Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 11/16/22 in all areas
-
Dziękujemy za pamięć. Mimi ma się dobrze, charakterek się nie zmienił, nadal nie toleruje nikogo oprócz mnie. Na eMa ciągle szczeka jak tylko ruszy nogą z fotela, w bezruchu jest akceptowalny, a nawet śpi u niego na kolanach, ale niech tylko wstanie..., a do tego nauczyła Psotkę obszczekiwać eMa i szczekają razem. Przy próbie wyprowadzenia przez kogoś innego niż ja smycz zamienia się w dyszel. Za to jest piekielnie inteligentna. I tak sobie żyjemy. Pozdrawiamy serdecznie.2 points
-
Oby tylko w ten sposób I się w dalszej części wątku wyjaśniło dlaczego robi taki hałas Ale o jakąś agresję przy misce to go nie podejrzewałem... Może bazarek z ciepłymi skarpetami z psiej "wełny"? Coś musi być na rzeczy z tym osiołkiem Przykro mi... Kolejna strata. Podziwiam Cię jak to wszystko znosisz... I ja mam taką nadzieję. Znowu okazuje się, że wyniki badań to tylko liczby i pies może czuć się dobrze mimo złych wyników. Oby jak najdłużej! Mają jakiś zmysł artystyczny Niech się trzyma i walczy z chorobą. Dosyć tych rozstań na razie. Myślę, że wg niego, on JUŻ jest w domu1 point
-
1 point
-
Deklaracja oczywiście już dawno na koncie, dziękuję ślicznie Bardzo, bardzo dziękuję za pomoc w załatwieniu luminalu. Lek już dotarł do hop! . Deklaracja na koncie, ślicznie dziękuję1 point
-
Opłaciłam pobyt Poli w listopadzie 11 dni x 12 zl i zwróciłam za karmę 60 zł. Razem 192 zł. Dzięki wpłacie 69,77 zł od moich znajomych Małgosi i Rafała Pola wyszła równo na zero. Bardzo dziękujemy!!!1 point
-
Cieszę się, że pomogłam1 point
-
Nie widziałam zachowania suczki na żywo więc to takie gdybanie, ale zastanawiam się, czy ta agresja nie jest jednak wynikiem niepewności/strachu. Wiele lat temu moja rodzina adoptowała ze schroniska maleńką, starutką pekinkę Mrówkę. W schronisku miała ksywę „Babcia Pitbul”, bo rzucała się z zębami na wszystkie psy dookoła. Po przywiezieniu do domu przez jakiś czas każde przejście obok jej posłanka (czy to człowieka, psa czy kota) powodowało, że wyskakiwała z jazgotem i wyszczerzonym zębami żeby odgonić intruza. Doprowadziła do tego, że wielokrotnie większe od niej rezydentki bały się jej jak ognia. Potrafiła też ni stąd ni z owąd wyskoczyć z zębami podczas zabiegów pielęgnacyjnych czy głaskania, choć początkowo wydawała się zadowolona. Choć miała trzy zęby na krzyż i ważyła jakieś 2kg, ugryzła do krwi dwie osoby. Ale po pewnym czasie (nie pamiętam już teraz niestety ile to trwało), kiedy poczuła się bezpiecznie wszystkie te zachowania zniknęły. Po prostu przestała się bać i nie musiała już atakować na wszelki wypadek. Niektóre zachowania Blanki opisane przez Jagę bardzo przypominają tą naszą staruszkę Mrówkę, dlatego zastanawiam się, czy przyczyna tych zachowań nie jest podobna. Trzymam kciuki, żeby w nowym miejscu udało się znaleźć przyczynę i zapanować nad jej problemami.1 point
-
Ależ te "pozdrowienia" to było przypomnienie, że już listopad odpowiedź brzmiała: przelew poszedł :) Asia ma w domu "swojego" Misia, którego jako dzikuska łapałyśmy w polu na Sedalin, bardzo długo go oswajała, ma też dwie wielkie i kochane onki, które Misiowi "matkują", choć on chyba starszy od nich :) :) Przekażę jej Twoje jakże miłe podziękowania1 point
-
Nie kazałam Ci zabierać już Blanki, więc nie porównuj prosze sytuacji, tylko chciałam żebyście poszukały jej innego miejsca. No i Max nie był agresorem, a Blanka nie jest za bardzo zrównoważona i potrafi dotkliwie ugryźć. Napisałam Ci sms, że dzwoniłam i nie byłaś dostępna. Może, gdybyś do mnie oddzwoniła, to nie trzeba by było się nakręcać i robić sensacji na wątku. Jakoś z Tolą normalnie porozmawiałam i otrzymałam trochę znaczących informacji. Sprawdziłam ją i może być z większymi psami lub w hoteliku, gdzie są jakieś oddzielne boksy. Zasugerowałam Anetę, bo ma pomieszczenie z możliwością oddzielenia psów i słyszałam, że jej mąż jest szkoleniowcem, a wkrótce tam jadą Wasze dwa psy. Do tego jest to blisko, wiec Andrzej mógłby ją dowieźć. To pies, który gryzie inne psy i ludzi. O tym akurat informowałam na bieżąco. Nie ma co strzelać focha, bo to nie piaskownica a my nie jesteśmy dzieciakami . Psa nie wystawiam za bramę. To nie moje widzimisię. Po prostu, jeśli wyczuła, że nas może atakować i atakuje słabsze psy, to coś trzeba podziałać: porobić ogłoszenia na grupach i forach miłośników rasy, bo raczej na przeciętnego odbiorcę ogłoszeń na OLX trudno w tej sytuacji liczyć. Uznałam, że poszukanie innego hoteliku jest dobrą opcją, lepszą niż u nas wybieg z budą, ale to nie jest żadne ultimatum. Po informacji, że Blanka w takim razie miałaby wrócić do schroniska, uważam, że jednak kojec jest lepszy i z mojej strony nie ma tu problemu. Co do uszu Blanki, nie mielismy samochodu, bo był u mechanika, o czy pisałam na wątkach. Najszybciej jutro może jechac do przychodni. Jutro mamy sterylizację Arabiki umówioną, a niestety sami Blance leku do uszu nie podamy. Czyli może jechać, jak już będą wolni weci po zabiegach. Ostatnio w 3 osoby ją ogarniali. Co za znaczenie miała wiadomosć, że Andrzej nie lubi spanieli? Nie był tak samo za wzięciem Lindy, Amely czy Greya, ale są i się nimi opiekuje. Chodziło mi o to, że miałyśmy wszystkie takie samo info i ja nie mam do nikogo pretensji. Mamy nauczkę na przyszłosć, że lepiej sprawdzić psa przez wolontariuszkę na zewnątrz, jak zrobiła to z Agatem pod opieką Elik. Teraz nagle wychodzi, że ten spanie gryzł, inny podobnie, kolejny także i robią to, jak czują się już pewnie Ja mam spaniele, ale cavalierki, więc też o tym nie wiedziałam. Robiłam grooming u kilku spanieli, nie były łatwe, ale co innego pies na stole, a co innego w domu. Liczę na kilka głębszych oddechów i opanowanie emocji. Pies nie jest łatwy, bo nieprzewidywalny - raz milusia, raz capnie. Mam nadzieję, że teraz już bez zbytecznej histerii i emocji uda się ogarnąć temat.1 point
-
Dalam juz znać Alaskan, ze niestety Blance trzeba szukać innego miejsca. Wczoraj wieczorem zrobila kolejna jazdę przy jedzeniu i zaatakowala Greya. Krzyknęłam na nią, to wbiegła w drzwi klatki i wyszczerzyla na mnie zębiska, jazgocząc. Nie byłam w stanie nic zrobić, odpuściłam. Fafel juz boi się schodzić z fotela, Grey całkiem zdziczal ze strachu i leży w jednym miejscu na podłodze. Odzywa, kiedy ona wychodzi na spacer, choć nawet wtedy juz nie daje mi się głaskać. Chcialam, żeby wieksze psy ją ustawiły i pokazały hierarchię. Dzis rano wyszły razem i Blanka byla przy nich jak aniołek. Dala się im pokornie obwąchać. Za każdym razem opuszczała głowę i ogon, cierpliwie stojąc. Nie dala nawet się sprowokować Andżeli. Po prostu psi ideał. Jak kameleon potrafi się dostosować do warunków. Gnębi tylko słabszych. Wczoraj pomyślałam, że nie może być tak, że Grey lepiej i bezpieczniej czul się w schronisku. Przecież go tam nie oddam. Na jego wątku juz pisalam, że pozostaje jeszcze buda, ale niby dlaczego on ma wyladowac w budzie i miotac się po ogrodzie na oślep, skoro nie jest niczemu winny? Stąd ta decyzja. Blanka ugryzła już nas oboje, nic sobie z nas nie robi. Na pewno z czasem nie będzie lepiej, tylko gorzej. Jesień nas rozpieszcza, ale wkrótce pojawią się przymrozki i do domu będziemy musieli wziąć Drugiego. On jest tez niewidomy, jojczy przy każdym kontakcie i dotyku, dużo monotonnie krąży, jak chyba większość zdemenciałych 16-latkow. On nie ma szans przy Blance. Blanka miala jechać do Szafirki, ale Ona odmowila wzięcia mix spaniela po wcześniejszych doświadczeniach z tą rasą. Było mi żal Blanki w schronisku, skoro miala być miła i łagodna i dlatego zaproponowałam, że może do nas przyjechać na hotelik. Rozmawialam z Tolą i Szafirka obserwowała u spanieli takie same zachowania. Agresywne zachowania i nie dopuszczanie innych psów do jedzenia. Jest nieobliczalna, zmiania nastrój i zachowanie. W naszych warunkach niestety nie nadaje się na funkcjonowanie z innymi psami. Dwa dni mamy Zewa w domu i z nim nie ma żadnego problemu. Podobnie jak z Andżelą. Niestety na Blankę nie mamy pomysłu i możliwości. Wydaje mi się, że powinna trafić do miejsca gdzie byłaby z większymi psami lub oddzielona od mniejszych i słabszych. Do nas trafiają zazwyczaj psy chore, stare i one nie mogą być jej ofiarami. Przykro mi, ale nie jesteśmy w stanie nic więcej zdziałać.1 point
-
1 point
-
A tutaj posłuchacie "miskowego" awanturnika1 point
-
Zobaczcie jaki Cezar jest szczęśliwy1 point
-
Takie sformułowanie to pokrętne tłumaczenie sytuacji. Do uwag w sensie ogólnym nie odnosiłam się, nie cytowałam. Odniosłam się tylko do słów odnoszących się do mojego sposobu prowadzenia psa.1 point
-
Oczywiście, że komentarz zbędny. Te słowa to do lusterka.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Badania wyszły dość dobre, anemia mniejsza, elastaza trzustkowa w normie, niestety wzrosły eozynofile pomimo, iż pies wciąż jest na Advocate. Dostał więc wczoraj na trzy dni jakieś odrobaczanie i do tego Encorton.... za 2 tygodnie powtórka badań, jest podejrzenie alergii o kastracji przy takiej hemoglobinie nie ma mowy ( a więc i o ewentualnej adopcji) Ale ta wczorajsza wizyta w gabinecie znów wywołała łzy... chcąc mnie pocieszyć pani technik powiedziała "on już nie cierpi, przecież od dawna miał takie złe wyniki"..... ale to nie Kazanek[*] miał złe wyniki, ani USG, ani wyniki nie wskazywały u niego, że coś tak bardzo złego się dzieje...pani Agnieszka myślała, że to Kajtuś odszedł, bo to on ma tak bardzo złe wyniki..... Kajtuś dzielnie sobie radzi, mam nadzieję, że jeszcze długo będzie w dobrej formie, pomimo wyników. na dzisiejszych ( porannych) zdjęciach: Kajtuś w "czarnym" towarzystwie... i rude dwie.... dobrały się "kolorystycznie"1 point
-
Groomer to sama przyjemność :) ja wczoraj potrzebowałam Atosową koopę do specjalistycznego badania, czystą, bez piachu, a on błyskawicznie grzebie łapami przy tej jakże ważnej czynności.... do tego był na czczo, więc skromny "placek" z piachem tylko miałam. Wróciliśmy po pobraniu krwi (co ja się nachodziłam z nim, że może na chodniku zrobi), dałam jeść... i czekałam ostatnio z koopy to tak bardzo się cieszyłam, kiedy wnusia po raz pierwszy na nocnik zrobiła ale udało się, koopa pojechała gdzieś na badania specjalistyczne ( zawartość czegoś tam trzustkowego w kale).1 point
-
A my z Finkiem też wczoraj mieliśmy atrakcję - wizytę u groomera. Był przekochany1 point
-
Zaległy filmik... Aż wstyd ile czekał na wstawienie Mam nadzieję, że działa, bo pierwszy raz próbowałam to zrobić na telefonie.1 point
-
Pikuś też wcale nie jest taki chory Całkiem dobre, a tak bardzo się bałam. Wczoraj na chwilę się zapomniałam i wypuściłam z pokoju Odiego w czasie, kiedy Pikuś biegał, na szczęście zanim Odi Pikunia obwąchał udało mi się go za szelki znów "zakwaterować" osobno w pokoju...ufff.... Niestety z pieskami biega albo Pikuś, albo Odi....1 point