Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 08/20/21 in Posts

  1. A ja gotuję jedzenie, na czekanie jeszcze czas. Oby tylko pogoda była w miarę przyjazna.
    4 points
  2. No to, jestem i ja - wróciliśmy z psiakiem przed 15 minutami. Pati wysiadł samochód i pojechałam do Konstancina. Ale mam niusa - w drodze z suczki (tak jest w książeczce) zrobił się pies! Lala pojechała z nami (zbliżała się burza i nie było siły utrzymać jej w domu, musiała jechać). W samochodzie był spokój ale w domu już pokazuje, że to ona jest szefową. Ares też coś tam mruczy pod nosem ale w miarę.
    3 points
  3. Tak bardzo bałam się zapeszyć, że nic nie pisałam, bo rozmowy i namowy trwały i wreszcie udało się..... Mama Luki i Baloo Sonia jest już po sterylce!!! Niestety jednak aborcyjnej. Miała nie być szczenna, a było 8 szczeniąt:( Na szczęście ta niewiedza, że jest szczenna pozwoliła za wyrażenie zgody na sterylkę. Jestem bardzo szczęśliwa i kamień mi spadł z serca! Ufffff!!!!!
    3 points
  4. Dostałam info od Patrycji, że psy już w aucie
    3 points
  5. Nie ma za co, należy się jak psu .... kanapa :-)) Będę chłopakowi kibicować i jakimś groszem zawsze się podzielę .....
    2 points
  6. Jutro wielki dzień dla niewidomej suni i dla 2 innych psiaków, wszystko już ustalone, dograne, potrzebne tylko kciuki, żeby obyło się bez niespodzianek.
    2 points
  7. Prawie 2 miesiące bez wyraźnej poprawy to chyba nie da się nie sięgnąć po silniejszy lek Zgadzam się z innymi. Nie pomożesz innym, sama potrzebując pomocy. Czas byś pomyślała trochę egoistycznie - Ty jesteś najważniejsza "w stadzie" bo bez Ciebie nie będzie stada. Nierzadkie podejście Niestety zwykle ludzie chyba nawet nie zdają sobie sprawy jak bardzo krzywdzą zwierzaki gdy sami zabezpieczają się przed skrzywdzeniem. Przytoczę słowa Lwa Tołstoja, które słyszałem w anglojęzycznym filmiku, a, że nie mogę znaleźć tego cytatu po polsku więc sam to mało pięknie przetłumaczyłem: "Kiedy męki innej istoty powodują, że też cierpisz, nie poddawaj się początkowemu pragnieniu by wyzwolić się od tego bólu, ale zrób odwrotnie, podejdź bliżej, tak blisko jak to tylko możliwe, do tego, który cierpi i postaraj się mu pomóc".
    2 points
  8. Czekamy niecierpliwie na piątek, w międzyczasie pokażę malutka Linie z amputowaną łapką w DS w Warszawie:)
    2 points
  9. Też się modlę, żeby Amik się jednak ustatkował, współczuję tej pani i podziwiam tych ludzi, że jednak próbują nadal walczyć o wychowanie psa. Oczywiście nie mam zamiaru kogokolwiek krytykować, raczej jestem pełna podziwu i szacunku dla was wszystkich. Oby ten mały łobuz zaczął być normalnym, miłym psem bo ma dobry dom i ppowinien to docenić.
    1 point
  10. Wspaniała wiadomość o mamuni Luki i Baloo. O 8 niechcianych stworzeń mniej. Ja nie wiem jak tatuś odda córunię Lukę.
    1 point
  11. No cóż, pomyłki się zdarzają. Na szczęście Kasia nie da umrzeć z głodu naszej pannie Nawet ta wiadomość nie zdołała mnie zasmucić, ponieważ rano dostałam od Kasi bardzo dobrą wiadomość. Otóż narośl w pysiu Saruni nie tylko się nie powiększa, ale w niewytłumaczalny sposób zmniejszyła się tak, że obecnie prawie jej nie widać. To zdjęcie z 25.02.br. A to z dzisiaj
    1 point
  12. Szczęściarze - nareszcie wolni! Teraz będzie już tylko dobrze i bardzo dobrze!
    1 point
  13. Nie dziwię ci się że drżysz... Mam to samo, tyle razy w ostatnim czasie Dżekuś był już bliski śmierci, że czasem wystarczy że inaczej spojrzy, albo westchnie, a mi już serce wali czy znów coś złego się dzieje ..... Zazwyczaj jestem opanowana, ale jeśli chodzi o Dżekiego to nerwowo reaguję.... myślę, że to podświadomość zdaje sobie sprawę że przyjdzie moment, kiedy żaden weterynarz z najlepszej nawet przychodni nic nie pomoże....
    1 point
  14. Bardzo dziękuję za pocieszenie. Dzisiaj Luka obszczekała mocno Panią z młodą sunią. Znała je, ale nie widziała dawno. Potem namówiłam Panią, żeby nie trzymała suni na krótkiej smyczy, tylko żeby zluzowała. Pani zdecydowała się puścić ją i zaczęła się gonitwa i zabawa. Nakręciłam filmik już na koniec tej zabawy i były już zmęczone, ale to był cudny widok:)
    1 point
  15. Zagladam z kciukami i mnostwem pozdrowien dla suni i dla lapeczek malagosiowych Niechaj zdrowko zdrowko zdrowenko i wszelki spokoj beda z Wami
    1 point
  16. 1 point
  17. Zdjęcia świetne, relacje też; czytam i wydaje mi się, że znam te psiaki id dawna. Trzymam kciuki za tą jedną dobę, będzie dobrze, musi być.
    1 point
  18. Piątkowym transportem z PatiC jako trzecia pojedzie ta sunia (też pod opiekę Agnieszki)
    1 point
  19. Tak na przykład robi Rodzina Larrego. Adoptują psa bezpośrednio z przytuliska, oddalonego od nich 5h drogi (w jedną stronę), ale najpierw wybrali wyjazd na urlop :) Rodzina cudowna, w pełni świadoma możliwych problemów, gotowa na pracę itp., jestem z nimi w stałym kontakcie - ale jednak nie chcą psu mieszać w główce zmianami miejsca co parę dni. I to zrozumiałe w pełni :)
    1 point
  20. Ona jest szczęśliwa! Nawet bardzo!!! Tylko tyle, a raczej "aż tyle" do szczęścia jej potrzeba, po latach czekania otrzymała taką właśnie "nagrodę". Albo nigdy nie znała, albo zapomniała, ale najbardziej prawdopodobne, że dotyk człowieka źle jej się kojarzy i do pełni szczęścia go nie potrzebuje, a nawet unika przez te złe doświadczenia. To my chcemy, by dała się pogłaskać, przytulić, zabrać na spacer, nam jest to do szczęścia potrzebne, jej nie....i być może tak już zostanie :( Dlaczego tak myślę? Bo od 25.06. mam w domu małego psiaka, który wiele lat spędził na wiejskim grubym łańcuchu, karmiony tylko dlatego, że stróż był potrzebny. Mężczyzn, ręki człowieka i kija (mopa choćby) boi się panicznie. Złapany na Sedalin (pilnował ciała zabitego przez auto brata) mieszka w moim pokoju, przestał już kłapać na widok mojej ręki, zaufał mi, ale głaskanie i drapanie nie sprawia mu przyjemności, mam wrażenie, że czeka, kiedy skończę, żeby mieć święty spokój, spacery też go nie cieszą, załatwia tylko potrzeby i ciągnie do domu, chyba, że zobaczy psa podobnego do zabitego braciszka, to popiskując ciągnie w jego stronę. Śpi w dzień na kanapie, ale jak nawet na drugim końcu usiądę - schodzi, w nocy też śpi na swoim posłanku. Niby już troszkę się cieszy na mój widok, ale jego oczy są smutne, zrezygnowane. Nikt nigdy go nie przytulał, nie głaskał i moje czułości nie sprawiają mu przyjemności, być może nawet obawia się, że to jakiś "wstęp" do np. bicia? Nigdy nie miał nikogo oprócz tego braciszka, którego ciała pilnował, człowiek tylko ich karmił, czasem bił.... Suvi w schronisku też jeśli się z kimś mogła zaprzyjaźnić - to tylko z psem, człowiek nie kojarzył jej się dobrze :(
    1 point
  21. A u mnie na pokładzie malutki paluszak, mial być na tymczas, ale juz zostanie 5 kg wagi, prawie 10 lat na karku, taki pinczerkowaty. Niby starszy, ale b. energiczny Nistety ma lek separacyjny, chce sforsowac drzwi, jak wyjdę, juz mi polowe obicia zerwał
    1 point
  22. Decyzja jest pomyślna dla suni, bo nie będzie zabiegu i można ją wcześniej zabrać. Transport umówiłam z PatiC, koszt to 500 zł za dowóz suni do Nesiowatej i jeszcze dwóch psów że schroniska do hoteliku w Konstancinie. Gabi zgodziła się zrobić bazarek transpotowy, więc bardzo proszę o pomoc w uzbieraniu potrzebnej kwoty na transport, to wielka szansa dla suni, żeby dotarła jak najszybciej do Danusi.
    1 point
  23. Właśnie dowiedziałam się o wczorajszej śmierci suni, która 3 lata temu została bezpośrednio zabrana z przytuliska Finki przez Fundację ZŁap Dom. Od razu po nią przyjechali, ostatecznie - została na stałe u pani Prezes. Tak wyglądała długimi tygodniami w przytulisku Finki: Świeżo po zabraniu z łańcucha gminnego: Tak w DS: 3 lata życia wygrała. :( Mam nadzieję, że jej następcy doczekają się też swojego szczęścia.
    1 point
  24. Opieka nad staruszkami jest bardzo trudna psychicznie... dlatego nieustająco podziwiam misję, jakiej się podjęliście. Nie mam wątpliwości, że poświęcacie staruszkom wszystko, co macie, z sercami włącznie. Mam nadzieję, że te gorsze chwile miną i psiaki będą jeszcze walczyć. Trzymajcie się mocno!
    1 point
  25. Nie widzę Twoich psiaków, ale dobrze wiem o czym piszesz, i pewnie większość zaglądających tutaj też.... Wie każdy kto miał, lub ma starszego psiego przyjaciela .... ten smutek i bezradność jest straszna. Ale cóż, zaciskamy zęby i robimy co się da, z nadzieją że jeszcze ukradniemy trochę czasu razem. W tym miesiącu już nie dam rady, ale na początku września wesprę Twoje psiaki, a gdyby pojawiła się jakaś nagła potrzeba - pisz śmiało na priv, jakimś groszem zawsze się podzielę :-)) Trzymam mocno kciuki, może jeszcze jakiś mały cud się wydarzy i jeszcze wspólny czas będzie Wam dany. Życzę Wam tego z całego serca. I pamiętaj - gdyby coś - pisz :-))
    1 point
  26. Czy Mysia była długo w kojcu gminnym? Data na zaświadczeniu szczepienia na wściekliznę to 10 lipca, i chyba nie była szczepiona w dniu przybycia, tylko po 14-dniowej kwarantannie?... To pewnie odłowiona zaraz po cieczce....
    1 point
  27. Bardzo dobrze i fajnie tu się wchodzi. Spokojnie. Wiadomo, że dobrzy ludzie czuwają. Mysia miała wiele szczęścia. Okropne, że bidusia już była w ciąży, ale dobrze, że to wczesne stadium było. Teraz niech się szybko goi. A w kubraczku wygląda bardzo awantażownie :) Malagos, wybycz się i wypocznij za wszystkie czasy! Niech Ci pogoda i dobre towarzystwo dopisują :) Larry będzie miał dom- to też cudowne wieści! Państwo stanęli na wysokości zadania :)
    1 point
  28. Eliku, z tym wolnym miejscem to u mnie jest tak, że POWINNAM je trzymać dla psa w potrzebie z mojej gminy... I oczywiście dziś byłam z panią sekretarz przy gminnym kojcu (jeden przedzielony na dwie połowy, maleńkie klitki) i są dwa psy - jeden, już od miesiąca siedzi, drugi z opuchniętym nadgarskiem, łapką w górze-od wczoraj) :( I jakbym takiego kawalera zabrała do siebie (na początek do mojego kojca, potem pewnie awansuje do domu), to łatwiej go poznać, ogłaszać i szukać domu. Ale i tak działam - wznowiłam ogłoszenia temu co siedzi dłużej, powiesiłam osobiście w każdym sklepie, poczcie, bibliotece, aptece. A tego z chorą łapką (chłop, który go zgłosił do gminy mówi, że to psy go pogryzły) obejrzy po pracy Tomek. Psy są najedzone, maja wodę, ale to szukanie domu...kulawo idzie, i ja musze działać. No, kochani, jutro...walizka w garść i wio, do Nałęczowa! Wracam 1 września. Chyba, ze zabiorę laptop, to będę w kontakcie i będę przekazywać wieści o Mysiulce, zaczerpnięte przez telefon od mojej Siostry i Tomeczka.
    1 point
  29. No i na razie wszystko się dobrze skończyło. Wczoraj po Wikunię przyjechali bardzo sympatyczni Państwo, i malusia pojechała do Warszawy. Brakuje mi jej stałej obecności i tego machania ogonkiem, jak się tylko na nią spojrzało. Ale nowa pani jest tym właśnie zauroczona, i wreszcie Wikunia ma swój stały dom. Pora odsapnąć po tych wrażeniach. W kojcu gminnym pies, młody, dość duży.
    1 point
×
×
  • Create New...