Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/17/26 in all areas
-
Chciałam radośnie poinformować Was, że nie dałam rady czekać i sunia od dwóch godzin jest już u Anecik!!! Mam nadzeję, że uda sie jeszcze coś uzbierać na jej utrzymanie, a jak nie, to najwyżej zacznę jeść suchy chleb Najważniejsze, że ona jest już zaopiekowana! Mała okazała się radosną, rozmerdaną i odważną sunią. Bez problemu podeszła do Anecik, a potem do Arka. Załatwiła się już na miejscu i nie widać, żeby była przestraszona. Bardzo lgnie do rąk, więc Anecik niewiele więcej przy niej zrobi przynajmniej przez kilka dni. Teraz trzeba nadrobić czas, kiedy była sama:) Napiszę coś więcej o sytuacji suni. Była bardzo kochana przez Panią. W książeczce zdrowia wszystkie szczepienia, zapisane nawet daty cieczek. Takie informacje dostała Anecik: Jeśli chodzi o JEDZONKO to preferuje paszteciki, tak średnio zjada mokrą karmę w puszkach gdzie są kawałki mięsa w galarecie Rano i wieczorem jadła pasztecik, suchą (drobną) karmę miała dostępną cały dzień w miseczce, nie zawsze ale czasem po porannym i wieczornym posiłku lubi "dojeść" suchą, albo upomina się o przekąskę (smaczek) Przekąski (miękkie)uwielbia, na hasło "ciasteczko", "chcesz ciasteczko" jest przeszczęśliwa, umie sama upomnieć się o smaczek wtedy piszczy i skacze Z kocyka sama sobie robi legowisko w którym śpi plus poducha Lubi wygrzewać się na słoneczku Nie lubi kąpieli (ucieka i się wyrywa) kąpaliśmy ją w szelkach żeby ją móc przytrzymać. Pani miała dwie córki i obie po jej śmierci próbowały zabrać sunię do siebie. Niestety u jednej pies rezydent jej nie zaakceptował. U drugiej córki z kolei koty bardzo napadały na nią i ona się bała. Wiem, co napiszecie, że wszystko można wypracować... ja się z tym zgadzam, ale nie wszyscy potrafią, nie wszyscy chcą, niektórzy sie boją i chcą chronić swoje zwierzaki przed stresem. Na obronę córek mogę tylko dodać, że nie wystawiły suni na bruk, tylko zorganizowały pomoc tak, że raz dziennie ktoś do niej przyjeżdżał. Bardzo w jej pomoc zaangażowała się znajoma Anecik i to ona zarządzala tą pomocą. Sunia przyjechała z wyprawką. Smycze, obróżki, szelki, kocyki, które lubi i do tego córki zakupiły naprawdę dużo karmy, którą maleńka zjada. Anecik będzie ją bardzo powoli przyzwyczajać do nowej i uczyć jedzenia suchej. Anetka mówi, że na 2 miesiące to spokojnie tego jedzenia wystarczy, a może na dłużej. Magda - ta, która zajmowała sie pomocą dla suni od siebie dała dla niej aż 300 zł! Sądzę, że duża w tym zasługa, że to akurat Anecik odbierała sunię, bo się znają i dużo psów wspolnie ratowały:) Ponieważ maleńka ma swoja karmę Anecik zdecydowała, że dopóki jest będę placić 700 zł, a nie 800 zł. To wspaniala wiadomość, bardzo dziękuję Czekamy teraz 6 tygodni i kastrujemy małą. Prawdopodobnie trzeba też będzie wyczyścić ząbki. A potem ogłaszamy, bo sunia jest urocza i może skradnie komuś serce. Śmiać mi się chciało dzisiaj w czasie rozmowy z Anecik, bo co chwilę słyszałam jak mówi coś do suni. Ona cały czas była przyklejona do Anecik, tak jakby nie chciala jej puścić. Anetce dziękowałam dzisiaj za przyjęcie małej, za zorganizowanie tam na miejscu całej logistyki łącznie z przepisaniem czipa w bazie, za kontakt z rodziną... za wszystko A to zdjęcia z dzisiaj już z hoteliku:)5 points
-
Gaja suchej nie chce, ma jeszcze tą, z którą tu przyjechała i na pewno na długo jej wystarczy. Ale mokrą - Dolinę Noteci (te duże saszetki) bardzo lubi. I co najważniejsze - może nie bardzo lubi, ale "toleruje" - daje się dotykać i lekko głaskać (bok głowy, szyja, prawie do łopatki, na odległość wyciągniętej ręki, ale nie odskakuje, a ja stopniowo skracam dystans. Po takiej dłuższej chwili Gaja robi lekki krok w tył...i patrzy na mnie i na miskę oczywiście "nagroda" trafia do miseczki Wg książeczki była odrobaczana, ale chyba trzeba coś skuteczniejszego zastosować. W poniedziałek jestem umówiona u wetki na wizytę w sprawach Gaji, żeby na spokojnie był czas przeanalizować i omówić wszystko.2 points
-
2 points
-
1 point
-
To Puszek,zdjęcie zrobione w ubiegłym roku Wczoraj udało się go wsadzić do kontenerka,sama bym sobie nie poradziła,Puszek dzielnie się bronił,a ,że duże kocisko to nie było łatwe,owszem na ręce można go wziąć i pogłaskać,ale co innego wsadzić do konternerka Na szczęście pomogła mi sąsiadka Puszek jest chwilowo u sue,bardzo jej za to dziękuję:) Będzie wykastrowany,i w razie potrzeby leczony,pózniej wypuszczę go w miejsce bytowania,na działkę,przy blokowych śmietnikach Będę go nadal karmiła i głaskała,bo to bardzo miły kotek.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Są tam w schronisku jeszcze inne psinki z takim długim stażem za kratami jak Gajka i Niunia?1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Felicjan jedzie w sobote do znalezionego przez fundację dt Balkon osiatkowany,więc to dla niego dobrze Gorzej z burą dzikuską Burcią Fundacja stara się mi pomóc,na stronie Anioły Zwierząt i Ludzi Porzuconych jest zamieszczony post,ze Burcia szuka dt,ale takiego,który by poradził sobie z dzikuską,która 7 lat jest na dworze,i którą od 7 lat karmię Niestety nie jest łatwo o taki dom:( Zgłosiła się wprawdzie Pani,która zproponowała taki dom,ale nie wydaje mi się dobrym domem dla kotki. Dom jest wychodzący,w domu 2 koty,owczarek,pani mieszka z synem,synową i chyba mężem,tłum ludzi Kotka niegdy nie zetknęła się z psiakiem,żyła sobie w bezpiecznym miejscu,gdzie nie ma psiaków i za dużo ludzi. A to dom wychodzący,wyjdzie sobie i tyle ją zobaczy,nie zna terenu. Nie o taką pomoc mi chodziło. Ciągle mam nadzieję,ze coś się znajdzie. Jeśli nie pojedzie do Murki,bo czas ma do końca kwietnia,a fundacje będzie co jakiś czas zamieszczała post,ze szukamy domu dla Burci Bianka miała dużo szczęścia,zę adoptowała ją koleżanka Isabel,trochę jej z tym dokuczałam,ale w końcu pojechała i ma się tam bardzo dobrze,a ja jestem wdzięczna za tą adopcję. Natomiast Burcia nie ma takiego szczęścia,a ja zmartwienie. A jeszcze zostaje Stefanek,który gdzieś się włóczy,bo jest niewykastrowany,ale jest i wraca głodny. I też dzikusek:( A Puszek,którego kamię przy blokach wrócił z podbitym limem,też niewykastrowany /tylko odrobaczony,odpchlony i odkleszczony/ gdzies się włóczył i wrócił z takim okiem,niestety bez wizyty u weta się nie obędzie. Ale on na szczęśćie nie jest dzikuskiem i po wyleczeniu i kastracji wróci na działkę. Dużo pracy...duzo.....1 point
-
1 point
-
1 point
-
Moja stała też poszła.1 point
-
Myślę, że Gaja pamięta co się z nią działo w gabinecie i nie mogła się bronić, bo pewnie wiecie, że Sedalin nie znosi świadomości tylko obezwładnia fizycznie. Trochę potrwa zanim nabierze znowu zaufania. Ciekawe jakie dostała zastrzyki i co powiedzą wyniki.1 point
-
Pamiętacie starego Miśka, znalezionego w środku zimy na poboczu drogi? Jego widok wtedy był obrazem lat zaniedbań i cichego cierpienia. Dziś Misiek odwiedził gabinet weterynaryjny na zdjęcie szwów – dokładnie 10 dni po serii zabiegów. Przeszedł kastrację, usunięcie uciążliwej cysty na szyi oraz tłuszczaka na boku. Ale to nie rany pooperacyjne bolą najbardziej... Wyniki RTG przerażają Widoczna zmiana na kręgosłupie piersiowym to najprawdopodobniej bolesna pamiątka po latach szarpania na krótkim łańcuchu. Do tego złamany ogon – kolejny dowód na to, że świat nie był dla niego łaskawym miejscem.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dziś dla szczebrzeszyniaków wpłynęło 170 zł: - 150,00 zł z bazarku Poker - 20,00 zł od Mgog1 point