Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 05/24/26 in all areas
-
Tolu, pięknie, mądrze, trafnie napisane. Nawet jeśli się nie uda, to już sama obecność pomaga, jeśli nie tym biednym psom, to nam próbującym pomagać. Kwestie finansowe są ważne, bardzo ważne, ale wspólnie razem jakoś łatwiej i pomagać..... i płakać jeśli się nie uda. Tak bardzo jestem Wam wszystkim wdzięczna za Niunię - dzięki Waszej pomocy jej życie się odmieniło i możemy cieszyć się patrząc, jak ta biedula szczęśliwie sobie teraz żyje. I wiem, że to nie jest takie proste, by "wyciągnąć" następną biedę, choć tu na dogo wiele "cudów" się wydarzyło, a miejsce u kikou to połowa ceny hoteliku. A właśnie dzieje się kolejny "cud", bo anonimowy darczyńca opłaci koszt pobytu biedaka z 10-letnim stażem w schronisku... a skoro jest miejsce i będzie transport, to warto choć spróbować to wykorzystać. Rozmawiam ze znajomymi i próbuję uzyskać jakąś pomoc spoza dogo, żeby jakiś biedak jeszcze mógł pojechać. Nie jest łatwo, sama z mojej wdowiej renty za wiele nie mogę, ale próbuję i może drgnie czyjeś serce.... Fakt, że dogo nie jest fundacją i datków nie zbiera, ale na pomoc Fundacji ZEA w zorganizowaniu zbiórki zawsze możemy liczyć. Łatwo nigdy nie było i jest coraz trudniej, wszyscy to wiemy...6 points
-
Myślę, że mari23 pisała ogólnie o ciszy, jaka tu zapanowała, bo to ona chyba boli najbardziej w sytuacji, kiedy wychodzimy z jakimś problemem. Pomoc finansowa jest ważna, ale ważne jest też bycie razem, jakiś znak, że jesteśmy, rozumiemy, widzimy te psy. Cisza jest destrukcyjna, a w sytuacji pomocy zwierzętom rozrywa serce.3 points
-
2 points
-
Będę oczywiście doglądała Bartusia. To jasne. Bartuś nie je suchej karmy ,nigdy nie jadł. Kupuję mu Maxi Natural w saszetkach 150g Bartuś lubi ta karmę,ale będę kupować też inne,żeby urozmaicić mu jedzonko. Nie chcę kupować większych porcji,bo jesli nie zje to teraz muchy okropne,więc nie chciałabym,zeby to jedzonko,którego nie zje leżało i muchy nqa tym siadały.2 points
-
2 points
-
@iwna5702 widzę, że minus dochodzi chyba do 1000 zł, Pisz to wyraźnie może ktoś coś podrzuci albo zrobi bazarek1 point
-
1 point
-
Ustna umowa darowizny kota jest w Polsce w pełni ważna i prawnie wiążąca. Przepisy nie wymagają formy pisemnej, aby skutecznie przekazać zwierzę. Podstawą prawną jest Art. 890 Kodeksu cywilnego w powiązaniu z Art. 60 Kodeksu cywilnego. [1, 2, 3, 4, 5] Złożone w ten sposób oświadczenie woli rodzi konkretne skutki i regulacje: 1. Podstawa prawna Art. 60 Kodeksu cywilnego – stanowi, że wola osoby dokonującej czynności prawnej może być wyrażona przez każde zachowanie, które tę wolę ujawnia w sposób dostateczny (czyli także przez ustne ustalenia lub uściski dłoni). Art. 890 § 1 Kodeksu cywilnego – określa, że oświadczenie darczyńcy powinno być złożone w formie aktu notarialnego. Jednak umowa darowizny zawarta bez tej formy staje się ważna, gdy przyrzeczone świadczenie zostało spełnione (czyli gdy kot został fizycznie wydany nowemu opiekunowi). [1] 2. Problem udowodnienia (ryzyko) Mimo że umowa słowna jest ważna, w przypadku sporu (np. gdy darczyńca nagle zażąda zwrotu kota) pojawia się problem dowodowy. Zgodnie z Art. 74 Kodeksu cywilnego, jeżeli wartość przedmiotu umowy przekracza 1000 zł, w sporze sądowym nie dopuszcza się dowodu ze świadków lub przesłuchania stron na fakt dokonania czynności, chyba że: [1] Obie strony wyrażą na to zgodę. Została uprawdopodobniona pismem (np. wiadomość SMS, e-mail, wymiana wiadomości na komunikatorze, gdzie darczyńca pisze o oddaniu kota). [1] Aby uniknąć nieporozumień, najbezpieczniejszym rozwiązaniem nawet przy przekazywaniu zwierzaka w rodzinie lub znajomym jest sporządzenie krótkiego oświadczenia w formie pisemnej. Więcej informacji o tej procedurze i pełnych przepisach znajdziesz w Kodeksie Cywilnym.1 point
-
1 point
-
Dziękuję Przepraszam, powinnam była wrzucić bazarek do wątku z reklamami - zwykle tak robię, a tym razem całkiem wypadło mi to z głowy. Po namyśle doszłam do wniosku, że mogę nie tyle przedłużyć bazarek, co otworzyć go na nowo po zamknięciu - więc niestety nie jestem w stanie obiecać, że to, co wstępnie Cię zainteresowało, będzie jeszcze dostępne1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Bartuś zostaje, będę miała "oko" na niego. Też boje się tego wszystkiego,ale wybieram mniejsze zło. Dla dobra Bartusia. Bartuś się tego człowieka nie boi,nie kuli się. To bardziej mnie się obrywa co jakiś czas.Ale wiem,że raz nakrzyczał na Bartusia,poznam to od razu. Ale dam radę,nie będzie łatwo,ale dam. Dobrze,ze powstał ten wątek,bo sprawa Bartusia jest otwarta. I tak jak napisała mari,serce rośnie,ze tyle osób chce pomóc Bartusiowi i jest zainteresowana jego dolą. Ja bardzo,bardzo Wam dziękuję,ze jesteście,że chcecie pomagać Bartusiowi Będę chodziła do niego,będę pisała,czasmi zrobię fotkę.1 point
-
Tolu, jestem, widzę i .. płaczę. Też tęsknię za czasami, kiedy wystarczyło ogłosić, że jakiś pies wyjeżdża ze schronu i bez kłopotu udawało się zebrać deklaracje na jego utrzymanie i ewentualne leczenie. Różne zapewne są powody, że jest nas teraz tutaj mało, a takich, którzy chcą realnie coś robić oprócz pisania - jeszcze mniej. Hotele chętne do brania psów ze schronu też się znacznie przerzedziły. Mimo tego wszystkiego coś jednak się dzieje, psy są ratowane. Tyle, ile się da. Niewiele. Ale jednak. Jak zakończy mi się serial pod tytułem oczy Samisia będę może spokojniejsza finansowo, to zadeklaruję coś dla kolejnego zamojskiego psiaka, który opuści schron.1 point
-
Ja też cierpię z tego powodu, że nie mogę pomagać jak dawniej. Mam teraz pod opieką 3 nieadopcyjne psiaki i nie mam odwagi na zobowiązanie wobec kolejnego psiaka, ale gdyby ktoś podjął się tej funkcji to dam wsparcie. Niewielkie, ale na dobry początek...1 point
-
Dobrze, że ten wątek powstał, że tyle osób o nim myśli i chce mu pomóc, "serce rośnie" Bez względu na to czy pojedzie, czy zostanie - Bartuś będzie potrzebował naszej pomocy. Zdania są podzielone i jedne osoby uważają, że zabranie nie będzie dobre dla psa, inne, że trzeba go jednak zabrać. I nie można tu powiedzieć, że ktoś ma 100% rację lub jej nie ma, bo sytuacja jest złożona. Sama też mam wątpliwości, tutaj nie ma dobrego rozwiązania, raczej trzeba wybrać "mniejsze zło". Tak się zastanawiam, że jednak Bartuś temu pijakowi ufa i chyba się go nie boi? Czy jednak się kuli na jego widok? Chodzi o to, czy on czasem nie robi mu krzywdy, ale chyba jednak nie. Czasem pijak bywa lepszym opiekunem, niż nowobogacki abstynent...mam tu na miejscu takie porównanie: bezdomny pijak i jego stara sunia, która ma wszystko, czego potrzebuje, choć domu oboje nie mają.... i podobny do Bartusia a żyjący bezpańsko na ulicy, pies bogatego "gospodarza", a tak naprawdę niczyj, ze świerzbem na uszach i nie leczoną raną od APZS.1 point
-
mari, oczywiście ze jesteśmy na dogo , by pomagać . I często tak się dzieje wbrew zdrowemu rozsądkowi. Pusto się zrobiło, bo pewnie w kieszeniach też pusto. Stała deklaracja wiąże się najczęściej z dożywotnim utrzymaniem starego psa. Zauważ, że teraz pomagamy głównie psom nieadopcyjnym, nie ma rotacji, chyba że śmierć. Jest nas coraz mniej. Koszty utrzymania i leczenia psów stały się niebotyczne. Skąd brać kasę? Dogo nie jest fundacją, która oficjalnie zbiera datki. Płacimy z własnej kieszeni , pomagają znajomi, bazarki. Szczerze mówiąc to zawsze podziwiam jak taki twór jak dogo daje radę tyle lat i tylu psom/kotom pomagać. Niestety nie da się pomoc wszystkim .1 point
-
Ten wątek powstał, żeby pomóc Bartusiowi. Ale jeśli zostanie tutaj to potrzebuje wg mnie doglądania przez Dorę i dobrego karmienia jakimś ulubionym jedzonkiem, nie suchą karmą. Chociaż tyle można by wspomóc Dorę i Bartusia na ten moment. A w razie czego poprzez konkretną pomoc.1 point
-
Raz na miesiąc to nie,założyłam sobie,że może raz,dwa w tygodniu,muszę wiedzieć co u niego On jest chwiejny,raz mówi tak ,raz inaczej,i dlatego tak dużo z tym problemu Bardzo stresujące są dla mnie te jego krzyki,ale on to raz na jakiś czas Ja chyba też jestem chwiejna......raz tak....raz tak Sama jestem na siebie zła Ale jak pmyślę o łapaniu Bartusia,trzeba podać sedalin,nie wiadomo czy to zje,jak po tym będzie się czuł pozniej do klatki na dzień ,dwa,pozniej daleka podróż,nieznani ludzie,psiaki,których nie zna skłonnośc Bartusia do włóczenia się,a w zwiazku z tym i ucieczki. A ja ucieknie to co? Nikt do niego nie podejdzie,bo on jest nieufny. Ja to sobie potrafię wyobrazić dlatego się boję . Z drugiej strony głuchota Bartusia,wiek. Byłam u Bartusia w środę,i w piatek. Bartuś leżał na trawce i szczekał na mnie. A ten człowiek był w domu,więc Bartuś wtedy nigdzie nie pojdzie. Zgadzam się się z tym,ze nie należy dawać mu pieniędzy. Jeszcze go tego nauczyć. I tak jest zdziwiony moim zainteresowaniem psiakiem.Zupełnie tego nie rozumie. Taki człowiek. Ja nie chodziłam na posesję,karmiłam go przy śmietniku,albo jak go spotkałam,jedzenie i miseczki zawsze noszę z sobą. Ale on o tym nie wiedział/.1 point
-
Kupki były badane - czysto. Ale dostała Advocate. Tym razem po kuracji antybiotykowej kaszel nie minął. Teraz dostaje Theospirex, po kilku dniach jest nieduża poprawa, Gaja kaszle mniej i tak "łagodniej". Myślę, że w czerwcu zrobimy kontrolne rtg i badania krwi. Mam wielką nadzieję, że uda się to bez pomocy Sedalinu, jeśli Gaja da się wziąć na ręce (tak kikou transportowała Niunię do weta). "Małymi kroczkami" oswajam ją z dotykiem, wczoraj nawet przez cały tułów ją pogłaskałam. Oczywiście nie powoduje to wybuchów radości, raczej delikatny niepokój, ale już bez paniki. Chciałabym zabrać ją nie tylko do wetki, ale i do domu - tu niestety i schody do pokonania, i rzadkie, ale jednak wizyty "obcych", jak np. moja siostra i jej mąż, a Gaja panicznie boi się mężczyzn (i chyba wszystkie zamojszczaki z długim stażem).1 point
-
Dziękuję! Niunia bardzo, bardzo dziękuje !1 point
-
Byłam dziś w podróży. Rozmawiałam tylko chwilę z Anetą. Mam zdjęcia Samisia i wieści, ale widzę, że już ktoś wcześniej poczuł się w obowiązku zająć się sprawą.. Bardzo dziękuję. Samiś zniósł dobrze narkozę na szczęście, a bałam się jak to będzie. Po powrocie z lecznicy nie był wcale osłabiony czy niemrawy, normalnie się zachowywał i chodził. Bardzo mnie to cieszy. Oczko już widzieliście, czy raczej jego brak, ale nie wygląda na szczęście źle, teraz musi się spokojnie zagoić bez szczególnych zabiegów. Zdejmowanie szwów to pewnie będzie osobna historia.. Taki spokojny pysiaczek.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Nie, uzywanie Dogo nigdy nie bedzie platne.1 point