Teraz Amisia padła po zabawie z Kenią, szalały po ogrodzie, jak szczeniaki.
W nocy obudziło mnie drapanie do drzwi wejściowych, to Amisia chciała wyjść na dwór. Jak szłam do drzwi ją wypuścić, zobaczyłam kątem oka (ciemno i ja bez okularów) niedomkniętą szufladę w mojej szafie i leżące na podłodze skarpetki. Wracając do łóżka, chciałam je podnieść i rękę wsadziłam... w psią kupę, która wyglądała ja zwinięte w klębek ciemne skarpety. Fuj...
A to pewnie dlatego Amisia nie wytrzymała, bo wczoraj wieczorem też się bawiły z Kenią na dworze, zamiast pomyśleć o przyziemnych sprawach fizjologicznych.
Aha, i jej posłanie zajęła Kenia, biedna Amisia wlazła na kanapę...