Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/08/26 in all areas
-
2 points
-
Witamy Wszystkich serdecznie. Z wielu przyczyn nie było Nas tu długi czas, mam nadzieję że przekazywanie informacji przeze mnie wróci na stałe, natomiast przez to że mam stary, ledwo żywy telefon, który nie jest zdolny do skomplikowanej współpracy, to zdjęcia do wklejania dalej będą przechodzić przez ręce Iwny. Przede wszystkim chciałam serdecznie podziękować za każdą paczkę, którą do moich psów przysłaliście. Dziękuję każdemu, kto wspierał nas w jakiejkolwiek formie. Dziękuję za każdą poszewkę, ręcznik, kocyk, niepotrzebną koszulkę, bluzkę – każda jedna rzecz ma tu swoje zastosowanie. To co nie ląduje pod psem, przerabiam na setki szmat i szmatek do wycierania podłóg i zbierania pogubionych kup, a wierzcie że to idzie jak woda….Wystarczy że Rózia uruchomi swoją nieograniczoną wyobraźnie i po każdej akcji z cyklu „posprzątaj po mnie” , znika w śmieciach kolejna partia szmat… Którymś razem przyszedł duży pokrowiec na materac - dzięki temu że był taki duży i gruby, to w zestawieniu z kocami ,psy zyskały dwa legowiska - piszę o tym, gdyby się ktoś zastanawiał czy się przydał – oczywiście że się przydał i to bardzo, tak jak wszystko co te moje brudasy od Was dostają. Cioci Limonce dziękuję z całego serca za wsparcie finansowe -miałam zdecydować na którego psa to przeznaczyć – długo się zastanawiałam , bo potrzeb jest bardzo dużo, a przy kupowaniu kolejnych leków, chce się czasami dosłownie wyć z bezsilności, ale żeby było sprawiedliwie i dla wszystkich, to kupiłam dwa dziesięciokilowe proszki do prania , jakieś płyny, zapas chusteczek nawilżających i zasypki – to są produkty pierwszej potrzeby obecnie, natomiast przy ilości prania jakie co dzień robię, możliwość zakupu proszku potrafi dać dużo radości – a więc tak spożytkowaliśmy to konkretne wsparcie. Dziękuję Limonce za słodkości, które czasami pozostają jedyną formą pocieszenia w ciężkiej rzeczywistości roku 2026 Już 2025 mnie mocno przewałkował, ale jak to mówią , zawsze może być gorzej, także tak….Ale narzekać nie będziemy, bo w końcu niewiele zostało, a zacznie się 2027 i wszystko może się zdarzyć…. Co u Rózi, naszej bohaterki wątkowej słychać, to z grubsza wiecie. Rózię można wyleczyć z różnych chorób, ale na bałagan w jej głowie, nie ma lekarstwa. Bywają dni, że zachowuje się względnie przyzwoicie, jest spokojna, można powiedzieć, że wygląda jak normalny pies, ale takich dni, a przede wszystkim nocy, jest zdecydowanie mniej. Najgorsze są noce, ja już nie wiem nawet jak wygląda normalna noc. Rzadko kiedy śpią wszyscy, bo nawet jak Rózia akurat śpi normalnie, to łazi ktoś inny. Niezależnie od tego o której wychodzą ostatni raz na dwór, to i tak zaczyna się wędrówka ludu, jak Ja tylko oczy zamknę. Jedyna różnica między Rózia a resztą jest taka, że one w nocy chodzą , a Rózia biega...Wystrzela z legowiska i lata w tą i z powrotem i tylko ona wie po co i gdzie chciałaby dobiec. Wypróbowaliśmy z Rózią różne leki i na nią nie działa nic. Można dać, można nie dać – efekt będzie taki sam. A największy z największych problemów to taki, że stałam się więźniem Rózi. Nie mogę urwać się z domu, nic nie mogę, bo z takim skomplikowanym psem nikt nie zostanie, nikt, a przynajmniej ja nie mam blisko siebie takiego ktosia. Miałam taką pilną potrzebę wyjazdu w sprawach rodzinnych, tym razem ściągnęłam córkę z drugiego końca kraju, żeby zajęła się nimi przez kilka dni, ale to się akurat udało wyjątkowo, bo czasowo było wykonalne. Co dalej, nie wiem. Jej się nie da nigdzie zabrać ze sobą, to nie taki egzemplarz, który się nadaje na takie rozwiązanie. No ale żeby nie było, że wszystko jest źle, to może kilka zdań o Nusi. Ja na tym wątku, nie raz pisałam o schronisku w Radomsku…... Poza dziesiątkami maili wysłanymi do urzędu miasta, dotyczących wolontariatu którego nie ma, aktualnych zdjęć, które są nieaktualne od lat, stanu psów, które opisywane są przez całe ich życie jako bojące się ludzi itd. itd., symbolicznie uratowaliśmy chociaż jedną sunię – Nusię, nazwaną kretyńsko w schronisku Podstoliną . Przyznaje że i Ja nie miałam pomysłu na imię dla niej, czasem jest tak że się popatrzy na psa i samo się jakieś przykleja, ale tym razem nic mi się nie chciało przykleić, więc trochę w spadku po Nuczce ukochanej, za sprawą której kiedyś ten wątek powstał, radomszczańska sunia dostała na imię Nusia. 14 lat, z czego 12 lat w schronisku, w tej samej klatce , w tej samej budzie. Okazało się że to był ostatni moment żeby uratować jej życie – tego nie wiedzieliśmy, wyszła oczywiście jako zdrowy pies…Szybko dało się zauważyć, że coś jest nie tak u niej z oddychaniem. Okazało się, że stan serca ma tak poważny, że gdyby nie dostała leków w tym krytycznym już momencie, to dawno nie byłoby jej wśród żywych. Byłaby kolejnym psem, który zniknął ze schroniska w Radomsku, jakby go tam nigdy nie było ... Jak przyjechała, wydawała się nieco wycofana, zamknięta, myślałam że będzie demencyjna mocno, ale taki to był „tylko” stan poschroniskowy….Otworzyła się z czasem, z milczącej suni, zaczęła się odzywać coraz częściej, spojrzenie stało się świadome i ciekawość świata większa. Ale najwięcej czasu spędza Nusia na łóżku, jak to u psich staruszków – sen jest dobry na wszystko. W jej przypadku leczyć musimy tylko serce, poza tym jest dobrze na szczęście, bo miesięczny koszt leków na serce to 360 zł. Przez pierwszy miesiąc zaoszczędziliśmy na cardisure, bo miałam sporo tabletek, które zostały po innym psie, ale na październik musiałam już wziąć tyle ile potrzeba i dopisać do rachunku Nusi. Jeśli ktoś miałby na zbyciu cardishure/vetmedin , to Nuśka połknie z chęcią wszystko Podsyłam do Iwonki zdjęcia Rózi, więc wylądują tu pewnie niedługo. Zobaczycie Rózię w towarzystwie jej uzależnienia, czyli z jej ukochanym Burtonem2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
2 points
-
RENIA ONAA CEGIEŁKI 40 zl DZIĘKUJĘ STOKROĆ MAM NA KONCIE RADEK CEGIEŁKI 10 zl DZIĘKUJĘ SERCE MAM NA KONCIE MARIA1957 CEGIEŁKI 10 zl DZIĘKUJĘ WIELCE MAM NA KONCIE MAŁA KRUSZTYNKA VIKI Dołącz Do Forum I Z BRACISZKIEM SAMIM PRZYBĄDŻCIE DOBREDUCHY WYSYŁAM TYLKO POCZTA POLSKA1 point
-
W końcu mam chwilę czasu. Dziękuję LILU za pyszną szarlotkę i herbatę z kawą. Sabinkę niewiele widziałam, bo jest bardzo czujna i bawi się w berka, a właściwie chowanego. Lilu mówi, że podchodzi do osób, które zna. Na smyczy niestety nie jest uczona chodzenia za względu na brak czasu LILU. Łańcuszkową gryzie, robi korkociągi i wije się na ziemi. Już wiem jak wygląda jej poszkodowana łapka, bo nie mogłam sobie wyobrazić. Ona ma ją zgiętą w łokciu do przodu, jakby robiła " heil" ( sorki za porównanie). LILU uważa, że Sabinka mogłaby iść do domu osoby na emeryturze byle nawet z małym ogródkiem. I tu bardzo kluczowa informacja jaką usłyszałam dosłownie na odjeździe : LILU zapewni opiekę suni, gdyby miała wrócić nawet po kilku latach. Uważa, że Sabinka zasługuje na to, żeby przez kilka lat miała swojego człowieka, który będzie tylko dla niej. W razie choroby czy pobytu w szpitalu opiekunki też zapewni opiekę u siebie. W związku z tym dobrze by było umieścić w ogłoszeniu informację o takiej możliwości. Oczywiście odpowiednio sformułowaną. Po wjeździe na posesję dopadły nas psiaczki bardzo przyjazne, chętne do zabawy. Dobrze, że miałyśmy smaczki.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ja już zaglądam w oczekiwaniu na informacje.1 point
-
od świtu myślimy o Sabince1 point
-
1 point
-
Oj, nie zaglądalam i przeoczyłam taaaką wiadomość. Super, dziękuję1 point
-
Sabinka cieplutko pozdrawia Kotunia staje na cztery łapki, ale tylko staje...zrobi kilka kroków..natomiast jak włącza tryb przyspieszony, a włącza go prawie zawsze, to zapomina, że trzeba łapkami tylnymi przebierać....Owszem, ona się nimi odpycha, ale nie stawia. Sabinka jest "trudnym" pacjentem, potrafi ugryźć albo pacnąć łapką jak zmusza się ją do ćwiczenia...Mamy specjalistyczne szelki rehabilitacyjne, ale założenie jej to istny armagedon..Sabinka gryzie a my mokre i upocone....Jest uparta i zawzięta. No po prostu zołza i koniec....1 point
-
OLENKO posłałam DLA KLAUSIKA 33 zl 40 gr z tego zakończonego bazarku1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Zwłaszcza, że teren gminy i miejscowość na bogatą nie wygląda. Ale co tam, pani urzędniczka ma "kłopot z głowy", sprawę załatwiła jednym telefonem do schroniska Pisałam do schroniska w jej sprawie, czekam na odpowiedź. A jeśli jej miałby ktoś pomóc....no kto? Jeśli nie wydarzy się żaden cud...to oczywiście ja.... Mam dobre wieści - Gaja tak bardzo zaprzyjaźniła się z Inką i Morelką, że już śpią razem wprawdzie w nocy Gajeczka walnęła wielkie kupsko, ale co tam... najważniejsze, że się odważyła i "została na noc", bo w ciągu dnia często do nich zaglądała. W sobotę przyjechała koleżanka żeby pomóc mi zrobić ładne zdjęcia do ogłoszeń pręgowanej Luny i oczywiście przywitała się ze wszystkimi. Gaja w pierwszej chwili ją obszczekała, ale potem "przemyślała sprawę" i dała się przekupić smaczkami _____________________________________________ Po kilku dniach dopiszę "skargę", że Gaja nie zachowuje czystości. Ale i tak jest cudowna, kochana1 point
-
Zdążyłyśmy wczoraj tuż przez deszczem, Gaja pospacerowała, ale nie tylko - zaprzyjaźniły się z Inką i Morelką. Patrzę na zdjęcia i widzę, że jeśli Gaja nie zwraca uwagi na robienie jej zdjęć, to ogonek nie podkulony Trudno tej biedulce po prawie 10 latach za kratami uznać świat bez krat za "swój". Wieczorem zamiast wrzucać tu zdjęcia musiałam (no "chciałam", nie musiałam;)) zaangażować się w pomoc starowince z sąsiedniej gminy dzisiaj chyba ją wezmę....bo taka bida do schroniska? Nawet, jeśli jest to schronisko w Świdnicy - to nie miejsce dla takiej staruszki z guzem na listwie1 point