Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20426
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. Dobre wieści - Gaja wyszła z budy, zjadła śniadanie, wprawdzie unika bezpośredniego kontaktu, ale jednak daje się dotknąć i pogłaskać delikatnie, na razie na tym poprzestanę, z kardiologiem chyba odczekam do maja (będzie za tydzień a potem ok. 20 maja). Co mnie dziwi (i cieszy!) - Gaja nie kaszle. Witaj, cieszę się, że jesteś Podobnie jak Twoja sunia, tak też i mój Bezik nie jest ze schroniska, a oswajanie z dotykiem trwa już naprawdę długo, jest dobrze w tej chwili, ale on głaskanie bardziej "cierpliwie znosi", niż się z tego cieszy, przeszedł wiele złego u swojego "pana". A dla Gajusi ten stres i badania były jednak konieczne - bardzo kaszlała i rzęziła, chwilami te ataki były takie, że obawiałam się wręcz o jej życie. Udało się zrobić badania i jednak bariera została przełamana - pozwala mi się dotknąć, choć jeszcze sama nie podchodzi do pogłaskania.
  2. Nie wiem, czy dobra to, czy niepokojąca wiadomość- Gaja daje mi się dotykać i głaskać, ale.... od wczoraj siedzi w budce, nie chce jeść, przy głaskaniu odwraca głowę, ale mnie nie atakuje. Myślę, że wczorajszy atak na rękę wetki był związany z tym, że nie chcąc mnie narażać na promieniowanie sama ją zabrała do gabinetu rtg, co wywołało panikę u Gajusi. Teraz nie wiem, czy ona ze stresu tak sobie siedzi, czy też ma to związek z wyrwanym zębem. Czekam, aż wetka przyjdzie do pracy, żeby zapytać, co dalej z Gajusią. Myslę, że jeśli nadal tak będzie biernie tolerować mój dotyk, to zabiorę ją jednak do kardiologa, już bez Sedalinu.
  3. Zamojszczanka Gaja odwiedziła po raz pierwszy naszą doktor Olę. Czekamy na wyniki badań krwi i opis RTG płuc. Chyba jej się troszkę u mnie przytyło, bo ona łakomczuszek jest
  4. Waga 16,6 kg Jesteśmy po wizycie, czekam na wyniki badań krwi i oględziny RTG płuc. Gaja po Sedalinie spokojnie dała się wziąć na ręce, choć nie spała, w gabinecie bardzo długo trwało badanie, osłuchiwanie, USG i pobranie krwi - wszystko przebiegło bardzo spokojnie. Dopiero przy RTG....dziabnęła wetkę Sedalin przestał działać i Gaja spanikowała. Zaczęła się szarpać i próbować gryźć, choć wcześniej cały czas ją głaskałam i drapałam za uszkiem. Owiniętą w duży koc wyniosła ją wetka z pracowni rtg i tak ją zaniosłam do samochodu. Czyli z "oswajaniem" łatwo nie będzie, ale nie poddam się. USG nic niepokojącego nie wykazało oprócz: "nerki mi się nie podobają". Po Sedalinie przestała kaszleć, ale oddech jednak lekko chrapliwy był, długo i dokładnie "całą" Gaję osłuchiwała wetka i zdecydowała, że prześwietli płuca, bo niepokoi ją ich stan. Z jednego kła miała usunięty kamień, a drugi ( lewy) usunięty, był już ropny, z przetoką do jamy nosowej. Dostała zastrzyki jakieś. Do końca nie dopytywałam, bo trzeba było przerażoną Gajusię odwieźć szybko "w bezpieczne miejsce". Na razie wróciła tam, gdzie czuje się bezpiecznie - do swojej budki, ale to na pewno nie koniec naszego zaprzyjaźniania się
  5. Mam nadzieję, że jutro będą jeszcze lepsze wieści, Gaja ma wizytę w gabinecie. Na wątku Niuni są piękne fotki i super wieści - aż się łzy z radości w oczach kręcą. Ta biedna, przerażona sunieczka już wie, że nic jej nie grozi i korzysta z uroków swojego nowego życia. To kolejny dowód na to, że warto pomagać takim starym, pozornie "beznadziejnym" więźniom schroniska. Niunia rozkwita, jak kwiat na wiosnę Oby i Gaja wkrótce poznała, co to radość i beztroska. A mały czekoladowy rudzielec miał dzisiaj gościa - zamiast starać się skraść serce oglądał się ciągle za mną. Bał się smyczy, ale "małymi kroczkami", w towarzystwie Tinki jakoś dotarliśmy nad Odrę. Ale "będzie wiernym psem" - stwierdziła Joasia....i mam nadzieję, że mały Miś trafi jej nie tylko do serca...ale i do domu Na zdjęciach: Gaja sprawdzająca, czy jestem w oknie i Misio na pierwszym spacerku
  6. Jak dobrze, że jest Kazio. A Maurycy całkiem dziarsko biega, jak na staruszka
  7. Cudne fotki, cudne wieści - naprawdę sam miód! I dowód na to, że WARTO te starsze wyciągać ze schroniska, oj, jak bardzo WARTO !!!
  8. Jakoś specjalnie łatwo nie było nigdy, ale teraz czasy coraz trudniejsze Kupiłam kapsułki na bazarku, ale mam karmę Hypoallergenic i chętnie prześlę, poproszę tylko adres na PW.
  9. Tylko 95 złotych...i aż 95 złotych... Tyle brakuje stałych deklaracji, żeby Niunia miała zapewniony "czynsz" miesięczny. Ale najważniejsze, że już bezpieczna i spokojna, a nawet się uśmiecha machając nieśmiało ogonkiem pierwsze badania nie wykazały nic złego.... i to cieszy! z całą resztą sobie poradzimy!
  10. Gaja już kilka razy powitała mnie z wyraźną radością (mam nadzieję, że to nie tylko na widok jedzonka ;)) nie kuliła się i nie cofała, spokojnie patrzyła i ogonek był w lekkim ruchu, samo spojrzenie - takie bez lęku i nie "bokiem", a wprost na mnie patrzyła. Aż się wzruszyłam Nie jest to za każdym razem, kiedy do niej przychodzę, ale coraz częściej, nie chcę jej stresować "czymś" w ręku i robić zdjęć, filmików, mam nadzieję, że niedługo już w kuchni będzie zaglądała, co tam dobrego jest na stole
  11. Jesteśmy umówione na poniedziałek dopiero, ale za to mamy dużo czasu zarezerwowane. Co do kaszlu - ona w schronisku już od ponad roku miała ten kaszel, to się nasila przy stresie i wysiłku. W samochodzie podczas podróży bardzo ją to męczyło.
  12. Raczej mam je w systemie bankowości elektronicznej, ale czasem są zmiany kont, albo - jak u naszej elik - kont jest wiele
  13. Kaszel czasem "lekki", a czasem przerażający, mam wrażenie, że to taki "mokry" kaszel i coś jej się jakby odrywa ( akurat mam taki sam ;)). Ale oddech ma praktycznie cały czas chrapliwy, taki ciche rzężenie, nasilające się przy wysiłku albo stresie, przechodzące w kaszel. Byłam wczoraj u wetki, ale tłum ludzi ( i zwierzaków), więc umówienie się przełożyłam na dzisiaj, może będzie nieco spokojniej w gabinecie. Pomyślałam, żeby oprócz USG zrobić jej też RTG. Oczywiście badanie ogólne i osłuchanie, zważenie - to wiadomo. Ale może coś jeszcze? Nie wiem, czy po Sedalinie ( nie będzie już na czczo) badania krwi da się zrobić. Może ktoś podpowie coś jeszcze?
  14. Pieniążki z bazarku koniecznie do elik - to jest skarbnik naszej Niuni. A ja tu za bazarek "wiszę" więc nr konta potrzebny
  15. Witajcie po świętach, Dobra wiadomość to ten maluch rudo-czekoladowy - po odpchleniu dołączył do gromadki, jest grzeczny, kochany, przesłodki, bardzo wpatrzony w człowieka, z pieskami dogadał się szybko. Pierwszego dnia świąt były aż dwa "zajączki", jeszcze biały kudłatek (taki większy maltańczyk ;)) z krzywym zgryzem do mnie trafił, na szczęście po dwóch godzinach właściciele go u mnie odnaleźli. Teraz nieco gorsze wieści... Gaja ma mniejszy apetyt i trochę się cofnęła ze swoim lękiem - podchodzi ostrożniej, z ręki za bardzo jeść już nie chce, dwa-trzy kęsy i odchodzi. Prawdopodobnie to skutek nocy przedświątecznej- akurat byłam przy niej, kiedy jacyś idioci odpalili serię petard, jak karabin maszynowy, daleko, ale słychać było dość mocno. W niedzielę z kolei ("dwa płoty dalej") sąsiedzi urządzili grilla i trochę głośno było :(( może nie tyle głośno, co kilka osób, różne głosy, w tym męskie. W tym tygodniu chcę ją przebadać i wygłaskać (wszystko po Sedalinie niestety), może kiedy się przekona, że dotyk nie boli, to uda się ją do domu zabrać. Trudno będzie bardzo, ale mam nadzieję, że się uda. I ten kaszel...nawet po Sedalinie coś jednak wetka usłyszy I Tachi.... miał badania w piątek, niestety kreatynina wyższa ( z 1,75 na 2,15) mocznik za to trochę spadł ( z 48,3 na 42,3). Krew wysłana dodatkowo do laboratorium.
  16. Miejmy nadzieję, że coraz lepszy Czekamy na poświąteczne wieści. Niunia to bardzo mądra sunia i raczej w miarę szybko zrozumie, że już nie musi się bać ani chować. Proszę o nr konta... no i się uśmiechnęłam, bo skoro np. pani minister to teraz "ministra"....to jak nazwiemy naszą Skarbnik ?
  17. Dobrych, pełnych radości Świąt!
  18. Zawitał do nas dzisiaj wielkanocny "zajączek" - znaleziony w lesie szczeniak, przesłodki, kochany i myślę, że jako pociecha dla mnie, bo córka chora i nie dojedzie na święta maluch bardzo się tuli, ale musiałam szybko odpchlić niestety i na razie "kwarantanna". Gajusia już chyba zrozumiała, że nie musi zjadać "na zapas", bo apetyt ma nieco mniejszy, ale ładnie zjada i koopki też ok. No i to, co najbardziej cieszy - merda lekko ogonem a oczy mówią - czekam tu na ciebie z dotykiem to jeszcze długa droga, ale i tak bardzo się cieszę z tak szybkiej zmiany na lepsze w jej zachowaniu. Z całego serca chcę Wam dzisiaj podziękować za obecność i otuchę, za każdą pomoc, dobre słowo i rady. Dziękuję! Życzę Wam, aby to dobro powróciło do Was zwielokrotnione a wielkanocne święta niech będą piękne, radosne i zdrowe.
×
×
  • Create New...