Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/14/17 in all areas
-
Dzisiaj już nie było walki przy bramce po powrocie na swój wybieg ze spaceru. I... Teo wywalił się kołami do góry:) Myślę, że on faktycznie może mieć więcej z psa rasy pierwotnej niż z BOSa (nasz wet też tak uważa). On nie ma w ogóle instynktu terytorialnego, nie szczeka na ludzi, którzy przechodzą za płotem, na sąsiadów. U nas jest krótko, ale na łańcuchu też się nie darł na przychodzących ludzi (z tego też powodu dziadka okradziono). Jest za to bardzo przyjazny wobec innych psów. Nie ważne czy podchodzą pod ogrodzenie duże samce czy psy małe, nawet kiedy szczekają zajadle, Teo nie reaguje, tylko popiskuje, podchodzi z przyjaźnie podniesionym i merdającym ogonem, chce się koniecznie zapoznać, powąchać itd. Zwłaszcza te szczekacze są w lekkim szoku;)3 points
-
Biorę dobre psy Perełka, takie prężące :) z zadatkami na morderców :) szkoda, że to nie ja wzięłam Teo :) byłby kolejny. A co do hotelu, masz rację, że jest dobry, że mam zaufanie do Murków. Gdybym znalazła równie dobry bliżej siebie, to być może trzymałabym psy bliżej. Ale nie mam takiego. Wiem też, że mało kto, pojechałby i bez problemu wziąłby Albina, czy Kaśkę, czy nawet Maksia Owczusia ze złą reputacją własnie przyszyta łatką "psa agresora" przez osoby nie mające pojęcia o psach i przyklejające łatki nie widząc psa na oczy, co ty nagminnie robisz. Murki są dobrymi i uczciwymi ludźmi i zachowanie w sprawie Teo jest kolejnym tego dowodem. Murka zajmowała się psami bezdomnymi, jak ty jeszcze nie wiedziałaś, że takie istnieją. Szanuję ich oboje. I twoje "musisz się tego trzymać" jest taką łabędzią przyśpiewką, z powodu braku jakichkolwiek rzeczowych argumentów.2 points
-
Dziś Jędruś wreszcie trochę odetchnął od upałów i nawet chętnie dokazywał na podwórku . Jędruś uwielbia swoich psich przyjaciół, więc gonitw i szaleństw nie było końca . Niestety tylko kilka zdjęć z grubsza nadaje się do wstawienia na wątek . Jędruś tak szybko biega, że nasz aparat nie nadąża i wszystko wychodzi rozmazane :( Po intensywnych biegach jęzor wisiał do ziemi ;)2 points
-
Może ktoś jeszcze pamięta o Monie? Śpiąca królewna2 points
-
Czytam i się dziwię. To wspaniały pies piękny, inteligentny, ale z przeszłością, która nie jest bez znaczenia. Ten pies nie miał okazji żyć z człowiekiem, uczyć się zasad, nie miał odpowiedzialnego przewodnika, gnił na łańcuchu, bity, poniewierany. Nie wiadomo co w jego głowie siedzi, jak odbiera niektóre gesty, sytuacje. Teo potrzebuje szkolenia, a później dobrego przewodnika. On musi nauczyć się, żyć z człowiekiem, poczuć się bezpiecznie, a kiedyś jest szansa, że będzie z niego świetny pies i nie można spisywać go na straty, pisać że nigdy się nie podporządkuje, że będzie nieprzewidywalny. On dopiero rozpoczął nowe życie, Murkowie dopiero go poznają, a tu już niektóre osoby próbują go zaszufladkować. Smutne to bardzo.2 points
-
Możesz wziąć Teo do siebie, nikt go (chyba) nie będzie stresował, nie będzie musiał być zamykany w boksie - odpadną koszty szkoleniowca i trafi w super extra doświadczone ręce. Co ty na to?:) Nie musisz odpowiadać, bo znam odpowiedź. Poza tym myślę, że jednak lepiej będzie, gdy Teo trafi do jamora. Nie wiem czy było to już pisane, że Teo był bity; trzeba uważać na jaką wysokość się podnosi miotłę czy mopa by nie wzbudzić w nim postawy do ataku i warczenia, dziadek sobie z nim nie radził (wcale się nie dziwię) i dlatego chciał się go pozbyć, tamtejszy wet nie był w stanie go zaszczepić (pies był bez szczepienia na wściekliznę). W boksie na początku chciałam wyjść od Teo normalnie, gdy pies był luzem (rzucałam smaczki i chciałam odwrócić jego uwagę), wówczas pies zachowywał się zwyczajnie, nie warczał itd. Chciał tylko usilnie skorzystać z tego, że zamierzam otworzyć bramkę, przepychał się. Atak nastąpił kiedy Teo był zapięty na smycz (bo go zapięłam bojąc się, że mi zwieje kiedy będę wychodzić) - dokładnie w momencie napięcia smyczy, gdy chciałam go odciągnąć jedną ręką od bramki, żeby móc wyjść. Naprawdę nikomu nie życzę tych paru sekund, kiedy ma się przy twarzy wyszczerzone zęby 40-kilowego psa. I wygadywanie bzdur, że to wina mojego TZa, który psa prosto z łańcucha zapakował do samochodu, przetransportował 120 km, zawiózł do weta, przytrzymywał przy szczepieniu i badaniu - to już bezczelność.2 points
-
1 point
-
A dziś zdjęcia z serii: "drugie życie koszyczka na pieczywo..." ;) :P Szczególnie przyjemnie przytulić się w koszyczku do zastępczej mamusi ;)1 point
-
Kiyoshi, jak mówiłam, pisałam... maluszka od razu wiozę do lecznicy *jeżeli trafi do nas), chcę żeby obejrzeli go "moi" weci, zrobić podstawowe badania (mocz, krew) - sprawdzić w jakim jest stanie. Witaminy, wapno będą potrzebne - uzupełnić braki,podnieść małemu odporność zadbać o prawidłowy rozwój układu kostnego (żeby łapki były śliczne a kręgosłup mocny)1 point
-
Zagrodowy pies polski (Mika) może pomoże w transporcie z Warszawy w stronę Białegostoku.Może pomóc w transporcie do 100km.To wiem bo przewoziła psiaki i to nieodpłatnie.Trzeba porozmawiać.Mam nr.tel.gdyby co. AgniesiulkaK jest z Zambrowa może też pomoże w transporcie,mam także nr.tel.Jeżeli będą tel. potrzebne to podam. jubu(Grzesiek) nam woził też psiaki.Jest spod Łodzi - 50km od Koluszek.Nie jest drogi.Mam tel. Już agat21 zaoferowała pomoc w transporcie.Widzisz Iza nie jesteś sama z problemem. Może jeszcze ktoś podpowie z transportem.Będzie dobrze. Jeżeli trafi do Moli@ to będzie miał maluszek ogromne szczęście,zresztą już ma.Wynagrodzi się jemu po tym co przeszedł. Teraz nie jest już sam,ma przepięknego kolegę misiaczka do którego może się przytulić.Jesteś wspaniała kiyoshi.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Malagosku i TZcie malagoskowy! Dzięki za cudowne spotkanie w dogomaniackim gronie :)). Wszystkim którzy tam byli, też ogromnie dziękuję. Jak zwykle, było suuuper, a nawet jeszcze bardziej :))).1 point
-
Piesek rano znów trochę gorszy....ale widać tak to już będzie...Oczka zakropione, zastrzyk podany, nakarmiony i wytulony...Niesteyty zauważyłysmy dwa kolejne dziwne objawy/ urazy... mam nadzieje, że się mylimy, bo i tak w tej chwili już nic nie możemy zrobić. Na szczęscie ma zimny nosek.... Po nocy jakoś mocniej boi się ludzi...tak samo było wczoraj rano a wieczorem już było ok. Najbezpieczniej czuje się w swojej budzie i wtedy mozna go głaskać do woli a on mruży oczka.1 point
-
Hmm, właściwie dlaczego napisałam "Rodaków" dużą literą, kiedy w kwestiach zwierząt mam o nich niezbyt dobre zdanie? Nadmiar elegancji.1 point
-
Fajnie,że zawitałaś/eś na tym Forum i wątku Teo :) Rozważny,przemyślany i przede wszystkim spokojny wpis.Wiem,że tak jak na wielu innych portali bywają owe smutne i nie bardzo pomagające w pomaganiu osoby,ale wierz mi,że większość naprawdę pomaga!Zostań z nami bo i tak dużo wspaniałych dogomaniaków opuściło to forum,aby nie tracić sobie dalszych nerwów.Ignoruj i nie wdawaj się bezpośrednio w dyskusje z osobami,które jak sama zauważyłaś lubią sobie poszufladkować1 point
-
1 point
-
Perełka1: Murki się nie pozbyły, tylko będą opiekować się Teosiem do końca września. Pies nie jest zamykany "w boksie" tylko na wybiegu 12 metrów na 6, właśnie po to, żeby wewnątrz miał swobodę ruchu. Pozytywne skutki już widać. Pies, który został przez nieznanego człowieka odpięty z łańcucha, zabrany z miejsca w którym przebywał większość życia, wsadzony na dwie godziny do ciasnego wnętrza w którym burczy i trzęsie (tzn samochodu), wywieziony w nowe miejsce, wprowadzony do pomieszczenia, gdzie dwóch innych obcych facetów kłuje go w różne dziwne części ciała, znowu wywieziony i wypuszczony na wybieg, gdzie czuć i słychać wiele nieznanych psów, MUSI być napięty. On jeszcze teraz oswaja się z nowym miejscem. A zdjęcie było zrobione w pół godziny po jego przywiezieniu. Pies który pozwolił się nieznanemu człowiekowi odpiąć z łańcucha itp. itp. NIE JEST PSEM TRUDNYM. Ma braki w socjalizacji i tyle. Dzięki za to, że ostrzegałaś nas przed Albinem :))). Przepraszam za skrótowe potraktowanie tematu, ale muszę iść denerwować psy. Pozdrawiam, Mariusz (TZ Murki).1 point
-
Tak patrząc na zdjecia Perełeczki .............myśle, ze ma dobry dom i jest szczęśliwa. Pan Jarek napisał mi, ze sunia jest jak plaster miodu, słodka i dobra na każdą dolegliwść duszy i ciała. Bądż szczęsliwa gwiazdeczko moja kochana, co złe juz za toba. Jak wracam myślami do przeszłości to widze cie jeszcze stojącą na mrozie -30stopni, dygoczacą z zimna, ale ten obraz przysłąnia się obecnym widokiem , kochanej i bezpiecznej sunieczki.1 point
-
Poczytałam wieści o Teo i na to wygląda,że będzie zmieniał miejsce pobytu do Jamora,a to na pewno będą spore koszty w utrzymaniu.Jestem w trakcie tworzenia bazarku i już edytowałam i dopisałam Teo,który będzie miał 50% udziału.1 point
-
Meldunek z drugiego tygodnia pobytu Huzara w PDT: 1) w dalszym ciągu trwa praca nad jego lękiem separacyjnym – Huzar nie lubi pozostawać sam (w sensie – bez człowieka) i protestuje lekkim szczekaniem, ale trwa to coraz krócej (ostatnio ok. 10 minut), po czym się wycisza, 2) lęk burzowy – co prawda w tym tygodniu była tylko jedna burza więc nie ma za bardzo materiału badawczego, że tak to określę, ale jest już dobrze widać, że Huzarek daje sobie spokojnie radę z burzą pod jednym warunkiem – MUSI być człowiek w zasięgu wzroku Huzia. Pozostawiony sam w pomieszczeniu, zaczyna się nakręcać, drapie ściany i drzwi, usiłując wydostać się z pokoju w poszukiwaniu człowieka. W sytuacji, gdy Huzio z psami byli na dworze, pod okiem Pańcia, był pojedynczy grzmot i zaczął padać deszcz, nie było żadnej specjalnej reakcji Huzara na grzmot. Obserwujemy dalej, 3) relacje w stadzie – pozytywne, nie było żadnych spięć. Podczas okropnych upałów, gdy psiaki nie chciały chować się w domu, Huzio robił za koparkę. Wykopał doły dla swoich psich towarzyszy, żeby im było chłodniej ;) (tak naprawdę to kopał dołek dla siebie, ale ponieważ zaraz inne psiaki wykopany dołek zajmowały to Huzio „rzeźbił” następny. Dobrze, że psiaki małe to się układały po kilka w jednej jamie, więc Huzio nie musiał się zbytnio natrudzić ;) 4) zdrowie – dopisuje, Huzio zdrów jak rydz, został zaszczepiony przeciwko wściekliźnie. Obserwujemy dalej Huzarka, by zrobić Mu nowe ogłoszenia. Póki co, jesteśmy pewni, że Huzarkowi trzeba szukać domu, w którym zawsze jest ktoś obecny. Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich Przyjaciół tego fajnego psiaka :)1 point
-
ogłoszenie wyróżnione i promowane https://www.olx.pl/oferta/przepiekny-duzy-psiak-w-srednim-wieku-mlody-duchem-szuka-domu-CID103-IDhmSBH.html#eeedf2cd7b Przepiękny, duży psiak w średnim wieku, młody duchem, szuka domu Psy » Psy ze schronisk1 point
-
Tysiu Kochana, tak mi przykro Wiem z doświadczenia, że żadne słowa nie przyniosą ulgi więc milczę. Tulę Cię i smucę się razem z Tobą. Pożegnanie przyjaciela, to straszne przeżycie, ale nie wolno zamykać się na następne spotkania. Jeszcze za wcześnie, żeby o tym myśleć, ale jesteś tak wspaniałym przyjacielem zwierząt, że nie wolno Ci tego marnować. Żegnaj koteczko [*] Trzymaj się Tysiu.1 point
-
Dziewczyny tylko spokój może nas uratować. Mona ma cieczkę od ok .10 dni. Na pewno będę ją miała ze 2 tygodnie. Jeżeli dojdzie do adopcji, to państwo sami pokryją koszty.ewu, nie ma co się litować i pokrywać koszty za nich. Nie masz chyba prywatnej mennicy . I tak ponosisz ogromne koszty , ile wydajesz na paliwo , to głowa mała. Nie ma sensu robić USG szybciej niż za 2 -3 tygodnie. Będę widziała po wydzielinie i zachowaniu Mony w jakim jest fazie cieczki. Jeżeli zaraz się skończy to jest ryzyko ciąży , jeżeli wejdzie w fazę rui, to prawie na 100 % ,że nie jest w ciąży. Ona teraz krwawi jak w pierwszej fazie. Mona jest bardzo mądra, ale niestety płacze za mną jak Gucio. Powariowały te psy. Loczka i Dolar tez mnie nie odstępują ani na krok. Na razie Mona wychodzi tylko na ogródek , nie chcę mieć watahy psów pod domem. Jest taka posłuszna ,że coś niesamowitego.Do mnie podchodzi na każde zawołanie.Rozumie co to znaczy NIE. Dziś próbowała trochę pogonić kotę, która ja prowokowała.Ale na moje stanowcze " nie wolno" stanęła w miejscu. Super sunia.1 point
-
Dodałam nowe zdjęcia do ogłoszeń, oby przyniosły szczęście :).1 point
-
1 point
-
Dzięki Jaanka.Jak widzisz jestem panikara. Już myślałam, że coś złego się z nią stało. Ale skoro wszystko dobrze, to dobrze. Mam nadzieję, że szybko znajdzie BKC (bardzo kochającego człowieka), który zapewni jej szczęśliwy byt od końca jej życia. A my być może, jeśli dziewczyny znajdą chętnych i się zgodzą (czemu miałyby się nie zgodzić?) dorzucimy jeszcze stówkę dla niej. Trzymaj kciuki, żeby się udało.1 point
-
Kochani, melduję, że wpłaciłam 245 zł z bazarku z matami węchowymi jako darowiznę dla Dżetty. W końcu Andzia69 litościwie zwróciła mi uwagę, że namiary na konto sa na początku wątku. Najważniejsze, że pieniądze poszły. Czekam na jakieś wieści o samej suni.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point