Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 04/15/18 in Posts
-
5 points
-
Nasz medalista był wczoraj na kolejnych szczepieniach i czyszczeniu podogonia. Nabył też drogą kupna swoją, pewnie pierwszą w życiu, obrożę na insekty, drogą, ale na cały sezon. Okazało się, że przyjmujący go w tym dniu, wcześniej nieznany mi, pan doktor Tadeusz Bagan, jest kolegą z grupy Tomka malagos. Jaki ten świat jest mały :)! A w nim, jeszcze mniejszy, kochany Karusek. Piesek ma już zaliczoną pierwszą wycieczkę-ucieczkę. Mignął mi między nogami, kiedy otwierałam furtkę, chociaż robiłam to bardzo uważnie. Celowo nie reagował na wołanie, tylko machał ogonkiem i radośnie podsikując kolejne krzaczki osiedlowe, podążył dalej, nad bliski kanał. Wawer to lasy i wieś, tu nie ma sensu gonić psa, a ja i tak biegać nie mogę, nawet chodzić szybciej. Pies albo się gubi, albo sam wraca po wycieczce. Byłam załamana. Karuś od początku reaguje na swoje imię, może ma takie od początku. Chętnie i radośnie przybiega za każdym razem, z zawadiackim uśmiechem na pysku i w oczkach. Tym razem olał mnie zupełnie, pobiegł sobie i już. Jedyną pociechą i nadzieją, że się odnajdzie, były te jego medaliki z czipem i z adresem. Ale on nie zna okolic i jest tak miły, że ktoś może go sobie po prostu wziąć! To ostatnie akurat nie byłoby najgorszym rozwiązaniem, o ile nie byłby to jakiś sadysta, bo piesek jest naprawdę uległy. Ale nic, to były przemyślenia załamanej pani. Schowałam Pikusia w domu, bo też ma skłonności do ucieczek i już raz go nam straż miejska przywiozła z całkiem odległego Międzylesia (kto zna miasto, ten wie, że to kilka wsi wawerskich dalej, w dodatku z drugiej strony torów kolejowych!) i po kilku minutach wróciłam za furtkę z nadzieją, że Karuś nie jest daleko i może usłyszy wołanie, że zareaguje. Patrzę, a on jest obok, przy posesji sąsiadki, która go zagaduje i w naszą stronę prowadzi, a Karuś, cały szczęśliwy, wywija do niej ogonkiem! Zawołałam, przybiegł galopem i bardzo się cieszył, że jest w domu. To znaczy, że zrobił sobie tylko bliską wycieczkę obok osiedla i zaraz wrócił. Jest nadzieja, że nowe stado więcej dla niego znaczy od wcześniejszej wolności, ale dobrze, że nie poszedł dalej, na ruchliwy trakt przelotowy, że nie wpadł pod samochód, bo tu inny ruch, niż ten mu znany i można się zgubić. A co do koleżeństwa, to już się poukładał, tzn. dalej chce być pierwszy i najmilejszy, podgryza Laskę i wylizuje Pikusia, gdy chcą się pomiziać, ale też bawi się z nimi. Laska jest układowa, nie niszczy maluchów, woli ustąpić. Tylko gdy za mocno kolega ją potraktuje, to używa głosu albo kłapnie w jego stronę, nie robiąc krzywdy. Pikuś jest niegroźny, wycofał się na korzyść kolegi, ale tylko trochę, dalej razem sypiają i bawią się zgodnie. Minus (dla nas) taki, że wszystkie trzy są koparami, że Karuś razem z koleżeństwem kopie doły i dołki i znów musimy zainwestować w zabezpieczenia ogrodzenia i ogrodu, który chyba nie ma szans być skończony, bo kolejne inwestycje zabezpieczające psy i przed psami pochłaniają budżet przeznaczony na sam ogród. Ale cóż, kto ma dzieci, ten ma miód, a kto ma koparki, musi sam stać się zakopywarką...;), czyli widziały gały, co brały, a w każdym razie mogły się tego spodziewać ;). Przed chwilą piesek miał pierwszą u nas kąpiel. Chyba pierwszą w życiu, bo spanikowany wybiegł z łazienki, tupiąc przy tym jak koń. Chyba myślał, że pan chce go utopić ;). Dostał smaczek na pociechę i dalej urządza gonitwy po całym domu. Jak szczeniak, nawet pan doktor sądzi, że on nie ma jeszcze czterech lat. Moim zdaniem też jest na to zbyt żywiołowy i ma typowo szczeniackie zapędy. Ale z kolei jest naprawdę mądrym kundelkiem, w lot chwyta nowe zwyczaje i tylko ta wycieczka... No to mamy już Karusia w pełni. Wyposażony, zaopiekowany medycznie, domowy, nasz. Zwykłe psie życie, jakich wiele, więc i karuskowe opowieści będą już rzadkie, bo nie brak potrzebujących na tym forum i to im trzeba poświęcić czas na czytanie. Oby tylko dobrze się chował i nie uciekał więcej!3 points
-
Nie wiem czy pamiętacie szczęśliwie zakończoną historię ratowania suczki Lusi; jej synek Lenon vel Dex trafił do wspaniałego domu w Poznaniu, mam z Panią nieustanny kontakt i dużo, dużo zdjęć; nie wstawiam ich, bo na wątek Lusi już nikt nie zagląda, ale te chciałabym pokazać;) We wrześniu Dexowi powiększyła się rodzinka, zobaczcie Dexa nianię ;)3 points
-
No to żeby się Wam rączki nie spociły z tego trzymania kciuków uchylę rąbka tajemnicy.....Tofik ma dom :)2 points
-
hmm ja to faktycznie nic nikomu nie mówię czasem :P Za plus/minus 2 tygodnie na świecie pojawi się nowy członek naszej rodziny ;) Tylko tym razem taki własny własny, nie adoptowany...Oj czuje, że mi świat ten mały człowiecze przestawi...już teraz daje mi w kość, jak kopie i się rozpycha :P Ale nie martw się - damy sobie radę z naszym psio-kocim stadem i dzieckiem ;) Może na początku będzie nam troszkę ciężko, ale damy radę!2 points
-
Zrobie bazarek książkowy dla Apsika, ksiązki idą na dogomanii całkiem dobrze2 points
-
Dotarłam do domu i ja więc zabieram się do opisania relacji :D Udało nam się w końcu spotkać - niestety mając do dyspozycji tylko dwa weekendy w miesiącu a marzec był ciężki bo po drodze święta nie miałam możliwości odwiedzenia Tobiego wcześniej. Umówiłam się z Moyogi przy Teatrze Powszechnym. Jak stałam na światłach widziałam jak wysiedli z tramwaju i spokojnie przemierzyli skrzyżowanie i światła. Na spokojnie podeszłam i przywitałam się z Dorotą nie zagadując nawet do pieska aby przyzwyczaił się do głosu i żeby go od razu nie przytłoczyć swoją osobą :-) Początkowo Tobi szedł troszkę niepewnie, był bardzo czujny i obserwował otoczenie uważnie. Bardzo ładnie chodzi na smyczy a wcześniej nie potrafił tego wcale. Był moment że zamieniłam się z Dorotą i ja go prowadziłam - dopóki Tobi tego nie zauważył szedł koło mojej nogi ale jak się skapnął po jakimś czasie pilnował już nogi Doroty. Maszeruje sobie powoli, ładnie znaczy teren jak na pieska przystało, jest mega mega grzeczny. Bardzo pilnuje się Doroty, początkowo jak usiadłyśmy na kocyku i Dorota chciała zrobić mi z nim zdjęcie od razu poderwał się jak tylko się oddaliła. Po kilku minutach położył się jednak koło mnie i pozwolił Dorci oddalić się i zrobić nam zdjęcie i nagrać nawet filmiki. Parówki działają cuda! to prawdziwy parówkożerca :) ale bardzo delikatnie bierze je z ręki, nie jakoś łapczywie jak niektóre pieski potrafią. Rzeczywiście oglądając wcześniej zdjęcia miałam wrażenie że Tobi przytył ale to złudzenie - ma mega puchate futro - tak naprawdę to drobniutkie ciałeczko jest. Nóżka powoli porasta, czasem lekko przykuleje sobie na tą nóżkę ale nie sprawia wrażenia aby go bolało czy sprawiało to dyskomfort. Teren był czasem pagórkowaty więc miał darmową rehabilitację :) Okolica piękna, ciepełko, woda i sporo spacerowiczów też tych z psami. Tobi wyraźnie ożywia się na widok pieska ale nie ciągnie, nie wyrywa do niego, nie szczeka i nie zaczepia. Ogonek merda :-)Mimo tego że jest spokojny to cały czas na " czuwaniu " - jakiś nowy lub nagły dźwięk czasem potrafi go jeszcze troszkę wystraszyć. Ogólnie to ideał psa, taki mój wymarzony wzorzec - wygląda pięknie i bardzo się uśmiecha co widać na zdjęciach - ma taki pozytywny wyraz psiej twarzy :-) Ogromna robota została zrobiona przez Dorotę i Mariusza oraz Samantę - to oni uczestniczą w jego życiu codziennym, wymieniają się dyżurowymi spacerami w czym ja nie mogę im pomóc:( Przeorganizowali cały swój wolny czas aby móc uczestniczyć w socjalizacji Tobiego za co jestem im ogromnie wdzięczna bo wiem ile mają dodatkowych obowiązków i zobowiązań. Kawał dobrej roboty!!! Bardzo Wam dziękuję ! :* Takiego DT właśnie szukaliśmy - takiego w którym Tobi będzie się uczył życia normalnego psa. To nie jest pies na łańcuch czy podwórko ( żaden pies nie jest ) ale Tobi naprawdę jest wyjątkowy i po wielu ( ? ) latach tułaczki zasługuje na coś więcej, na normalne życie prawdziwego Króla bo niewątpliwie nim jest :) Wrażenia mega pozytywne - ktoś komu skradnie serce będzie miał wiele pociechy ze wspólnego życia z tym psim Aniołkiem.1 point
-
Kochani, po wizycie rodzina super, pełna miłości do zwierząt wspaniała mama , trzy córki (dwie nastolatki i jedna mała dziewczynka chyba 4-5 letnia), tata rodziny pod koniec wizyty się pojawił, również bardzo miły - to dwunożna część rodziny pozostali członkowie rodziny to: szynszyla, trzy postawne kicie , każdy/a ze smutną historią i psinka dwa tygodnie temu zaadoptowana z Fundacji ,piesek jest jeszcze odrobinkę onieśmielony ale widać , że kocha swoją rodzinkę z wzajemnością rodzina wcześniej miała pieska z Palucha, który zmarł po 13 latach (jego portret wisi w salonie) - decyzja rodziny o nowym członku rodziny jest jak najbardziej przemyślana nikt z rodziny nie jest uczulony na sierść czy ślinę psią , na wakacje wyjeżdżają na działkę pod W-wą razem ze zwierzakami a jeżeli wystąpi jakaś nieprzewidziana sytuacja zawsze może im pomóc ktoś z rodziny , Pani domu powiedziała, że bodajże jej mama koleguje się z dr Dorotą Sumińską , niedaleko domku mają do dyspozycji psi plac zabaw ogrodzony i będą z niego korzystać do zabaw. Na pieska, który jest u nich wołają pieszczotliwie "synuś " bo 3 córki mają a tu rodzynek rozmawiałam z rodziną o wprowadzeniu Gracji do domu , żeby poznała psa rezydenta na neutralnym terenie i dopiero do domu , o tym , żeby przez pewien czas spanie i miska Gracji były oddzielone od akcesoriów rezydenta , a jak przyjdzie odpowiedni moment , można to zmienić , tak samo z zabawkami , poradziłam żeby na pewien czas pochować zabawki , żeby uniknąć ewentualnego czynnika zapalnego ale Pani powiedziała, że piesek na razie nie interesuje się w ogóle zabawkami więc maja obserwować i jeżeli zajdzie potrzeba zadziałać Pani pomyślała, żeby zabrać pieska w podróż po Grację ale jej odradziłam bo to dla niego stres i zmęczenie W razie czego maja kontakt do Izy i zostawiłam im mój nr telefonu Rodzina więc dla Gracji jak najbardziej dobra, wszyscy bardzo przejęci zostawiłam im kalendarz z Palucha i przysmaki dla psinek bo nie wiedziała, ze tam tez inne gatunki w podziękowaniu, że przygarniają skrzywdzone zwierzęta mam nadzieję, że wszystko się ułoży1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
To prawda, Toficzek powoli może się pakować. We wtorek Pani Ania po niego przyjeżdża. Maluch podbił serce Pani od razu. Oby tylko był grzeczny, bo niezłe z niego adhd. Ja oczywiście będę się cieszyć dopiero jakiś czas po adopcji, na razie się stresuję. Trzymanie kciuków nadal wskazane!!!1 point
-
Praga, Kamionek :) Po odprowadzeniu Kasi wrocilismy na kocyk i chlopak sie tak rozleniwil, ze leniuchowalismy do teraz :) W miedzyczasie doszla Samanta i bylo sniadanie na trawie. Przy okazji dowiedzialam sie, ze Tobis umie juz tez komende zostaw i pieknie mu to wychodzi. To cwiczenie jest wazne bo na poczatku Tobis potrafil niefajnie warczec na Sami przy probie odebrania smakolyka. Ten etap juz minal ale dobrze, zeby mis nie bronil tak swoich smaczkowych zasobow.1 point
-
Cudny bencolek, do zacałowania i zjedzenia słodziak. Takie naprzemienne siadanie i tuptanie to też rehabilitacja dla zakresu ruchu i siły mięśni bioderka. Fajną ma chłopak chałupę!1 point
-
Wreszcie wiosna, można sobie pobuszować w trawce, no i nie ma to jak wiosenne drapanko ;) Nesiowata - czy wiosenną czy zimową - Lalą nie można się znudzić;)1 point
-
Wizyta dla Pestki dzisiaj. Co za dzień...jak dobrze pójdzie i Pestka i Gracja znajdą swoje miejsca. Jestem ciekawa tego domu, czy będzie taki jak się zapowiada? Dam znac jak tylko będe wiedzieć. Dziękuje za kciukanie:)1 point
-
1 point
-
1 point
-
Witaj Beniu czarnym "świtem". Nas jasmości trzeba jeszcze poczekać. Ale moja banda już zdążyła na chwilę wyskoczyć za drzwi. Teraz śpią na drugim boku. Jak zacznie się robić jasno to bęaą wytrzeszczać na mnie ślepia. Jak to nie pomoże - zacznie się ogólny szczek, bo psy są bardzo, bardzo głodne.1 point
-
Zapraszam na bazarek - 15% na Grzesia: http://www.dogomania.com/forum/topic/345094-ubraniowo-ksiązkowo-misiowo-szkatułkowo-posłankowy-na-6-celów-do-2404/1 point
-
1 point
-
Mis Tobis umie "siad" :) A jutro czekaja nas odwiedziny pewnej Cioci... :)1 point
-
Nasz seniorek coraz wolniejszy... Duchem nadal radosny, ale sił ubywa. Z drugiej strony nadal potrafi się pięknie zjeżyć, jak mu towarzystwo nie odpowiada. Z naczelnym (i jedynym) wrogiem, równie wiekowym Białym Pudlem, starannie pielęgnują nienawiść i urazy, wyzywają się jak tylko jest okazja. Zaś my: chuchamy-dmuchamy-nasłuchujemy nocą-pilnujemy tabletek... Na ogół śpi tak mocno, że nie słyszy (słuch - coraz słabszy) jak ktoś wszedł do domu. Czasem zawieziemy (bo nie dojdzie) w ulubione miejsca, żeby nacieszył się zapachem przestrzeni. Wieczorne wyjścia - on mało co widzi; zaćma. Trzeba dotknąć, pocieszyć; "wszystko tu znasz, tylko sik i wracamy do domku!" Koty poważają pieska Norka bardzo (na zdjęciu Piesek Norek obserwuje, co też kot wyczynia). My też. Nie żałujemy porannego przytulania. Jest mądry nieskończoną mądrością starego psa. I jednocześnie coraz bardziej nieporadny. Człowiek się irytuje, a potem żałuje. Zrobił się łakomy. Nigdy nie trzeba było pilnować na spacerze śmieciarstwa, bo tego nie było. Luksus. Teraz - trzeba zwracać uwagę, czy aby piesek je trawę czy też co inszego. No i tak dreptamy powoli.1 point
-
1 point
-
Zaglądajcie tutaj jak najczęściej, bo p. Ewelina na pewno będzie nam dostarczała dalszych powodów do radości:) Dzisiaj dostałam informację, że byli na pierwszej wycieczce; wiadomo, że autem Homer uwielbia jeździc, więc niespodzianek nie było, ale równie wspaniale zachowywał się w lesie i w restauracji i wzbudził zachwyt reszty gości:) Homerek szybko się uczy, a p. Ewelina rozumie, że traumom trzeba dać dużo czasu i cierpliwości.1 point
-
tobciu, dziękuję za wieści, odwiedziny u p. Mariana i Reksa, nie ma słów, żeby oddać uczucia wdzięczności, solidarności, słowa zrozumienia i wsparcia, i wciąż trochę tej bezsilnej złości na los... dziękuję naprawdę z serca Dobry Człowieku :) Chociaż myślami uczestniczymy w tych odwiedzinach... Pocieszeniem jest dobra opieka nad Reksem.1 point
-
Dzień dobry, udało mi się dziś podjechać do Stepnicy. Odwiedziłam Pana Mariana. Zapaliłam wkłady (olejowy i na baterie) zniczy, które kupiłam jakiś czas temu. Położyłam dwie "łapki" sztucznych kwiatów w różo-fiolecie, pasują do zniczy, które kupiła Tosia&Lesio. Zniczy Pan Marian miał dużo, pamiętają sąsiedzi/znajomi o Nim. Pozdrowiłam Pana Mariana od Was... Powiedziałam, że u Reksa wszystko dobrze i że pamiętamy o Panu i o Reksie... Smutno... i ciągle złość na los.. że to tak bez sensu się to Pana życie skończyło..... smutno.. Odwiedziłam również Reksa. U piesia wszystko dobrze. Wyczesany. Wygrzewa się na słońcu. Obok ma swą nieodłączną piłkę. Rozmawiałyśmy z nową Panią Reksową, a Reks między nami miętosił piłkę i podtykał by mu ją rzucić. Wszystko jest dobrze. :-) Obrożę dostarczyła Pani Ewa przed Wielkanocą i Reks dumnie ją nosił. Dobrze, bo łąki wokół. Miło widzieć zadowolonego Reksa z klapniętym uszkiem. :-) Rozliczenie zaraz uzupełnię. p.s. zdjęcia nie mogę wstawić, bo fotoszok.pl coś nie chce działać.1 point
-
Zapraszam na bazarek cegiełkowy na potrzeby BDT u Sylwii :1 point
-
1 point
-
Sliczna dziewunieczka cudne stadeczko Pozdrawiam calunkie Maciejkowo Swiateczek Zdrowiuskich Najnajnajlepszego Wam1 point
-
1 point
-
Bo dla mnie ważna jest ta pojedyncza hodowla i warunki w niej panujące a nie związek, do którego należy. Akurat w tej rasie ZKwP. Wypaczyło fizjonomie i charakter psów.. więc natknąwszy się tę hodowlę zaczęłam ją obserwować. Nie chcę wspierać hodowli, które dążą do niskich zadów, i nawet jak pies ma względnie prosty grzbiet to hodowca do zdjęć go ustawia tak by dany osobnik miał możliwie jak najniżej ułożony zad... nie chcę wspierać takich krótkowzrocznych praktyk. Jestem świadoma na tyle by wiedzieć co ma znaczenie przy wyborze psa. Większość hodowli w ZKwP ma owczarki jednak w głównym stopniu kojcowe, mało która hodowla ma psy domowe... tylko na czas odchowu szczeniąt suka jest w domu a tak resztę czasu jest podwórkowo-kojcowa. Nie chcę szczeniaka po takich rodzicach. Hodowla Czarne wilki ma psy domowe, psy tam śpią, jedzą, i spędzają czas gdy nie są na dworze lub na spacerze. Hodowczyni hoduje z miłością i zaangażowaniem, troszczy się i dba o całe stado. Biorąc psa z takiej hodowli nie muszę się martwić o to, że mieszkając w Norwegii będę wybierać psa ze zdjęcia bo nie mam możliwości by wcześniej jechać do Polski. Szczenięta u Kasi są bardzo wyrównane, nie ma między nimi większych rozbieżności charakterologicznych czy w temperamencie. Więc mogę spokojnie wybierać psa ze względu na wygląd, kolor umaszczenia czy wagę. Owczarki Staroniemieckie sporo się różnią od ON czy DON, zwłaszcza w temperamencie i budowie a to są kluczowe dla mnie czynniki. ZKwP chciało by mieć monopol ale to nie służy dobru samych zainteresowanych, czyli psom. Początkowo nikt nie reagował na propagowane niskie zady i co teraz mamy .... ogromny odsetek psów z problemami z poruszaniem się i z wcześniej występującymi chorobami kręgosłupa i stawów.... to nie jest dobra droga i nie zamierzam przyklaskiwać takim praktykom. Przodkowie psów z hodowli Czarne Wilki są z lini niemieckich więc o rodowód jestem spokojna, nie ma tam żadnych Burków czy Azorów i mimo iż sama hodowla powstała w 2012 roku to wiem, że Linie DDR są mocne i pewne. Więc ZKwP nie ma mi nic wartościowego do zaoferowania. Nic czego by nie miała ta konkretna hodowla z PFK.1 point
-
Jasna sprawa, że spacer to psi czas i jego preferencje są najważniejsze. Człowiek jest tylko do psa przyczepiony, bo co będzie sam jak jakiś głupi lazł, a tak to pies chociaż go poprowadzi :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point