Taki kłopot mam też - nie zawsze, ale się zdarza - z Amisią, taka zajęta wieczorem szukaniem kretów, jedzenie opadłych czereśni, zabawą z Sonią, ze zapomina się wypróżnić. Potem nocą kupal wielkości stodoły w holu na górze... :(
Wieczorem położyłam na schodach wiodących na piętro w poprzek szczotkę do zamiatania, na to kołdrę i poduchę, by małpa nie wlazła, i nie dałam kolacji. Poskutkowało.
Małgoś, dałaś znać Isadorze o jamniczycy?
Aha, wczoraj dzwoniła pani z Twojej gminy, pytała co robić z pieskiem przybłędą, małym kudłatym. Obiecała go chwilkę przechować, a jej córka w sobotę prześle mi zdjęcia...