Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20426
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    60

Everything posted by mari23

  1. Wszyscy wiemy, że nie masz na to wpływu, jedyna nadzieja w tym, że są zmiany na lepsze i poprawia się los tych najbardziej biednych. Szkoda, że akcja pomocy stanęła tu na wątku od dłuższego już czasu. Byłam przekonana, że to z powodu zmian w schronisku, że jest już super i psy pomocy nie potrzebują....ale tak nie jest i to nie pozwala mi na spokojny sen... Czy te psy umrą w schronisku samotne i przerażone, nie poznawszy nawet na krótko lepszego życia? Feniks dostał tylko 23 dni, ale zdążył zobaczyć co to miłość i odpowiedzieć tym samym.... A może jednak udałoby się zebrać 450 zł deklaracji i jeszcze choć jeden mógłby do kikou pojechać? Zwariowałam? Prawdopodobnie tak....od ciągłego patrzenia na te zdjęcia i bezsennych nocy... O mój Boże jak Gaja, prawie całe życie w schronisku. I jeszcze tyle ich tam z dożywociem...
  2. Nie da się napisać pod cytatem w tym samym poście... Pomyślałam, że dobrym rozwiązaniem byłoby umieszczenie takiego krótkiego spisu (jak np. w ZOO na ogrodzeniu), przykładowo: "1. samiec średni, rudy, lat 10, w schronisku od 2022 2. suczka szorstkowłosa, mała, lat 8, w schronisku od 2024" Ideałem byłoby zdjęcie ale już sam opis i taka ewidencja pomogłaby i wolontariuszom, i odwiedzającym identyfikować psiaki bez czytnika i szukania książeczek. Stresu mniej i dla ludzi, i dla psów. Może przy przenoszeniu dałoby się taki spis wykonać.... Gdzieś kiedyś widziałam zdjęcia ze schroniska z taką właśnie ewidencją mieszkańców boksu. To wymaga sporo pracy, ale oszczędzi jej potem każdego dnia.
  3. Najgorsze, że jeśli nie my, to NIKT ich stamtąd nie wyciągnie.
  4. Ten czekoladowy chyba był na zdjęciu, albo inny podobny. Serce się rozrywa
  5. A ten ? Czy on jest na jednym ze zdjęć? Czy wciąż w ukryciu? Jest "czekoladka", który kikou się podobał, jest sunia prawie jak Suvi, jest także "Batonik".... tyle ich czeka....
  6. Bardzo dziękuję za tą pomoc "na starcie", przed Gajeczką leczenie i kontrolne badania, więc ta pomoc na początku to naprawdę duże wsparcie. Dziękuję
  7. elik, stanowczo protestuję przeciw umieszczaniu Twojej wpłaty na końcu pod kwiatkami - Tobie podziękowania podwójne się należą, bo nie tylko wpłacasz, ale i czuwasz nad finansami myślę, że wszyscy się ze mną zgodzą Raczej kikou wie najlepiej Kochana Pani Ania - z całego serca dziękuję!!!
  8. Rabarbarku...... być może te 4 lata to twoje jedyne szczęśliwe....a teraz szczęśliwy jesteś już na zawsze..... W tej smutnej wiadomości mamy to właśnie jedno, jedyne pocieszenie - Dobrze, że poznał prawdziwy dom i troskę wspaniałych ludzi. A teraz pobiegł do wszystkich innych naszych zwierzydełek, które są w lepszym świecie I to jest "namacalny" dowód na to, że warto pomóc tym, które bez nas są skazane na dożywocie, na cierpienie i samotne umieranie.
  9. No właśnie....czy dałoby się taką "inwentaryzację" zrobić w tych boksach ogólnych? Może jednak uda się pomóc któremuś z nich.... wiem, głupia, naiwna, marzycielka....i jeszcze parę innych, mocniejszych określeń mi się należy, ale może jednak cokolwiek by drgnęło, może jakoś udałoby się pomóc... może szczęśliwy nigdy już nie będzie, ale jeśli chociaż strach byłby mniejszy, to dla niego zmiana ogromna... i czas oprócz zmiany miejsca to jedyne "lekarstwo". Gaja i Niunia też szczęśliwe nie były przy zabieraniu ze schroniska... to są bardzo skrzywdzone psy, z wieloletnią traumą.... zostały te najbiedniejsze, najbardziej pomocy potrzebujące.... i najbardziej trudne w ewentualnym pomaganiu....
  10. Gaja kaszle mniej, ale przedwczorajsza burza z deszczem/gradem jakby cofnęła tę poprawę, na szczęście nie mocno. Mam wrażenie, że pogorszenie stanu jest powiązane z wilgotnym, deszczowym powietrzem (zaczęła kaszleć wieczorem, czuć było już w powietrzu nadchodzące kilkudniowe opady). Za to psychicznie naprawdę coraz lepiej, drobne, malutkie, ale bardzo pozytywne zmiany cieszą mnie bardzo, mamy całe lato na stopniową zmianę miejsca - czyli na domową kanapę Dzisiaj "wielki dzień" Misia, zabieg kastracji. A wczoraj dotarła do nas ( już ze zrzeczeniem się psa) suczka westie, szukamy domku. Akcja szukania nowego domku dla owczarka australijskiego też nabiera tempa. No i Bieduś dostał wózeczek - wszystko pięknie, kiedy stoi, niestety każdy krok kończy się do góry kołami i to prawie dosłownie. Ataksja nasiliła się u niego ostatnio i ten wózek miał być podporą, zabezpieczeniem przed wywrotkami. Spróbuję jeszcze małych zmian - szerzej kółka, może i z przodu jakieś kółeczka dodatkowe się uda zamontować albo hamulec, bo jak tył lekko "idzie", to przód się przewraca. Wiedziałam, że to proste nie będzie, ale jest gorzej, niż się obawiałam, przez tą ataksję.
  11. Więc przysłowiowy grosik wpłacam choć chciałabym conajmniej 10-krotność tego...
  12. Aż się serce cieszy i oczy mokre się robią. To dowód na to, że nawet tym najbardziej wycofanym można (i trzeba!!!) pomóc (kolejnym przykładem są Gaja i Niunia). Oby zdrowo i długo cieszył się tą wolnością!
  13. Poproszę przybornik nr 11 i Lenor nr 19F. Przy moich pieskach szycie i pranie to pasjonujące "hobby" choć czasem można już tylko wyrzucić...
  14. bluzeczkę nr 8 i spodnie nr 12 - po 10 zł/szt. poproszę
  15. Dostałam prośbę ale muszę na razie przełożyć planowaną większą wpłatę na późniejszy termin (drobną i tak do bazarku dorzucę), pilnie musiałam zakupić wózeczek dla "mojego" Biedusia.
  16. Nie tylko nie przepraszaj, ale to ja Tobie dziękuję za prowadzenie tych rozliczeń i czuwanie nad finansami Niuni. Dziękuję z całego serca Tobie za pomoc a także wszystkim, którzy okazali WIELKIE SERCE pomagając swoimi wpłatami odmienić smutne życie tej biednej istoty. Troszkę nam narozrabiała, w efekcie jej ataku pogryziona Róża jednak straciła oczko. Mam nadzieję, że już nic złego się nie wydarzy. To naprawdę kochana sunieczka i oby nie chorowała, bo jej finanse raczej mizerne - wciąż brakuje 95 zł deklaracji.
  17. Jest dużo lepiej, ale jeszcze kaszle. Nie odkrztusza tej paskudnej wydzieliny. Psychicznie też coraz lepiej, już nie tylko krzywy ogonek się cieszy, ale i oczka radosne na mój widok, dotyk wprawdzie wciąż jeszcze z ostrożnością, ale powoli postępy coraz większe. Odczekam jeszcze kilka dni i jeśli kaszel nie minie, zabiorę ją do wetki.
  18. Ja poproszę narzutkę - nr 51 Na dobry początek "utarguję" na 20 złotych
  19. Wczoraj wieczorem Gaja zaczęła kaszleć i to dość mocno. Natychmiast skontaktowałam się z wetką, sunia dostała już leki i mam nadzieję, że wszystko znów będzie dobrze (bo tak było do wczorajszego wieczora).
×
×
  • Create New...