Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/06/23 in all areas
-
Jeszcze raz bardzo dziękuję!! ❤❤❤ Psinek dostał na imię Miki, nie jest zanędznialy na szczęście, jedynie Anetka podjedzie z nim do groomera żeby koleżkę wykapac. Potem zaraz będziemy ogłaszać bo generalnie na dzień dzisiejszy Miki jest gotowcem do adopcji:)).. Lirusia za to niestety musi poczekać jeszcze na ogłaszanie, jest bardzo chudziutka, ale wesoła, ma apetyt przeogromny, te zmienione chorobowo miejsca po smarowaniu się goją powoli, zasuszają, niestety jest ich niemało, ale pomalutku do przodu. Z noska strupki już ładnie poschodzily. Lira chodzi przepięknie na smyczy, pilnuje się nogi opiekuna, nie jest też jakoś nadmiernie strachliwa na ulicy. Jedyne nad czym musimy popracować to czystość:))6 points
-
Toto był dzisiaj w lecznicy. Zęby ma bardzo starte, trochę kamienia, kieł do usunięcia i to u specjalisty, ale to wszystko może poczekać, nie ma potrzeby tak szybko po jednym zabiegu podawać mu kolejną narkozę. Nadal wskazane jest podawanie delikatnej karmy, dostał tez lek na regeneracje wątroby, bo te ostatnie wyniki były trochę zawyżone. Totuś bardzo się bał, jak wszedł do lecznicy to dosłownie cały się trząsł. Wygląda ogólnie bardzo ładnie, sierść zaczyna mu błyszczeć; jest bardzo wpatrzony, a raczej wwąchany z p. Joannę, jak tylko straci odrobinę jej zapach, zaczyna się denerwować.3 points
-
U Beżusia wszystko w porządku. Stał się wielkim smakoszem papuci- już 3 pary są na jego sumieniu Kradnie też skarpetki Wesoło z nim mamy2 points
-
Mieliśmy gości - nauczycielka z pobliskiej szkoły z mężem i córką przywieźli zebrane w szkole dary (bezdomne koty właśnie pałaszują ;)) "Komisja" skrupulatnie sprawdziła, co przywieziono, natomiast Odi wcale nie zainteresował sie zawartością paczuszek.... dostał takiej "głupawki", że jeszcze go takiego nie widziałam: skakał, podrzucał patyk, znów skakał zarzucając pociesznie tyłem, szczekał przy tym jak szalony.... chyba dlatego, że nie zwracali na niego uwagi on próbował na siebie ich uwagę zwrócić... zupełnie inaczej, jak przy dotychczasowych wizytach osób chętnych go adoptować. Uśmialiśmy się.... Pod nieobecność Majeczki Odi zaanektował jej posłanko i kocyk :) Wieczór, nie mam gdzie się położyć,mówię do Odiego "zejdź"... przeniósł się co prawda na skraj łóżka, ale tak na mnie patrzył, że nie miałam serca powtórzyć.... Komisja dokonuje odbioru darów :)2 points
-
Nie tyle trunkowi, co problemy psychiczne. Ale pieska zabrali z powrotem. Będę "monitorować". W sobotę była jeszcze "akcja szczeniaczek", zabrany z piwnicy, od idiotów, trafił już do wspaniałego domku...ufff.... A my mieliśmy gości - nauczycielka z pobliskiej szkoły z mężem i córką przywieźli zebrane w szkole dary (bezdomne koty własnie pałaszują ;)) Komisja skrupulatnie sprawdziła, co przywieziono, natomiast Odi dostał takiej "głupawki", że jeszcze go takiego nie widziałam: skakał, podrzucał patyk, znów skakał zarzucając pociesznie tyłem, szczekał przy tym jak szalony.... chyba dlatego, że nie zwracali na niego uwagi on próbował na siebie ich uwagę zwrócić... zupełnie inaczej, jak przy dotychczasowych wizytach osób chętnych go adoptować. Uśmialiśmy się.... Komisja odbiorcza pracuje pod nieobecność Majeczki Odi zajął jej miejsce...i kocyk! A to reakcja Odisia na słowo: "zejdź"2 points
-
Bardzo zasmuciła mnie ta wiadomość od Jaaga:( Podobna sytuacja z guzkami była u Mysi, Limby, Andżeli, bo tak jak pisze Poker, przy ratowaniu bezdomniaka nigdy nie wiadomo, co w psie siedzi, to w przypadku Kody wydawało mi się, że chudość to największy jej problem. Mam nadzieję, że sunia ma jednak zapisane długie życie i że nie jest za póżno na pomoc, na operację. Zea opłaci koszt tych pierwszych badań, a jak dostanę opis z lecznicy i wstępny koszt diagnostyki i operacji wystawię zbiórkę i będziemy mocno prosić o pomoc w jej rozsyłaniu i udostępnianiu. Tak wiele psów tutaj skorzystało w trudnych chwilach z funduszy zebranych na Ratujemy Zwierzaki, więc na pewno pomożemy tutaj wszyscy kolejnemu. Co do badania histopatologicznego, to po historii z Mysią podjęłam decyzję, że nigdy już nie będę prosiła o takie badanie.1 point
-
Czekam na opis z przychodni. Wstawię na mój profil na FB i zdjecia kominów i mitenek z prośbą o zakup. Tylko niestety nie potrafię robić na FB bazarku czy wydarzenia, mogę to zrobic jako zwykły swój post. I na grupach tez nie da się udostepniac, bo to sprzedaż. Musiałoby być w formie bazarku z danymi i kontem fundacji. Wtedy po uzgodnieniu z adminem może przechodziłoby, ale czasowo ja i tak tego nie ogarnę. Może zrobi to ktoś inny, kto ma FB? Sama wczoraj kupiłam ręcznie malowane koszulki z takiego bazarku na zwierzeta pod opieką fundacji, a wpłaty dokonałam przez zrzutkę na tą organizację. Dziewczyna sprzedaje swoje rękodzieło przez Vinted, gdzie jest umieszczona galeria zdjeć fantów, którą poza tym reklamuje na FB. Przez vinted przesyłka kosztuje kilka zł, a z kolei na Zrzutce nie pobierają prowizji, więc zrobiłam zakupy w 5 min., bez większych kosztów. W dzisiejszych czasach to też zachęca.1 point
-
Dotarla karma, dziękuję. Mysle, ze warto intensywnie pooglaszac Kodę, tylko ktoś musialby napisać jakiś wzruszajacy tekst. Może znajdzie się czlowiek, który z litości da jej dom? I puścić taki apel na FB. Może też zrobic jej adopcję wirtualną na Ratujemy Zwierzaki? Jo37 wziela sunię sama, a koszty teraz będą o wiele większe. Problemem jest tez to, że Koda mieszka na zewnątrz. Nie wiem, co z operacją w takiej sytuacji? Wiosna czy latem byloby łatwiej, a teraz dom pełen psów; wychodzą na chwile i wracają. Nie mam zamków w drzwiach pokojowych, ona blyskawicznie atakuje inne psy. Z operacją trzeba odczekać, ale to i tak nadal będzie zima.1 point
-
A rudaski nie pamiętasz? To Emi z zamojskiego schronu w 2018 roku przyjęłam ja na BDT, a w październiku tego samego roku adoptowali ją moi znajomi, którzy wcześniej też adoptowali ode mnie suczkę z krakowskiego schronu. Wspaniali ludzie. W domu z ogródkiem mieszkają moi znajomi z córką, zięciem i wnuczką. Cała rodzinka empatyczna ze wszech miar.1 point
-
Dobrze, że masz takich pomocników. Są na wagę złota. Pomagają nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Świadomość, że jest jeszcze ktoś, dla kogo los tych biedaków nie jest obojętny, podnosi na duchu. A Odiś gupolek Dobrze, że nie była to wizyta p/adopcyjna1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Na pewno suni świetnie zrobiłaby nauka szukania i aportowania. Skoro boi się podniesionej ręki, to można zabawkę odnieść kawałek, pokazać, że się kladzie na ziemi, wrócić do suni i ręką - nie podnosząc ręki do góry wskazać kierunek. Można też poturlać, aby zabawka uciekała. Gdyby Państwo mieli ochotę na rozmowy o szkoleniu, to ktoś tu ma telefon do mnie, prawda? Ogromne brawo dla córki Państwa za wejście do wanny.1 point
-
Zostałam zwolniona z tajemnicy, więc napiszę trochę o DS Kiry/Kiki. Rodzina to małżeństwo z najmłodszą, dziewięćnastoletnią córką. Mieszkają pod Wrocławiem w domku, obok park i pola do biegania. Poza tym mają dom w górach i nad morzem. Będą zabierać sunię ze sobą. Ze znalezieniem Kiry w ogłoszeniach była przedziwna, ale chyba prorocza sytuacja. Mama znalazła sunię w ogłoszeniach i od razu wpadła jej w oko. Córka wróciła ze szkoły z informacją, że znalazła super sunię. I okazało się, że to właśnie Kira. Tacie też się spodobała. Państwo mieli psy po przejściach. Ostatnia sunia odeszła 2 miesiące temu. Walczyli do końca. W domu są 2 koty, które mieszkają głównie na piętrze z córką. Kira tam nie wejdzie, bo nie ma schodów tylko drabina. Państwo uważają, że zanim będą zamontowane schody, to Kira i koty przyzwyczają się do siebie. A jak nie, to nie ma problemu z izolacją. Pani chce gotować dla suni. Imię zostało zmienione, bo Kira nie pasowała panu, szczególnie , że przy mnie znalazł w necie, że Kiry to imię męczennic i uznał, że oni nie chcą mieć męczennicy. Myślę, że Kira trafiła naprawdę dobrze.1 point
-
Oczka ma jak widać, ale na razie jedynie wzmacniamy odporność kapsułkami, bo kicia nienawidzi gmerania w okolicach pyszczka i jakiekolwiek zabiegi generują mnóstwo stresu. Oczko wygląda dużo lepiej niż wcześniej. Kotka widzi, nie trze tego oczka ani nic, nie zauważyłam żeby sprawiało jej mocny dyskomfort. Niestety sporadycznie kicha. Może po kuracji odpornościowej wszystko się unormuje.1 point
-
Przyszedł czas, żeby podzielić się z Wami informacją, że Kira od 29 stycznia zamieszkała w swoim własnym domu. Decyzja o adopcji Kiry do domu, który bardzo się o nią starał i czekał na decyzję poprzedzona była wieloma rozmowami z rodziną, rozmawiałyśmy we trzy dużo między sobą, konsultowałyśmy się z zoopsychologiem pokazując filmiki i zdjęcia Kiry z poprzedniego domu. Niczego nie ukrywałyśmy i przekazałyśmy wszystkim opinie poprzedniego domu na jej temat, zwłaszcza w kwestii kotów. Bo koty w nowym domku Kiry też są. Poprosiłyśmy doświadczoną w wizytach przed adopcyjnych Poker o pojechanie do domu. Mam nadzieję, że coś będzie mogła tu napisać, bo dom bardzo jej się spodobał. Pani zoopsycholog po obejrzeniu filmików i usłyszeniu relacji z poprzedniego domu od razu powiedziała, że to ludzie popełniali od początku błędy, że sami wykazywali strach o koty i być może źle zinterpretowali jej zachowanie. Nie wykluczyła możliwości dogadania się z kotami przez Kirę. Aktualna Rodzina jest bardzo opanowana, odpowiedzialna. Będą bardzo spokojnie i powoli poznawać zwierzaki ze sobą. Jeśli uznają, że istnieje minimalne ryzyko ze strony Kiry, odpuszczą poznawanie zwierzaków sami i zaproszą zoopsychologa. Kira od początku do nich przylgnęła. Tuli się, jest super grzeczna w domu. Za to na spacerach szaleniec, więc po spacerze na długiej lince ma jeszcze możliwość wybiegania się w dużym, porządnie ogrodzonym ogrodzie. Na zawołanie od razu przychodzi. Państwo mają działkę w Karkonoszach, gdzie już byli z Kirą. Najważniejsze, że po takim wysiłku w domu robi się spokojna i odpoczywa. Pierwszego dnia Państwo chcieli ja wykąpać, bo zwróciła w czasie podróży i ubrudziła się. Kiedy zobaczyli, że Kira się boi, córka weszła z nią do wanny i Kira od razu wyluzowała. Dostali wyniki badania krwi, w którym Kira miała znacznie podwyższony ALT. Planują w ciągu kilku dni pojechać z nią do weterynarza na kolejne badania, żeby zobaczyć, czy przy ponad miesięcznym dobrym jedzeniu wyniki poprawiły się. Jestem z państwem w stałym kontakcie, co drugi dzień rozmawiamy. Podczas wczorajszej rozmowy dowiedziałam się, że Kira, obecnie Kika potrafi podać łapkę, siada na komendę i wraca na przywołanie. Coraz lepiej chodzi na smyczy, nie szarpie nie ciągnie. Państwo powiedzieli, że Kika najprawdopodobniej była bita, bardzo się kuli i ucieka w sytuacji podniesionej ręki, np. podczas rzucania zabawki. Do ludzi jest mega łagodna. Ellig wstawi zdjęcia, jakie otrzymujemy z domku Kiki. Bardzo dziękujemy wszystkim darczyńcom za pomoc. Anecik za wspaniałą opiekę nad sunią. Razem daliśmy Kirze szansę na nowe, dobre życie u boku własnej rodziny. Oby to już był TEN dom!! Kciuki nadal bardzo potrzebne!1 point
-
Wszystkie psy szaleja na śniegu, a Drugi z budy kontroluje i dziwi się pewnie jak im się chce. Kiedy reszta się uspokoi, wtedy on sobie wyjdzie na obchód calego ogrodu. Poza deszczem porusza się tak doskonale, jakby widział. Nauczył się juz jednak podchodzić pod dom, kiedy zaczyna padać, żeby go zabrać, bo błądzi.1 point