Jump to content
Dogomania

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 05/11/2014 in all areas

  1. 8 points
    ewu

    GUCIO - sponiewierany maluch u nas w BDT

    A tak z guciowej ale trochę innej beczki to u Madzi , która przywiozła ze mna Gucia są jego dzieci . 4 małe kulki zabrane z tego miejsca (widać je na zdjęciu...) Wczoraj byłyśmy na wizycie pa dla córeczki Gucia - Figi. Domek przesympatyczny, bardzo fajna młoda Rodzina z 9-cio letnią, ułożoną, przemiłą Dziewczynką. Zawiozłyśmy dzisiaj Figę do nowego domku. Wszystko przygotowane jak na przyjęcie małej księżniczki. Kiedy po powrocie , po dwóch godzinach Państwo zadzwonili Madzia się przestraszyła ,że coś jest "nie tak". Okazło się ,że po debacie rodzinnej Państwo uznali ,że Figa będzie szczęśliwsza jak w domu zamieszka z swoim braciszkiem( siostrzyczek nie było). I tak dwa guciowe bąble zmieszkają w jednym domu i będą bardzo kochane.Wieczorem wieziemy braciszka:). Poker przepraszam ,że to tu opisałam ale to pewnie ważna informacja dla Gucia:):):)
  2. 7 points
    Wczoraj dzwoniła pańcia Nany. Zachwytom nie było końca. Sunia jest naj, naj, naj na świecie. Mądra, posłuszna , pieszczoch. Zawojowała domek całkowicie. Z Pablo i kotem , który wrócił po 10 dniach !!! zero problemów. Jak było do przewidzenia owinęła sobie Pablo dookoła łapki. Jeżdżą na łąkę wybiegać się. Pablo luzem , a Nana na długiej lince. Ona sama wskakuje do bagażnika vana zanim Pablo się ruszy. Pani mówi ,że nie przypuszczali ,że Nana tak szybko się zaaklimatyzuje . Kolejny raz wyraziła swoją wdzięczność za to ,że daliśmy im Nanę, że spotkało ich takie szczęście. I jak tu się nie cieszyć ?
  3. 7 points
    Maluszki wyciągnęłam do przedsionka budki, Maminka bardzo je ogarniała, lizała, była niespokojna. Ale szybko zrobiłam zdjęcia i wsadziłam z powrotem w głąb budki. Małe są wielkie! i takie kluchy z nich :) Najmniejsza jest sunia, taka ślicznie ruda, jak matka, ale też największa z niej krzykaczka! Chłopaki są podobni do siebie, jeden ciemniejszy, ale nie czarny, jak na początku się wydawało. Posapywały tylko i spokojnie poddały się zdjęciom i dłoniom Tomka :)
  4. 7 points
    Witamy. U nas ok . Mia nadal nieufna . Ma chwile, że podchodzi i momenty strachu. Ale jest dobrze.Nadal odkrywa co chwile coś nowego. Ostatnio odkryła uszczelkę w drzwiach:) Efekt dla domyślnych wiadomy. No , ale to tylko kawał gumy. nie ma tragedii. Wychodzi na spacer już ulicą, nie trzeba jej podwozić jej do lasu. Dokazuje już psim braciom co szczekają, Wygadana jest jak trzeba. Jednak zatrzymuje się jak ktoś nadchodzi i czeka ,aż przejdzie obok. Nie patrzy nawet na osobę. Do nikogo nie podchodzi sama. Domownicy ok,ale ktokolwiek nie przyjedzie...niewidoczny psiak. No cóż, my się przyzwyczajamy do tych zachowań. No nie wszyscy lubimy być dotykani i miziania;) Na podwórku wymiata . No normalnie kiler!!!. jest ,mimo swoich problemików , kochana i śliczna. Pomaga w zbieraniu orzechów i jabłek w sposówb znany Wam z przesadzania roślinek. No,ale podobno orzechy dodają rozumku...także niechaj zbiera i wydłubuje.Szama za 10 , ale przy jej temperamencie spala kalorie w trymiga. W przeciwieństwie do Boksi i do nas;) Pozdrawiamy
  5. 7 points
    Wreszcie i psiaki dostały jeść, każde w innym kątku. Karusek w kuchni. Swoje chrupki zjadł z szybkością błyskawicy, po czym ruszył jak torpeda do misek kolegów. Laska była totalnie skonsternowana, a Pikuś uciekł na swoje posłanie, kiedy dosłownie wydzierałam małemu kolejne miski z kołnierza, bo wciągnąłby wszystko. "Walka" była tak - nomen omen :) -"zażarta", że wyszłam z nim na podwórko, żeby reszta towarzystwa mogła spokojnie się najeść. Były w szoku, więc tylko dziabnęły i po powrocie małemu znów trzeba było łapać miski sprzed pyska. Podwórko mu się spodobało, tylko małe było, więc próbował kołnierzem stratować płoty odgradzające ogródek od części wolnej (Laska i Pikuś to kopary przemysłowe, ich doły sięgają do pasa dorosłemu mężczyźnie, więc musiałam wygrodzić ogród od reszty i niewiele psom zostało). Po podwórku znów było pićku, próba znaczenia, którą od razu skrzyczałam tak, że psiak uciekł na półpiętro (chciał wyżej, tylko chyba bał się ciemnych schodów). Ale zaraz zszedł i poszedł na posłanie obok Pikusia (Karusek jest w kołnierzu, na dalszym planie). Nota bene, było to akurat posłanie Pikusia, ale ten zwyczajowo i po psiemu zamienia się z kolegami legowiskiem i uwalił się w koszyku podróżnym imigranta, żeby mu pokazać, kto tu rządzi. Co w niczym nie przeszkodziło w krótkiej drzemce, po której Karusek z łomotem rzucił ciałkiem o podłogę i rozwalił się - już u siebie! Teraz śpi jeszcze kawałek dalej, pod moim krzesłem. Musiałam zmienić Karusiowi kołnierz na większy, bo ten jego był jednak za krótki i pies bez problemu wylizywał sobie szwy i co tylko chciał. Na razie mu to nie przeszkadza, ale na spacer może będziemy mu zmieniać, żeby nie zaczepiał o wszystko po drodze, bo uwielbia wtykać nos, gdzie tylko się da. Na dziś tyle. Zdjęcia wieczorne u mnie w domu kiepsko wychodzą, bo światła mało i aparat jest, jaki jest. Ale widać chyba wszystko, co trzeba. Dobrej nocy!
  6. 7 points
    Wygląda na to, że guzki na śledzionie się zmniejszyły:) Potem wrzucę wyniki i rachunek. Do Dr Gawora już wysłałam USG.
  7. 7 points
    To jest niesłychane..Żeby na forum przyjaciół psów używano wobec psa zwrotu -cyt-,,zdechł,,.. .Napiszę  milionowy raz: pies nie zdycha-pies odchodzi,umiera,zasypia,przechodzi na drugą stronę..Na Boga!nawet jeśli ktoś uważa,że,,zdechł,,czy nie można do jasnej  ciasnej liczyć się z faktem,że kogoś innego takie określenie może dotknąć?zaboleć?że takim określeniem można komuś zrobić przykrość?Naprawdę trochę delikatności to jest tak dużo?Tak napisze przyjaciel psów?obrońca zwierząt?To ja już wolę zwykłego Kowalskiego,bo od obrońcy zwierząt można by oczekiwać trochę wrażliwości....Przeciętny Kowalski nie wie i niczego nie chce wiedzieć,to prostak i gbur.. I żeby nie było,że czekam na jakąkolwiek ripostę na jakimkolwiek poziomie-jesteś Ciekawa 1992  na mojej liście ignorowanych. Elżbieta
  8. 7 points
    Maszeńko [*]  :(   Wróciłam po chorobie i to co tu zobaczyłam przerosło moje najsmielsze oczekiwania :( Nie, nie przeczytalam do końca tych pyskówek. Tego się nie da czytać, bo od razu widać iż to są porachunki międzyludzkie. Chciałam tylko grzecznie przypomnieć iż jest to wątek Maszy i do tego, że Masza jest już za TM W związku z tym tu powinna panować spokojna atmosfera. Proponuję wszelkie kłótnie przenieść na nowy wątek. Maszy należy się spokój i szacunek.
  9. 6 points
    Brzuszek pełny, ciepełko, bezpiecznie a więc można się zdrzemnąć...
  10. 6 points
    XIV. Daisy Żółta dziewuszka urodzona 14.10.2013 oddana, bo była niegrzeczna... Adoptowana 10.08.2015 z Stowarzyszenia Dogi Adopcje. Skleja nasze serca po odejściu od nas Saby, jest lekiem na wielką pustkę. Nasza kochana zołza!

Announcements

  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?

    Sign Up
×