bo z tego co widzę to w Moim bloku matki wypuszczają stado dzieci i po prostu róbta se co chceta, czasami wychyli się przez okno, zawoła na obiad i się chowa a to czy dziecko wpadnie pod samochód czy weźmie do buzi coś na polu bo wydaje mu się "fajne" to już mają w poważaniu. Cierpią na tym również elewacje blokowe, estetyka miasta (obsran* samochody, ławki) A potem taki moher pluje się że nie ma gdzie usiąść. Najlepsze jest to że rodzice wiedzą że w piaskownicy kotek sobie urządził kuwetę autentycznie ale i tak dzieci się tam bawią, tarzają, bo kotek to ulubieniec blokowy. Jest wpuszczany do mieszkania i wypuszczany ale przez osobę która się zajmuje tym mieszkaniem, która mieszka piętro niżej. O kocim odchodzie nie wspomnę piętro niżej, który leżał tam chyba tydzień czasu. Mleczko w miseczce na klatce, rybka na talerzyku. Prowadziłem działalność związaną z karmami dla zwierząt, zostało mi trochę mokrego dla kota to sam wyszedłem i mu dałem na talerzyku ale po 15 minutach, zszedłem i sprawdziłem czy zjadł i po prostu zabrałem talerzyk do domu... Dlaczego uważasz że nie miałem racji? dlatego że ta baba wczoraj wyrzuciła jabłko pokrojone i łupy z orzechów ? to ta sama co zostawia dzień w dzień takie breje, właśnie w tym jednym miejscu przy wejściu do parku. Nie miałem racji bo dziś akurat wyrzuciła co innego? No proszę Cię... bądźmy poważni. Poinformowałem ją o ew. konsekwencjach że zadzwonię do odpowiednych służb a ona wyskoczyła: "gdybym miała 2 metry to bym panu wpieprzyła" to jest wg. Ciebie na miejscu? tak się wychowany człowiek nie zachowuje a secundo to raczej nie startuje się w taki sposób do nie znajomego, który nie wiadomo co zrobi i do tego wygolonego na glace. Starsza babka o głowę niższa? Ludzie dzisiaj nie mają wyobraźni ani jakiejś pokory. Aż tak na prawdę ta niska emerytura czy wysokie bezrobocie siadło na głowę, że jest im obojętne co się może stać? Czy ktoś czasem noża nie wyciągnie? W tym parku nie było żywego ducha oprócz naszej dwójki, więc nikt by się nawet nie dowiedział, gdyby ktoś coś zrobił jej na Moim miejscu. No do cholery jasnej, chyba coś tutaj jest nie tak ? Czy tylko ja jestem "inny" i "bezduszny" ?

Edited by Parysek
Posted

Parysek napisał(a):
Jest płochacz to płoszy. Nie no zwolenników puszczania beztroskiego już mieliśmy (spike) teraz obrońca gołębi :D nie zasra* Ci żaden okien albo samochodu? To mi przeszkadza dokarmianie że w tym parku jest wiecznie syf. Bawią się tam dzieci i nie tylko. Jeżdżą na rowerach a na takich burakach czy ryżu jest ślisko po prostu i może mu się krzywda stać. Druga sprawa to taka że ludzie wyrzucają gówn* ze zwykłego chamstwa a nie zawsze da się przypilnować psa i czasami weźmie to do pyska. Jak by były pineski lub szkła rozrzucone w jedzeniu dla ptaków i Twój pies by to zjadł to nadal byś twierdziła że to takie fajne? że super jest dokarmianie? Na pewno nie. Albo byś zadzwoniła na komendę ale przypatrzyła się kto tam to rozrzucił. W mieście ma być miejsce wydzielone do karmienia tego typu ptactwa a nie tam gdzie się ludziom podoba to wyrzucają wszystko. Np. dzisiaj te skorupy orzechów laskowych... zje to gołąb czy wrona? bo nie wydaje mi się. Miało to zniknąć w ciągu 5 minut a do 15 godziny dalej leży. Spleśniały chleb jest wywalany tam po prostu codziennie. Skórki pomarańczy, orzechy - myślisz że to jedzą gołębie? Takie pożywienie prowadzi do kwasoty w żołądku ptaka i do powolnej śmierci. Ludzie chcą być fajni i wspaniało duszni a nawet nie wiedzą że zapewniają tym ptakom powolną śmierć.


Ja nadal uważam że zachowałeś się na miejscu po pierwsze można coś komuś kulturalnie ..a orzechy i jabłka to nie śmieci to ptakom nie szkodzi ...czyli jak pies płochacz to wszystko mu wolno .Mi gołębie nie przeszkadzają a mieszkałam przez dłuższy czas w mieście tych ptaków czyt Krakowie i jakoś dawałam rade ......Czyli jak puszcze pieska w lesie który pogoni sarenkę bo taki ma instynkt to to też nie jest złe ...dla mnie zwierze to zwierze czuje tak samo strach więc to nadal jest dręczenie

Posted

Parysek widzisz...pleciesz trzy po trzy. A to o zanieczyszczeniu upraw rolnych...w parku? pod blokiem? No dajże spokój...
O dewotach na ławce? Moherach? Grzecznie to i kulturalnie nazywać tak starsze osoby? O matkach wysyłających dzieci na tzw podwórko i nie pilnujących ich. I bardzo dobrze zresztą...bo przychodzi wiek, że dziecko musi uczyć się samodzielności. A na koniec rozbawiłeś mnie setnie :) znaczy ta Pani miała podkulić ogon i spadać, jesteś o głowę wyższy i to...o zgrozo! ŁYSĄ! :D No i wiadomo...nie wiadomo co możesz jej zrobić ;) Oj Parysek Parysek Ty mi ty dresem śmierdzisz...Jak nic ;)

Guest Parysek
Posted

Faustus napisał(a):
Parysek widzisz...pleciesz trzy po trzy. A to o zanieczyszczeniu upraw rolnych...w parku? pod blokiem? No dajże spokój...
O dewotach na ławce? Moherach? Grzecznie to i kulturalnie nazywać tak starsze osoby? O matkach wysyłających dzieci na tzw podwórko i nie pilnujących ich. I bardzo dobrze zresztą...bo przychodzi wiek, że dziecko musi uczyć się samodzielności. A na koniec rozbawiłeś mnie setnie :) znaczy ta Pani miała podkulić ogon i spadać, jesteś o głowę wyższy i to...o zgrozo! ŁYSĄ! :D No i wiadomo...nie wiadomo co możesz jej zrobić ;) Oj Parysek Parysek Ty mi ty dresem śmierdzisz...Jak nic ;)


A bakterie które się rozwijają w zgniłym pokarmie? ptaki latają i przenoszą z jednego miejsca na drugie. Chodzi o rozwój bakterii i grzybów w tym właśnie pokarmie a że ptaki latają no to soryy ale pasożyty są przenoszone, często w żołądkach tych właśnie ptaków.No fajnie że dzieci uczą się tarzać w górna** kocich i sikach. Brawo pomysłowości na samodzielność :D Potrąci go samochód to też nie sobie radzi, najlepiej niech taki 5-6 latek sobie leczenie jeszcze opłaci albo niech idzie zarobić na koszt leczenia w szpitalu :D ale głupoty pieprzysz że aż nie miło czytać :D Opisana jest sytuacja całościowo zaczynając od ptaków, kończąc na kotach i na zanieczyszczeniach wyrzucanych nie rzadko w miejscach publicznych, czy też przez okno jak to było opisane wyżej. W miastach, blokowiskach i piaskownicach gdzie bawią się dzieci. Nie ma spadać, tylko kultura tego wymaga żeby nie pyskować bo co, bo ktoś jest młodszy? To ona może mi wrzucać a ja nie mam prawa się odezwać? Smigałem na siłkę, trenowałem sztuki walki ale do głowy mi nie przyszło skakać do kogoś bez powodu bo jednak treningi uczą pokory i wyciszenia człowieka. Ja nie muszę się z nikim sprawdzać na ulicy/osiedlu bo znam swoją wartość w życiu i to mi wystaczy. Niech wypowie się ktoś bardziej "normalniejszy" bo dyskusja z Tobą nie ma sensu żadnego. Ja parę lat temu chodziłem do szkoły i pracowałem dorywczo. Sporo czasu spędzałem na osiedlu, więc nie gadaj mi o uczeniu odpowiedzialności dzieciaków, które jeszcze mają mleko pod nosem bo robisz z siebie idiotę w tej chwili. Jak pies bezpański zagryzie dziecko to też powiesz że psa wina czy matki że nie pilnowała a dziecko się szlajało? Wyślij wszystkich od 4-5 roku życia do dżungli i ucz samodzielności Twojej tarzanie :D

Posted

[quote name='Parysek']A bakterie które się rozwijają w zgniłym pokarmie? ptaki latają i przenoszą z jednego miejsca na drugie. Chodzi o rozwój bakterii i grzybów w tym właśnie pokarmie a że ptaki latają no to soryy ale pasożyty są przenoszone, często w żołądkach tych właśnie ptaków.No fajnie że dzieci uczą się tarzać w górna** kocich i sikach. Brawo pomysłowości na samodzielność :D Potrąci go samochód to też nie sobie radzi, najlepiej niech taki 5-6 latek sobie leczenie jeszcze opłaci albo niech idzie zarobić na koszt leczenia w szpitalu :D ale głupoty pieprzysz że aż nie miło czytać :D Opisana jest sytuacja całościowo zaczynając od ptaków, kończąc na kotach i na zanieczyszczeniach wyrzucanych nie rzadko w miejscach publicznych, czy też przez okno jak to było opisane wyżej. W miastach, blokowiskach i piaskownicach gdzie bawią się dzieci. Nie ma spadać, tylko kultura tego wymaga żeby nie pyskować bo co, bo ktoś jest młodszy? To ona może mi wrzucać a ja nie mam prawa się odezwać? Smigałem na siłkę, trenowałem sztuki walki ale do głowy mi nie przyszło skakać do kogoś bez powodu bo jednak treningi uczą pokory i wyciszenia człowieka. Ja nie muszę się z nikim sprawdzać na ulicy/osiedlu bo znam swoją wartość w życiu i to mi wystaczy. Niech wypowie się ktoś bardziej "normalniejszy" bo dyskusja z Tobą nie ma sensu żadnego. Ja parę lat temu chodziłem do szkoły i pracowałem dorywczo. Sporo czasu spędzałem na osiedlu, więc nie gadaj mi o uczeniu odpowiedzialności dzieciaków, które jeszcze mają mleko pod nosem bo robisz z siebie idiotę w tej chwili. Jak pies bezpański zagryzie dziecko to też powiesz że psa wina czy matki że nie pilnowała a dziecko się szlajało? Wyślij wszystkich od 4-5 roku życia do dżungli i ucz samodzielności Twojej tarzanie :D

Dzieci tarzają się w sikach i gównach? Serio? :D Z tego co wyczytałem to z tego samego miasta jesteśmy ;) ale wiesz, ja nigdzie nie widziałem takich dzieci :) chyba że mieszkasz w specyficznej dzielnicy...to może i tak ;) I idąc dalej: jakoś jeszcze parę ładnych lat temu nikogo nie dziwił fakt, że 5-6 latki bawią się na podwórku same i...jakoś są z nich dorośli ludzie. Teraz oczywiście najlepiej pozamykać je w klatkach, najlepiej złotych. Bo nie daj Boże dzieciak się wybrudzi, przewróci, a nie mówiąc o tych gównach i sikach co się w nich tarzać będzie :D
Odnośnie zaś przenoszenia zarazków przez ptaki...no to mam dla Ciebie wyzwanie:
http://static.panoramio.com/photos/large/1011086.jpg
Masz nieomalże pod nosem. Barycz się nazywa :) tak więc gadanie o przenoszeniu zarazków przez wystawione zgniłe jedzenie i resztki jest naprawdę...śmieszne ;)
Parysek widzisz :) mnie też irytują nieodpowiedzialni dokarmiacze i tu się z Tobą zgadzam, aby jasność była. Natomiast rozbawiło mnie wszystko co napisałeś dookoła tego ;)

Guest Parysek
Posted

[quote name='Faustus']Dzieci tarzają się w sikach i gównach? Serio? :D Z tego co wyczytałem to z tego samego miasta jesteśmy ;) ale wiesz, ja nigdzie nie widziałem takich dzieci :) chyba że mieszkasz w specyficznej dzielnicy...to może i tak ;) I idąc dalej: jakoś jeszcze parę ładnych lat temu nikogo nie dziwił fakt, że 5-6 latki bawią się na podwórku same i...jakoś są z nich dorośli ludzie. Teraz oczywiście najlepiej pozamykać je w klatkach, najlepiej złotych. Bo nie daj Boże dzieciak się wybrudzi, przewróci, a nie mówiąc o tych gównach i sikach co się w nich tarzać będzie :D
Odnośnie zaś przenoszenia zarazków przez ptaki...no to mam dla Ciebie wyzwanie:
http://static.panoramio.com/photos/large/1011086.jpg
Masz nieomalże pod nosem. Barycz się nazywa :) tak więc gadanie o przenoszeniu zarazków przez wystawione zgniłe jedzenie i resztki jest naprawdę...śmieszne ;)
Parysek widzisz :) mnie też irytują nieodpowiedzialni dokarmiacze i tu się z Tobą zgadzam, aby jasność była. Natomiast rozbawiło mnie wszystko co napisałeś dookoła tego ;)
1. Nigdzie nie napisałem z jakiego miasta jestem 2. Jeżeli te padliny w lecie, gnijące breje resztek obiadowych zalegające na chodnikach i nie tylko, Ciebie nie przerażają a napad śmiechu u Ciebie wywołują: plagi padniętych szczurów, padniętego ptactwa z wnętrznościami na zewnątrz, bo takie dało się zauważyć w tym właśnie parku i wizja rozprzestrzeniania się różnego rodzaju chorób, pasożytów czy też zarazków to nie mamy o czym rozmawiać i nie będę kontynuował tego tematu. Prawda jest taka że w wielu miejscach kotki lubią sobie robić kuwetę z piaskownic a że bawią się tam dzieci to wszyscy mają wyjeba** na to bo są dokarmiacze i kotek jest ulubieńcem blokowym. Powiąż wszystkie fakty i przeanalizuj wszystkie Moje posty w jeden ciąg zdarzeń to zrozumiesz o co mi chodzi. Kłania się przede wszystkim nauka czytania za zrozumieniem i wyjście z pryzmatu beztroskiego wychowania. Bo na razie pokazuje to tylko że właśnie te mohery trzeba wychowywać bo już dzieci mają więcej rozumu. Tyle ode mnie, nic więcej nie dodam. Nie pozdrawiam.

Posted

[quote name='Parysek']Jeżeli te padliny w lecie, gnijące breje resztek obiadowych zalegające na chodnikach i nie tylko, Ciebie nie przerażają a napad śmiechu u Ciebie wywołują: plagi padniętych szczurów, padniętego ptactwa z wnętrznościami na zewnątrz, bo takie dało się zauważyć w tym właśnie parku i wizja rozprzestrzeniania się różnego rodzaju chorób, pasożytów czy też zarazków to nie mamy o czym rozmawiać i nie będę kontynuował tego tematu.

Pomijajac juz wszystko inne, to gdzie takie widoki są? :crazyeye: Przez tyle lat mieszkania w mieście i posiadania różnych psów-tych smieciojadów tez-nigdzie takich obrazków nie widziałam :roll:
Jakieś wybitne szczescie mam, czy jak?

Posted

szczurów to nie widziałam, ale martwe rozkładające się wrony owszem :eviltong: i nikt ich nie sprzątał
resztki obiadowe też, wczoraj na własne oczy widziałam co ludzie potrafią wyrzucić. przy mnie wyrzucali, faktycznie dokarmiali bezdomną sukę, ale przy okazji zrobiła się tam stołówka i przyłazi masę psów

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...