Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/22/16 in all areas
-
Ja maluszki liczę zniżkowo, razem 18 zł/doba (czyli po 9zł/doba za "sztukę"). Rozliczenia mogę robić na koniec miesiąca lub co 30 dni. Koszty weterynaryjne (rachunek, który wrzuciłam) są na pół. Maluchy powoli się aklimatyzują w nowych warunkach, coraz więcej karmy ubywa (mimo, że - o zgrozo - miseczki stoją daleko od budki i legowiska) i wody. Dotarły dzisiaj ciasteczka od WiosnA:) aleeeee będą miały dzikuski wyżerkę:)2 points
-
Śmierdzi dość ale bywały "gorsze" :) Ale ma taką "tłustą: sierść. Było już siooo, zjadła kolacyjkę - akurat dziś było gotowane więc jadła aż jej się uszy trzęsły, na smyczy szla ale opornie, Ogonek już merda na całego, Z psami komitywa - nie będzie żadnych problemów, Ma trochę rozwalony szew po sterylce - wypsikałam sreberkiem. Jutro może uda się odwiedzić weta.2 points
-
2 points
-
Dziś zadzwoniła do mnie pańcia gigi z życzeniami. Porozmawiałyśmy chwilę. Pani, jak zwykle radosnym głosem powiedziała ,że są postępy.Giga na spacerku chodzi z podniesioną i machającą kitą. Jest grzeczniutka, coraz częściej podgląda pańcię przy różnych zajęciach. Syn pani kupił Giguni piękne posłanko w prezencie pod choinkę. Spytałam się wprost czy pani jest zadowolona z Gigi. Odpowiedź brzmiała: tak, bardzo,ona jest taka kochana, delikatna i grzeczna. Ja z kolei podziękowałam pani za wspaniały dom jaki dała suni. Chciało mi się ryczeć ze szczęścia.2 points
-
A my sobie tak żyjemy i za pamięć dziękujemy :-) Tycia zorientowała się, że gość nie ma zamiaru się wynosić i próbuje ją ode mnie odganiać, bo Bibi całym jestestwem pokazuje, że ja jestem dla niej najważniejsza. Gdy wychodzę, a inny domownik jest w domu - piszczy, same zostają - po chwili cichną. Do męża i córki czasem pokazuje ząbki "nie ruszać mnie!". Tak obserwuję obie ślepotki i widzę duże różnice: - Tycia doznała urazu mechanicznego, znaleziono ją pogryzioną, gdy miała około 5 miesięcy, jedno oczko było od razu nieczynne, drugim coś widziała, pod niewielkim kątem i też "przez mgłę". Po paru miesiącach przestała reagować na światło, tak, jak zapowiedział dr Garncarz. - Bibi - wielka niewiadoma.... - Gdy porównuję mimikę i zachowanie obu suczek, to jest ogromna różnica: Bibi jest jakby bardziej zdezorientowana, nadal patrzy, wpatruje się, jakby chciała "ogarniać wzrokiem", inne zmysły jeszcze się nie zdołały wyostrzyć i zastąpić widzenia. Wydaje mi się taka nieprzyzwyczajona do swojego stanu, jakby to stało się całkiem niedawno. Nie umiem tego ubrać w słowa, ale to nie jest związane z nowym miejscem, osobami, a właśnie z sytuacją - zanikającym widzeniem. Układ pokarmowy nadal wrażliwy, zostajemy przy gotowanym i suplemencie - witaminkach Aptus. Jutro, przy dziennym świetle zrobię nową fotkę, bo teraz to Bibi śpi ;-) Pozdrawiamy serdecznie!2 points
-
Szczęśliwych, spokojnych, przeżytych w zgodzie ze światem i z sobą samym, pełnych życia i miłości świąt Bożego Narodzenia oraz niesamowitego, niezapomnianego, niepowtarzalnego sylwestra życzą Aneta z Arkiem i całe Mimronkowo1 point
-
Do zarejestrowania psa w stowarzyszeniu z reguły nie potrzebujesz żadnych dokumentów, wystarcza wniesienie odpowiedniej opłaty i deklaracja, że Twój zwierzak wygląda z grubsza jak przedstawiciel danej rasy. Przodkiem takiego "cockera" może być jamnik - tyle, że w tym pokoleniu się ta spuścizna akurat nie ujawnia. Szczeniak może wyglądać "rasowo", ale nie masz pewności, co z niego wyrośnie, bo nie znasz przodków. Podobnie z cechami charakteru typowymi dla danej rasy. Porządni hodowcy ZKwP rozmnażają zwierzęta przebadane na choroby genetyczne typowe dla danej rasy, wykluczając osobniki obciążone "uszkodzonym" genem (u spanieli jest to FN - dziedziczna nefropatia, poważne schorzenie nerek oraz PRA - postępujący zanik siatkówki prowadzący do ślepoty), hodowcy ze stowarzyszeń tego nie robią, rozmnażają zwierzęta niebadane. Ryzyk fizyk, może się uda. To tak pokrótce. Cena szczeniąt z ZKwP nie bierze się znikąd. Krycie uznanym, dobrym reproduktorem kosztuje, prawidłowy odchów miotu kosztuje... dobry hodowca - pasjonat na tym nie oszczędza. Jeśli nie ma dla Ciebie znaczenia na ile rasowy będzie Twój pies i nie chcesz kupować szczenięcia z ZKwP to poszukaj w schroniskach - tak będzie bardziej etycznie i taniej. P.S. Niezależnie od tego, na jaką hodowlę się zdecydujesz nie kupuj w ciemno - podstawą jest wizyta w hodowli, rozmowa z hodowcą, obejrzenie warunków, w jakich trzymane są dorosłe psy i odchowywane szczenięta (w przypadku spanieli żadne budy, kojce, chlewiki - to zawsze oznacza kłopoty), pytanie o badania. Upewnij się, że hodowca zna się na rasie, że zapewnia swoim zwierzętom godne życie.1 point
-
Ważne ,że wyjechała. Jest już bezpieczna.1 point
-
Dziękuje kochane, że zaglądacie i kibicujecie:) Ze schroniska wyjechała spora gromaga- 4 dorosłe psy i 5 szczeniaków....jak Patrycja zacznie je rozwozić, to północ na pewno zawita :) Tzn. cudownie, że tyle ich wyjechało:) tylko po prostu czarnusia będzie najdłużej jechac, bo jest na końcu trasy:)1 point
-
Czarnulka wlasnie wyjechala ze schroniska Radysy!!1 point
-
Wiem jak to jest jak zabije mocniej, wiem.....Ale co to jeden piesio? Jeden piesio to ma smutno - we dwa pieseły jest raźniej :) A praca..no właśnie to dwa psiaki się nie nudzą bo mają siebie do towarzystwa.1 point
-
No i pojechała - do tego lepszego świata po lepsze życie - kolejna zamojska malutka, zagubiona kupka nieszczęścia - po traumie porzucenia? pobytu w schronie, sterylki, po bólu samotności i odrzucenia. Ale dzięki , jak napisała Anula, tej niesamowitej więzi, która nas tutaj trzyma i łączy pokażemy kolejnemu skrzywdzonemu stworzeniu, że człowiek bywa dobry. Opuszczam boks - kolejne przenosiny? Wypisują mnie z tego miejsca...1 point
-
1 point
-
Mam z bazarku 101 zł na koty. Czy wpłata jest na ogólne konto?1 point
-
Kochani wczoraj padłam, musiałam przyłożyć głowę do poduchy. Dzięki wielkie Sara2011, anecik, Havanko, Tolu i dzięki Wam wszystkim za pomoc, poparcie i wsparcie :) Dzięki Wam mała Dafi już dzisiaj, już za chwilę, opuści zimny schroniskowy boks i pojedzie po nowe życie, dobre psie życie, na początek pod serdeczne skrzydełka anecik. Biegnę przygotowywać świąteczne dania i świąteczny nastrój. Wszystkim życzę z całego serca zdrowych, radosnych, rodzinnych świąt Bożego Narodzenia i opieki Dzieciątka Bożego na każdy dzień w nowym 2017 roku !1 point
-
Mamy już całą kwotę potrzebną na transport. Dziewczyny jesteście Wielkie :)1 point
-
Pare filmików z chodzenia na smyczy... to bylo chyba drugie czy trzecie wyjscie. Teraz niewiele sie zmienilo, poza tym, ze psiaki ciagna juz do boksu i chetnie tam wracaja. No i juz pozwalaja sie glaskac na zewnatrz, bo na poczatku to (jak widac na filmikach) unikaly dotyku, zwlaszcza Tinka. Liskowi najtrudniej pogodzic sie ze smycza...1 point
-
Ja wyposaze Pole w szelki i obrozke. Same szelki na poczatku to bedzie za malo...1 point
-
Wet był u nas dzisiaj, zaszczepiliśmy Lisię na wirusówki. Wet powiedział, że Lisia wygląda fantastycznie:) Tylko ten guzek na łapce martwi. Wet powiedział, że jego na pewno wcześniej nie było, zauważył by go, bo mały nie jest. Mi się też wydaje, że bym go wyczuła przy wcześniejszej kąpieli. Najlepiej by było to usunąć i wysłać do badania histopatologicznego. Można też zrobić biopsję, ale takie badanie nie jest w 100% wiarygodne. Tutaj w trakcie badania: Koszty dla Lisi: 28 zł wirusówki (+ 5 zł dojazd weta), szampon 28 zł: http://www.fotosik.pl/zdjecie/pelne/044daae2934b8016 Wet powiedział, że Lisię można już kąpać raz w miesiącu. Dotarł dzisiaj preparat na sierść Biotiderm od Alaskan Malamute:)1 point
-
Mam jeszcze filmiki z maluchami... zaraz załaduję i wrzucę. Oba ważą po 8,5 kg. Muszę Was rozczarować - one tam w budce nie odsypiają stresu tylko siedzą jak trusia i boją się ruszyć... były i jeszcze są potwornie zestresowane. Wet im kroplówkę zapodał, bo nie chciały jeść u niego (musiał je potrzymać dwa dni, bo miały zapalenie spojówek, zwłaszcza Lisek miał potwornie sklejone oczy - wyglądało to na wirusówkę). Ale co najważniejsze pozwalają się głaskać, dotykać, nie uciekają, nie gryzą, jedzą z ręki z wielką chęcią (Lisio od początku, Tinka przełamała się drugiego dnia). Lisek gryzł na początku w strachu (jak go Jamor łapał i u weta też), ale już jest ok. Z chodzeniem na smyczy masakra, ale powoli do przodu. Smycz grubaśna, bo próbują przegryźć:) Byłam nastawiona, że parę dni potrzymam je w boksie, pokarmię z ręki itd. Ale drugi dzień, a w boksie czysto, trzymają... pewnie im nie pasuje podłoga, nauczone są załatwiać się na ziemi/trawie/śniegu... No i faktycznie: jedno i drugie zaraz jak tylko poczuło świeże powietrze i śnieg pod łapkami momentalnie siku i koopa. Czyściochy jak nie wiem. Słodziaki.1 point
-
Ja niestety ale dzisiaj z dużym poślizgiem czasowym dotarłam na watek.Przede wszystkim bardzo dziękuję Ani za całą organizację takiego przedsięwzięcia i to z odległości 400km.Gdybyś nie wzięła tego w swoje ręce,wszystkie psiaki siedziałyby nadal tam gdzie były.Jamorowi,za jego profesjonalizm i upór w dążeniu do celu.Wiem,że zrobił wszystko co było tylko możliwe,aby złapać Rudzika.Dziewczynom tam na miejscu,które pomagały na miarę swoich możliwości,bo bez tego też było by bardzo ciężko.Wspaniałym Murkom,za pomoc w odbiorze psiaków i hotelikowaniu. Wielkie,wielkie kochani dzięki! :) Mamy Liska i Tinusię już bezpieczne u Murki.Ciężko było rozdzielać wystraszone i tak psiaki i coś kombinować z transportem bo przynajmniej mają siebie i czują się bardziej bezpieczne.Murka wyraziła zgodę,że Lisek może u niej zostać ile tylko będzie trzeba i za to bardzo dziękuję.Oczywiście będzie pod naszą z Anulą opieką finansową. Rudzik bidulek został i to akurat najgorszy wynik tego odłowienia.Dużo lepiej by było,gdyby to on został złapany pierwszy,ale wiadomo,że złodziej siatki pokrzyżował te plany. Ja jestem też za tym aby jeszcze raz spróbować Rudzika odłowić.Ciężko żyć ze świadomością,że błąka się nadal samotny nie wiadomo gdzie i zastanawiać się nad tym czy ma co jeść,gdzie śpi i czy nie zamarzł gdzieś w nocy? Na miarę możliwości postaram się też pomóc... I jeszcze coś napiszę,że lepiej jednak czasami nie wiedzieć o toku przebiegu całego zdarzenia,niż przeżywać to wszystko 24h na dobę.Cieszę się i tez dziękuję za zrozumienie osób tu na wątku,że dobro psów i powodzenie akcji odłowienia ich przez Jamora, było na pierwszym miejscu1 point
-
U nas - 4 stopnie. Nawet wielkoludy biegiem lecą do domu a Dafi..... nawet źdźbła słomy w tej budzie nie ma. Zresztą nie ona jedna :( Tolu ...wiesz że nie ma za co :) Miałam ją od dawna na oku ale się nie składało. Struś, borsuk...jakiś zwierzyniec mi się robi :) A teraz trzymajcie kciuki - muszę mężowi powiedzieć że dostał prezent na Mikolaja w postaci Obisia to pod choinkę też dostanie.......Dafi :D :D Bo oczywiście jeszcze nie wie :)1 point
-
1 point
-
I Tinusia (jak widac, ma zbyt duzo cialka) ;) Zdjecia sa z pierwszego spaceru, wiec psiaki debiutuja na smyczy. Jak na psy, ktore nie znaly dotyku ludzkiego ani smyczy i byly przy obcych im ludziach, wyrwane z wlasnego srodowiska... to i tak wg mnie zdaly test smyczowy na piatke z plusem :). I jeszcze jedno wspolne. Tinusia zaglada z budki: PS: wybaczcie za brak polskich znakow, ale sprzet, na ktorym pracuje... polskich znakow nie uznaje :(.1 point
-
1 point
-
Szaman może być swoją drogą,,ale czas na terapię wstrząsową ,dość cackania się z gadziną-Halyną1 point
-
Jak powiadają - po nas choćby potop. Nie upieram się żeby na wieki,ale chociaż na troszkę,żeby Panna Marple mogła odpocząć1 point
-
Pola ma już swój dom a my ratujemy strasznie biedną, malutką suczkę z zamojskiego schronu. Potrzeba 350 zł, by mogła dotrzeć do DT. Proszę zafundujcie jej kawałek drogi !1 point
-
1 point
-
Dziewczyny, sorry ja dopiero wróciłam do domu, byłam na wywiadówce w szkole. Róbmy to, co najlepsze dla suni. Ja oczywiście chciałbym aby maleństwo do mnie przyjechało ale wiadomo jak jest. Też chciałabym aby sunia była jak najszybciej zabrana do ciepłego domku. Ja tu nie zamierzam niczego blokować tylko dlatego, że założyłam wątek.1 point
-
Odnalazłam wątek Dafi i jak najbardziej jestem za tym, żeby pojechała do Anecik. Nie ma na co czekać. Zaraz spróbuję zrobić bazarek transportowy dla kruszynki. Mam nadzieję, ze uda sie uzbierać 350 zł, tylko jak pisze Gabi, ktoś musiałby wyłożyć ta kasę na początek. Myślę, ze 350 zł za bezpieczeństwo suni, to nie jest duza kwota. Przecież wspólnymi siłami nie takie sumy zbieraliśmy !1 point
-
1 point
-
Chcesz ją hibernować dla przyszłych pokoleń ? O Ti, Ti, Ti niedobra Kobieto1 point
-
Mam nadzieję że się wam ten filmik otworzy http://umorurban.net/watch.php?vid=9lud0v1 point
-
Gdzie tam sama do siebie piszesz. Nas tu tłum :).....niepiszących :)1 point
-
Dostałam kolejną wiadomość z domu Aschity/Agni :) Dobry wieczór pani Elu, zaczął się ostatni przedświąteczny tydzień, wkrótce w wigilię Wigilii Angie będzie z nami już:-) trzy miesiące. Przez ten czas nasza sunia bardzo się zmieniła, myślę, że czuje się coraz pewniej i bezpiecznie. Nie straszne już dla niej podróże windą ani schodzenie schodami z piątego piętra. Inne psy na spacerze coraz częściej są towarzyszami zabaw albo przynajmniej kompanami do serdecznego przywitania się. Jak jakiś pies budzi w Angie lęk coraz lepiej daje sobie z tym radę. Pani Elu, czy widziała pani kiedyś Angie jak biega? Jest niesamowicie szybka i w zabawach z innymi psami zawsze biega po największym okręgu:-) Angie ma już swojego osobistego lekarza, panią doktor Ewelinę, która ma cudowne podejście do zwierząt, sama zajmuje się też adopcjami, a na dzień dobry przywitały nas trzy pieski-domownicy, w tym jeden bez przedniej, prawej łapki. Pani Ewelina zbadała Angie, osłuchała, zmierzyła temperaturę; obejrzała, uzębienie, uszka i dokładnie skórę i oczyściła gruczoły odbytu. Angie nie budzi żadnych zastrzeżeń zdrowotnych:-) Pani Elu życzę . . . Pozdrawiam serdecznie Ania P.s. przesyłam też kilka fotek w temacie: jak odpoczywamy:-)1 point
-
To dzisiaj wyjątkowo buziaki dla ozdrowieńca Mikusia . Trzymaj się dzielnie chłopaku .1 point
-
Emiś ale uroczy filmik. Kapselek pięknie sie zaprezentował i cała reszta stada również:) Z Ciebie też taka miła, ciepła osoba....mam nadzieje, że wybaczysz mi ten 'zgrzyt' między nami. Wierz mi, że nie miałam złych intencji i wybacz proszę, bo bardzo lubie Cie i szanuje! <3 dla Twoich zwierzaków:)1 point
-
Bazarek ogłoszeniowy potrzebny.1 point
-
Poszukuję bazarku ogłoszeniowego1 point
-
Boję się czy nie popełniamy jakiś błędów, ale nie mamy wyjścia, sami wymyślamy metody jakimi dochodzimy do wyznaczonego sobie celu. Wydaje mi się, że mimo wszystko jednak posuwamy się do przodu. Naszym celem jest przywrócenie suni pewności siebie, zaufania do człowieka, oparcia w rodzinie, zadowolenia z życia. Chcemy po prostu, żeby była szczęśliwa. Ma wiele lęków, niektóre uda nam się przemóc z innymi będzie musiała żyć. Chcemy, żeby uwierzyła, że nie jest sama i zawsze może znaleść wsparcie i pomoc. Myślę, że dzięki temu uda jej się przeżyć resztę dni w miarę szczęśliwie. Gusiaczku, zobacz jaki wyraz oczu ma Astra. Oczy Bajki miały ten sam wyraz i to właśnie staramy się zmienić; żeby już nigdy tak nie patrzyła.1 point
-
Tak, zmiana ogromna w porównaniu z jej zachowaniem nie tylko sprzed miesiąca ale nawet sprzed kilku dni. Niesamowita jest jej umiejętność przystosowania się do zmiany warunków. Z dnia na dzień wyzbyła się pewnych nawyków. Rzeczywiście wyzwoliła w naszej rodzinie pokłady czułości, może dlatego, że spodziewaliśmy się trudności i walki z lękami na miesiące czy lata i w związku z tym może bardziej jej się przyglądamy, przykładamy się więcej, obserwujemy dokładniej. Zrodziła się między nami silniejsza więź wynikająca z przekonania, że jej potrzeby psychiczne są większe niż zwierzaków jakie mieliśmy wcześniej. Ich przywiązanie mieliśmy pewne a o Bajkę i jej serce musimy walczyć. Okazało się jednak i już to widzę, że otwiera się na nas; zdajemy sobie sprawę i mój mąż też potwierdził, że to widzi, że mimo pierwszych spektakularnych efektów, przywracanie Bajki do "normalności" to będzie proces, być może mamy pewne sukcesy ale czeka nas jeszcze wiele pracy. Od dziś pracujemy nad tym, żeby przychodziła na zawołanie. Bardzo pomocne są pewne ciasteczka zakupione od Kejciu. W chwili obecnej na komendę "chodź" już nie ucieka w popłochu. Zmiana zachowania przy zakładaniu szelek i smyczy tez okazała się trwała i przeszła próbę czasu. Wprowadzamy do słownika, za radą Joasi Jo37, wyraz "brawo" jak coś dobrze zrobi; wyraz ten ma dobrze się kojarzyć i będzie mógł być użyty w razie stresu czy przestrachu. Wydaje mi się, że to dobry pomysł.1 point