Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/14/20 in all areas
-
Nuka utrzymuje już czystość w domu w około 80 % Na dwór wychodzi chętnie i wraca do domu jako jedna z pierwszych. Zaczyna chodzić po wybiegu, już nie pilnuje ścian. Zaczyna jeść w mojej obecności, ale w odległości kilku metrów. Gdy podchodzę nadal się boi, szuka ucieczki, popiskuje, wbija się w kąt. Kiedy nie ma zainteresowania jej osobą, to siedzi sobie, albo leży na brzuszku, wyciąga łapki w przód i obserwuje z zaciekawieniem. Bardzo mi się podobają jej uszka, które niczym antenki podnoszą się, opadają, podnoszą w jedną stronę lub w drugą.4 points
-
Tak, to ten młody sympatyczny człowiek spod Wrocławia :)) Miał przyjechać po Trekusia jutro, ale dziś udało mu się załatwić samochód. Więc już dziś Trekuś pojechał do swojego domu i swojego człowieka. Dexterka napisała, że chętnie poszedł do samochodu, nawet specjalnie na nią się nie oglądał, mimo że tak ją kochał!! :D No, typowy facet ;) Na razie pan będzie przez kilka dni w domu, będzie oswajał Treka ze sobą i z nowym miejscem. Będzie na parę minut codziennie go zostawiał samego. Potem idzie na noc do pracy, ale nie boi się ewentualnych zniszczeń, bo dom i tak do remontu :D Więc Trekuś może drapać ściany i drzwi ile wlezie :) Dojechali szczęśliwie. Podobno wszystko ok, tylko schodów się boi. Czekam na zdjęcia3 points
-
Pozdrawiam, to ja Maniuś :)3 points
-
Nie ma to jak uśmiechnięty pyszczek ! Maniuś, szczęściarzu, wygrałeś los na loterii !!!2 points
-
2 points
-
2 points
-
Pani Kasia wróci z Bieszczad prawdopodobnie pod koniec tego tygodnia i wtedy skończy się gehenna tego biedaka. Udało się załatwić, żeby nie był kastrowany, co miało nastąpić przed świętami. Wyobrażacie sobie wykastrowanie (rzeźnickie) w tym stanie psychicznym, a zapewne i fatalnym fizycznym, bo to idzie w parze i walnięcie go na brudny beton do boksu? Mogło by to skończyć się tragicznie. Dla 200 zł nie warto ryzykować. Zabieg odbędzie się już po zabraniu go do DT, gdzie w czystości i pod troskliwą opieką będzie wracał do zdrowia.2 points
-
1 point
-
Ale miałam dużo do czytania :) Fajny ten Ogóras.;) Ma wyróżnione ogłoszenie ?1 point
-
1 point
-
1 point
-
Jaki uśmiechnięty, szczęsliwy, nie ten sam pies:)1 point
-
Dziękuję :) Ogłoszenia są jak najbardziej potrzebne, tylko jest problem ze zdjęciami. Te, które dostałam ze szpitala raczej do szukania domu nie nadają się, biednie na nich wygląda. W tym tygodniu opuści szpital, więc zostaną zrobione nowe zdjęcia. Wczoraj dzwoniła pani doktor z kliniki, są już wyniki badań w kierunku tocznia i okazuje się, że nie wskazują na chorobę autoimmunologiczną! Wg lekarzy wygląda to na zapalenie skóry ( nie zapamiętałam jakie), które bardzo ładnie reaguje na steryd, rany zabliźniły się, nic się z nich nie sączy. Majki bardzo lgnie do ludzi, trzeba go jak najszybciej zabierać ze szpitala. Zgłosił się nawet wstępnie sprawdzony dt, ale od kilku dni ludzie nie odzywają się :( Jest też szansa na inny, ale może dzisiaj okaże się od kiedy ewentualnie. Oba w Lublinie. Wracając do ogłoszeń i zdjęć, to chyba musimy zaczekać.1 point
-
pozdrawiam pozdrawiam calnia druzynke Agusiowa domeczkowa tez zagladam czasem1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Czasem jest dom skromny, ale z sercem, każdemu dobremu człowiekowi należy się piesek. No albo kotek. Ale jeśli ktoś się chwali, że kilkaset złotych wydał na wyczesane posłanka, a nie oddaje nic za transport, który przecież kosztuje, to nawet ja tego nie rozumiem.1 point
-
W miarę możliwości oczywiście i uszy i paszczę i całą resztę. Na pierwszy rzut oka ma ropny katar, ropa w oczach i nosku. Śmierdzi ropą. Pod ręką czuć kręgosłup, jak go niosłam wydawał się zbyt ciepły - może gorączka. Tulił się przez całą drogę. Chyba czuł, że chcę mu pomóc, ani trochę się nie wyrywał. Słaby głos, bo nos i pewnie gardło zaklejone ropą. Po włożeniu do kenela trochę się powiercił, poskakał na budkę. Miałam wrażenie, że jest mocno osłabiony i się jakby trochę zatacza, ale nie jestem tego pewna, może tylko tak się poruszał w klatce - później zaczął skakać na budkę i po kratach. Zjadł i napił się.1 point
-
Joanienka, jeśli ktoś sam nie umie odszyfrować zachowania psa, to nie nauczy swojego dziecka rozumienia tych zachowań. Te tekst "Adopciak gryzie dziecko" został napisany chyba ok. 23 godziny - w nocy. Tym bardziej nie wierzę. Samo określenie "adopciak" nie pasuje do kogoś, kto po raz pierwszy ma psa i szuka pomocy w środku nocy po raz pierwszy pisząc na Dogomanię. Jeśli pies nie toleruje dzieci - to nie może trafić do domu z czterolatkiem. Bo to proszenie o nieszczęście. Żadnych problemów z psią agresją nie da się rozwiązać na odległość. Nie odważyłabym się na udzielanie w takiej sytuacji jakichkolwiek rad, bo przy nieświadomych lub nieodpowiedzialnych rodzicach (oba te kryteria spełnia założycielka wątku - o ile jest prawdziwy) następny konflikt może skończyć się dramatycznie - najpierw dla dziecka, potem dla psa. W domu z małym dzieckiem na pierwszym miejscu musi być dobro dziecka, potem psa. Bo inaczej ani dziecko ani pies nie mają żadnych szans na normalne życie.1 point
-
Dobre wieści mam od Kasji dość często - mieszka u moich przyjaciół w Makowie Maz. I dzięki niej państwo wychodzą na spacerki, nie muszą siedzieć kołkiem w domku :)1 point
-
A czemu Magdalia namawiasz do karmienia suchą karmą zwłaszcza, że sunia jej nie chce. CVałe zycie karmię swoje psy naturalnie a mam psy ponad 50 lat i mimo pracy, zajęć zawsze mieliśmy czas, żeby psom szykować normalne jedzenie, sucha byla tylko awaryjnie przy wyjazdach na wystawy za granicę i jakoś psy nie narzekały. Jadły surowe i gotowane mięso, warzywa, doatek ryżu czy makaronu plus canvit i zawsze były zdrowe, do dzisiaj nie wiem co to alergie, biegunki itp. Jestem przeciwniczką suchej karmy - w miare dobra jest bardzo droga, mnie mięso kosztuje dużo mniej a napewno jest lepsze dla psa niż te bobki jak dla kury ziarno.1 point
-
Dziękuję za rady. Karmiąc Lunę ryżem / kaszą / mięskiem chciałam jak najlepiej i zbilansować jej dietę. Nie miałam pojęcia, że w ten sposób jej szkodzę. Ponieważ ostatnio przestałą jesć chętnie suchą karmę, zaczęłam ją "urozmaicać" i zaczęła z powrotem jeść bezproblemowo. Wrócę zatem do samej suchej karmy i zacznę podawać posiłki po spacerach. Nie jest już małym szczeniakiem i może to już odpowiedni moment, by ja przestawić z jedzeniem. i spacerami i wytrzyma po jedzeniu bez natychmiastowego siku ;-)1 point
-
Spokojnosci Stokroc Wam Jaguniu Nadzieje Niosacych Swiateczek Spelnienia Zycia Bez strachu bez bolu Wszystkim Istotom1 point
-
Problemem w operacji jest własnie wielkość psa. Wielu lekarzy pewnie podjęłoby sie jej i tak, ale róznie może być ze skutkiem. Ja i znajomi, których tam odsyłałam, ufamy dr Grzebinodze. Mam go poleconego właśnie tu, na dogo. Nie naciąga, nie podejmuje się zabiegów skazanych na niepowodzenie czy bezsensownych i jesli sam sie czegos nie podejmie, to kieruje do innych fachowców. Jesli więc poleca w danym przypadku jakiegos innego specjaliste, to ja zrobiłabym tak. Z Lindą też nas nie czarował. Powiedział, że jej operacje nie przywrócą sprawności, że na to nie mamy co liczyć, sprawią tylko że bedzie żyła bez bólu i dlatego warto je zrobić. Dla mnie to wiele. Niektórzy z czytających może wiedzą, że nie tak dawno umarła moja adoptowana sunia Świstak. To była maleńka sunia w typie pinczerka. Miała połamane wszystkie łapki i ogon. To były stare złamania, jak trafiła do schroniska. ona była starszą sunią, z wadą serca i zwęzoną tchawicą. Lekarze odmowili więc opercji lapek. To jednak było wybranie mniejszego zła i ryzyka w tej sytuacji. U młodego psa warto pomóc mądrze. Moja yorka miała gwoździwaną przednią łapke, po tym, jak zeskakując z krzesła, wsadziła ja w łukowate wygięcie przy nózkach. Złamanie okazało się paskudne, kość wystawała. Nasz opiekujący się hodowlą lekarz gwoździował łapkę i po zagojeniu i usunieciu gwoździ nie ma sladu po złamaniu. Żyje, funkcjonuje całkowicie normanie, po latach nie poznac, że kiedyś było coś nie tak. łapka wygląda tez zwyczajnie. Gdyby nie dobra interwencja, pewnie byłyby juz problemy z obciążeniem kręgosłupa. Mam nadzieje, że Tycia odzyska sprawnosć. Lepiej zaufać doświadczeniu. U malutkich psiaków łatwo coś zepsuc, ale niełatwo naprawić. Niestety, tu rozmiary są ograniczeniem. To calkiem inaczej niż w przypadku wiekszych zwierząt.Trzymam kciuki za Tycie. Jest miniaturową kopia mojej Neli.1 point
-
1 point