Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/22/20 in all areas
-
Ja w sumie też, bo myślałam, że będzie dużo gorzej:) Ale tu pewnie jest zasługa Dory, dzięki której kotkom człowiek kojarzy się z jedzonkiem czyli dobrze:) Z tych nowych, to rudasek jest najbardziej nieufny. Dziewczynki są spokojniejsze i już obie były chwilę na kolankach i nie uciekają:) Te, co przyjechały wcześniej są już bardzo fajne, zwłaszcza rudasek. Jeszcze trochę umykają przed rękami, ale już coraz częściej nie uciekają kiedy się je głaszcze np. jak leżą na krześle czy w swoim legowisku. Bawią się super, jedzą z ręki, trisia nawet czasem bawi się z naszą psicą w pacanego:) Cała piątka pięknie załatwia się do kuwet, ani razu nie było nic poza. Rudasek (ten, co jest już u nas dłużej) trochę pizga żwirkiem;) ale kryta kuweta rozwiązała problem. Trochę fotek tych bardziej oswojonych.4 points
-
4 points
-
Zobaczyłam dziś coś niesamowitego - Nesia i Ptyś leżały obok siebie na podłodze! Nie wiem jak długo, bo w chwilę potem już Ptysiek wyciągnął się na jej posłaniu. Ale nie było żadnego szczekania czy warczenia. Lala profilaktycznie obserwuje wszystko z łóżka, to jest najspokojniejsze i najbezpieczniejsze miejsce.2 points
-
Znam jednego takiego staruszka ze schroniska w Bytomiu, który już 4 lata "zimuje",.... i zimą i latem i za skarby świata by go nie oddali :)2 points
-
Savi dziś jeszcze w hoteliku, a jutro już w swoim domku. Jutro to dopiero będzie stresujący dzień. Oby wszysko się udało.1 point
-
Jagusieńko kochana bardzo, bardzo Ci współczuję :( Tyle złego na jednego :( Wiem, że to najłatwiej powiedzieć, ale co ja mogę, tylko to - trzymaj się dzielnie, dbaj o siebie i jeśli nie musisz wychodzić, to siedź w domeczku. Ja siedzę, bo muszę. Mam kwarantannę. Kończy mi się w niedzielę, ale mąż ma jeszcze 3 dni dłużej. Do mnie też zawitał jeżyk i to w Krakowie. Zajął super ocieplony koci domek, który robiliśmy na ubiegłoroczną zimę. Mąż zrobił fajny domek dla jeżyka i chcemy przetransportować zwierzaczka na działkę. Tu mu będzie na pewno lepiej. W Krakowie więcej betonu i asfaltu, niż trawy, a tu u nas będzie miał super. Na razie domek jeżowy wygląda tak Zamierzam jeszcze wyłożyć podłogę wykładziną i wypełnić sypialnię jeża liśćmi. Jak skończy się nam kwarantanna, to przywieziemy jeża do nowego domku, a tamten uwolnimy dla kotka. A wiecie z czego jest zrobiony ten domek? Z szuflady :)1 point
-
Dokładnie. Dziękuję Ci bardzo :-*1 point
-
Ludzie czasem nie widzą, że pies nie czuje się komfortowo, myślą że wszystko jest w porządku... do momentu aż pies w końcu nie warknie/nie kłapnie zębami :( Ale może tutaj mamy naprawdę cichutkie i spokojne maluszki, które nie biegają szaleńczo przy psie, nie krzyczą/nie piszczą i nie podchodzą do niego, gdy chcą (tylko wołają i czekają aż przyjdzie), nie mówię że nie :) Oczywiście, mogłabym :) Potrzebuje tylko miasta i ulicy/osiedla.1 point
-
Oczywiście, że wizyta na żywo byłaby lepsza... najlepiej w towarzystwie zrównoważonego psa, aby podpatrzeć zachowania córki wobec pupila... ale przy wizycie online też uczestniczą wszyscy. I też każdy się wypowiada. I też trwa tyle samo (a nawet dłużej co stacjonarna, bo ludzie oprowadzają po domu - nie można podejrzeć coś mimochodem, lecz trzeba poprosić o pokazanie, przekręcenie kamerki), a przez ten czas (u mnie to zawsze min. 1-1,5h) można trochę podejrzeć. Aczkolwiek rozumiem, że najlepsza byłaby wizyta stacjonarna. A naprawdę na miejscu nikogo nie ma, kto mógłby zrobić wizytę na żywo? elik, czy szukałaś na fb na grupie wizytatorów? Mam spore wątpliwości, czy rodzina z 4- i 9latkiem jest dobrym wyborem dla tak wrażliwego psa jak Kacperek.1 point
-
Nesiu, Ty wiesz Miałam fotkę Mimi, ale mi ją diabeł ogonem nakrył, fotka jesienna, w koszyku na parapecie oczywiście, najlepszy punkt obserwacyjny ;) Dobrze że pogoda się poprawiła, bo potrzebuję trochę zapomnienia, więc jesienne porządki w ogrodzie (o tyle o ile) mi w tym pomogą, bo ciężko jest na duszy, znajomy, zdrowy, sportowiec, umarł (covid), ciocia z covidem leży w szpitalu, nie wiadomo co będzie, bo dobrze nie jest, a dwie znajome wczoraj odeszły na raka. Część rodziny na kwarantannie...hmmm...blisko, coraz bliżej... Można powiedzieć, że Mimi to taka zwariowana pocieszka dla mnie, zawsze zrobi coś, co mnie rozśmieszy i zawsze jest blisko. Miałam nadzieję że może tą zimę jeże mnie oszczędzą, a gdzie tam, już mam dwa maluchy na zimowisko, był jeszcze trzeci, ale nie udało się go już uratować. Maleńtasy: I jeszcze ostatnie bakłażany w tym roku :), zostało jeszcze kilka mikrusów na krzaczkach, ale już chyba nie zdążą urosnąć. Pozdrawiam zaglądających a Mimi przesyła lizanko po nosie. Trzymajcie się zdrowo i dbajcie o siebie.1 point
-
1 point
-
Za te pieniądze kupiłam karmę dla psa w potrzebie.Ludzie stracili pracę przez pandemię i poprosili o jednorazową pomoc. FERA Sp. z o.o. Antoniego Czechowa 36 Wrocław, 52-231 Polska Rachunek dla: Barbara Dostawa do: Joanna Sosnowiec 41-200 Polska Produkt Ilość Cena jednostkowa Suma JOSERA JosiDog Basic adult lamb 18 kg KOD: 51148 1 119.16 zł 119.16 zł Suma: 119.16 zł Koszt wysyłki: 0.00 zł Kupując ten produkt otrzymasz: 30 Punkty wykorzystane w tym zamówieniu: (0 pkt): 0.00 zł Całkowity koszt: 119.16 zł1 point
-
Modlmy o lepsze zycie dla wszystkich istotek malutenkich i duzych1 point
-
1 point
-
1 point
-
W literat.weterynaryjnej jest napisane,że 3 tyg.trwa pozabiegowa rekonwalescencja,a 3 miesiące potrzeba do pełnego obciążenia łapy.Dużo zależy od obranej metody operacji.Myślę,że niezbędne będą zabiegi rehabilitacyjne,pytaj o to.Zapewnij też piesowi ochronę p/bólową,mam nadzieję,że został zabezpieczony (iniekcje?tabletki?),majstrowanie przy kościach jest b.bolesne... A ta druga strona psa - kiedy?1 point
-
Dziękuję jola&tina za wstawienie fotek:) Miałam łapac kiciule o 17tej,ale przyszły po jedzonko o 13tej,a tu nikogo,kto by pomógł łapac sąsiadki,która obiecała mi pomóc nie zastałam,naprawdę miałam duży problem i sters ale poprosiłam pania Izę,która wzięła kiedyś odemnie kotka/ten kotek bardzo potrzebował pomocy i ona go adoptowała,bardzo dobry człowiek/ i ona mi pomogła łapać o 13tej zaraz zadzwoniłam do Murki,która szybciutko przyjechała po kociaki bardzo jej za to dziękuję:) Rudo-biały kocurek,kolejna trisia i jeden z wcześniejszego miotu buro-biały,który okazał sie koteczką więc są trzy koteczki,gdyby na wiosnę się rozmnożyły:( plus ich mama to mogłoby być 12-15 nowych kotków:( dlatego tak bardzo się cieszę,że się udało1 point
-
Trzymaj sie trzymaj kochane psie serducho Jagu rozliczam kramik kolejny Barytonkowi Bedzie 70 zl Czy slac ku Tobie? czy na Fundacje ZEA?1 point
-
Jak dobrze, że sunia już nie wisi na krowim łańcuchu. Wygląda tak, jakby całe życie spała w łóżku :)1 point
-
1 point
-
Witam Was Wszystkich bardzo serdecznie po mojej bardzo długiej nieobecności na dogomanii. Zostałam poinformowana przez Kasię - Murkę i ogromnie się cieszę , że na horyzoncie pojawił się wymarzony domek dla kochanej Miłeczki. Ściskam mocno kciuki żeby wszystko poszło dobrze i żeby sunieczka już się zagościła w domku. Chciałam Wam też bardzo podziękować za to że cały czas byliście tutaj z Miłeczką, za nieustającą pomoc w poszukiwaniu domku dla niej i AlfieLS za wizytę - serdecznie Wam dziękuję. P.S. Ten rok jest dla mnie ciężki, sprawy zdrowotne nie dają mi spokoju , mam gorsze i lepsze dni, a jak by tego było mało to od Świąt 2019 mój kudłaty staruszek Ninuś podupadł na zdrowiu, zaatakował go rak, przerzuty i 16 marca 2020 w wieku prawie 13 lat odszedł za Tęczowy Most :( :( :(.1 point
-
1 point
-
Nie wiem czy jeszcze ktokolwiek obserwuje ten wątek. Gwoli informacji: szczenięta zostaly przez weta uśpione, suńka dostała leki i antybiotyk i powoli sie otwiera.1 point
-
Elu, tak właśnie jak napisałaś i chyba mi jeszcze trochę zejdzie zanim złapię równowagę psychiczną. Teraz jestem w trakcie diagnozy i dobierania nowych leków bo mi się trochę stan chorobowy pogłębił a co za tym idzie siadła psyche. Jestem zmęczona tym sezonem i w zasadzie to się cieszę jesienią i czekam na zimę. Do końca października powinnam mieć wszystko poukładane. Tysiu, nawet nie widziałam tych fot, pani mi się nie pochwaliła. Akurat w dzień odbioru zaczęła się i do opiekunki przekonywać. Jeszcze w drodze do auta była zestrachana, ale jak wskoczyła na siedzenie to już ogon do góry i złapała wiatr w żagle. Charakterek Mimisiowy nic a nic się nie zmienił, obszczekuje wszystkich, myślę że w mojej obronie mogłaby i ugryźć. Szorstka przyjaźń z Psotką nadal trwa, Mimisię bardzo uwiera obecność Psotki w domu, gdyby tylko mogła to by ją wystrzeliła w kosmos i vice versa...się "lubią" bo muszą ;), ale jak wyjeżdżam to zostają osobno, albo jedna jedzie ze mną, boję się je zostawić same. Postaram się częściej zaglądać i wrzucać fotki. Pozdrawiamy wszystkich serdecznie.1 point