Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/28/21 in all areas
-
Tosiowa Pani umówiła się z behawiorystką i chce z Tośkiem pracować nad problemem, korzysta też z podsyłanych przeze mnie "zaprzyjaźnionych" porad. A rodzina Czarnego rewelacyjna, przyjechali aż spod Babiej Góry :) Umarł im piesek - staruszek prawie identyczny, troszeczkę tylko mniejszy (ze zdjęcia wydawało mi się, że to mój Czarnulek jest mniejszy od tamtego). Ciepli, serdeczni ludzie w średnim wieku, piesek będzie mieszkał z nimi w domu i oczywiście swobodnie biegał po ogrodzie. Pan dużo chodzi, pies będzie miał więc dużo spacerów na smyczy. Zamieszania ostatnio sporo miałam, najpierw szczeniaczka ludziom podrzucono, chcieli od razu przywieźć do mnie, ale "podstępem" poprosiłam o przetrzymanie pieska do soboty...oczywiście pieska już nie oddadzą :) No i kotka się przybłąkała do koleżanki, zawiozłam więc ją do przychodni, młody pan doktor zrobił USG - ciąży nie stwierdził, kotka została do następnego dnia w lecznicy, miałyśmy ja odebrać po sterylce. Tymczasem wczoraj po południu telefon z lecznicy: "proszę przyjechać, sterylki nie będzie, to nie kotka, to kastrowany kocur" ......jeszcze się śmieję na wspomnienie USG i poszukiwania oznak ciąźy u "kotki" :) :)2 points
-
U Krecika wszystko dobrze. Pani zauroczona, że to taki dziaduś, że jest przekochany. Pierwszy stres minął, wczoraj rano zrobił pierwsze siusiu. Apetyt dopisuje, leki wsuwa z jedzonkiem. Na spacerze radzi sobie świetnie, zasuwa jak samochodzik, windą jeździ bez problemu. W mieszkaniu też jest grzeczny, jeszcze zwiedza, sporo drepta, ale to początki. Naprawdę super, nadal nie mogę uwierzyć...2 points
-
Przepraszam Was najmocniej. Wczorajsze popołudnie i dzisiejszy dzień od rana należą do najbardziej zwariowanych dni w moim życiu zwaliła się masa spraw ważnych do załatwienia i to na wczoraj, do tego jeszcze złapał sie do klatki kot i trzeba było go zawieźć do i odebrać z kastracji. Przygotować kennel... No ale o tym potym. Teraz Bingusiek. Ostatni wypad na balangę z dzieciakami, za którymi przepada. Nie straszne mu było nawet noszenie na rękach1 point
-
Małgoś, przedwczoraj widziałam tutaj bardzo dużo bocianów, może to był ten ostatni dzień przed odlotem...U nas na Roztoczu bociany odlatują ok.22.081 point
-
Słuchajta, słuchajta Ludkowie mili, Boinguś jest już w drodze do Wrocławia! Znajoma Pani Kasi jedzie do Wrocławia (zdaje się na wystawę psów) i zabrała Bingusia. Pani Agnieszka jest już powiadomiona i ma telefon do znajomej Pani Kasi. Wysłałam umowę adopcyjną Bingusia do Pani Agnieszki z prośbą o wydrukowanie w 2-ch egzemplarzach i po podpisaniu wysłanie jednego egz. do mnie. Posłałam także link do karmy, którą kupowałam dla Bingulka, żeby, przynajmniej na początku, nie zmieniał diety. Mamy obiecane zdjęcia i relacje z pobytu Bingulka w DS. Bingusiu słodki piesełku, kochaj i bądź kochany. Bądź grzeczny i szczęśliwy już zawsze!1 point
-
Kolejny e-mail od Rodzinny Larrego. Kolejny wyciskacz łez :D Psiak zadomowił się na dobre, zrobił się na tyle domowy, że już sam na ogród nie wyjdzie. Odespał stresy, teraz już bardziej podsypia w ciągu dnia, często do góry kołami :) Jutro psie SPA i wizyta u weta, za jakiś czas będzie miał wyrabiany paszport. Ma lekki przodozgryz i uwielbia się bawić kapciem Pani, klik. Aaa, no i Larry jest przekonany, że mieszka z Rodziną od zawsze, tak się przynajmniej zachowuje :-)1 point
-
1 point
-
Nie ma nad czym się zastanawiać. Zębole wymagają czyszczenia.1 point
-
No widać aż za dobrze! Łamacze całkiem pokryte kamieniem, przedtrzonowce też, kły tylko trochę - jeśli w realu to wygląda gorzej, to będzie miała wetka co czyścić...1 point
-
Co do psiaka, to ja też byłabym i tak za operacją. Skoro jest szczuplejszy od tyłu, to oznaka, ze ma zaniki mięśni. To z kolei świadczy o tym, że odciaża mięsnie jak moze, bo go boli. Tak było z Barytonem. Wyglądał całkiem zdrowo, a każdy ruch sprawiał mu ból. Podobnie miała Linda. Miała wyrwane obie tylne łapy ze stawów biodrowych. Kości były przemieszczone i każdy ruch powodował ból, kiedy głowki kości ocierały o inne kości. Mimo, że i tak nie chodzi, to przeszła dwie operacje własnie po to, zeby zlikwidowac ból przy kazdym ruchu. Psy często nie dają oznak odczuwanego bólu, trzeba reagować własnie na opinie neurologów, którzy wiedzą, gdzie przebiegają nerwy i na zaniki mięśni. Po Barytonie też nie było widac, że wymaga operacji, ale udało się na szczeście nazbierac potrzebną kwotę. Tolu, przekaż może jego opiekunce że na takie bóle neurologiczne dobrze działa Gabapentyna. Zwykłe leki przeciwbólowe mogą nie działać. Lekarz ogólny może tego nie znać. To jedyny lek, jaki przynosił ulgę Barytonow do operacji i po niej również jeszcze dostawał.1 point
-
1 point
-
Miałam zaszczyt poznać Miłą :-). Niestety, zupełnie nie przypadł jej do gustu mój pies i oboje bardzo głośno wymieniali psie poglądy. Samo życie, pewnie Figo był za mały dla Miłej, ot, taki kurdupelek... Miła spokojna, grzeczna, super sunia. Zakumplowana z kotami, nawet tym maleńkim. Zrobiłam jakieś fotki ale nie wiem czy uda mi się wstawić :(. Wszyscy z dogo mają serdeczne pozdrowienia od Pani Anny i od Miłej oczywiście też :-). I wielki kolega...1 point
-
Piękne zdjęcia, nie pamiętam już kiedy byłam nad morzem, też zawzze kochałam morze, lepiej się tam czułam niż w górach, może przez wadę serca. Życzę Zulci jeszcze długiego życia w tak kochającym domu.1 point
-
Może i ostatni, ale póki co jest z Wami.... Nie jest już taka energiczna, nie szaleje już jak młody psiak, ale jestem pewna że jest szczęśliwa, i na tyle na ile wiek i świadomość Zulci pozwala, cieszy się z tego wyjazdu. Mój Dżekuś zachowuje się dokładnie tak samo, nie uczestniczy już w codziennym życiu tak aktywnie, nie jest już tym roześmianym psem którego wszędzie pełno, ale przygląda się co robimy, lubi leżeć koło nas, przytula się i widzę że to mu wystarcza, cieszy się z samego faktu bycia z nami. Myślę że Zulcia czuje tak samo. Wszystkiego dobrego, jeszcze dużo czasu razem życzę :-))1 point
-
Kocham te piękne historie. Ares , Nowy pewnie nie myślały ,że spotka je tyle dobra, własny dom, miłość, troska, psi przyjaciele.1 point
-
Jak dobrze, że wszystko udało się opanować. Zulcia ma ogromne szczęście i to już nie raz, nie dwa razy Zgadzam się Nie wiedziałem, że mewy są zaobrączkowane jak gołębie... Może to czyjaś prywatna mewa1 point
-
Nawet, jeśli ostatni - dla niej być może najcudowniejszy - przepełniony czułością i miłością....czyż można sobie wyobrazić piękniejsze zakończenie tak pechowo rozpoczętego psiego życia..... We wszystkich Twoich zdjęciach widać wrażliwą duszę - czy to psiaki, czy morze, czy wiejski krajobraz... masz i talent, i piękne serce !!!!!1 point
-
1 point
-
No właśnie, dziwnie pokrętne myślenie. Takie podejście mają pseudo-wrażliwi. Jeśli ktoś jest prawdziwie wrażliwy, to nie da rady nie reagować na widok cierpiącego, czy to człowieka, czy zwierzęcia.1 point