Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/14/23 in all areas
-
Dziękuję Wam bardzo za odwiedziny u Zmorka Kociakowi wciąż dopisuje apetyt, zjada swoją porcję i na bieżąco rozgląda się za jakąś inną. Zjada dużo małych porcji w ciągu dnia. W ten sposób minimalizuję ryzyko rzygu, gdyby coś, ale jak na razie rzygu nie ma. Robi za to coraz ładniejsze kupki. Musi być czyściutko w kuwecie, bo Zmorek nie zakopuje i nie zrobi drugiej kupy gdy już jedna leży. Wciąż robi dość sporo tej kupy, więc potrafi w nocy wyprodukować dwie - druga poza kuwetą. Ale wielkiego bałaganu nie ma, bo jeszcze nocuje w kenelu i ma tam podkłady. Picie wody się unormowało, pije wciąż, ale rzadziej i raczej znośne ilości. Zaczął skakać po meblach, przesiaduje na parapecie, a wcześniej miał z tym problem. Śpi z Miśkiem na górze kenela, gdzie mają zrobione "łoże" z uformowanych kocyków. Nikt go nie napastuje w sensie gryzienia, pacania. Na zaczepki Miśka do zabawy nie reaguje - ewentualnie fukaniem. Fuka również gdy próbuję powoli robić porządek z jego sierścią. Zostało dużo filcu, po rozgarnięciu tego znajduję martwe pchły sprzed kąpieli.4 points
-
Niestety wiadomości są bardzo złe:( Bajka ma nowotwór złośliwy. Cały jej organizm jest w bardzo kiepskim stanie, dlatego trzeba zaczekac z biopsją. Nadnercza są jak gąbka, co wskazuje w jakim stresie od dawna żyła sunia. Niestety ma macicę i 1 jajnik, więc nie była sterylizowana. Biopsję najwcześniej będzie można zrobić za 5 tygodni. Wtedy tez będzie powtórzone USG i zrobiony RTG. Sunie oglądał również chirurg i powiedział, że jeśli zostanie podjęta decyzja o operacji, to on może jedynie podciąć te guzy. Na pewno nie będzie w stanie wyciąć ich całkowicie. Dlatego po operacji konieczne byłoby podanie 6 wlewek chemii, która swoja drogą wyniszcza organizm, więc podanie jej byłoby możliwe dopiero wtedy, kiedy sunia będzie w lepszym stanie. Konieczne jest podleczenie nadnerczy. Po ich stanie bardzo widać w jakim stresie żyła. Dostała receptę na Helicid na żołądek. Sunieczka ma minimum 6 lat, ale wg wetki ma 8 lat. Dodatkowym problemem jest guz na sutku. Tu byłoby wskazanie do wycięcia listwy mlecznej. Jednocześnie wet powiedział, że trzeba jej wyciąć macicę, ale nie można zrobić dwóch zabiegów za jednym zamachem (Macica i guzy), bo to za bardzo ją obciąży. To by znaczyło 3 operacje, więc póki co trzeba czekać aż dojedzie do siebie. Ma teraz żyć w spokoju, dostawać dobre jedzenie, odpoczywać i dopiero za 5 tygodni będziemy dalej rozmawiac z wetem. Oboje weci podkreślali, że dla niej teraz zbawienny jest spokój. Według nich na teraz nic jej nie boli. Niestety 1 guz jest bardzo blisko pęcherza moczowego i jeśli urośnie, może naciskać na pęcherz i utrudniać załatwianie się. Wtedy być może trzeba będzie przyciąć ten guz. Istnieje 30% szans, że to guzy Sticera. Gdyby biopsja to potwierdziła, to one są stosunkowo łatwe do usunięcia chemicznie. Niestety pozostałe 70% to że są to mięsaki tkanek miękkich i tu rokowania są bardzo złe. Nie da się tego wyleczyć, pozostaje leczenie paliatywne czy to w formie podawania leków, czy w formie operacji, która tylko odsunie wyrok. Przy bardzo pomyślnym układzie wszystkie te operacje przedłużą jej życie do mak. 2 lat, ale nie ma na to żadnej gwarancji. Jesteśmy tymi wiadomościami bardzo przybite. W tej sytuacji musimy sprawdzić pozostałe dwie sunie z kojca, bo być może też nie są wysterylizowane. Jeśliby szukać pozytywów, to jest tylko jeden - Bajka jest już zaopiekowana, bezpieczna i nie pozwolimy jej cierpieć. Bajeczka bardzo lubi jeść puszki. Może znajdzie się wśród nas dobra dusza, która kupiłaby jej choć kilka na przykład Rocco Sensitive? Ale niekoniecznie te puszki, ona podobno bardzo lubi każde.3 points
-
Tak jak już napisała Ewunia, wybierzemy najlepszą opcję leczenia dla Bajki, najmniej ją obciążającą, chcemy, żeby miała dobre życie, żeby się cieszyła i uśmiechała tyle ile jest jej dane. serca nam pękają z rozpaczy i smutku ale się nie poddamy. Dziękujmy bardzo serdecznie za każdą pomoc , za dobre słowo i uwagę, bez Was nie byłaby ta pomoc możliwa.2 points
-
Postaram się jej podesłać trochę puszek, a na razie może Pimpuś się z nią podzieli swoimi, powinien jeszcze trochę mieć. Jeszcze taka moja sugestia ,mój wet ,który jest chirurgiem poleca , w takich sytuacjach Neoplasmoxan dog.Znam 2 psy , którym bardzo to pomogło. Oczywiście trzeba by było zadzwonić i zapytać lekarza prowadzącego . To bardzo niesprawiedliwe co spotyka Bajkę, ale jednak trzeba mieć nadzieję. I2 points
-
1 point
-
Mam prosbe, gdyby ktos tu slyszal o transporcie z okolic Tomaszowa Lubelskiego, Zamościa na Śląsk, to bardzo proszę o informację. Są maleńkie kocięta na odkarmienie butelką, a nie ma kto tego robić na miejscu. Dalabym im BDT, gdyby jakoś dojechały.1 point
-
1 point
-
Mary mogłaby pojechać do hotelu w przyszłym tygodniu, ale niestety do pełnej kwoty należności za hotel brakuje jej 205,00 zł To zbyt duża kwota, żebym mogła liczyć na to, że uzbieram bazarkami. Proszę nie zostawmy suni w kojcu pod lasem. Miejsce w hotelu nie będzie czekało na nią zbyt długo. Teraz psy czekają w kolejce na miejsce, a nie odwrotnie. Jej się udało z miejscem, nie zmarnujmy tej szansy.1 point
-
Trzymam od samego rana - dziś piątek i mam nadzieję, że Archanioł Rafael ze swoimi pomocnikami czuwa i będzie czuwał.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Na filmiku z Łatkiem bawi się zamojska Natka:) Dzisiaj pokazałam filmik TZowi - nie wierzył, że to Łatuś;); widział staruszka w schronisku i teraz na filmiku. Reniu - pięknie go wyprowadziłaś, to nie ten piesek:) Dzisiaj rozmawiałam z szafirką - ZEA zakupi karmę na pierwszy miesiąc w hoteliku - będzie mniejszy koszt.1 point
-
1 point
-
Gajulka dzisiaj trochę lepiej, ale do stanu normalnego brakuje. Na szczęście żebractwo wróciło Na działce mała mordka, pomimo gorszego samopoczucia, była zadowolona A Iguś relaksował się na sofie A na deser dzisiejsza fotka uśmiechniętego pycholka Kciuki za Gajulkę nie zaszkodzą1 point
-
Takie zapytanie: Witam, jestem z Sosnowca, mam w domu jednego psa do połowy łydki - suczka, oraz mam dzieci najmłodszy ma 9 lat, mieszkam w kamienicy a za blokiem są pola i jezioro, zawsze ktoś jest w domu więc jeżeli jest taka możliwość to chciałabym dać dom Zewowi. Pozdrawiam:) Oczywiście odesłałam do kontaktu telefonicznego.1 point
-
I kolejna wiadomość od p. Darka: Postaram się jutro zrobić kilka fotek Sarze na spacerku. Jak widać ma się dobrze i po roku wreszcie chyba całkowicie nas akceptuje. Nie to żeby zaraz wszystko ale nauczyła się np. polizać policzek czego nie robiła. Zauważyliśmy też, że zrobiła się wylewna uczuciowo. Przychodzi sama i chce bliskości czego nie umiała okazywać. Owszem zaakceptowała nas domowników dość szybko ale teraz chyba wie, że jest nasza, a my jej. To dość subtelna różnica, a Sarcia nie była takim sobie łatwym pieskiem. Jak to Pani na odległość zauważyła kiedyś w rozmowie - odpłaca dobrem i przywiązaniem mimo że być kiedyś wycierpiała od człowieka. Za to z moją małżonką są najlepszymi przyjaciółkami. Jeszcze raz pozdrawiam Darek R.1 point
-
1 point