Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/20/20 in all areas
-
U nas wszystko OK, tylko czasu mało, oprócz normalnych zajęć domowo-ogrodowo-psiokociowo, opieka nad mamą i czasu brak dla siebie. Pewnie dopiero od połowy września będę miała luzy ;) Zbliża się też nasz wrześniowy weekend i Mimisiowe hotelowanie. Mimisia jest grzeczna, tylko nadal nikt przy niej nic zrobić nie może, wczoraj mnie nie było pół dnia i nie dała się wyprowadzić na spacer, ściskała dupala i czekała na mnie, masakra. I pokazujemy się Nesi, pstryknięte w tej chwili, na szybko :). Ściskam wszystkich mocno, pozdrawiam. A tu Mimi obszczekuje aparat, a drugie foto to portrecik z filtrem old :)4 points
-
To żaden wyznacznik, ta sąsiadka może nawet nie lubić psów lub po prostu uważać że chory pies to kłopot. Ja też jestem z zewnątrz - po raz pierwszy widziałam Rafiego w czwartek - i mam inne zdanie, psiak wygląda źle, ale gdyby wyglądał dobrze nie było by go na tym forum, tu są tylko psy które wyglądają źle i potrzebują pomocy. Jestem zdania że trzeba dać mu jeszcze kilka dni i jeszcze jedną szansę. Zapalenie trzustki to bardzo poważna choroba i trochę musi potrwać zanim będzie znacząca poprawa, zwłaszcza u tak zaniedbanego psa. Rafi jest leczony trochę ponad tydzień, wydaje mi się że to za mało by podjąć nieodwracalną decyzję o jego eutanazji. Nie wiem czy Rafi cierpi, nie jestem z nim ciągle ale widziałam go wielokrotnie w ciągu ostatnich kilku dni i nie dawał oznak bólu. Basia jest z nim cały czas,znak więc widzi więcej ale Rafi dostaje środki przeciwbólowe. Zaproponowałam że postaram się umówić Rafiego na jak najszybsze konsultację do innego - moim zdaniem dobrego lekarza - i jeszcze spróbujemy zanim zrezygnujemy z walki. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie jestem zwolenniczką uporczywych terapii, ale czasem warto powalczyć chwilę dłużej zanim się zrobi coś ostatecznego. Rozmawiałyśmy z Basią o tym że Rafi nie jest starym psem, może mieć kilka lat, więc warto zawalczyć. Jeśli usłyszymy u dr Cymbryłowicz że szanse są niewielkie, a pies przez najbliższe 2-3 dni nie wykaże oznak zdrowienia pojadę z Basią uśpić Rafiego. Jest przytulany, głaskany i całowany, na pewno czuje miłość, ale jeszcze go nie żegnajmy.4 points
-
Limonka dobrze, że jesteś przy ewu. Bardzo rozsądnie podchodzisz do całej sytuacji. To Ty i ewu jesteście przy Rafim. I do Was należą wszelkie decyzje. My na wątku tylko klepiemy w klawiaturę... Gdyby to był mój psiak, to walczyłabym o niego i knsultowałabym u różnych lekarzy.3 points
-
Jutro o 12.30. Wcześniej się nie dało, i tak z trudem uprosiłam bo terminy zajęte.3 points
-
Rafiniu kruszenku Basiu limonko jestesmy caly czas mysla modlitwa jestesmy z Wami1 point
-
Dziękujemy, potrzebne bardzo :-)1 point
-
ewu i limonko posyłam ku Wam ciepłe myśli i wsparcie Rafi, psinko trzymam za ciebie kciuki1 point
-
Fibi poznała fretkę i tak jak większość psów, była nią bardzo zaintrygowana. Na początku nerwowo się oblizywała (to oznacza niepewność). Jak sobie fretka chodziła to Fibi obserwowała to w wielkim skupieniu i parę razy miała ochotę się wyrwać do niej, ale nie znając jej zamiarów wolałam nie dopuszczać do takiego kontaktu. Z bliska Fibi nie wykazywała agresji tylko duże zainteresowanie (wąchała i nawet lizała fretce pyszczek). Myślę, że jest szansa, że Fibi zaprzyjaźni się z królikiem, ale na pewno zwierzaki nie mogą zostać puszczone na żywioł. Sunia na pewno będzie królikiem zainteresowana i czas zapoznawania może być długi. Fibi intryguje gdy się coś porusza (zwłaszcza jak się coś szybko porusza) i tą chęć pogoni widać w jej oczach. Ale nie odpowiem na pytanie czy to tylko chęć pogoni czy złapania. Naszym kotom nie robi krzywdy, ale jednak kot i fretka to nie królik.1 point
-
Wiem że ciężko coś wywnioskować ale ja też nie wiem co robić. Kupa jest zdecydowanie lepsza ale Rafi nie je bez przymusu, jego samopoczucie jest bez zmian. Jest słaby, apatyczny, nieobecny. Jedynie jak go głaszcze po głowie mam wrażenie że sprawia mu to przyjemnosc. Karmie go na siłę, płyny wlewam przez sondę. Dzisiaj rano pobrano krew do badania, czekam na wyniki. Jutro ma umówiona konsultacje w innej lecznicy. Ja wiem ze się gubicie w informacjach ode mnie ale to wynika z różnicy w jego zachowaniach. Na dworze się ożywia, chodzi, wącha, potem kładzie. W domu leży jak trup, bez reakcj a dzisisj np leży z uniesiona, głową i patrzy. Karmie go na siłę raz jest ok a następnym razem potwornie bulgocze w brzuszku i się przelewa. Ja naprawdę chcę tylko jego dobra i z jednej strony czuje się jak oprawca, który go męczy a z drugiej boję się że może jest nadzieja, że może się uda a ja go uśpię i już nic nie będzie mozliwe. Pani weterynarz dzisiaj się oburzyła jak powiedzialam że chyba nic z tego nie będzie. Co mam zrobić, co myśleć.1 point
-
Przeczytałam tylko dwie ostatnie strony (co chwilę rozlacza mi sie net, coś się psuje ale nie wiem, co). Wiem tylko, ze piesek nie je, robi brzydkie kupy. To przypomniało mi Misię, ktora tez nie mogla jeść. Była chudzienka, bardzo słaba , nosiłam ją na rękach, bo jeśli szła, to powolutku i z trudem. Po lekach na trzustke odzyla a też wydawało się, ze sprawa jest beznadziejna przez ten brak apetytu, chudniecie i biegunkowe kupy. Oby i w tym wypadku, była to tylko kwestia podania odpowiedniego leku, oby się udało Mu pomoc. Basiu, wielki szacunek dla Ciebie, za Twoje ogromne, pełne współczucia serce i wyrazy współczucia z powodu odejścia bliskiego Człowieka.1 point
-
Na początku wyglądał bardzo żałosnie. Trudno było na niego patrzec, było widac, że cierpi. Kiedy zobaczyłam go pierwszy raz w aucie przewoźnika to zwątpiłam, czy jego wzięcie, to był jednak dobry pomysł. Wg zmian na kręgosłupie dr Olender oceniła go na 10-12 lat, a teraz na badaniu w Krakowie lekarz wpisał 8 lat. Czyli chyba jednak wygląda lepiej i młodziej. No i szelki zrobiły się za ciasne ;) Nabrał na tyle kondycji, ze nauczył się sam poruszac po schodach w domu. Jak chce już iść do swojego pokoju, to wchodzi i czeka, aż mu otworzy się barierkę w drzwiach. Jedyny problem, że wychodzi mu na ten upał sierść, ale nie sypie się , tylko zbija w strączki, a czesanie go boli i nie mam tego robić.1 point
-
Dobrze, że się nie poddali i pracują z nią. To faktycznie jest trudne, ale jednak Taszeńka miała szczęście :)1 point
-
Tak. Daje się głaskać/masować na posłanku co wcześniej było nie do pomyślenia. Tylko ta cząstka smyczy zwisająca z przodu przeszkadza mu w chodzeniu, ale pewnie się przyzwyczai.Jak pobiegnie do traktora za płotem to zapomni.1 point
-
1 point
-
Argo z Sambą:) I z Sambą w tle:)1 point
-
Oby reszta się nie rozchorowała. Wpłaciłam na konto Jo37 250 zł1 point
-
Ok, jak nie będzie padać, to jutro coś podziałam. A Fabio faktycznie goni kotki (jak zobaczy za płotem sąsiedzkiego to dostaje szału). Upolował też małą myszkę w trawie, ale jak krzyknęłam to wypuścił z pychola i maleństwo uciekło. Także niestety instynkt łowcy ma...1 point
-
Mam niemiłe wspomnienia jeśli chodzi o uszy suszone. Chciałam kiedyś kupić psiakom, wybrałam jakieś z koszyka. Dobrze, że wszystko oglądam zanim kupię. W uszach, w tych zagłębieniach i zagięciach były czarne robale. Wyglądały na młode karaluchy. Uważajcie zanim kupicie. :( Przepraszam jeśli ktoś akurat jadł kolację lub śniadanie.1 point
-
Rozmawiałam ponownie z panią z Poznania, ale jest coraz więcej wątpliwości, pani też już zaczyna myśleć o starszym psiaku. Parę min. temu miałam kolejny tel. w sprawie Fibi, z Torunia. Rozmowa bardzo mi się podobała, pani z ogromną wrażliwością, ciepła. Szukają z 12 letnią córką spokojnej suni, bo jak powiedziała pani, takie życie prowadzą. Oferują dużo miłości, dużo spacerów, wspólne wyjazdy; mieszkanie w bloku z windą, niedawno odeszła im sunia staruszka. W domu jest jeszcze królik, uratowany po strasznych przejściach, z powykręcanymi łapkami, który swobodnie porusza się po całym mieszkaniu. O niego pani obawia się najbardziej. Rozmawiałam z Kasią, przekazałam pani pytania dotyczące Fibi, jestem umówiona na rozmowę w piątek. Wiem, że pani przegląda tez inne ogłoszenia, ale ten dom bardzo mi się podoba.1 point
-
Jutro zrobię badania krwi. Limonka umowila konsultacje u dr Cymbrylowicz. Kupa jest dużo lepsza ale on nie. Widziałam dużo psiego nieszczęścia i niestey nic nie jest oczywiste. Magda jechala kiedyś w nocy żeby wet podał morbital, tak się nie stało i suczka się cudem pozbierała. Człowiek nie wie co robić. Nie chcę żeby cierpial ale musze mieć pewność że nie ma dla niego ratunku.1 point
-
ewu - posyłam ciepłe myśli... jesteś aniołem dla Rafisia1 point
-
1 point
-
Basiu,dobrze,że jest koło Ciebie limonka80 i pomaga.W takiej sytuacji to jest bardzo,bardzo duża pomoc psychiczna i fizyczna.Myślę całymi dniami o Raficzku.Może jednak się uda go z tego zdrowotnego koszmaru wyciągnąć? Bardzo,bardzo bym chciała.1 point
-
Wspaniale, że młodzieniec trafił pod swoje skrzydła. :) Oby teraz rodzinie już nie rozrabiał.1 point
-
Przyjechała rodzina i Dźeki pojechał do domu :) - z suchą karmą, puchami..., + leki1 point
-
Uf, morfologia już prawie w normie :) Jeszcze przez dwa tygodnie na lekach potem kontrolne badanie krwi. Termin umówiony - 31.08 godzina 9:00 na czczo Waga 15,2 kg W lecznicy mówią że urósł gówniarz..., ciągnie go w górę ,) Jutro wraca do domu, przyjedzie rodzina chłopczyka :)1 point
-
Dostałam SMS od Supergopgi -, że chora z objawami jest jedna sunia. Pozostałe nie mają objawów a testy są negatywne. W środę dostaną drugą dawkę surowicy i zdrowe będą zabrane z kliniki. Więcej będę wiedziała wieczorem. Druga dobra informacja dotyczy rudej suni ze schroniska. Ewa ją zabrała. Sunia nie jest dzika, bez przerwy domaga się głasków. W poniedziałek jedzie do weta. Tola jest na wsi i nie ma netu.1 point
-
Helli, pomysł masz przedni, ale nie do zrealizowania. To nie do przejścia na Polskę i pewnie jeszcze długo nie. Tłukę klientom do głów, że wczesna sterylka ma same zalety, jest profilaktyką nowotworową i co z tego, jak pójdą do weta i najlepsze, co usłysza to zabieg po pierwszej cieczce, a niektórzy zalecają nawet jedną ciążę "dla zdrowia", cokolwiek to ma oznaczać, bo dla mnie to tylko korzyść dla ich portfela. Potem większosć niesterylizowanych suczek umiera na gruczolakoraka. Dla wielu ludzi sam zabieg to okaleczanie, niektórzy dodają że niezgodne z prawem boskim. To brzmi dla nas groteskowo, ale tak funkcjonuje polskie społeczeństwo. Sama sterylizowałam kocurki 8 tyg i kotki 10 tyg., suczki po 4 mies. i kazdego psiego chłopaka, który nie ma byc reproduktorem w 7 mies. Psy i koty zyły i/lub żyją długo i szczęśliwie, bez żadnych problemów, a jedyny przypadek nietrzymania moczu na tle hormonalnym (koronny argument przeciwników wczesnej kastracji suk) miałam u suki sterylizowanej w schronisku w dojrzałym wieku. Mam wetkę, która robi te zabiegi rutynowo w hodowlach. Sterylki suczek przed cieczką są super rozwiązaniem. Macica jest cieniutka jak sznurek, zabieg robi się więc z małego cięcia - 2/3 szwy. Do tego szczeniaki już normalnie funkcjonują w dniu zabiegu, a na drugi dzień szaleją, jakby żadnego zabiegu nie miały. U kotów to niby norma, ale tylko w hodowlach, zabiegi dokonywane przez hodowców. Jak wejść na FB na kocie grupy, to wszyscy zalecają sterylke rocznej czy starszej kotki. Moja brytyjka miała pierwszą rujkę w wieku 4 mies. Jak myslicie, ilu ludzi da radę upilnowac kotkę do tego czasu? odpowiedzi znacie na przykładach zwierzaków, które trzeba było zaopiekować. Szczerze, to powypisywałam się na FB z wielu grup dotyczących ras, właśnie z powodu zacofanych pogladów grupowiczów. Ile razy mogę czytać wpis o kolejnej ciąży dla zdrowia? Jednak jak tu napisano, ściana wschodnia to najtrudniejszy chyba teren. Dla mnie porównywalna trochę z sytuacją na Ukrainie (gdyby tu nie działały organizacje, których tam brak). Organizacje musza zmieniać mentalność i podejście dzieci i wtedy efekty może bedą widoczne w przyszłości. To taka praca u podstaw. Z dorosłymi pewnie niewiele zdziałają. Szczególnie w tak nielicznym gronie i przy tak marnym zapleczu lokalowym i finansowym1 point
-
Karmię małymi porcjami 3 razy dziennie żeby nie rozciągnąć żołądka ,) Prawidłowa waga około 15 kg..., , zacznie biegać i wyrabiać mięśnie wtedy dobije :) Tatuś gończy :)1 point
-
Dźeki czuje się dobrze...muszę zwalniać młodego urwisa, krótka smycz - spowalnia bieg, Dźeki i Miś :)1 point
-
1 point
-
Dźeki musi mieć ograniczony ruch..., niestety w domu - klatka, w ogrodzie - smycz. Spacerki na leniucha - pomału i na krótki dystans. Przyjaciele :)1 point
-
1 point
-
Kotka już u mnie nie ma a kocia "mama" za chwilę pojedzie do DS....:) Trzy małe kociaki też już w domach stałych ..., kocia mama też ma dom i już po kastracji ( z sąsiedniej wsi). Uff opanowane :) Nie mam warunków ani czasu zajmować się dodatkowo kotami..., u mnie są dosłownie na chwilę w awaryjnych sytuacjach1 point
-
Korzystając z tego, że mam chwilowe luzy zwierzakowe w domu, zrobiłam Sambie trochę fotek. Samba na początku nie była zachwycona moim pomysłem;) Ta mina: gdzieś Ty mnie, Murka, przywlokła?? Potem się trochę wyluzowała, ale co jakiś czas popatrywała mało przychylnie na Dżekiego siedzącego grzecznie za moimi plecami, więc sesja była krótka:)1 point