Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 01/17/23 in all areas
-
Dla młodszych, potencjalnie adopcyjnych psów niektóre osoby też są szansą, by nie doczekały w schronie starości albo nie trafiły na łańcuch. Każdy pomaga jak uważa za stosowne i nie ma pomocy lepszej lub gorszej. Każda jest cenna.5 points
-
I niech ta wypowiedź będzie podsumowaniem tego, co tutaj się wydarzyło. Każdy pomaga jak może, ile może, komu może, ale za każdym razem ratowane jest życie psa i to jest najważniejsze. Szanujmy i wspierajmy się tutaj, a na pewno zyskają zwierzaki.4 points
-
Psiak jest od niedawna w zamojskim schronie. Siedzi cały czas schowany w hangarze, wybiegł tylko na chwilę, bo zobaczył Tolę przechodzącą obok boksu. I zaraz musiał uciekać z powrotem, bo został zaatakowany przez inne psy. Ta sytuacja to było ewidentne wołanie o pomoc. Jak w takiej sytuacji nie zareagować? Nie dało się. Rozsądek został wysłany na drzewo. Decyzja zapadła - trzeba mu pomóc. Oto psiaczek: Ma już ranę na nosku Miejsce dla niego od 1 lutego jest u p. Kasi w hotelu niedaleko Krosna. Kochana Aska7 zgodziła się go zawieźć. I dodatkowo zaoferowała swój współudział w całym przedsięwzięciu, czyli bierzemy psiaka na nasze wspólne barki. Asku, jestem Ci przeogromnie wdzięczna! Nawet nie wiesz jak wiele to znaczy!3 points
-
Co do ząbków, to muszę popędzić Kasię, bo ciągle coś innego pilniejszego z jakimś chorym psiakiem jej wypadało. Mam nadzieję, że teraz już bez problemów będzie mogła paszczą Grafcia się zająć. On na szczęście całkiem dobrze sobie radzi z jedzeniem, chyba niektóre urazy mu się wygoiły. Nie chcę nawet myśleć kto mu przywalił tak, że cała strona pyszczka plus oko uszkodzone Dzisiaj dodatkowo było trochę sportu i aportu3 points
-
Powoli zaczynają mu kudełki odrastać, miał cudne futro, nie wygląda, żeby takie samo miało "wrócić". Musze mu chyba sprawdzić wyniki tarczycowe. Staruszki, więc chorują, choć i młodym się zdarza niestety Gdzieś czytałam, że "łóżkowe" fotki mają największą oglądalność w sieci.... no to trochę "łóżkowych atrakcji" dla Was Odiś z Tinką okupują łóżko, reszta nie daje rady wskoczyć (na moje szczęście ;))3 points
-
Sajgon ma domek. W międzyczasie kontaktowałam się z Marzeną, znam ją od czasów Dragona. Bardzo pomogła mi Sowa, dając wskazówki. Nie tylko dla Sajgona, ale także dla "cudaka", który trafił do mnie ze schronu. Dzięki Sowo! Sajgon pojechał do rodziny z dwojgiem dzieci 7 i 13 lat, dwoma kotami i domu z ogrodem. Mieli wcześniej wiele lat owczarka, który odszedł i tęsknili za psem. Pracują zdalnie, więc w zasadzie są w domu. Zapoznanie z rodziną i kotami poszło bardzo dobrze. Sajgon wybrał od razu Pana za przewodnika. Okazuje się, że FB jest bardzo skuteczny. Jeszcze teraz zgłaszają się chętni po Sajgona. Przekazuję im kontakt do innego, młodego, staroniemieckiego owczarka, który siedzi właśnie w schronie. Dziękuję wszystkim ciociom, które wspierały mnie w tej adopcji. Niestety u pierwszej rodziny Sajgona jest już bardzo źle.2 points
-
Popieram. Jesteśmy różne, ale wirtualnie znamy się od lat i to co nas niewątpliwie łączy, to wrażliwość na psią niedolę. Każda z nas, pomaga w miarę swoich możliwości i tego, co jej w duszy gra. I przez szacunek dla tych wspólnych lat i tych uratowanych wspólnie psów, bądźmy względem siebie szczere, chociaż czasami warto trochę pomilczeć.2 points
-
No nie, wczoraj późnym wieczorem napisałam post na wątku tego biedaka i nie widzę go. Jak zwykle pewnie napisałam, a nie zapisałam. Miałam otwarte kilka wątków i po zapisaniu postu na jednym z nich zamknęłam internet, nie pamiętając, że nie zapisałam postu na tym wątku. A napisałam, że bardzo się cieszę, że zaopiekowałyście się tym psiakiem, bo bardzo zapadł mi w serducho ten i niewidomy Toto. Dwóch nie dałabym rady przygarnąć, już z jednym będzie kiepsko, a teraz mam jasność, skupię się na Toto.2 points
-
Jak tak dobrze mają małe psy z Zamościa, to trzeba pomagać z innego miejsca. To może są przemyślenia, ale dające odczuć, że osoby zabierające duże psy, mało adopcyjne robią coś lepszego, niż takie osoby jak ja. Ja mam inne spojrzenie na pomaganie. Zawsze wybrałabym do ratowania dziecko , a nie starą osobę. I piszę to z pozycji osoby 70+2 points
-
Pan był chyba rozczarowany, że nie może zabrać Odisia od razu, on chyba po stracie pieska chciałby jak najszybciej znaleźć "następcę", pewnie czuje się samotny. Trochę mnie zdziwiło, że w wałbrzyskim schronisku ( był w piątek, przed wizytą u Odiego) nie znalazł pupila dla siebie. A Odi osiągnął mistrzostwo w robieniu "zbolałych" minek kiedy słyszy "zejdź" albo udaje śpiącego Doszłam do wniosku, że wyganianie go jest szkodliwe, bo on i tak wejdzie po raz drugi, trzeci...kolejny.....więc niech już śpi, w końcu już i tak wlazł...2 points
-
W czwartek jadę na wizytę przedA.2 points
-
Plany są takie, żeby 2 lutego Piesio pojechał. Wcześniej nie ma jak. Ale Tola go zarezerwuje, to zostanie już odzielony od reszty. Nie będą go dręczyć. Wszystkie te zdjęcia przeszywają serce. Mam znowu kaca moralnego, że jednemu chcę pomóc, a inne zostają.2 points
-
2 points
-
Tez tak myślę, bo to są psy w potrzebie, które poza dogo nie maja żadnych szans na opuszczenie schroniska. Wiem, ze częśc osób zabiera male, młode, adopcyjne, ale to dla tych zachudzonych, starszych i wiekszych jestesmy tutaj tak naprawdę jedyna nadzieją. Może ich adopcje nie idą ekspresowo ( czasem wcale), ale świadomość, że podarowało się im życie , bo nikt ich nie adoptowalby jest cenna. Kiedy patrze na psy u nas, to wiem, ze kilku juz nie byłoby, gdyby nie wspolna pomoc. A są wspaniale i w niczym gorsze od tych młodych i urodziwych. Trzynam kciuki, żeby się Wam udało im pomóc.2 points
-
Zakładam ten wątek na prośbę themagda, ponieważ Ona sama nie umie tego zrobić. Jej siostra znalazła wczoraj leżącą na środku drogi suczkę. Sunia ewidentnie nie mogła wstać. Siostra themagda zabrała ją do weterynarza, który po wykonaniu stosownych badań stwierdził złamania miednicy, przemieszczenie kręgów w odcinku piersiowym, możliwy ucisk/uszkodzenie rdzenia kręgowego. W trakcie badania sunia na jakiś czas straciła przytomność. Ubiegłą noc, na zalecenia lekarza, przebywała w klinice na obserwacji. Sunia ma około 5-6 lat i byłoby okrucieństwem pozostawić ją w takim stanie, a koszt operacji przerasta możliwości siostry themagda, która jest emerytką i ma na utrzymaniu niepełnosprawnego syna. Zdjęcia suni z gabinetu weterynaryjnego. Opis badania bezpośrednio po przyjęciu suni przez weterynarza. Prawdopodobnie w poniedziałek będzie przeprowadzona operacja i będzie więcej opisów i zdjęć suni1 point
-
Tolu, bardzo Ci dziękuję za wszystkie informacje. Ja bym chciała w takim razie zabrać ta sunie biszkoptowa i kudlatego jaśniejszego.. Piesek pojechalby do Anecik do hotelu. Czy byłaby możliwość zaszczepis psiaki na wirusowki? Bo to niezbędne dla hotelu. Dziękuję! Czy formalności ws dokumentów/ umowy to przez Ciebie załatwiamy?1 point
-
??? Dzisiaj jest 17.01.2023.1 point
-
Byłam dzisiaj w schronisku, pytałam o psy wskazane przez AniaB. ale nie było możliwości odczytania czipów i sprawdzenie ich wieku.1 point
-
Dajcie spokój, bo znów będzie tak, że strach się odezwać.1 point
-
No to dał Ci niezły wycisk. Pewnie ma złe doświadczenia z pobytu w gabinecie weterynaryjnym. Z tym sikaniem w domu to dziwna sprawa, przecież już załatwiał się poza domem. Co mogło wpłynąć na taką zmianę? Trzeba powiedzieć, że Stowarzyszenie stanęło na wysokości zadania. W przypadku Fineczka też zwrócili za wszystkie faktury, które przesłałam. Szczepiłam Finka p/wściekliźnie i ponownie był w SPA, ale już nie posyłam faktur, bo Finek to domny pies1 point
-
Guzik był dziś z wizytą u weterynarza i dał "wspaniały" popis swych umiejętności. Zacznijmy od tego, że ostatnio zaczął nie sikać tylko la, nawet w domu. Zabrałam więc do,badania mocz, przy okazji chciałam sprawdzić stan wątroby i tarczycę.No i zaczęły się schody. Wystartował z zębami, nie dał sobie założyć kagańca. Skończyło się na tym, że pysk miał związany, ja go przyciskałam do stołu a on i tak ze wszystkich sił chciał uciekać. Krew pobrana dopiero za trzecim podejściem. Akurat przydały się pieniądze z bazarku Martlello starczyło dokładnie na badania. Jutro wstawię paragon (wracała się po niego, skleroza). Dostał Bravectto bo już kończył się termin. Zszedł na ziemię i pies prawie ideał (za wyjątkiem tego, że od razu poszedł w zaciszne miejsce nalać). Waży teraz 12,1 kg. Jutro pojedziemy sobie po wyniki. Przy okazji zapytałam, czy stowarzyszenie opłaciło jego fakturę z ub. roku - wszystko jest zapłacone. Nie wiem jaka kwota,ale Guzio jest czysty finansowo Odebrałam też wczorajsze wyniki badań Majkiego. Na szczęście z nim nie ma problemów choć pewnie za jakiś czas trzeba będzie powtórzyć tarczycę bo jest na dolnej granicy. Nie wiem czy Guzik nie był taki wściekły dlatego, że nie dostał normalnie jedzenia. Od rana szczekał na mnie.1 point
-
1 point
-
1 point
-
W takim razie zmienię miejsce , z którego będę zabierać psy.1 point
-
Jasne, że każdy pomaga, jak uważa. Jego decyzja, czas, pieniądze, poświęcenie. Taka chudzinka ze Szczebrzeszyna, gdyby jej dziewczyny nie zaopiekowały, mimo niezaprzeczalnie cudnej urody, miałaby nikłe szanse na przeżycie. Pomoc z dogo byla dla niej jedyna nadzieją na życie. Tylko akurat w zamojskim schronisku male, młode i ładne teraz już znalazłyby normalne domy. Wolontariat dociera ze swoją stroną tez do normalnych, empatycznych ludzi Na profilu wolontariuszy nowe psie rodziny wstawiają zdjęcia, dziekuja za podopiecznych, zachęcają sami do adopcji. Zreszta wybiegi mniejszych suczek swieca pustkami, a to o czymś świadczy. Z dużymi nawet urodziwymi jest gorzej, bo one maja mniejsze szanse na dom, ale te akurat sa rzadziej zabierane też z dogo. Najgorzej jest z tymi, które siedzą tam od lat, zanim powiało zmianami, a wolontariat zaczął zabiegać o adopcje. Te zazwyczaj jednak i tak są bure, czarne i nadal bez większych szans na dom. Po prostu cieszę się, że akurat pogryzione, zachudzone tym razem dostały szansę, bo one bez dogomaniackiej opieki nie mają innej opcji na przeżycie. I zauważam, że zachodzą jednak zmiany i że poza dogo też istnieją dobre adopcje. I wiem, że nie każdy musi brać stare czy czarne psy, ale z ratunku dla nich jednak najbardziej sie cieszę1 point
-
Wiadomo co u Micha? Dzień dobry1 point
-
1 point
-
1 point
-
O to super! Tolu, a czy dałabyś radę w schronie się dowiedzieć o wiek i mniej więcej charakter tej suni, oraz tych 4rech samcow- gryzionego oraz tej trójki której zdjecia wkleiłam wcześniej? Ten kudlaty przy kratach i ten biało rudy oraz ren czarny podpalany.. Nie mam miejsca dla nich kompletnie ale będę szukać, może chociaż że dwa bym zabrała..1 point
-
1 point
-
Na PW zapytałam tylko o wpłaty od Twoich znajomych, w imieniu których deklarowałaś wpłaty po 100,00 zł miesięcznie, a nie wpłynęła żadna kwota. Zapytałam, żeby mieć jasność w finansach. Jestem pełna uznania dla Twoich znajomych, że zapewnili psiakowi pobyt w hotelu Na koncie Fundacji jest 350,00 zł, a miesięczny pobyt Agata w hotelu to koszt 500,00 zł więc do zapłacenia faktury za hotel ze środków zgromadzonych na koncie Fundacji jeszcze trochu brakuje. Stałych deklaracji wpłacanych na moje konto jest na kwotę 380,00 zł w tym jedna deklaracja 50,00 zł wpłynęła tylko za X.2022 + Twoje 50,00 zł wpłacane na konto Fundacji + jeszcze przez 3 miesiące będzie wpłacana deklaracja po 10,00 zł. Czyli przez 3 miesiące Agat będzie otrzymywał po 440,00 zł, a potem 430,00. Być może trzeba będzie skorygować tę kwotę o 50,00 zł, jeśli nie będzie kontynuowana deklaracja, która jest wpłacona tylko w X.2022 r. Jeśli tak się stanie to Agat będzie otrzymywał miesięcznie 380,00 zł. Braki deklaracji stałych uzupełniają wpłaty jednorazowe, które już są na koncie w kwocie 1300 zł. Wystarczy na dopłaty do hotelu przez 10 miesięcy. Oby tylko nie pojawiły się jakieś nieprzewidziane potrzeby1 point
-
Dzisiaj zrobiliśmy sobie wyprawę do leśnych okolic. Gajulka była bardzo zadowolona z dreptania w fajnym miejscu Po wędrówce i zapakowaniu psiaków do samochodu miałem wrażenie, że nasze czworołapy odczuwały niedosyt wędrówek W sumie Gajka i Iguś chyba zadowolone, bo smacznie teraz śpią.1 point
-
Yoko jest bardzo przyjacielska w stosunku do ludzi, choć wobec obcych z początku ostrożna. W stosunku do psów niestety. Raczej może nie agresywna ale dominująca. Na razie staram się unikać sytuacji konfliktowych. Na spacerach trzymam ją na smyczy. Po spuszczeniu nie przychodzi na zawołanie choć trzyma się w pobliżu. Od kilku dni, na pobliskiej łące ćwiczymy z pomocą przekupstwa smaczkami. Działa, na szczęście jest łakomczuchem. Kuracja na niedoczynność tarczycy zakończona, w tym tygodniu pojadę na pobranie krwi i zobaczymy. Pozdrawiamy i życzymy wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Grażyna, Wojtek, Yoko, Blondyna, Rudolf, Łatka i Mruczka.1 point
-
1 point