Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A ode mnie Wedelek parówek nie chciał...:shake: Widać chłopak ma humorki:evil_lol:

Jeśli chodzi o post xxx52, to z całą pewnością wiem, że zależy jej tylko na dobru Wedelka i Ona sama również pomaga w poszukiwaniach domu. Wiem jednak, że nieodpowiednia forma wiele złego już zrobiła na dogo. Nie ma wątpliwości, że każdy tu kocha psy, ale nie można przez to "wyzywać się" na ludziach. Szczególnie na nowych forumowiczach, bo ludzie często odbierają to jako atak (czemu się wcale nie dziwię). Łatwo jest kogoś wówczas zniechęcić i osoba ta będzie wolała indywidualnie pomagać niż "narażać się" na nieprzyjemności, a moim zdaniem o wiele więcej jesteśmy w stanie zdziałać w grupie!!

Kochani, pamiętajmy, że my tak na prawdę się nie znamy! Nie wiemy, kto siedzi po drugiej stronie ekranu i jak odczyta nasze intencje!

To że qroqiet chce najpierw przyjechać i zobaczyć bardzo dobrze o Niej świadczy. Potem będzie miała czas na to by jeszcze trochę wszystko przemyśleć. Przy takich adopcjach czas jest najlepszym doradcą. Ale nie można też wymagać, aby na forum cały czas rozstrząsała, czy jest odpowiednim domkiem dla Wedla.

Cieszę się, że padły tu takie pytania. Z pewnością qroqiet powinna je sobie zadać, choć nie musi tu na forum na nie odpowiadać. Tylko niestety czasem forma może zrobić więcej złego, niż najlepsza treść dobrego.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zapoznanie qroqiet z Wedelkiem stało się faktem.
Do Psiego Losu dotarliśmy o 11:20. Kiedy weszliśmy, Wedelek jeździł po klinice swoim rydwanem. Był bardzo wesoły. Przywitał się z nami... do qroqiet przylgnął od razu. W prezencie dostał... parówki.
Nie czuję się upoważniony do opisywania wrażeń z tego spotkania, dlatego proponuję zaczekać na wpis zainteresowanej.
Osobiście odniosłem wrażenie, że gdyby adopcja doszła do skutku, Wedelek zostałby w tym domku już na zawsze...

Posted

Dziękuję Gallegro za info.
Tak czekałam na informację, czy spotkanie się odbyło.

Napiszę jeszcze, że dużo myślałam w międzyczasie o możliwościach dalszego leczenia Wedelka. Wydaje mi się, że pomocne by były jakieś dodatkowe konsultacje w kwestii rehabilitacji i np. pływanie (oczywiście na miarę jego możliwości). Może to nie są złe pomysły. Może jeszcze nie wszystko co można zostało zrobione. Tak sobie tylko luźno domniemywam.

Posted

przyjaciel_koni napisał(a):
...Wydaje mi się, że pomocne by były jakieś dodatkowe konsultacje w kwestii rechabilitacji i np. pływanie (oczywiście na miarę jego możliwości). Może to nie są złe pomysły. Może jeszcze nie wszystko co można zostało zrobione...


Tego samego zdania jest qroqiet... rozmawialiśmy o tym w drodze powrotnej.

Posted

Pływanie bezwzględnie!!!! Niezależnie od możliwości postawienia psa na nogi, pływanie jest świetnym masażem, a zarazem ćwiczeniem- po pierwsze wzmacnia mięśnie przednich łap, nie obciążając stawów, po drugie w dużym stopniu pozwala walczyć z przykurczami i kłopotami krążeniowymi:razz: A jeśli jest szansa na porawę, to właśnie pływanie stanowi bardzo ważny element rehabilitacji... My czekamy tylko na ciut cieplejsze dni, bo jednak z Aks trzeba włazić do wody:evil_lol:

Posted

Jak będzie trzeba kupimy Wedelkowi własny basenik :lol: , taki nadmuchiwany!

Qroqiet, mam nadzieję, że opowiesz nam o swoich wrażeniach, oczywiście jak tylko będziesz gotowa. Bez względu na wszystko Twoja wizyta, to dla Wedelka duży bonus, ktoś go wymiział i był dla kogoś najważniejszy tego dnia. Pozdrawiam.

Posted

Ja też bułam dzisiaj w PL odebrac Lady Łyske . Wedelek byl w klatce i kiedy lekarz wszedl po Lady, Wedelek tak zaczął piszczeć,że aż się serce krajało. Kiedy do niego podeszłam zaczął "biegać" po całej klatce , a potem przycisnął sie mocno do kratki żeby go głaskac. Nie moglam od niego odejść. To jest straszne co ludzie zrobili temu małemu pieskowi. On tak potrzebuje prawdziwego ,własnego domu i kochającego pana". Nie potrafię opisać tego co czuję...

Posted

Wydaje mi się, że ten post xxxx52 nie jest "merytoryczny". To nie było potrzebne.

Jak wszyscy również i ja jestem zainteresowana losem Wedelka. I jak inni czekam na wypowiedź qroqiet. Ale sądzę, że każda poważna decyzja wymaga nieco czasu na zastanowienie. To nie my będziemy potem zajmować się psiakiem. Bezmyślne działanie często bywa szkodliwe dla zwierząt.

Posted

gallegro napisał(a):
Zapoznanie qroqiet z Wedelkiem stało się faktem.
Do Psiego Losu dotarliśmy o 11:20. Kiedy weszliśmy, Wedelek jeździł po klinice swoim rydwanem. Był bardzo wesoły. Przywitał się z nami... do qroqiet przylgnął od razu. W prezencie dostał... parówki.
Nie czuję się upoważniony do opisywania wrażeń z tego spotkania, dlatego proponuję zaczekać na wpis zainteresowanej.
Osobiście odniosłem wrażenie, że gdyby adopcja doszła do skutku, Wedelek zostałby w tym domku już na zawsze...


Czekamy na relację qroqiet ze spotkania z Wedelkiem, w wielkim napięciu i z nadzieją w sercu.

Posted

xxxx52 napisał(a):
Macie bewzglednie racje :lol: trzymam kcuki za ta adopcje!


Dziękuje, że to napisałaś... Twój przedostatni wpis traktuję w kategoriach wypadku przy pracy :razz:.
Chcę Cię zapewnić, że qroqiet jest mądra i odpowiedzialną osobą. Bez względu na to, jaką decyzję podejmie, wiem że będzie przemyślana i słuszna.
Proponuję wstrzymać się z dyskusją na ten temat, aby nie wywierać na qroqiet presji...

Posted

Witam wszystkich bardzo serdecznie! Wczoraj właściwie cały dzień w drodze, a dzisiaj dopiero teraz mam dostęp do komputera. Wedelek to wspaniały piesek z uroczym charakterkiem. To, że tak doskonale radzi sobie ze swoją niepełnosprawnością, jest przy tym wesoły i ufa człowiekowi, mówi wszystko o tym piesku. Piłeczki troszkę się przestraszył, ale myślę, że wyrobiłby się chłopak:lol:Nakręciłam krótki filmik, na którym Wedelek żebrze o jedzenie i zasuwa na wózeczku. Oglądałam już jakies 20 razy.
Od wczoraj, myśl o Wedelku mnie nie opuszcza.
Przez noc pojawiły się dwie wątpliwości, na temat których chciałabym z Wami podjąć dyskusję: 1/ Wedelek jest w tej chwili cały dzień wśród ludzi, którzy poświęcają mu mniej lub więcej uwagi, jednak pozostaje w ich towarzystwie. Nas nie ma w domu od 8:00 do 18:00. Wciągu dnia, do naszego pieska przychodzi na około 30 minut moj siostra, żeby dać mu jeść i wyprowadzić na krótkiego sika. W weekendy opieka full-time. Czy Wedelekowi taka opieka wystarczy? 2/ Nasz piesek atakuje hulajnogi i deskorolki, czy jest zagrożenie, że będzie atakował Wedelka i jego kółeczka? Bardzo proszę o Wasze opinie.
Gallegro, jeszcze raz za wszystko bardzo dziękuję!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...