Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/05/21 in all areas
-
a ja miałam telefon w sprawie Kamy!... ogłoszenie na Toruń?... pan nawet by i chciał ją zobaczyć, ale za daleko :( ale jak dodałam wiek, to i tak zrezygnowałby :( Tak mi jej szkoda - zima w budzie :( Bardzo fajnie, ze ktoś zadzwonił w sprawie Kapsla i Mysi. Do mnie też wczoraj dzwoniła pani (a właściwie na Tomka telefon), bo ma identycznego psa, jak Kapsel - z jakiegoś bidula go zabrała 6 lat temu. Nie wie, jak psy by zareagowały na siebie, więc mówiła o zapoznaniu ich - ale znów odległość, pani spod Częstochowy, ok. 300 km. Eh, spokojnie poczekamy...Całe szczęście, ze gmina zatrudniła tego pana Krzysztofa, chyba na jakieś roboty interwencyjne, on nie tylko sprząta pobocza i opróżnia śmietniki, ale opiekuje się psami z kojca. Wreszcie! już nie muszę się bać, że w weekend będą głodne. To dzięki niemu ten jasny pies (obecnie Luis) tak się umiał zachować :)4 points
-
4 points
-
3 points
-
Jak wchodzę na Dogo i czytam o tych wszystkich idiotach, którzy do was dzwonią i piszą to ogromnie współczuję i podziwiam waszą cierpliwość bo ja chyba bym nie zdzierżyła i zaczęla rzucać brzydkimi słowami. Coraz więcej kretynów i co gorsze również sadystow, przed chwilą czytałam o babie, która torturowała zwierzaki i nikt z sąsiadów nie reagował. A sąd pewnie uzna to za małą szkodliwość i da miesiąc w zawieszeniu. Nóż się w kieszeni otwiera.3 points
-
Tez nie rozumiem, sama się umówiła. Tak, Borys jest szczęśliwy w swoim życiu. Od jakiegoś czasu nauczył się monotonnym poszczekiwaniem informować, jak coś chce. Zawsze reagujemy i sprawdzamy, wiec teraz nawet jak chce się poprzytulać czy mu się nudzi, to szczeka. Taki cwaniak z niego. panie w przychodni nim się zachwycają, że taki grzeczny i poczciwy, a na ostatniej wizycie pochwaliła go Pani doktor, ze teraz tak ładnie wygląda i zebrał się z takiego stanu, w jakim był na początku.2 points
-
Dziękujemy bardzo Ewuniu Dziękuję pięknie w imieniu całego zespołu Tak, udało się... Sunia była akurat na podwórku, przyszedł listonosz i nie zamknął furtki i sunia wybiegła. Szukali jej, aż trafili na naszą stronę na FB. Właściciele szczęśliwi, sunia jeszcze bardziej2 points
-
2 points
-
2 points
-
Farcik jest w tej chwili pod opieką Fundacji Ada. Dzwoniłam do wielu fundacji opisujac historię psiaka i prosząć o pomoc,ale wiadomo fundacje przepełnione,zakocone,zapsione,nikt nie mógł pomóc. Miejsce w Adzie załatwiła znajoma Krystyny Pomarańskiej,jest z nimi w stałym kontakcie,kilka razy jej pomogli,ale trzeba było go zawieżć teraz,pózniej mogłoby nie byc miejsca dla niego. Murka wczoraj go zawiozła. Farcik mając praktycznie zero na koncie ,tylko dwie stałe deklaracje nie mógł pojechać do żadnego innego hoteliku,bo tylko Murka zawsze czeka na pieniądze,w innym hoteliku by tak nie było,no i koszty byłyby dużo wyższe,nie 450zł za miesiąc,ale 25 zł doba. Będę w kontakcie z Adą,i napiszę co sie z nim dzieje. Powiedzieli,że Farcik będzie na ich stronie i każdy będzie mógł obserować jego pobyt.2 points
-
Ja tak lubię jeść. Chcę tak jak u piesków2 points
-
Mam bardzo dobra wiadomość - rozmawiałam przed chwilką z Agnieszką, która zabrała pod swoją opiekę Hanę i tego małego piska po wypadku - dzisiaj odbyła się kolejna konsultacja piesia no i zadecydowano, że jednak operacji nie będzie. Zostały wykonane kolejne badania, które wykazały, ze jednak ta odłamana kość leży dalej od miednicy, niż sądzono na początku. Złamanie ma ok. roku, Dyziek nauczył się z tym żyć, nic go już nie boli. Jest natomiast wskazanie do intensywnej rehabilitacji, żeby jak najbardziej wzmocnić bardzo osłabione mięśnie i cały kościec, Dyziek ma też zalecone różne preparaty na odbudowę. Agnieszka powiedziała mi dzisiaj, ze w klinice wszyscy byli zachwyceni Dyziem, taki z niego przytulak:). Hana natomiast bardzo się otworzyła, skacze nawet z radości przy powitaniu. Ma ogromny apatyt, więc jest szansa, ze te sterczące kości szybko znikną. W następnym tyg. sunię czeka intensywna nauka chodzenia na smyczy, bo zna tylko ciężar łańcucha na szyi.2 points
-
2 points
-
2 points
-
Bardzo solidnie. Nadmiar wody spuszczany jest z jeziora Otmuchowskiego do tego kanału za mną, ten pierwszy mur zatrzymuje nadmiar wody, tylko małym przepustem na środku muru płynie dalej, po drugiej stronie wpada też do kanału rzeka, która płynie dnem kanału, ze dwa km dalej jest następna kamienna budowla z takim samym murem zaporowym, za następne około 2 km, kolejna budowla i następna rzeka spada do kanału, i tak ten kanał sobie idzie aż do rozlewisk przed kolejnym jeziorem, a ciągnie się prawie równolegle do rzeki, nooo taki baypass ;) Pewnie namieszałam, ale może coś zrozumiesz. Kiedyś wrzucę fotki jaki rozmach budowli wodnych mieli poprzedni mieszkańcy tych ziem.1 point
-
Czakuś zakochany w Pikusi na zabój ,) :)1 point
-
Obie kocie przepiękne, zwłaszcza córeczka, ale mamcia też piękności. Jak fajnie trzyma ogonek1 point
-
1 point
-
Dziś po 4 wypuściłam chłopaków na dwór i jeszcze się położyłam, odc razu zasnęłam jak kamień. Obudził mnie budzik o 5.30. Nie powiem, że chciało mi się wstawać - ale siła wyższa. Kury, koty i na końcu psy. Fuks zaczął tańczyć na łapach, był taki głodny! Błyskawicznie wyczyścił miskę i od razu poszedł spać. Reszta jakoś jeszcze nie ma ochoty na jedzenie.1 point
-
HURAAAA! togaa się odnalazła :). Z wrażenia nie mogę spać.1 point
-
Trochę warczał ale usłyszałam i odciągnęłam żarłoka. Obyło się bez zębów. Tyle, że Lala miała powód do nakrzyczenia na chłopaków.1 point
-
Agaciu niechaj moc bedzie z wami z lapeczkami wszystkie niezwykle wszystkie czekajace na milosc na ciepelko na swoj kacik zagladam z modlitwa1 point
-
1 point
-
Bidulek malusi kochany, jest cudny; co to maleństwo strasznego musiało przeżyć Marysia po raz kolejny otworzyła i serce i dom dla potrzebującej istotki1 point
-
1 point
-
myślałam, że nic mnie już w "psich sprawach" nie zaskoczy...a jednak :( :( szczeniaczek z wystającymi żebrami i kośćmi miednicy, szkielet zjadany przez pchły i kleszcze.... wyrzucony w lesie na skraju miejscowości, skulony trząsł się pod krzakiem :( :( oczywiście już u mnie :( :( edit: W sobotę wieczorem pan poszedł na spacer z psem do tzw. "gaiku", lasku na skraju miejscowości. Jego piesek znalazł pod krzakiem drżącą, czarną kulkę, a ze piesio widać lepszy od pana - zaczepiając do zabawy przyprowadził dzieciaka pod dom. Tam oczywiście wpuszczony nie został, a "pan" zakazał sąsiadom karmienia szczeniaka "bo zostanie" :(. Sąsiedzi nakarmili i przenocowali malucha, a rankiem w niedzielę przywieźli do mnie zostawiając posłanko i 100 zł dla pieska. Wyjęli mu sporo wielkich kleszczy, ja od razu go zakropiłam Adcocate. Maluch jest kochany, grzeczny i przytulaśny, ale "obraz nędzy i rozpaczy", taki chudy :( :( Dzisiaj idziemy do wetki oczywiście. Z domku Czarnego dzwonili, że piesio wykąpany i w trakcie czesania, zdjęcia przyślą po ukończeniu "liftingu" ;)1 point
-
Tosiowa Pani umówiła się z behawiorystką i chce z Tośkiem pracować nad problemem, korzysta też z podsyłanych przeze mnie "zaprzyjaźnionych" porad. A rodzina Czarnego rewelacyjna, przyjechali aż spod Babiej Góry :) Umarł im piesek - staruszek prawie identyczny, troszeczkę tylko mniejszy (ze zdjęcia wydawało mi się, że to mój Czarnulek jest mniejszy od tamtego). Ciepli, serdeczni ludzie w średnim wieku, piesek będzie mieszkał z nimi w domu i oczywiście swobodnie biegał po ogrodzie. Pan dużo chodzi, pies będzie miał więc dużo spacerów na smyczy. Zamieszania ostatnio sporo miałam, najpierw szczeniaczka ludziom podrzucono, chcieli od razu przywieźć do mnie, ale "podstępem" poprosiłam o przetrzymanie pieska do soboty...oczywiście pieska już nie oddadzą :) No i kotka się przybłąkała do koleżanki, zawiozłam więc ją do przychodni, młody pan doktor zrobił USG - ciąży nie stwierdził, kotka została do następnego dnia w lecznicy, miałyśmy ja odebrać po sterylce. Tymczasem wczoraj po południu telefon z lecznicy: "proszę przyjechać, sterylki nie będzie, to nie kotka, to kastrowany kocur" ......jeszcze się śmieję na wspomnienie USG i poszukiwania oznak ciąźy u "kotki" :) :)1 point
-
1 point
-
Przemiana suczki w pieska to nie jedyna wczorajsza pomyłka - Patrycji, zamiast szarej suczki, wydano jej jaśniejszą siostrę. Rozmawiałam z Agnieszką, nie wyobraża sobie teraz zamiany, w hoteliku zostanie ta jasna, a jak tylko będzie możliwość, będziemy starać się zabrać pozostawione w schronisku siostry. Sunia jest podobno bardzo wychudzona, jak tylko będę miała kolejne informacje - dam znać. Pati C do domu wracała na lawecie.1 point