Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/16/18 in Posts
-
Mnie to śmieszą Duśki dołki - spiżarnie. Najlepiej, kiedy planuje coś jadalnego zakopać. Chodzi, przenosi, grzebie, kombinuje żeby nikt nie widział gdzie :))) A jak zakopie, to lata i kręci korbą z radochy. A po dwóch, trzech dniach przynosi... brudne, rozmiękłe, rozmoczone, czasem już śmierdząca. Ale takie jest najpyszniejsze.2 points
-
Hau! Mamy w okolicy rzeczkę Czechówkę. I mimo że mieszkamy sobie razem z panem już ponad 9 lat, to nigdy dotąd tam nie byliśmy. Ale dzisiaj postanowiliśmy się tam przejść. I było warto, spotkaliśmy kilka innych piesków i połaziłem sobie po rzece. Co prawda pływać się nie dało, bo woda sięgała ledwo do brzucha, ale i tak podobało mi się na tyle, że bardzo chciałem dojść do drugiego brzegu. Ale miałem pana na krótkiej smyczy i jakoś nie dał się namówić, żeby ze mną wejść do wody. Ale następnym razem weźmiemy smycz rozciąganą i wtedy cała rzeka będzie moja! :) Hau!2 points
-
Szkoda; miałam nadzieję ze sunia trafi do dobrego, rozsądnego domu, rozumiejącego potrzeby takiego psa jak Twój. To jest psie forum. Jego celem nie jest opowiadanie ludziom takich słów jakie chcą usłyszeć, bo są przewrażliwieni na swoim punkcie, ale dobro psów.2 points
-
2 points
-
W Grzesiu zakochała się też taka nieśmiała jak on rezydentka Viki, która wcześniej bardziej lubiła innego psiaka, teraz śpi z Grzesiem na jednym posłanku (ten piesek co na zdjęciu wcześniej opierał o Grzesia głowę), także Grześ ma powodzenie, szkoda że nie u ludzi:(1 point
-
Kiyoshi, coś się tutaj nie zgadza... Wizytująca wystawiła w sumie pozytywną opinię o domu adopcyjnym. Właścicielka labka sama Ci mówiła, że jest on trudny w początkowym kontakcie a potem się uspokaja... To jest subiektywne podejście właścicielki. Co to znaczy uspokaja?... Przestaje szczekać i obnażać dziąsła?... Fakt, że to robi, świadczy o jakichś problemach, których właścicielka nie widzi. Jej spostrzeżenia i konkluzja, że jest za mało zamożnym domem dla Pestki( brak kortu.... ) według wizytujacej, jest co najmniej zastanawiające.... Chyba nic takiego nie uslyszalas w długiej rozmowie z panią robiącą wizytę pa, bo nie napisałaś. Fakt, że dom adopcyjny tak szybko zrezygnował z pomysłu na kolejnego psa o czymś świadczy... Nie tylko z Pestki ale w ogóle...1 point
-
W niedzielę znowu odwiedziłam chłopaka była ładna pogoda więc zaliczyliśmy spacer do pobliskiego lasku . Bazyl ma już swoje lata i już na długie spacery nie ma kondycji ale spacer do lasku z odpoczynkiem na polanie sprawił mu przyjemność.1 point
-
Moim zdaniem dodatkowym elementem ryzyka jest obecność niemłodej suki o już ustalonej pozycji - ona też może dołączyć się do atakowania Pestki lub celowo prowokować konflikty między Pestką a labradorem.1 point
-
Helli- nie MOZE tylko NA PEWNO :) Nie ma sie co martwic Na poniedzialek chcemy umowic sunie na sterylizacje1 point
-
ona taka fajna, ze moze znajdzie domek bez watpliwosci1 point
-
No, do budy to ta "rasa" mało się nadaje. Na siłę, to i mrówkę pewnie by uwiązał, ale te "Pikusie grójeckie mazowieckie", jak ja je nazywam, to psy-podróżnicy, biegające, tropiące i raczej ucieczkowe. Muszą mieć swobodę biegania nawet po mniejszej przestrzeni, inaczej chyba szybko więdną :(. Tak mi się wydaje. Uwiązać takiego Pikusia czy Karusia to po prostu sadyzm.1 point
-
Co u Czesterka czytam na bieżąco, ale że nie mam nic mądrego do napisania, więc rzadko piszę, dzisiaj zdecydowałam się znowu kilka słów napisać. U Czesia to bardzo dziwna sprawa jest, Czesio śmierdzi CAŁY, jest po prostu chodzącym smrodkiem. Mam kota pampersiarza który nie trzyma ani kału ani moczu i nie śmierdzi. Żadne zwierzę pampersowe nie powinno tak śmierdzieć jak Czester. Nie wiem czy się znajdzie TAKIEGO weta który będzie w stanie dojść do sedna sprawy, tu żadne cząstkowe porady czy zabiegi na nic się zdadzą (moim zdaniem), tu trzeba spojrzenia całościowego, umysłu otwartego, analitycznego, ale gdzie znaleźć takiego weta??? Smród Czesia z tyłkiem jako takim może nie mieć nic wspólnego. Psiak piękny, ale takiego śmierdziucha nikt nie adoptuje, nie czarujmy się.1 point
-
Cudny maluch, taki mały Hrabia.1 point
-
Ufffff.... jak to dobrze, że nie spotkał na swojej drodze kota albo jakiejś ponętnej suczki i że przygoda tak szybko się zakończyła, bo gdyby trwała dłużej, to można by zawału, lub co najmniej nerwicy, dostać. To już lepiej niech kopie te doły ;)!1 point
-
Bardzo się cieszę ,że Tofinek będzie miał DS.1 point
-
Dotarłam do domu i ja więc zabieram się do opisania relacji :D Udało nam się w końcu spotkać - niestety mając do dyspozycji tylko dwa weekendy w miesiącu a marzec był ciężki bo po drodze święta nie miałam możliwości odwiedzenia Tobiego wcześniej. Umówiłam się z Moyogi przy Teatrze Powszechnym. Jak stałam na światłach widziałam jak wysiedli z tramwaju i spokojnie przemierzyli skrzyżowanie i światła. Na spokojnie podeszłam i przywitałam się z Dorotą nie zagadując nawet do pieska aby przyzwyczaił się do głosu i żeby go od razu nie przytłoczyć swoją osobą :-) Początkowo Tobi szedł troszkę niepewnie, był bardzo czujny i obserwował otoczenie uważnie. Bardzo ładnie chodzi na smyczy a wcześniej nie potrafił tego wcale. Był moment że zamieniłam się z Dorotą i ja go prowadziłam - dopóki Tobi tego nie zauważył szedł koło mojej nogi ale jak się skapnął po jakimś czasie pilnował już nogi Doroty. Maszeruje sobie powoli, ładnie znaczy teren jak na pieska przystało, jest mega mega grzeczny. Bardzo pilnuje się Doroty, początkowo jak usiadłyśmy na kocyku i Dorota chciała zrobić mi z nim zdjęcie od razu poderwał się jak tylko się oddaliła. Po kilku minutach położył się jednak koło mnie i pozwolił Dorci oddalić się i zrobić nam zdjęcie i nagrać nawet filmiki. Parówki działają cuda! to prawdziwy parówkożerca :) ale bardzo delikatnie bierze je z ręki, nie jakoś łapczywie jak niektóre pieski potrafią. Rzeczywiście oglądając wcześniej zdjęcia miałam wrażenie że Tobi przytył ale to złudzenie - ma mega puchate futro - tak naprawdę to drobniutkie ciałeczko jest. Nóżka powoli porasta, czasem lekko przykuleje sobie na tą nóżkę ale nie sprawia wrażenia aby go bolało czy sprawiało to dyskomfort. Teren był czasem pagórkowaty więc miał darmową rehabilitację :) Okolica piękna, ciepełko, woda i sporo spacerowiczów też tych z psami. Tobi wyraźnie ożywia się na widok pieska ale nie ciągnie, nie wyrywa do niego, nie szczeka i nie zaczepia. Ogonek merda :-)Mimo tego że jest spokojny to cały czas na " czuwaniu " - jakiś nowy lub nagły dźwięk czasem potrafi go jeszcze troszkę wystraszyć. Ogólnie to ideał psa, taki mój wymarzony wzorzec - wygląda pięknie i bardzo się uśmiecha co widać na zdjęciach - ma taki pozytywny wyraz psiej twarzy :-) Ogromna robota została zrobiona przez Dorotę i Mariusza oraz Samantę - to oni uczestniczą w jego życiu codziennym, wymieniają się dyżurowymi spacerami w czym ja nie mogę im pomóc:( Przeorganizowali cały swój wolny czas aby móc uczestniczyć w socjalizacji Tobiego za co jestem im ogromnie wdzięczna bo wiem ile mają dodatkowych obowiązków i zobowiązań. Kawał dobrej roboty!!! Bardzo Wam dziękuję ! :* Takiego DT właśnie szukaliśmy - takiego w którym Tobi będzie się uczył życia normalnego psa. To nie jest pies na łańcuch czy podwórko ( żaden pies nie jest ) ale Tobi naprawdę jest wyjątkowy i po wielu ( ? ) latach tułaczki zasługuje na coś więcej, na normalne życie prawdziwego Króla bo niewątpliwie nim jest :) Wrażenia mega pozytywne - ktoś komu skradnie serce będzie miał wiele pociechy ze wspólnego życia z tym psim Aniołkiem.1 point
-
1 point
-
Dobrze,że oczy nie poniosły go dalej tylko serducho kazało wracać do mamci :)1 point
-
Kochani, po wizycie rodzina super, pełna miłości do zwierząt wspaniała mama , trzy córki (dwie nastolatki i jedna mała dziewczynka chyba 4-5 letnia), tata rodziny pod koniec wizyty się pojawił, również bardzo miły - to dwunożna część rodziny pozostali członkowie rodziny to: szynszyla, trzy postawne kicie , każdy/a ze smutną historią i psinka dwa tygodnie temu zaadoptowana z Fundacji ,piesek jest jeszcze odrobinkę onieśmielony ale widać , że kocha swoją rodzinkę z wzajemnością rodzina wcześniej miała pieska z Palucha, który zmarł po 13 latach (jego portret wisi w salonie) - decyzja rodziny o nowym członku rodziny jest jak najbardziej przemyślana nikt z rodziny nie jest uczulony na sierść czy ślinę psią , na wakacje wyjeżdżają na działkę pod W-wą razem ze zwierzakami a jeżeli wystąpi jakaś nieprzewidziana sytuacja zawsze może im pomóc ktoś z rodziny , Pani domu powiedziała, że bodajże jej mama koleguje się z dr Dorotą Sumińską , niedaleko domku mają do dyspozycji psi plac zabaw ogrodzony i będą z niego korzystać do zabaw. Na pieska, który jest u nich wołają pieszczotliwie "synuś " bo 3 córki mają a tu rodzynek rozmawiałam z rodziną o wprowadzeniu Gracji do domu , żeby poznała psa rezydenta na neutralnym terenie i dopiero do domu , o tym , żeby przez pewien czas spanie i miska Gracji były oddzielone od akcesoriów rezydenta , a jak przyjdzie odpowiedni moment , można to zmienić , tak samo z zabawkami , poradziłam żeby na pewien czas pochować zabawki , żeby uniknąć ewentualnego czynnika zapalnego ale Pani powiedziała, że piesek na razie nie interesuje się w ogóle zabawkami więc maja obserwować i jeżeli zajdzie potrzeba zadziałać Pani pomyślała, żeby zabrać pieska w podróż po Grację ale jej odradziłam bo to dla niego stres i zmęczenie W razie czego maja kontakt do Izy i zostawiłam im mój nr telefonu Rodzina więc dla Gracji jak najbardziej dobra, wszyscy bardzo przejęci zostawiłam im kalendarz z Palucha i przysmaki dla psinek bo nie wiedziała, ze tam tez inne gatunki w podziękowaniu, że przygarniają skrzywdzone zwierzęta mam nadzieję, że wszystko się ułoży1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Jak dobrze się czyta o szczęśliwym psie i jak smutno, że nie wszystkie są chciane i kochane. Z Bliss na szczęście nie jest koparka, ale jej poprzedniczka, też ONka, śp ONek Max i malizna Lerka, niestety, tak. Ja jestem zła Pani i nie pozwalam, chociaż mam działkę leśną, a nie ogród. Psy dobrze wiedzą, że im nie wolno, a takie kopanie, to najczęściej z nudów, lub frustracji. No, czasem chodzi o dokopanie się do chłodniejszej ziemi do leżenia, zakopanie smakołyka, ale i na to są sposoby. Nie lubię czyszczenia upapranych ziemią psich uszu, ani potykania się o wykopane dziury (nie patrzę pod nogi).1 point
-
Cudne wieści! Dobry mądry pies - wie, że gdzie mu będzie lepiej?? :)) To nie była żadna ucieczka, tylko inspekcja zewnątrzna miejsca zamieszkania!1 point
-
A to podróżnik jeden! Zobaczył, co z płotem, i wrócił :) A z Tadeuszem Baganem był w grupie nie tylko Tomek, ale i ja, tak się poznaliśmy mając po 18 lat, i trwa to do dziś (mówię i Tomku, nie Tadku) :)1 point
-
1 point
-
miło, mi, że lubisz wrotycz - mam do niego sentyment http://www.rozanski.ch/tanacetum.html . Wrotycz zawiera bardzo dużo substancji przeciwzapalnych, silnie odkażających (przeciwroztoczowych, przeciwrobaczych, przeciwbakteryjnych, przeciwwirusowych, przeciwgrzybiczych), przeciwalergicznych (przeciwwysiękowych, przeciwhistaminowych), przeciwbólowych (inhibitory synetetazy prostaglandyn), uspokajających, przeciwderpesyjnych, rozkurczowych, żółciopędnych, żółciotwórczych, regulujących przemianę materii, odtruwających. /Znosi bóle głowy, bóle miesiączkowe, kolki./Stosowane doustnie i na skórę działają hamująco na procesy autoagresji immunologicznej, dzięki czemu mogą być z powodzeniem stosowane w fitoterapii chorób autoimmunologicznych typu łuszczyca, reumatyzm, toczeń./Wrotycz niszczy większość pierwotniaków, obleńców, płazińców, owadów i roztoczy pasożytniczych. (...) no i przyjemnie jest pojeść kwiaty na spacerze z psami ( najpierw trzeba poczytać oczywiście które można ) niektóre są bardzo smaczne1 point
-
1 point
-
Zgadzam się w całej pełni i poniżej zamieszczam najnowsze fotograficzne dowody. W oczekiwaniu na smaczki wszyscy robimy smutne minki. Bo tak sobie tłumaczymy, że ten, kto zrobi najsmutniejszą dostanie największy smakołyk... Oczywiście tylko na pozór jesteśmy poważni i smutni... Tak naprawdę drżymy z emocji! A kiedy nadchodzi odpowiednia chwila przez pomyłkę zjadamy nawet rękę, która nas karmi - hi, hi, hi. Jak już sobie podjemy to z powagą pozujemy do zdjęć portretowych - Pelikanek z przyjaciółką Benią.1 point
-
Druga noc za nami :) Dziewczynki pieknie sie zalatwiaja w kuwecie obie , w nocy zaczely jesc takze to mnie najbardziej cieszy. Sa coraz bardziej odwazne leza juz na kanapach przechodza obok mnie nie uciekaja. Jak na drugi dzien pobytu uwazam je za bardzo odwazne :) W nocy szalaly po calym domu : zwiedzily prysznic umywalek zlew ...czyli jak kazdy zdrowy kot ;) interesuja sie drapakiem zabawkami - jeszcze bez mojej obecnosci ale to zrozumiale. Wodza za mna wzrokiem ale kiedy przez jakis czas nie patrze zasypiaja doslownie metr ode mnie takze socjalizacja przebiega pozytywnie :) Zuzia to ta szalona siostra - jest bardziej rezolutna. Zosia bedzie kocia dama :) przepraszam za brak polskich znakow ze pisze przez telefon i tak na szybko - prosze o zrozumienie :) pozdrawiamy wszystkich serdecznie Weronika Zosia i Zuzia :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point