Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20426
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. Psy, które są u mnie dokładnie dlatego tu trafiły - gdybym ich nie wzięła - trafiłyby do schroniska na dożywocie, a Biedunia to by pewnie już "w bramie" uśpili... A te "dogopsy", za które biorę odpowiedzialność - to także dożywocie - albo dla mnie, albo dla nich. W pracy miałam ogromną odpowiedzialność, ale za finanse. Tutaj na szali jest życie skrzywdzonego psa i to jest dużo, dużo większa odpowiedzialność.
  2. Imbirowy Henio! i głosuj tu człowieku, jak takie fajne imiona.... może jednak Michaś.... jeszcze pomyślę
  3. To samo pomyślałam A bieganiem (pomijając jednak lęk) niech nadrabia stracone lata, gdy prawie nieruchomo siedział na środku schroniskowego boksu...
  4. dzielna dziewczynka! Dała się wyczesać! i wcale nie taka chudzinka. Zapraszam na nowy wątek - dwóch (dwojga?) nowych podopiecznych kikou. Każde dobre słowo, wsparcie radą, obecność - to naprawdę dużo
  5. WPŁATY dla czarnulka: 300,- Magdalena K.(12.06.) 50,- Ania W. (12.06.) 100,- Małgorzata D. (12.06.) 100,- Anita G. (12.06.) 1.012,- agat21 - bazarek imienny Michasia(15.06.) 200,- maarit ( 15.06.) 20,- agat21 (16.06.) 20,- Nesiowata (17.06.) 100,- Ona03 (17.06.) 20,- elik (18.06.) 10,- mdk8 (19.06.) 30,- elficzkowa (22.06.) 60,- Kasia K. - funia (22.06.) 100,- bou (23.06.) 736,- agat21 - bazarek imienny 20,- elik (06.07.) 100,- Anita G. (06.07.) 50,- Ania W. (06.07.) 20,- Nesiowata (08.07.) 20,- agat21 (10.07.) 30,- elficzkowa - lipiec (15.07.) 50,- Ania W. (15.07.) 10,- mdk-8 (29.07.) 100,- Anita G. (4.08.) 30,- elficzkowa ( 5.08.) 30,- elik (06.08.) 20,- Nesiowata (10.08.) 20,- agat21 (12.08.) 10,- mdk8 (26.08.) 20,- Nesiowata (02.09.) 100,- Magda K. (02.09.) 100,- Anita G. (02.09.) 50,- Ania W. (02.09.) 3.638,- Razem wpłaty WYDATKI: gryzaki - mari23 (od siebie) 285,- zł pobyt 12-30 czerwca 2026r. - przelew 21.07.2026r. 65,- NEXGARD (faktura - przel. 4.08.) 450,-zł pobyt lipiec 2026 ( przel.7.08.) 800,- Razem wydatki 2.838,- Stan konta
  6. Z uwagi na osoby spoza dogo konto do wpłat użyczy stowarzyszenie: Stowarzyszenie Help Animals, Malczyce BS Środa Śląska: 85 9589 0003 0007 2023 2000 0010 cel wpłaty: czarny pies z Zamościa DEKLARACJE STAŁE: Magda K.: 100zł wpłacone: VI,VII,VIII,IX, Ania W. : 50 zł wpłacone: VI,VII,VIII,IX, Anita G.: 100 zł wpłacone: VI,VII,VIII,IX, *********************** Nesiowata: 20 zł wpłacone: VI,VII,VIII,IX, elik: 10 zł wpłacone: VI,VII, VIII, mdk8: 10 zł wpłacone: VI,VII,VIII,IX, elficzkowa: 30 zł wpłacone: VI,VII,VIII, Agat21 : 20 zł wpłacone: VI,VII,VIII, Ona03: 10 zł wpłacone: VI,VII,VIII,IX,X,XI,XII funia: 20 zł wpłacone: VI,VII,VIII mari23 - tyle, ile zabraknie DEKLARACJE JEDZORAZOWE: maarit : 200zł (wpłacone 15.06.) 200,- złotych Małgorzata D. 100,- zł (wpłacone 12.06.) 100,- złotych Ona03 : 30 zł na smaczki (wpłacone 30,- złotych)
  7. Trudno mi znaleźć nawet słowa, by tytuł wątku wyrażał to, co czuję... niech więc będzie "tymczasowy" tylko taki. Po 10 latach spędzonych w schronisku ten jasny, około 13-letni pies opuści je 13 czerwca, zamieszka u kikou. Razem z nim "przy okazji" pojedzie drugie psie serce, na razie jeszcze nie ma decyzji, kto to będzie, kto najbardziej pomocy potrzebuje. Nie jest to łatwa decyzja, "wybór" rozrywa serce.... Drugi z psiaków potrzebuje deklaracji w wysokości 450 zł miesięcznie, plus oczywiście koszty weterynaryjne i karma wg wskazań kikou. Podejmuję to "ryzyko" biorąc odpowiedzialność za niego (za nią?) Dotychczas wśród moich znajomych spoza dogo uzbierałam 250 złotych stałych deklaracji, wiem, że sytuacja nas wszystkich ( tak naprawdę garstki) tu na dogo łatwa nie jest, gdyby ktoś jednak mógł wesprzeć- będę bardzo wdzięczna za każdy grosik. Z uwagi na osoby spoza dogo konto do wpłat użyczy stowarzyszenie: Stowarzyszenie Help Animals, Malczyce BS Środa Śląska: 85 9589 0003 0007 2023 2000 0010 cel wpłaty: czarny pies z Zamościa Zapraszam serdecznie, sama obecność, dobre słowo - to ogromnie ważna pomoc "Kandydaci" do wyjazdu, tylko niektóre z psów, może ktoś zauważył bardziej potrzebujące stworzenie... tyle ich, że serce się kraje... Czekoladowy piesek lat 8, w schronisku od 2022, stresuje się na widok człowieka (nr 1) Koluś - starszy pies w trakcie leczenia zębów, w schronisku od 2023 ( nr 3) sunia lat 9, w schronisku od 2022, prawie nie wychodzi z budy ze strachu ( nr 5 ) Strach - takie mógłby mieć imię, z budy wychodzi tylko nocą, jak jest cisza nikogo nie ma w pobliżu. Lat 9, w schronisku od 2024 (nr 2) Bajka - lat 9, w schronisku od 2021 ( nr 4) Karmelka i brązowa sunia - koleżanki Gaji z tego samego boksu, lękowe bardzo (nr 6 i 7) Mały, łaciaty, czarno-biały piesek (nr 8 ) Czarna starsza sunia z boksu Niuni (nr 9) edit: 12.03. na dzień przed wyjazdem okazało się, że to pies, nie sunia. I to on pojedzie jako drugi. Zdjęcia i informacje wkleiła Tola tu na wątku ( strona 1-2) __________________________________________________ zdjęcie w ramach aktualizacji - oba psiaki w dniu 9 sierpnia - po niecałych 2 miesiącach u kikou
  8. Mam dobre wieści: Ten biedak po 10 latach więzienia pojedzie do kikou, anonimowy darczyńca zapewni mu pomoc na ostatnie lata życia. Nasza kochana i niezawodna Aśka7 pojedzie w trasę 13 czerwca, za dwa tygodnie piesek rozpocznie nowe życie, innego niż schroniskowe chyba już nie pamięta.... Jest druga dobra wiadomość - wśród moich znajomych spoza dogo zebrałam już 250 zł stałych deklaracji i bez względu na to, czy ktoś się do pomocy przyłączy razem z tym biedakiem pojedzie na pewno ktoś jeszcze. Wciąż trwają "zakulisowe" rozważania komu w pierwszej kolejności pomóc, kogo zabrać, komu ta pomoc najbardziej potrzebna... Wybór niestety spory, bo tych w potrzebie niemało, a raczej tylko jedno psie nieszczęście będzie mogło rozpocząć inne życie.... Nie jestem w stanie podjąć decyzji któremu pomóc... Edit: Zapraszam na nowy wątek, niekoniecznie po deklaracje, każda obecność, wsparcie radą i dobrym słowem jest na wagę złota
  9. Jest kilka na Fb, próbowałam, nie przebrnęłam. Te "główne" służą tylko do pokazywania swoich pupili, nie można tam nic ogłaszać. Jest też grupa na Fb tylko do ogłoszeń westów znalezionych lub do adopcji. Zgłosiłam się do grupy, dodałam ogłoszenie po czym dostałam komunikat, że ogłoszenie czeka na akceptację. I tyle.... nie zamieścili. Szczerze? Daleko na tych grupach do empatii i pomocy.... albo za mało przeglądałam z braku czasu. Mam dylemat wielki. Pewien pan, tak chyba koło 50-tki przed ok. rokiem powrócił tu do Malczyc, mieszka sam choć planuje zamieszkać z dziewczyną i jej 8-letnim synem. Jest to człowiek "po przejściach", czyli rozwodzie i terapii odwykowej, jeździ na spotkania AA, pracuje, wiem to od dobrze mi znanej jego sąsiadki (bardzo mu przychylnej, zna go od dziecka jako "psiarza"). Pan Rafał miał kiedyś westa, który już mu umarł i na widok spacerującej ze mną Bonnie zatrzymał auto i zapytał, czy może się przywitać z pieskiem. Dużo czasu to "przywitanie" mu zajęło, pokazywał zdjęcia westa, który mu umarł. Oczywiście bardzo chciałby sunię adoptować, sam polecił mi zapytać o niego tą sąsiadkę w odpowiedzi na pytanie gdzie mieszka. Od dziecka w tej rodzinie mieli psy, "pod względem najlepszej opieki" sąsiadka ręczy za niego, akurat to wyczułam sama od razu. Ale... Tu mam dylemat - to młodziutka sunia, wychowana z rodziną, z dziećmi, potrzebuje chyba więcej, niż jednoosobowego domu. On pracuje, więc prawie 9 godzin byłaby sama w domu, choć nie to jest problemem największym, ona zostaje grzecznie, w poprzednim domu przecież tak właśnie było. To stara kamienica (mieszkanie po jego rodzicach), sąsiedzi zwierzolubni, 2 psy tam mieszkają, ale tylko na smyczy chodzą bo podwórko otwarte, może i ta znajoma sąsiadka by mu w tym pomogła, bo też psy kocha i zawsze miała. Tyle plusów i tylko jeden minus - nie skreślam człowieka, ale czy mieszkający samotnie facet nie wróci do alkoholizmu? I co wtedy? Może zbyt wiele podobnych dramatów widziałam i się boję.... ale pomimo iż człowiek sunię zauważył dlatego, że przypomina mu ukochanego psa, że "będzie miał do kogo do domu wracać"... wszystko jest "za"...a jednak mam ogromny niepokój jakiś wewnętrzyny głos we mnie jest "przeciw". Nie wiem, co dla dobra suni będzie najlepsze... Chyba nie nadaję się już na DT... Tachi jednak został, po Misia przyjechali wczoraj wspaniali (chyba dwumetrowi oboje) młodzi ludzie, choć przez wypadek na S-3 dwie godziny stali na trasie, dotarli ponad 3 godziny później, niż planowali...ale nie zrazili się problemami, Misiem na żywo byli zachwyceni jeszcze bardziej, niż po zdjęciach i filmikach ode mnie. Ale Misio taki właśnie cudowny jest - teraz będzie Pinio, za parę dni dopiero, powoli będą to zmieniać. Relacja z podróży i postojów była do 2 w nocy. A ja się chyba na DT już nie nadaję, bo choć z radością powitałam tych ludzi, (posiedzieli tu z nim i pospacerowali prawie 2 godziny łącznie) i cieszę się, że tak szczęśliwe życie go czeka (mam zaproszenie nad morze ;)), ale smutno mi strasznie było go żegnać.... i smutno mi od rana... Zapraszam na nowy wątek - Wasza obecność, rada i słowa otuchy naprawdę są dla mnie bardzo ważne
  10. oj, naprawdę pięknie, takie adopcje powinny zdarzać się częściej. Chętnych jednak brak, chyba słowo "terier" odstrasza. A sunia cudowna, grzeczna i kochana. Ale uciekinierka, puszczona luzem na posesji zaraz szuka dziury w płocie, chodzimy więc wyłącznie na smyczy. Za to domek u miłośników rasy corgi będzie miał czekoladowo-rudy Misio. Nie wiem, jak z tym rozstaniem poradzi sobie Tachi - bardzo przywiązał się do Misia, cały czas jest przy nim. Wczoraj wyszłam z Misiem na smyczy to Tachiś tak płakał przy furtce, że Misio sam zawrócił, nie chciał sam iść.
  11. Zmieniłam tytuł wątku, usunęłam "chore łapy", żeby nie wprowadzać w błąd.
  12. Dostałam dzisiaj paczuszkę, fanty już u mnie, dziękuję !
  13. Tolu, pięknie, mądrze, trafnie napisane. Nawet jeśli się nie uda, to już sama obecność pomaga, jeśli nie tym biednym psom, to nam próbującym pomagać. Kwestie finansowe są ważne, bardzo ważne, ale wspólnie razem jakoś łatwiej i pomagać..... i płakać jeśli się nie uda. Tak bardzo jestem Wam wszystkim wdzięczna za Niunię - dzięki Waszej pomocy jej życie się odmieniło i możemy cieszyć się patrząc, jak ta biedula szczęśliwie sobie teraz żyje. I wiem, że to nie jest takie proste, by "wyciągnąć" następną biedę, choć tu na dogo wiele "cudów" się wydarzyło, a miejsce u kikou to połowa ceny hoteliku. A właśnie dzieje się kolejny "cud", bo anonimowy darczyńca opłaci koszt pobytu biedaka z 10-letnim stażem w schronisku... a skoro jest miejsce i będzie transport, to warto choć spróbować to wykorzystać. Rozmawiam ze znajomymi i próbuję uzyskać jakąś pomoc spoza dogo, żeby jakiś biedak jeszcze mógł pojechać. Nie jest łatwo, sama z mojej wdowiej renty za wiele nie mogę, ale próbuję i może drgnie czyjeś serce.... Fakt, że dogo nie jest fundacją i datków nie zbiera, ale na pomoc Fundacji ZEA w zorganizowaniu zbiórki zawsze możemy liczyć. Łatwo nigdy nie było i jest coraz trudniej, wszyscy to wiemy...
  14. Udało mi się znaleźć cudowny dom dla owczarka australijskiego, wspaniały pies i miał szczęście, że trafił do wspaniałych ludzi. Będzie szczęśliwy, a dotychczasowa właścicielka spokojna o jego los. Morze łez popłynęło po obu stronach, najspokojniej przeszedł przez to sam pies. Pierwsza fotka to podróż do nowego domu, druga to Bonnie przy płocie sąsiada nowego domu wypatruje.
  15. Dobrze, że ten wątek powstał, że tyle osób o nim myśli i chce mu pomóc, "serce rośnie" Bez względu na to czy pojedzie, czy zostanie - Bartuś będzie potrzebował naszej pomocy. Zdania są podzielone i jedne osoby uważają, że zabranie nie będzie dobre dla psa, inne, że trzeba go jednak zabrać. I nie można tu powiedzieć, że ktoś ma 100% rację lub jej nie ma, bo sytuacja jest złożona. Sama też mam wątpliwości, tutaj nie ma dobrego rozwiązania, raczej trzeba wybrać "mniejsze zło". Tak się zastanawiam, że jednak Bartuś temu pijakowi ufa i chyba się go nie boi? Czy jednak się kuli na jego widok? Chodzi o to, czy on czasem nie robi mu krzywdy, ale chyba jednak nie. Czasem pijak bywa lepszym opiekunem, niż nowobogacki abstynent...mam tu na miejscu takie porównanie: bezdomny pijak i jego stara sunia, która ma wszystko, czego potrzebuje, choć domu oboje nie mają.... i podobny do Bartusia a żyjący bezpańsko na ulicy, pies bogatego "gospodarza", a tak naprawdę niczyj, ze świerzbem na uszach i nie leczoną raną od APZS.
  16. No właśnie - krok do przodu, chociaż jeden mały krok! Ten jasny piesek, który 10 lat w schronisku siedzi niedługo pojedzie do kikou, jest anonimowy darczyńca, który będzie pokrywał koszty jego pobytu. I tu stajemy przed szansą wykorzystania transportu na przeciwległy kraniec Polski, szansą na umieszczenie psa za kwotę o połowę niższą od aktualnych cen hotelików, szansą dla jednego z tych najbardziej biednych, skazanych na samotną śmierć... pytanie któremu pomożemy...albo czy pomożemy? Był czas, kiedy z zamojskiego schroniska wyjechało dużo psiaków, w tym wiele tych niezbyt "rokujących adopcję".... co się stało, że taka cisza tutaj ????? Czy ktoś się na kogoś obraził, jak ten "wolontariat", który odszedł? Czy ktoś kogoś nie lubi? Pytam, bo nie potrafię zrozumieć.. Nie jestem typem lidera, nie potrafię "porwać tłumów" i organizować brawurowych akcji... jedyne, co potrafię, to pomagać "po cichu"... i płakać po nocach... A my na dogo jesteśmy po to, żeby pomagać ! Bo jeśli nie....to po co tu jestem?
  17. Jaki on jest duży? Patrzę na te zdjęcia i za każdym razem myślę, żeby może jeszcze choć jednemu pomóc.... ale któremu ??????
  18. Warunki rzeczywiście niezbyt "eleganckie", ale Bartuś tam żyje od lat, zna swojego opiekuna, ufa mu, budę ma tam naprawdę ładną i troskliwą opiekę Dory1020. U kikou warunki i opieka o niebo lepsze - tak, najlepsze! Ale... Akurat kilka dni temu rozmawiałam z wetką o psie, który tu u nas ma dom u całkiem majętnych ludzi, a łazi bezpańsko, pani z kiosku przy cmentarzu go od lat dokarmia (w domu pewnie jakieś resztki tylko dostaje). Ostatnio zobaczyłam u niego dużą wygryzioną ranę i uszy ze świerzbem, zagotowało mnie.... uznałam, że czas wreszcie odebrać im tego psa, bo on u nich tylko w budzie śpi, nie dbają o niego, nawet szczepień nie ma. Z wyglądu bardzo podobny do Bartusia. I poszłam z tym do wetki, gotowa na natychmiastowe odebranie psa. Wetka zna psa i tych ludzi, to prawie jej sąsiedzi - powiedziała, że zabranie go teraz na starość to nie będzie dla niego polepszenie, on nie odnajdzie się w zamknięciu, będzie cierpiał, bo całe życie łaził....długo wymieniałyśmy "za" i "przeciw", ustaliłyśmy, że go odrobaczymy... i tylko tyle dla jego dobra. Już wtedy pomyślałam, że sytuacja podobna jak u Bartusia, tylko tu pies "pański", a nie bezpański. Dlaczego o tym piszę? Bo Bartuś już raz miał być zabrany i przyjechać do mnie na BDT. I wtedy kila osób, którym dobro tego psa leży na sercu ustaliło, że dla tego psa to nie będzie szczęśliwa zmiana, pomijając wielkie ryzyko ucieczki z nowego miejsca, musiałby długo być zamknięty w kojcu takim, z którego uciec się nie da. To nieufny pies, nawet do Dory, która go przecież od lat karmi nie podejdzie, tylko do swojego "pana". A pan chyba nie chce raczej psa się pozbyć, bo w dniu, kiedy Aśka7 miała po niego przyjechać pies w tajemniczy sposób "uciekł", choć zawsze spał tam przecież....myślę, że on celowo go wypuścił. A i Dora pewnie będzie się o niego zamartwiać, jak go jej "zabraknie", bo jestem pewna, że ona go kocha... Bartuś nie jest tam zagrożony, chodzi po terenie osiedla, gdzie wszyscy go lubią (z wyjątkiem jednego wrednego małżeństwa ), ma w pewnym sensie "dom", gdzie żyje od wielu lat. Wtedy ustaliłyśmy z Dorą, że zabierzemy Bartusia jeśli by się nagle okazało, że potrzebuje leczenia lub w innej nagłej sytuacji. Nie wiem, jak teraz wygląda sytuacja, być może stało się coś, co spowodowało nagłą potrzebę zabrania Bartusia, jeśli tak - sama dołożę deklarację dla niego. Ale jeśli nie - nie róbmy więźnia z wolnego ptaka... tak mi tylko serce podpowiada, choć patrząc na zdjęcia widzę smutnego, starego psa, którego chciałoby się natychmiast zabrać do domu... Ja nie twierdzę, że "NIE".... ale nie pochopnie.... u kikou piesków nie ma dużo, myślę, że miejsce dla kilku nawet by się znalazło, bo ona ma wielkie serce i dom do tego wspaniale przystosowany....ale czy Bartusiowi na pewno będzie tam lepiej, niż teraz?
  19. Kupki były badane - czysto. Ale dostała Advocate. Tym razem po kuracji antybiotykowej kaszel nie minął. Teraz dostaje Theospirex, po kilku dniach jest nieduża poprawa, Gaja kaszle mniej i tak "łagodniej". Myślę, że w czerwcu zrobimy kontrolne rtg i badania krwi. Mam wielką nadzieję, że uda się to bez pomocy Sedalinu, jeśli Gaja da się wziąć na ręce (tak kikou transportowała Niunię do weta). "Małymi kroczkami" oswajam ją z dotykiem, wczoraj nawet przez cały tułów ją pogłaskałam. Oczywiście nie powoduje to wybuchów radości, raczej delikatny niepokój, ale już bez paniki. Chciałabym zabrać ją nie tylko do wetki, ale i do domu - tu niestety i schody do pokonania, i rzadkie, ale jednak wizyty "obcych", jak np. moja siostra i jej mąż, a Gaja panicznie boi się mężczyzn (i chyba wszystkie zamojszczaki z długim stażem).
×
×
  • Create New...