Dwa dni temu wyrównałam grabkami kawałek ziemi pod oknem łazienki, posiałam trawkę, udeptałam. Wczoraj wszedł tam kret, i tak przekopał trawniczek, że aż zaklęłam szpetnie. Cholernik jeden, nie miał gdzie sobie zrobić górek i korytarzy! Mówię do Borysa "kotku, złap mi tego zbója", ale Borysiak olał moją prośbę. Wieczorem wyszłam z psami na ostatnie siusiu, a tu widzę dooopkę Asmiśki w jamie wykopanej na moim trawniczku i ... podbiega do mnie, kładzie mi pod nogi kreta! Jejku, jaka zadowolona :) Tego się nie spodziewałam - do jej różnych ras dołożę jeszcze jamnika (choć Tomek mówi, ze to prawie basset :) )