Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20426
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. Mnie się dzisiaj trafił świąteczny "zajączek" - szczeniak znaleziony w lesie przy drodze pomiędzy dwoma wsiami, a że szczeniaczki radosne są, to święta będą miłe Z całego serca dziękuję Wam wszystkim za to, że nasza Niunia świętuje już pod stołem u kikou Niech to dobro do Was powróci a wielkanocne święta niech przyniosą radość i wiele pięknych chwil!
  2. Jest coraz spokojniejsza, polubiły się z Inką i zamierzam to wykorzystać Po świętach (prawdopodobnie z pomocą Sedalinu...a może już nie? ;)) zrobimy badania krwi, usg, ewentualnie RTG. I metodą, jaką "oswoiłam" Bezika spróbuję Gajuni pokazać, że dotyk nie boli i nie trzeba się bać. Przy wybudzaniu głaskanie, mizianie, którego uniknąć nie będzie mogła... i może wtedy zrozumie, że bać się już nie musi.
  3. ufffff To jej siedzenie pod stołem i szybki tam powrót ze spaceru wygląda trochę na ukrywanie się ze strachu - w schronisku ukrywała się w budzie, dopiero, jak zagrożenie było mniejsze (mniej psów po zmianach w schronisku), zaczęła wychodzić z ukrycia, podchodzić do siatki. Ona może nie jest typem samotnika unikającego towarzystwa, tylko samotnie w "najciemniejszym kąciku" siedziała ze strachu tyle lat ( jak Feniks ) Być może na początek pomogłaby jej okryta kocem duża kenelówka ? Taka namiastka budy, w której nauczyła się chronić, choć stół też całkiem dobrze taką rolę spełnia. Najważniejsze, że powoli lęk coraz mniejszy. Przebadana i możemy spokojnie czekać, aż się Niunia otworzy i zacznie korzystać z uroków raju, do jakiego trafiła
  4. Myślę, że to jednak stres, gdyby miała problemy z układem pokarmowym - nie byłaby taka grubiutka ( i ciężka ;)) Ona zupełnie inaczej, niż Gaja reaguje na stres, choć obie potrzebują jeszcze dużo czasu, żeby pokonać lęk. Czy ona też nie pije? Czy tylko nie je?
  5. Wydaje mi się, że kaszel jakby trochę rzadziej, ale z bliska słyszę jej chrapliwy oddech.... może mi się wydaje, ale jakby nieco słabsze to dzisiaj jest. I ona spokojniejsza, już tak nie panikuje, choć wciąż bardzo się boi.
  6. Mam dobre wieści - Gaja reaguje na swoje imię Mądra dziewczynka, jeszcze "tylko" strach musi pokonać...
  7. Gaja coraz spokojniejsza, z zaciekawieniem obserwuje otoczenie i nawet dzisiaj powitała mnie merdaniem ogonka Ten jej ogonek jest na końcu taki zakręcony w bok i to się nie zmienia ani przy podkulaniu, ani przy merdaniu - jakby był taki "krzywy" na stałe....może był kiedyś złamany? Jest bardzo mądra, reaguje na swoje imię. Już chyba zaakceptowała miejsce i zaczyna się "urządzać" wczoraj wieczorem wyrzuciła z posłanka Milusiowy kocyk, włożyłam z powrotem, rano patrzę - znów wyrzucony... śliczny, mięciutki, błękitny kocyk nie podoba się Gajusi
  8. Spojrzenie nie wygląda na obrażone, a w bezpiecznym kąciku leży tak na wszelki wypadek...
  9. Brakuje słów, by wyrazić wdzięczność, z całego serca dziękuję ! Zakładając wątek nawet nie przypuszczałam, że tyle wspaniałych osób i tyle pomocy tu się pojawi... DZIĘKUJĘ ! DZIĘKUJĘ ! DZIĘKUJĘ !
  10. Oj, bardzo spanikowana, jak siedzę przy niej to łzy się kręcą kiedy ona biedna ostrożnie bierze z ręki kąsek i odskakuje. Miejsce już chyba zaakceptowała i zaczyna się urządzać po swojemu - wyrzuciła z posłanka Milusiowy kocyk wczoraj, włożyłam wieczorem - rano znów wyrzucony...a był tam od soboty przecież Jest dużo spokojniejsza, ale jej strach przed dotykiem bardzo trudno będzie pokonać. Daję z ręki w taki sposób, żeby moje palce delikatnie jej dotykały przy braniu. Kupiłam jej KalmVet, może troszkę pomoże.
  11. Pomysł był Asi, ja myślałam o Niusi, ale to prawie to samo. A ona nie "moja" tylko nasza! Otóż to.... ale ona zawsze zdrobniale woła swoje skarby, więc może Niunia też jej się spodoba Woooow....no żadnych pytań Ewentualnie na drugie Greta !
  12. Naprawdę nie ma za co dziękować, wręcz przeciwnie - to ja dziękuję za wsparcie i wspaniałą odpowiedź na moją prośbę o pomoc dla Gaji i tej drugiej suni Kochana Aśka7 pokonała ponad 1000 km, żeby obie biedulki dojechały na drugi koniec Polski, na wątku tej większej (jeszcze trwa bazarek imienny) coraz więcej deklaracji. Tak bardzo jestem wdzięczna, że łzy płyną ze wzruszenia. Obie sunie bardzo się boją, większa jest pokorna i spokojna, natomiast Gaja jest bardzo znerwicowana i przerażona - ale najważniejsze, że przed nimi spokojna, szczęśliwa i oby jak najdłuższa przyszłość. Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM !!!
  13. Dziękuję Za każdym moim słowem DZIĘKUJĘ kryją się łzy wzruszenia i wdzięczności, to dzięki Wam ta cudowna sunia będzie szczęśliwa.
  14. Za radą koleżanki kupiłam jej przełyk wołowy, który miał jej trochę rozładować stres... rozpracowała go bardzo szybko, ale udało mi się niepostrzeżenie zrobić zdjęcie. Jutro wybieram się (tak już od miesiąca! ;)) na badania do Środy Śląskiej, to kupię dla niej konga i kulę-smakulę, żeby łakomczucha zajęła się zdobywaniem pyszności. Ten zadaszony i zabudowany kojec jest dla niej teraz jedynym bezpiecznym miejscem, stąd nie ucieknie (oj,próbowała nawet "podkop" robić), widzę ją z okna kuchni i ona mnie też, ma towarzystwo wybiegających z domu psów ( ich się nie boi, największa z nich - Inka jest podobnej wielkości). To pierwszy etap - jak zaakceptuje nowe miejsce i zaufa mi choć troszkę, to powoli będziemy próbować "udomowić" Gaję. W jednej z bud (i tą właśnie wybrała!) jest posłanko i kocyk Milusia - pomyślałam, że spadek po zamojszczaku będzie właśnie dla niej... i oby jak Miluś - szybko poczuła się tu "u siebie"
  15. Wielkie dzięki ! Jakie dobre wieści i rozczulający widok! Mądra, kochana dziewczynka już wie, że u kikou jest bezpieczna, wkrótce zapomni o wieloletniej traumie i oby jak najszybciej to się stało.
  16. Gaja trzeci dzień poza schroniskiem, panika trochę mniejsza już dzisiaj. Każde podanie jedzonka z ręki to równoczesne wołanie jej po imieniu, myślę, że Gaja szybko zaakceptuje swoje nowe imię i nowe miejsce. Do ręki podchodzi coraz bliżej, bardzo się boi, ale na szczęście jest łakomczuchem i w tym moja nadzieja na zbudowanie zaufania.
  17. Dzisiaj o tym z nią porozmawiam. To był jej świat od prawie 10 lat, nie pamięta innego. Nagle ją złapano i wrzucono do klatki, z której wyszła w zupełnie innym miejscu, no i obcy człowiek. Ale już dzisiaj już troszeńkę lepiej, mniejsza panika, do ręki z pachnącym jedzonkiem podchodzi już bardzo blisko (mocno skracam dystans), ale wciąż z szyją żyrafy i natychmiast odskakuje. Za to z ręki bierze niezwykle delikatnie. Powoli przyzwyczaja się do miejsca, ale najtrudniejsze będzie zbudowanie zaufania. Jedyna nadzieja w jej łakomstwie Biedna pewnie od dłuższego czasu już ma ten problem, natychmiastowa diagnostyka raczej teraz nie jest możliwa, ale nawet jeśli wetka ją zobaczy i usłyszy, to już coś, bo osłuchać raczej ciężko (chyba, że po Sedalinie).
  18. Dziękuję! Dziękuję! To słowo powtarza się tu wiele razy, bo wiele dobrych serc zgromadziła ta przerażona, potulna sunia.... a słów brakuje, by wyrazić ogrom wdzięczności... Na początek to pewnie koszty weterynaryjne będą największe, ale już się nie zamartwiam, bo sunieczka bezpieczna z całą resztą sobie poradzimy !
  19. Noc w miarę spokojnie minęła i Gaja już mnie kojarzy z czymś pysznym do zjedzenia - jest strasznym łakomczuchem (dokładnie takim samym, jak moja Inka, która była długo głodzona). Naszą nić porozumienia nawiązujemy więc poprzez najsmaczniejsze kąski. Niestety Gaja w przeciwieństwie do drugiej suni jest strasznie znerwicowana, niespokojna, bierze z ręki, nawet już całkiem blisko podchodzi, ale natychmiast odskakuje i po chwili kaszle (zastanawiam się, czy to ze stresu, czy z wysiłku). Mało odpoczywa, ciągle nerwowo się rozgląda i biega w kółeczko poszczekując i kaszląc na przemian Nie wiem, jak to zrobić, żeby ją do wetki zabrać, bo stres będzie to ogromny i dla niej, i dla mnie. Na razie trzeba jej dać czas i odczekać. Jestem w kontakcie z osobą, która przez ostatnie 20 lat wiele psów wyprowadziła z traumy, dzwonię więc co parę godzin zdając relację i pytając o rady. Dawniej w takich sytuacjach najbardziej pomagał mi mój cudowny psi terapeuta Łatuś....
  20. Nie tylko Tobie zachowaniem bardzo przypomina moją Niusię i wlazła mi w serce jeszcze bardziej, niż patrząc zza krat na zdjęciach... Tylko czas może uleczyć i ją, i moją znerwicowaną Gaję - ta z kolei jest bardzo łakoma i je z ręki, ale natychmiast odskakuje i biega nerwowo w kółeczko, rozglądając się i poszczekując, a raczej jest to kaszel przerywany poszczekiwaniem
  21. Tak, sama słodycz, dobroć i łągodność. Pomyślałam o bardzo podobnym imieniu - Niusia, bo tak wołałam moją równie cudowną onkę... To 20 głosów na Niunię
  22. To ich nowe życie zaczęło się dzisiaj podróżą z wschodniego na zachodni kraniec Polski. Asia przejechała dzisiaj ponad 1000 km - z domu do Zamościa, potem do mnie i kikou - a teraz zmęczona wraca... Aśka7 - jesteś wielką bohaterką dzisiejszego dnia ! Bezpiecznej drogi Słowo DZIĘKUJĘ to za mało, by wyrazić ogromną wdzięczność, to dzięki Tobie dwie znękane istoty opuściły więzienie.
×
×
  • Create New...