Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/19/20 in all areas
-
W końcu mogę napisać, bo dopiero mogłam wejść do kompa na górę, a wszystko przez Tyćkę. Tyćka wieczorem biegała po pokoju jakby nigdy nic. Ok 1 w nocy nakarmiłam ja z ręki za każdym razem mówiąc dobrze , tak jak radzi Sowa. Jadła ładnie , nawet wylizała mi rękę. Noc przespaliśmy spokojnie. Rano zauważyłam , że mała zajrzała do holu , ale szybko się wycofała mnie widząc. Zalała woda posłanko , więc zmieniłam na suche , na które za chwilę nalał Dolar , więc poszło do prania. Położyłam trzecie spanko , a wnuk zrobił zaporę , żeby Dolar nie miał dostępu. Jeść nie chciała , za to w salonie były 2 prezenty. Otworzyłam drzwi na taras i mała od razu pomknęła . Początkowo uciekała na nasz widok , ale potem gdy pracowaliśmy z wnukiem na ogródku, spokojnie leżała i nas obserwowała. Chciałam ją ciut przegłodzić , żeby skusić jedzeniem do powrotu do domu, ale mąż mi wyciął numer i oswajał ją kiełbaską , a potem wnuk. Początkowo nie chciała brać z ręki , ale potem ośmieliła się i nawet polizała ich po palcach. Ja z kolei sprzątałam obok niej liście coraz bliżej niej , aż zaczęłam ja głaskać. Najpierw po boczku , potem za uszkami , aż w końcu pod bródką. Może nie była zachwycona , ale też nie panikowała. Tycia od godziny 11 jest cały czas na ogródku i uziemiła mnie przez to na dole. Zrobiłam obiad, zjedliśmy go , a ona nadal nie ma zamiaru wracać. Wygrzewa się na słonku. Ciekawe co zrobi jak się ściemni. nie chcemy jej zaganiać w kozi róg i łapać. Sunia nie boi się odkurzania , miotły , ani mopa.5 points
-
Blekuś pozdrawia Blekuś super, choć wczoraj czymś się przytruł, ale dziś już jest dobrze. Pani i Blekuś zakochani w sobie cały czas.5 points
-
W końcu sama weszła do domu. Kilka razy robiła podchody , aż weszła na tyle głęboko , że wnuk zamknął drzwi na taras. Sporo popiła z czego bardzo się cieszyłam , bo na tarasie nie piła. Zjadła ciut , ale tym się nie martwię, bo może później zje mi z ręki. Dziś oczki na zdjęciach ma raz przestraszone , raz spokojne albo senne od słońca. Na kotkę w ogóle nie reaguje , nawet dziś ładnie się ponoskały. Obserwuje Sunię i czasem ją naśladuje tzn. biegała za nią na ogródku,.4 points
-
KRONIKA Dzień 14 Kolejna rada Sowy: dawać pozostałym psom jedzenie na widoku Lilki, aby widziała, że do mnie podchodzą. Lekkie przegłodzenie przydało się. Dzisiaj karmiłam dwa psy "z uda". Ja siedziałam na podłodze z wyciągniętymi przed siebie nogami. Na prawym udzie kładłam chrupek dla Lilki, na lewym dla Luki (tej większej z mojej dwójki). Była konsumpcja bez pokazywania zębów ze strony Lilki. Na hasło: nie ma ! towarzystwo rozeszło się. Moje psy zrozumiały, że w pokoju Lilki jest stołówka. Gdy tylko tam wchodzę, one za mną. Raz Luka weszła tam sama w poszukiwaniu chrupek. Lilka nie pokazała zębów na jej widok !4 points
-
Marcelka ( u mnie Migotka) najprawdopodobniej pojedzie w środę do domu do Katowic, państwo po nią sami przyjadą. Będzie miała osiatkowany balkon i okna, i dwa kotki (kocurek i kotka) do towarzystwa. Już teraz denerwuję się, czy się zaaklimatyzuje, czy nie będzie tęsknić, czy tamte koty ją zaakceptują. Stanowczo za długo u mnie była - 7 miesięcy. Ale jakoś nie miała szczęścia do dobrego domu. Jakby co, to zawsze może do mnie wrócić.3 points
-
Też przeszłam oswajanie dzikuska sznaucerka.On w schronisku z budy był wyciągany na chwytaku i wił się jak piskorz.W domu w pierwszych tygodniach nie było mowy o zapięciu smyczy.Jak załapał,że kanapa jest do leżenia dopiero wtedy mogłam blisko niego usiąść, następnie zbliżenia i głaski bez ruszania obroży,później głaskanie szyi,obroży,wkładanie delikatnie palców pod nią,drapanie za uszkami.Końcowy etap był przypięcie do obroży krótkiej smyczy ale nie ciągnącej się po podłodze,no i końcowy etap przypięcie długiej smyczy ale tylko w momencie wyjścia z domu.Jeszcze była historia wyjścia za bramkę,paniczny strach.To trwało około dwóch miesięcy. To był mój sukces,który osiągnęłam ale było bardzo dużo chwil załamki,że nie dam rady,nie umiem.2 points
-
Hej. Nie jestem znawcą, ale moja sunia miała tak samo tzn.od szczeniaczka zaczęły jej się pojawiać takie plamki na brzuszku. Byliśmy u weterynarza kiedy była jeszcze mała i powiedział nam, że to są zwykłe plamy pigmentacyjne i widocznie taka jej uroda. Wiadomo, że lepiej zawsze kiedy jest taka możliwość pokazać to weterynarzowi i mieć pewność 1000 %, ale żeby Cię uspokoić napiszę, że nasza kochana sunia ma już prawie 6 lat i plamki jak miała, tak są nadal bez zmian.Taki ma nakrapiany brzusio :) Pozdrawiam :)1 point
-
Też nie wiem, kiedy czas przeleciał, umknął niczym wytrawny złodziej. Pokrywka na podłodze... Wyobrażam sobie ten strach... totalny, bezgraniczny :( Nam zostało trwać i wytrwać! Gorąco pozdrawiam Całą Rodzinę i Radka też tu pozdrowię :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dla porządku podsyłam potwierdzenie :) Trzymam kciuki za Ogóreczka!1 point
-
Aga pamiętasz dzień, w którym wzięłam Zuzię na tymczas? Miała wtedy zaledwie 9 miesięcy i masę przeżyć za sobą. W trakcie leczenia okazało się, że z Zuzi to taki mały psi wariantuńcio z ADHD i niezła niszczycielka. No jak ją było komuś wydać? Za nic w świecie. Baliśmy się, że ktoś może nie wytrzymać jej wygłupów, niszczycielskiej siły i zacznie się nad nią znęcać. Wtedy zapadła decyzja, że nasza rodzina powiększy się o Zuzię i tak się stało. Dziś ten mały małpiszon jest seniorem. Kiedy to zleciało? Słowo daję nie miałam pojęcia, że czas tak szybko zapitala. Przecież ona nawet nie umiała być psem. To Balbisia do końca swojego życia uczyła jej psich zachowań. Marnie szła Zuzce ta nauka, oj marnie ale przynajmniej się starała. Wiecie co do mnie teraz dotarło? Tak naprawdę odejście Balbisi za TM dało początek jej dziwnym zachowaniom. Od jej odejścia posmutniała i miała tzw. stres separacyjny. Pisałam Wam o tym.Bala się zostawać sama w domu nawet przez 5 min. Moim zdaniem to był ten początek. Dziś w kuchni spadła mi na blat pokrywka z garnka. Wiecie jaka była panika i trzęsaka? SZOK! Natychmiast uciekła z kuchni w popłochu i ukryła się w pokoju jak zbity pies i to mnie cholernie boli. Nigdy, przenigdy u nas w domu pies nie był za nic karany. Potem była radocha nie z tej ziemi, wygłupy i żebractwa o ciasteczka. No nic. My też się starzejemy. Oby z całą reszta było ok i o to się modlę.Tak modlę, bo to przecież moje adoptowane dziecko - choć innego gatunku.1 point
-
No rewelacja!:) To wszystko na tym wątku tak szybko się zadziało:) Aż trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno martwiliśmy się i żyliśmy transportem, a tu proszę, oba psiaki we własnych domach i to jakich:). Cieszę się bardzo z wrocławskiego domku Baffi; Anula i Bogusik podarowały kolejnym zamojszczakom nowe życia:):):)1 point
-
1 point
-
1 point
-
W poniedziałek pan, który adoptował Tofika i Marmurka umówił się z Marmurkiem na kontrolę do wetki- cały czas wyczuwa na brzuszku galaretowatę "gulkę" i nie chce czekać na po epidemii. Marmurek jest ciekawski, ale ostrożny i trzyma dystans, ale śpi wyciągnięty na kanapie, wiec nie jest źle. Tofik jest towarzyski, głasiasty, można go wziąć na ręce i nawet odkurzacza się nie boi :))1 point
-
1 point
-
Poinformowałam Panią Babcię o czipie, o odrobaczeniach, o szczepieniach, o różnych zachowaniach w nowym miejscu. Pani Maria bardzo merytorycznie podeszła do sprawy, słuchała, dopytywała, więc jestem przekonana, że wszystkiego dopilnuje. Baffi jest w dobrych rękach :) Sporo piesków idzie do adopcji, u nas ostatnio ruch jak nigdy. Już pół Wrocławia, to chyba szafirkowe psiaki :)1 point
-
Mimo, że adopcja Mimi jest wstrzymana to miałam po raz pierwszy od bardzo dawna sympatyczne zapytanie o nią. Widać, że Państwo uważnie przeczytali ogłoszenie rudej, bo zapytali o to jak wyglądają relacje Mimi z psimi samcami (w ogłoszeniu było, że kompletnie nie nadaje się do suczek), opisali po krótce swojego psiaka i poprosili o opis zachowań Mimi w relacjach z psami. Zapytanie z ogłoszenia z Łazisk Górnych. Nie wiem czy to będzie mieć ciąg dalszy, ale cieszy mnie to, że są jeszcze ludzie, którzy z uwagą czytają ogłoszenie. Ufff :)1 point
-
Lolitku kofffffany, coś szybciutko zmalał stan Twojego konta, ale jakoś ogarniemy, tylko bądź zdrowy :)))) Muszę się zabrać za badyle, ciekawe jak dochodzą przesyłki, ktoś ma wiedzę ???? Nie będzie to wielkie badylkowe szaleństwo, ale coś będzie :)))) Mam troszkę nowości szafirkowych, akurat kwitną to nie będzie problemu z odróżnieniem :) ............. ................1 point
-
1 point
-
Odbyłam dwie rozmowy w sprawie Pieguska. Obie całkiem sensowne, ale na spokojnie. Najpierw niech jedni i drudzy państwo pojadą do hotelu poznać Pieguska, potem zobaczymy jakie obie strony będą miały wrażenia. Tym razem ja już nie pojadę z nikim. Nie będę robić za kierowcę, przywoziciela, odwoziciela, bo chyba ludzie tego nie cenią.. Niech się sami wykażą1 point
-
Wrażenia bardzo pozytywne :) Dzisiaj rozmawiałam i z p.Eweliną i jej mamą i są Baffikiem zachwycone.Bardzo dobrze się aklimatyzuje, z apetytem zjadł swoje porcje i wyganiał się po ogrodzie za piłeczką.Obszczekuje nieznajomych za płotem,a w domu chodzi krok w krok za seniorką p.Marylą.Mimo uszykowanego posłania na narożniku, to puki co, wybrał sobie dywanik do leżenia.Jest bardzo mądry i pojętny więc wszystkiego się jeszcze pomału nauczy. Panie odkupiły od Hani szelki,w których przyjechał Baffi i zapłaciły 40zł.Hania zaproponowała aby za te pieniążki była uregulowana opłata za weta Maliki.Po niedzieli odbierze fakturę, to będzie wiadomo ile będzie do zapłaty i psiaki będą rozliczone1 point
-
1 point
-
Tulunkam maluniego kruszenka lobuzinka ma taka cudna minke ze czlek by jeno calowal i calowal1 point
-
Kiepsko, że to nie ten domek, ale dobro Grzesia najważniejsze.1 point
-
Przykro, ale widać miało tak być. W takim razie - teraz trzeba trzymać kciuki za dom, który będzie tylko i wyłącznie grzesiowy, pełen cierpliwości i zrozumienia.1 point
-
1 point
-
U Blekusia dobrze, słucha sie pani, chodzi za nią krok w krok, na spacerze jest podobno podziwiany ;) trochę siusiał przed spacerem na klatce ale juz tego nie robi. Jedyne co panią martwi że jest zaborczy, czyli nie bardzo lubi gości, pokazuję ząbki, więc trzeba do niego wolno podejść, powoli pogłaskać i jakoś mu przechodzi, ale pani nadal zakochana i oby tak było1 point
-
KOLEŚ, CEBULA, BONA, SOLAR i MACZEK - opuściły schronisko pojechała też TOSKA - tylko skąd ona w schronisku, skoro podobno była adoptowana?1 point