przyjaciel_koni Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 [quote name='Czarodziejka']Jak zwykle pełna mobilizacja w podbramkowej sytuacji. Oby Wedelkowi żyło się jak w niebie ;) Pozostaje Vanilka? Czarodziejko - Pozostają Vanilka, Diana i Ida. Wciąż prosimy o pomoc !!!! Quote
_beatka_ Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 wedelku szczescia na nowej drodze zycia:loveu: qroqiet jestes wspaniala osoba, zaluje że nie moglam poznać Cie osobiście, ale ta praca...:shake: Quote
Tweety Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Qroqiet, po prostu ...dziękuję :loveu: i ucałowania dla Wedelka. Gdzie jak gdzie ale w Krakowie będzie mu najlepiej :cool3: Quote
paros Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Vanilka od wczoraj ma ogłoszenia i szuka domku w necie :lol: Quote
gallegro Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Przed chwilą zadzwoniła do mnie Qroqiet. Zauważyła u Wedelka kilka niepokojących objawów. Pierwsze to luźny stolec. Wet zaordynował jakiś środek, ale póki co bez rezultatu :shake:. Wg informacji uzyskanych od lekarza z Psiego Losu, może to być reakcja na stres. Drugi problem to krew w moczu. W tym wypadku lekarz stwierdził, że wynika to z braku unerwienia pęcherza. Antidotum to leki przeciwzapalne i przeciwkrwotoczne. Ale nie to jest najgorsze... Wedelek przeraźliwie piszczy, kiedy człowiek ginie z jego pola widzenia... Qroqiet nie spała całą noc... rano sąsiedzi pytali co sie stało :shake:. Wierzę, że Wedelek się przyzwyczai, ale nie można mieć takiej pewności... Problem nasili się w poniedziałek, kiedy domownicy pojadą do pracy :shake:. Quote
quasimodo Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Psiulek przeżył bardzo dużą zmianę w życiu... Nowe miejsce, nowi ludzie... Jak wiadomo to wielki stres dla niego. Jest szansa, że dość szybko mu się to unormuje. Kiedy wzięliśmy suczkę po wypadku (przedtem mieszkała na parkingu) przez dwie pierwsze noce spała przy naszym łóżku i na zmianę musieliśmy "spuszczać' rekę z łóżka i spała do niej przytulona. Trzeciej nocy zamknęliśmy sypialnię i piszczała trochę ale po godzinie-dwóch zasnęła... Miała też tendencję do piszczenia, gdy znikaliśmy z pola widzenia, ale to ustało po paru dniach. Najpierw trochę bała się naszego psa, ale później bardzo się z nim zżyła A do czego Wedelek przyzwyczajony był w PL? Czy tam cały czas miał człowieka w zasięgu wzroku? Trzymajcie się Kochani i wierzmy, że dzięki Wam poczuje że to jego dom, że jest kochany, uspokoi się, poczuje pewniej i nie będzie płakał. Tak byśmy chcieli, żeby wszystko szybko się uspokoiło. Pozdrawiamy serdecznie i trzymamy kciuki. Quote
przyjaciel_koni Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Wygląda na to, że jednak są pewne nie przewidziane wcześniej problemy z Wedelkiem. Nie wiem, czy jest na to inna rada, niż próba przyzwyczajenia do pozostawania bez ludzi. Np. wychodzenie do innego pomieszczenia na jakiś czas (na początek krótko), a po powrocie, jeśli Wedelek nie piszczał jakaś nagroda (i niestety nagana, jeśli zachował się niewłaściwie - tylko, jaka by to mogła być forma nagany - nie mam pojęcia). Czy Ktoś już coś takiego przerabiał ?????? Szybko potrzebne mądre rady !!!!! Quote
Matusz Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 3mam kciuki by z Wedelkiem było jak najlepiej i coraz lepiej !!!! Quote
auraa Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 W lutowych Czterech Lapach jest artykul nt. złagodzenia stresu psa wziętego do domu ze schroniska. między innymi, lekarz poleca stosowanie leku D.A. P. (Dog Appeasing Pheromone), "który zawiera odpowiednik psich feromonów uspokajających oraz wspomaga eliminowanie lęku separacyjnego, nawyku brudzenia czy niszczenia przedmiotów". O ile w przypadku Wedelka jeśli chodzi o brudzenie to ten lek pewnie niewiele pomoże, to moze chociaż złagodzi stres związany z nową sytuacją. Może ktoś z Krakowa w tych pierwszych dniach będzie mógł pomóc Qroqiet w opiece nad pieskiem. Kiedy byłam w P.L. słyszałam, jak Wedelek piszczał kiedy został sam. On bardzo potrzebuje człowieka. Quote
paros Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Przygotowanie pieska do zostawania samemu to właśnie wychodzenie początkowo na krótko i później wydłużanie czasu. Tuż przed każdym wyjściem trzeba coś powiedzieć np. "pani idzie do pracy" i dać smakołyk. Dobrze byłoby zostawić mu jakiś gryzak aby w pierwszej chwili kiedy będzie sam, miał zajęcie. Ale przecież tam jest drugi piesek? :roll: To powinno być mu raźniej i szybciej będzie dobrze. :lol: Po powrocie obwiązkowo pogłaskanie i nagroda :lol: Quote
przyjaciel_koni Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Paros - Wedelek nie bardzo jest zainteresowany innymi psiakami. Raczej Ludzie są dla niego ważni. Ale uczyć zostawania należy. Auraa - o tych feromonach wiemy, już wcześniej przekazaliśmy informację telefonicznie (Gallegro był w kontakcie z Qroqiet). Również pokładamy w tym pewne nadzieje. Za Twoje wskazówki pomimo to bardzo dziękujemy !!!! Czy Ktoś z Krakowa może pomóc Qroqiet na początku, tego nie wiemy. Nie wiemy również czy sama Qroqiet zechce otrzymać takową pomoc. Chyba musimy poczekać na wieści. Niestety z przyzwyczajaniem psiaka do nowych zwyczajów jest tak, że zabiera to nieco czasu. Boję się, że nie przyspieszymy tego etapu. Quote
ulvhedinn Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Aksa zachowywała się tak samo... zaczynała koncert, kiedy tylko znikałam, albo usiłowała podążać za mną:roll: Z czasem zrozumiała, że nie znikam na zawsze, ale trwało to trochę... Bardziej mnie martwi ta krew w moczu... i jakoś nie jestem przekonana co do diagnozy weta:shake: wydaje mi się, że byłoby dobrze zrobić badanie (posiew?) w kierunku infekcji, bo faktem jest że nietrzymające psiaki (i ludzie) mają do niej większe skłonności niz zdrowe... Quote
przyjaciel_koni Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 Ulvhedinn - dziękuję - właśnie bardzo liczyłam na Twoją radę i wsparcie dla Qroqiet !!! Nie wiem, co jeszcze można by doradzić, nigdy nie miałam pod stałą opieką psiaka z takimi problemami. Jeśli tylko coś jeszcze przyjdzie Ci na myśl - napisz. Co do krwi w moczu i luźnych stolców - o tym rozmawialiśmy z Gallegro, sądzę, że w najbliższym czasie będą robione niezbędne analizy. Również krew, bo z tych badań wiele można się dowiedzieć. Quote
gallegro Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 Qroqiet otrzymała wszystkie niezbędne informacje. Dostęp do neta będzie miała jutro. Prawdopodobnie wtedy zamieści stosowny wpis. Quote
ulvhedinn Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 Dodam, ze na poczatku to nagradzałam nawet, jeśli była grzeczna podczas mojego wyjścia do łazienki...:cool3: tzn. chwaliłam. Analizy koniecznie. Poza tym u psów z paraliżem zaburzenia pokarmowe niestety się zdarzają, bo jelita nie pracuja całkiem dobrze. Aksa długi czas miała biegunki z byle czego:roll: Quote
xxxx52 Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 Wedelek krew w moczu mial i podczas adopcji w Gnieznie i....?To prosze pomyslec jak juz dlugo ten stan trwa! Quote
_beatka_ Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 ja kupilam swojego bf od hodowcy jak mial ponad 7 miesiecy, wczesniej jakas dziewczyna go oddala bo sie rozmyslila i stwierdzila, że pojedzie do angli...bajtek lazil za mną krok i wyl przerazliwie jak tylko sie go zostawialo, po moim wyjsciu byl taki koncert ze nikt w domu spac juz nie mogl...po pol roku spiewal juz coraz mniej a teraz juz prawie wcale...poprostu wie ze juz go nie zostawimy, wydaje mi sie ze to kwestia czasu, on jest zalamany, pewny ze znow zaraz ktos go odda... Quote
Tundra Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 Czy on od poniedzialku zostaje sam godzin? Quote
gallegro Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 Plan przewidywał, że Wedelkiem przez pierwsze dwa tygodnie miała się opiekować siostra Qroqiet. Nie mam pewności, czy tak będzie w istocie, dlatego musimy zaczekać na konkretne informacje. Quote
_beatka_ Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 ja mysle ze jak na poczatku bedzie sie nim ktos zajmowal przez dwa tygodnie to on sie nie nauczy ze ma nie plakac i pomusli tylko ze skoro przyjechal i byly ciagle kto s nim a traz siedzi sam to dopiero jest powod do placzu...tak bylo z moim i dlatego tak pisze Quote
gallegro Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 _beatka_ napisał(a):ja mysle ze jak na poczatku bedzie sie nim ktos zajmowal przez dwa tygodnie to on sie nie nauczy ze ma nie plakac i pomusli tylko ze skoro przyjechal i byly ciagle kto s nim a traz siedzi sam to dopiero jest powod do placzu...tak bylo z moim i dlatego tak pisze Nie to miałem na mysli. W rozmowie tel. Qroqiet powiedziała, że nie wyobraża sobie zostawienia Wedelka samego na cały dzień. Myślę, że taka opieka mogłaby służyć przyzwyczajaniu psiaka do zostawania w domu. Małymi kroczkami, najpierw kilkanaście minut, potem coraz dłużej. Nie sądzę, żeby pozostawienie Wedelka na kilka godzin samego, było dobrym pomysłem... Quote
_beatka_ Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 aha jesli nie bedzie to na zasadzie ze przez dwa tygodnie ktos z nim siedzi a potem zostaje nagle sam to mysle ze stopniowe przyzwyczajanie jest super pomyslem:multi:tylko na podstawie doswiadczen z moim spiewakiem wiem ze jak nagle cos sie zmienia w jego otoczeniu to moze prowokowac go do jeszcze glosniejszego spiewania arii...:roll: Quote
gallegro Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 Z ostatnich informacji wynika, że mocz jest już O.K. i koo uległa poprawie. W nocy było znośnie... Wedelek spał na posłaniu kolegi. Co ciekawe, psiaki praktycznie się ignorują, nie licząc faktu kiedy to Wedelek z właściwą sobie delikatnością, wyjął smakołyk z pyska Krokieta. W ciągu dnia Wedelek został sam na ponad godzinę. W tym celu został zabarykadowany w niewielkim pomieszczeniu ciężką walizą z książkami. Może dla Qroqiet była ciężka... dla Wedelka nie był to wielki problem... przedarł się przez zasieki, robiąc wokół "małą" demolkę. Faktem jest, że kiedy domownicy wrócili do domu, nie było słychać Jego pisków. Przywitał ich w salonie... Dzisiaj miał miejsce jeszcze jeden "ciekawy" przypadek... Wedelek tak dokazywał w wózeczku, że tył przeważył, a psiak stanął w pozycji proszącej... Wynika z tego, że pozostawienie go samego w wózeczku, jest niebezpieczne. Jutro do Wedelka przyjdzie opiekunka, ale nie będzie z nim cały dzień. Jutro też zostanie zakupiony preparat, który może pomóc opanować psiakowi emocje... Trzymam kciuki za jutrzejszy dzień... gdyby była choć mała poprawa, może jeszcze wszystko by się ułożyło... Quote
ulvhedinn Posted February 11, 2007 Posted February 11, 2007 Tylko stanął dęba? Aksa kiedyś przy próbie sforsowania przeszkody wywinęła koziołka na plecy:shake: Trzymam kciuki za dalszą "współpracę" Qroqiwt i Wedla:lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.