Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/07/21 in all areas
-
Suzi ma tak, jak Bliss. Zabawki kompletnie jej nie interesują. Patrzy jak Alfik się bawi, jak przeciągamy szmaciaki, ale nie podejmuje wyzwania. Może z Sową się uda Dopiero usiadłam do kompa. Ważyły się losy pewnego kocurka, który złapał się w nocy do naszej klatki łapki i na gwałt trzeba było załatwiać kastrowanie. W sobotę weci nie chcą robić nie umówionych zabiegów, a jak tu umawiać zabieg, kiedy nie wiadomo kiedy kocisko wlezie do klatki. Przez szereg nocy nic się nie złapało, a było tak, że złapał się jeżyk, wielki jeżyk Jeżyków nie kastrujemy. Na razie jeszcze nie Udało się uprosić weta. Na szczęście miał akurat umówiony zabieg i po zabiegu ciachnął "naszego" kotka. Okazało się, że był to kocurek. Doszedł już do siebie, ale wyszedł z legowiska, umościł się w kuwecie i tam rezyduje już od godziny. Zastanawia mnie czemu dzikuski bardzo często tam właśnie się przenoszą z wygodnego legowiska, do którego je wkładamy, gdy są jeszcze pod wpływem narkozy. Kocurek jeszcze w klatce łapce. A tu już w kennelu, w którym posiedzi 4-5 dni. Koteczki trzymam dłużej, przez 7 dni. Jeszcze pod wpływem narkozy. Teraz już oprzytomniał i siedzi w kuwecie, ale na razie nie robię mu zdjęcia, żeby go nie stresować bardziej, niż już jest zestresowany. To chyba najbardziej dziki kotek z tych złapanych w tym roku. To czwarty kot, a trzeci kocurek. Został jeszcze jeden kotek do kastracji, ale nie wiemy czy to kocur, czy kotka. Czas pokaże, o ile kotek się złapie Suzi została z Alfikiem, gdy pojechaliśmy zawieźć i przywieźć kotka. Niestety za każdym razem była na ławie. Pewnie chciała wyglądać przez okno. Ława jest pomiędzy oknami, a przy ławie stoją pufy. Po pufach na ławę i do okna.2 points
-
W ostatnich dniach zaczęłyśmy z Dorą działanie na jednej z działek, gdzie jest trochę kotów do wyłapania. Wczoraj tj. 05.08.2021 złapany został jeden maluch taki faaaajny, srebrny Dzisiaj tj 06.08.2021 złapane bure coś i pojechało do Izbicy na zabieg, wróci po zabiegu bo bardzo dzikie. Bure już spakowane do podróży Do złapania są jeszcze 3 maluchy, mama maluchów i burobiały kocurek którego zdjęcie wklejałam tam gdzieś wyżej, ale nie pojawia się ostatnio, a w sumie cała łapanka głównie na niego, bo kicha. Maluch srebrny jest u mnie i choć wychowany w dziki sposób, myślę że się oswoi, choć nie będzie to bardzo szybko. Chyba kotka, ale jeszcze nie oglądałam mocno, zawija ogonek i dziczy. Dotykany fuka i kuli się, wczoraj warczał, dziś już nie. Udało mi się rano sprowokować mruczenie jak zaczęłam go bardzo głaskać. Boi się człowieka ogólnie, ale z ręką powoli się oswaja. Odzywa się do przebywających poza kennelem Maleństwa i Melisy, tęskni pewnie za mamą i rodzeństwem Mam nadzieję że uda się nam szybko ogarnąć mu towarzystwo. Wiekowo raczej 3-4 miesiące. Robi dość brzydką kupę i robi ją wszędzie tylko nie w kuwecie. Dostał od razu odrobaczenie. Pozytywna rzecz - umie się bawić :) Fajnie zareagował na machanie wędką i sznurkiem.2 points
-
1 point
-
1 point
-
Psy lubią wyglądać przez okno. Jest szansa, że jak będzie miała taką możliwość, to odechce się jej rozrabiania z kubłem na śmieci i innych atrakcji.1 point
-
Realacja z dziś: ranek suchutki i czyściutki, pierwszy spacer o 7.00 (ja w piżamie....ale żywopłot tak gęsty, że mogę i na golaska chodzić, he, he), wszystko zrobione co trzeba. Potem rodzinne śniadanie, i my, i psy, i koty, potem kawa na tarasie, też rodzinnie. Mysia chodzi swobodnie, ale cały czas mam ją na oku, i dla pewności ma nadal przypiętą smyczkę. Obiad zjedzony na 4 miseczki w kuchni, potem penetracja pustych misek współtowarzyszek, czyli jak zawsze. Teraz odpoczywamy w domu, ja przy kompie, Mysia pod moim krzesłem, reszta na kanapie. Tak zbierałysmy jeżyny bezkolcowe, obrodziły w tym roku! A tak lubi dotyk ręki1 point
-
Kolejny spacer po ogrodzie - owocny :) Moje suczki juz na nią nie zawracają uwagi, ale Myszka jeszcze trochę się boi, zwłaszcza jak wszystkie wchodzą do kuchni (ta kolacja....), trochę powarkuje. Szara Kota od razu podeszła z ogonem podniesionym do góry, otarła się o Myszkę, ogonem zakryła jej pyszczek, aż się sunia żachnęła. Zobaczymy, jak się zachowa w nocy. Zostawię ją w kuchni, bo w razie wpadki podłoga z kafelków :)1 point
-
Na wniosek mari23 ta biedna sunia Aga otrzymała bezzwrotną pomoc w kwocie 200 złotych od Skarpety im. Talcott. Poproszę o przesłanie do mnie w wiadomości prywatnej numeru konta.1 point
-
Tylko że ZEA to praktycznie na dzień dzisiejszy dwie osoby. Tola niezbyt radzi sobie czasem nawet z FB, bo zdarza się że mnie pyta o coś i narzeka, że znowu czegoś nie potrafi zrobić,a jej mąż ogarnia wszystko od strony formalnej i logistycznej. Każdy wyjazd do weta, każde rozliczenie. Ja i tak podziwiam, że dają radę ze wszystkim. Działają na najtrudniejszym chyba w kraju terenie przy najtrudniejszych do współpracy ludziach. Dla mnie to sukces, że nie poddają się od lat, robią swoje i pomagają maksylmalnie do swoich mozliwości. Wiem, jak wygląda aktualnie sytuacja na rynku nieruchomości, jakie są ceny. Ceny nieruchomości są dwukrotnie takie, jak w czasie przed covidowym i prawi ich nie ma. Ludzie masowo wykupują nieruchomości, bo boją się trzymac oszczędnosci w banku. Przez to ceny są kosmiczne za byle co. Na geodetę czekaliśmy kilka miesiecy. Koszt wydzielenia jednej działki to 3500 zł. nawet gdyby jakimś cudem udało się nazbierac na działke, to jej ogrodzenie, dostosowanie do potrzeb zwierząt to kolejne min. 20 tys. I podstawowe pytanie, kto miałby się zajmowac psami? Oni nie dadzą rady. Mój mąż pracował w dużym miejskim schronisku z fundacją i wolontariuszami. Wolontariusze to głównie mlodzi, którzy po zetknięciu się z rzeczywistością, po pierwszych mrozach, deszczu, czasem nawet kontakcie z odchodami zwierząt odpadają. co działoby się z psami w kojcach, gdyby choć jeden dzień wolontariusze nie pojawili się? Rotacja wolontariuszy była naprawdę duża. Do wolontariatu fundacja potrzebuje prawnika, szkoleń i ubezpieczyciela. Miejsce, w ktorym mają się znajdowac zwierzeta musi spełniac odpowiednie normy. Jest jeszcze kwestia tego, co działoby się z psami w razie choroby? Fundacja nie będzie miała raczej zapewnionej możliwości leczenia szpitalnego, jak to jest nawet w ostateczności w schronisku. Nie wiem, jak ustosunkuje się do tego Tola, ale dla mnie to za duże obciążenie i odpowiedzialność dla dwóch osób. Myślę, że najpierw trzeba by wspólnie zadbać o promocję fundacji w mediach społecznosciowych, o to żeby ludzie dowiedzieli się o jej istnieniu, o tym, że działa i co robi. Potrzebne sa osoby młode lub biegłe w tej dziedzinie, żeby np. wypromowac fundacyjne adopcje. Są fundacje, które w mediach stale widac i one mają większe możliwosci. Jednak jak ma na dużą skalę pomagać ZEA utzymując się z 1% zbieranego głównie wśród znajomych, nielicznych darowizn i aplikacji FaniMani?1 point
-
Wygląda na to, że Norcia będzie miała nowy domek. Obie rodziny mi się spodobaly bardzo - przyznam że glowilam się i cv o chwilę zmieniłam zdanie. Ale ostatecznie wybrałysmy z Kasia jednak ta rodzinę blisko Kasi- bo zaledwie kilka km dalej. Norka będzie miała dom z dużym ogrodem z 9 letnia sunia też z adopcji i kilkoma kotkami. Główna opiekunka jest Pani 70+, ale spokojnie--adopcja jest także na córkę Pani, która jest młodsza, będzie dopisana do umowy jako wspolopiekun, będzie załatwiać sprawy weterynaryjne itd. Córka mieszka doslownie 5 km od Pani i codziennie mamę odwiedza, ma też sama pieska z adopcji. Była z mamą i Kasi, cały czas się udziela, zabiega, widać od razu po rozmowa ze to osoba poważna i bardzo świadoma opieki nad psem. I jej pies i ta 9 letnia sunia mamy są leczone, zadbane. Kasia była zachipowac Norke-chip zarejestruje dla spokoju na siebie. Kasia też kupiła tabsy na odrobaczenie dla Norki i Liwki. A jeśli chodzi o sterylizację to muszę jakos ustalić z poprzednią właścicielka kiedy Norka miała cieczke.... Wtedy umowie termin, córka Pani zawiezie Norka a ja pokryje koszt na paragon czy fakturę. Muszę tak zrobić o martwię się że znowu ktoś to przeciąganie czy inaczej....1 point
-
1 point
-
Przemywaj oczy solą fizjologiczną. Konfirm ma dobre rady z zębolami.1 point
-
Jeżeli "Kasiu", to było do mnie, to jestem Krysia ;), ale to nie jest ważne :) Swoją stałą (30 zł) , wpłacę około 10, a jak dam radę, to coś do niej dorzucę. Elu, a czy jesteś w stanie sama sprawdzić Suzi zęby? Nawet tak z grubsza? Czy są tylko zakamienione i czy widać, żeby miała problemy z gryzieniem - np chrupek?, co by świadczyło o bólu/ stanie zapalnym. Czy w ogóle chętnie coś gryzie, np zabawki? Bo jak to tylko kamień i Suzi daje sobie manipulować palcem w pyszczku (nie gryzie), to może póki co, spróbować podawać PlaqueOff i czyszczenia zębów pastą enzymatyczną dla psów, np Zahnpasta Beaphar, braną na palec? Bo sanacja paszczy u weta, to jednak narkoza. Jak nie ma gwałtu, może poczekać?1 point
-
1 point