Taki tekst wyslałam Kejciu:
Wkroczyliśmy w XXI wiek, a los naszych „burków” wydaje się wciąż tragiczny. Coś się wprawdzie powoli zmienia w naszym stosunku do zwierząt, ale nie wszystko.
Bo jak wytłumaczyć, że młoda, zdrowa, łagodna, a przy tym zjawiskowo śliczna Amisia została porzucona? Że ktoś się jej pozbył, nie szukał, skazał na poniewierkę?
Ami ma rok, zachowuje się jeszcze jak szczeniak – nic nie jest w stanie popsuć jej humoru, uwielbia zabawy i gonitwy z innymi psami, przynosi zabawki, których nigdy w dzieciństwie na wsi nie miała. Jest karna i posłuszna. Koty ignoruje, a za dotyk człowieka wskoczy w ogień.
Ami jest niedużą sunią, waży ok. 13 kg, jest niewysoka, długaśna, z uszami, które powiewają jak biegnie. Jest zdrowa, zaszczepiona i wysterylizowana.
Umie chodzić na smyczy, grzecznie zostaje w domu. Kocha wszystkich ludzi, uwielbia dzieci. Nie jest szczekliwa. Będzie doskonałym uzupełnieniem każdej rodziny lub wierną towarzyszką osoby samotnej.
Tym razem Ami musi się poszczęścić – musi trafić tam, skąd już nigdy nikt się jej nie pozbędzie!