Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26698
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. Fuks wyjechał ze schroniska w Zamościu jako suczka Bunia. Ale do Warszawy dojechał pies, który obecnie nazywa się Fuks (zresztą imię stosowne do tego).
  2. Zołza jestem - dziś przetrzymałam Fuksa ze śniadaniem do 7! A wcześniej wystawiłam na dwór. Ale był spokojny, zjadł znów wyszedł na dwór i po powrocie ułożył się do drzemki, zadowolony.
  3. Mam takie dwie na stanie - przynoszą pod drzwi zadowolone z siebie i na tym kończy się ich rola.
  4. A my życzymy spokojnego dnia w pełnym zdrowiu.
  5. Po raz kolejny przyszłam obejrzeć zdjęcia księciunia. Miło jest oglądać Czarnulka, którego tak długo nikt nie zauważał a teraz jest panem na włościach. Tak trzymaj chłopaku - zasłużyłeś na to!
  6. Witam ciemnym świtem, tym razem bez przymrozku. Towarzystwo częściowo nakarmione, odpoczywa. Wczoraj pojechałam na ten cmentarz, nawet udało mi się zabrać wiązankę. Następnym razem będą tylko znicze. Ale mam sprzątnięte a to najważniejsze. Wprawdzie czasu zajęło mi to sporo ale obserwowałam z tramwaju parkingi i znów wszystkie były zajęte. Więc moja decyzja była dobra. Sporo ludzi było. Na szczęście pogoda dopisała.Choć chłodnio ale słońca nie brakowało. Jeden problem za mną. Trzymajcie się zdrowo!
  7. Ares mówi dzień dobry i melduje, że zjadł połowę śniadania ale ta reszta musi sobie poczekać - teraz ważniejsza jest drzemka. A jedzenia pani przypilnuje, nie zginie.
  8. Fuks jest konsekwentny - rano nie ma mowy o wyjściu na siusiu nim zje śniadanie. A jedzenie nadal znika w tempie kosmicznym. I jeszcze pilnie obserwuje czy przypadkiem Ares nic mu nie zostawi.
  9. Śliczny księciunio, nareszcie w miejscu, które mu się należy a na które tak wytrwale czekał.
  10. Tylko, że ja mam sporo rzeczy do zabrania. Nie dam rady tego dźwignąć na raz.
  11. Jego podskoki w domu zazwyczaj kończą się klapnięciem na tyłek. Ale nie rezygnuje.
  12. Wypuściłam dziś kury z ogrodzenia. Akurat Ares był na dworze. Zainteresowały go, a jakże. Nawet pobiegł za nimi podskakując. Tyle, że jego tempo jest znacznie wolniejsze niż "normalnego" psa i choć kury niby uciekały ale chyba z przyzwyczajenia, ze tak trzeba robić. Nawet nie gdakały tylko po prostu szybciej odchodziły. Jednak na wszelki wypadek zabrałam chłopaka do domu.
  13. Wyszło słońce i Ares koniecznie musiał wyjść. Drepcze sobie po podwórku i wyrabia km. Już dwa razy po niego wychodziłam ale dochodził do progu i od razu jest w tył zwrot, naprzód marsz.
×
×
  • Create New...