Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20426
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. No właśnie przedwczoraj, przy braniu na ręce zaczął kaszleć, pisałam o tym Gabi. On nie wygląda na staruszka, tylko nosek i uszka łyse a ząbki chore miał. Raczej zaniedbany, niż staruszek. Z nim rozstanie to naprawdę trudne przeżycie, jest taki słodki, kochany, że włazi w serce po kilku sekundach... Gabi zakochała się oglądając zdjęcia....to co będzie, jak buziaczki dostanie?
  2. zacytuję aktualny "ranking" żeby nie trzeba było wracać na pierwszą w ferworze walki o głosy I startujemy! 10 głosów na Oriona
  3. No tak, ja go ważyłam na dużej, weterynaryjnej, tam czasem wystarczy psa przesunąć o 10 cm i różnica 100-200g jest. A poza tym on był tam na czczo (4.400 wyszło wtedy), czyli możliwe, że objadł się wczoraj aż tak Bezpiecznej, spokojnej drogi! Oby A4 dzisiaj była najprawdziwszą szybką autostradą ---------------------------------------------------------------- Przede mną dzisiaj "ciężki" dzień - dzisiaj mam bardzo "trudną" wizytę z bezdomnymi kotkami, które są ciężko chore i wcale nie są bezdomne...to znaczy są bezdomne, choć jest ich właściciel... ma się dzisiaj stawić o 12 pod gabinetem, ja kotki tam dowiozę (wczorajsza rozmowa z panem wymagała ogromu cierpliwości i trzymania emocji na wodzy). Mam nadzieję, że dzisiaj pani wet powie mu to, czego ja wczoraj nie mogłam. Te dwa kotki są ciężko chore, to najprawdopodobniej rodzeństwo (koty po zmarłym ojcu tego pana). Kotek ma w strasznym stanie serce ( zęby miał usuwane w listopadzie, oczywiście ja woziłam wtedy wszystkie cztery), koteczka o pyszczku troszkę "brytyjskim" na rozrost nowotworowy w uchu i nad okiem, dostała przeciwbólowe, ale tak naprawdę kwalifikuje się do eutanazji....co wtedy z braciszkiem? Tamta dwójka trzyma się razem, są nierozłączne, jak tych dwoje.... Zaproponowałam, żeby choć tego z chorym sercem zabrał do domu, jeśli koteczkę trzeba będzie uśpić...nie opiszę szczegółów odpowiedzi, bo mi się ręce trzęsą z wściekłości, tak w skrócie: pan kotów nie będzie "więził", przywiózł je na budowę, a one same mu "uciekły" na osiedle, a raczej panie dokarmiając niejako "odebrały" mu te koty.... no słów brakuje...znaczy brakuje tych cenzuralnych.
  4. No i nadszedł TEN dzień..... kurdupelek pewnie już w drodze do Gabi, gdzie otrzyma imię na swoje nowe - szczęśliwe życie A jakie imię otrzyma czarnulek? Heban? Trochę "zakurzony" na buźce hebanowy kawaler, ale pasuje mu to imię, choć nie tylko to... A może ktoś jeszcze się "czai" i jednak będzie Ori, Boston, Milo.... no i "czai się" sam nasz bohater, co z budy tylko nocą wychodzi...ale to też już niedługo Hmmmm..... muszę pomyśleć, ale później, bo dzień jednak będzie "ciężki" - dzisiaj mam bardzo "trudną" wizytę z bezdomnymi kotkami, które są ciężko chore i wcale nie są bezdomne...to znaczy bezdomne, choć jest ich właściciel...
  5. już???? Wczoraj go ważyłam - 4.500 było
  6. Gabi pisała, że chyba Miki.... dostałam cudne fotki od Poker, jedną się tutaj podzielę... Maleńtasek czeka na imię... nie tylko swoje jutro finał bazarku, u nas właśnie burza przeszła...może jutro tu będzie "burza" głosów
  7. W kopercie są jego wyniki, tarczycowe w normie. On wczoraj zaczął trochę kaszleć, dzisiaj mu przeszło, w samochodzie też nie kaszlał, ale kichnął. Pisałam o tym Gabi. Ząbki miał w strasznym stanie, wetka mu je wyrwała przy kastracji i chyba wyczyściła resztę. Trochę krótko był u mnie i nie zdążyłam zrobić wszystkiego, co planowałam. A w serce to on włazi natychmiast... Jak widać na fotkach kolacja była i spacerek, nawet się chłopak odwdzięczył podlewaniem roślin Poker - z całego serca dziękuję !!!
  8. Tyciulka wygląda na obrażoną no i trudno się dziwić, jakiś "obcy facet" posikuje w jej domu... i nie tylko, jeszcze koopa była....no zdenerwował dziewczynę mocno
  9. Już przekazany, obiecywałam sobie, że nie będę płakać....ech.... Takie są najgroźniejsze wetka mówi, że w gabinecie jeszcze żaden onek jej nie ugryzł, a "cziłka" owszem i to niejedna Jeszcze pytałam wetkę o wiek - może 9 - odpisała. Czyli nie jest staruszkiem, choć zęby miał w kiepskim stanie ( przy kastracji wyczyszczone). Jest dość wesoły i aktywny, więc chyba rzeczywiście nie jest "dziaduniem". Przylepka kochana z niego.... ciężko na sercu, choć jednocześnie radość, że tak mu się poszczęściło. Najgorsze są pożegnania przy adopcji - ja wiem, że on jedzie po szczęście, on nie...ogląda się niespokojnie i stresuje....tak jest przy każdej adopcji, przez te wszystkie lata tylko 2 razy "zdrajcy" z radością pomaszerowali z "obcymi". I nie płakałam wtedy...
  10. Malutki już u Poker, mam nadzieję, że go Tycia nie pożre Jutro wielki ( nie ciężki! ) dzień - koniec bazarku i maleńtasek jedzie z Poker do swojego cudownego domku u Gabi. Choć dla Poker trochę ciężki, podróż w taki upał jednak męczy.
  11. A jak z "tego czegoś" strzelają i zastrzelą Maurysia???? No zagrożenie życia jak nic! Maurycy na kanapie.... i nie rycz tu człowieku....
  12. Nowy dzień, bez bicia będzie ale oby nie taki ciężki.... choć ja malutkiego tymczasa dzisiaj oddaję do adopcji i już od rana popłakuję po kątach... Ale adopcja - marzenie: "dogo- domek ", transport też dogo...
  13. Malutki (na to wołanie reaguje natychmiast ;)) raczej nie myśli, że jest brytanem, nawet na widok mojej kici (chudziutkiej, stareńkiej, chorej syjamki) stanął jak wryty. Z Tachim kumple do zabawy, choć ten jeszcze 2 lat nie ma a maleńtas dziadzio ( już bez kilku zębów;)). Wczoraj chcąc uchronić maluszka przez zejściem ze schodów w kołnierzu podniosłam go niezdarnie i chyba kołnierz jakoś mu krtań ucisnął, bo zaczął kaszleć, jeszcze dzisiaj lekko pokasłuje. Ale wetka go osłuchiwała i nie mówiła o chorym serduszku, to chyba tylko uraz. Trochę szybka ta adopcja, nie zdążyłam kurdupelka porządnie zdiagnozować, zawsze psiaki mają tu u mnie "pełny serwis", zwłaszcza, że gmina płaci za bezdomniaka. Ma tylko czip, Simparicę trio, szczepienie na wirusówki, kastrację( i dentystę;)). Książeczka zdrowia gotowa. Nawet go wykąpać nie zdążyłam, bo znaleziony był mokry od deszczu i wetka kazała odczekać, miałam go po zdjęciu szwów "serwisować". Jakoś od początku przyjęłam, że starszak i u mnie już zostanie.... na samą myśl, że się dzisiaj mam z nim rozstać mokro mi się pod powiekami robi....
  14. Zamawiamy ! Ależ się maleńtaskowi pofarciło - mało że domek, to jeszcze transport
  15. No tak....biedak będzie głodował, jedzonka nie oferują
  16. Ja mam oczy w bardzo podmokłym miejscu i mokre są za każdym razem, jak tu wchodzę.... to chyba "powódź" będzie u mnie....choć Odra przybrała, to nie taka powódź
  17. Cudeńko naprawdę, i potrafi wleźć do serca "od pierwszego wejrzenia" Wystarczy, to domek marzeń on przyjazny jest i do piesków, i do mojej kici, i do ludzi.... Misio znalazł cudowny domek w Kołobrzegu, Bonnie taki sam tu w Malczycach,u bardzo zwierzolubnych znajomych ( 8 miesięcy temu odeszła im sunia staruszka i wreszcie przestali płakać). A tu trzeci raz szczęście, spełnienie marzenia o cudownym domku.... i to nie sen, bo nie śpię
  18. Inaczej być nie może Tylko te pierwsze dni najtrudniejsze i dla nich, i dla Kasi. Michałek się dziwi, bo przez 10 lat w schronisku dobrzy ludzie byli dla niego jak ufo,a tu nagle taka odmiana losu....
  19. Myślę, że uda się jeszcze komuś pomóc, że nie była to ostatnia "akcja pomocy" na tym wątku (skutecznej pomocy kotkom nie licząc - chylę czoła! )
  20. To jedyny pies, na którego na to konto będą wpłaty, więc imię psa nie jest konieczne, ale proszę o nick z dogo, bo może nie wszystkich nazwiska znam... I raz jeszcze bardzo, bardzo dziękuję za odzew, za kolejny "zryw" i ogromną pomoc i tutaj, i na bazarkach imiennych. Dochód z obu bazarków będzie przeznaczony dla czarnego strachulca, Michaś ma "sponsora" i przekazał mu swój "utarg".
  21. Sprawdzam co słychać.... Orion i Boston na prowadzeniu po 28 głosów, za nimi Milo i Heban - po 10 głosów. Ale wszystko jest możliwe, do soboty jeszcze może się wszystko zmienić..... być może ktoś się "czai"
×
×
  • Create New...