Dziś jeszcze później śniadanie bo, jak rzadko, spałam aż do 5.30. Powoli chłopak przyzwyczaja się do faktu, że pierwsze dostają jedzenie koty. Wprawdzie siedzi na progu i pilnie obserwuje co robię ale tylko siedzi i czeka. Zjada błyskawicznie, wychodzi na dwór (nie zawsze) i układa się do drzemki.