Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 10/29/16 in all areas

  1. No to dziewczynki zadomowione :) Napiszę wspólnie o nich a później przekopiuję. Gigusia z wielką chęcią wysiadła z auta a w zasadzie wypadła jak z procy. Na smyczy pobiegłyśmy na ogródek ale oczywiście nie na siku tylko chciała się chyba gdzieś schować. Po wejściu do domu zastygła przy drzwiach do spiżarni i siedziała,ale delikatnie na smyczy przeszłyśmy na legowisko. Wybrała Mimisiowe :) I sobie leży, byłyśmy później na dworze i ciężko było zobaczyć czy sikała bo ciemno. Ale troszkę pospacerowałyśmy. Daje się pogłaskać, nie ma aż takiego strachu w oczach jak Zulka. Za to Neska - żywioł, ADHD. Siku, koopka już były, biega po całym domu i wnerwia psią geriatrię, podpadła właściwie już każdemu. Mimrony na nią powarkują, Tyćka chce ją gryżć - tylko nie ma czym. Ale chyba była bita bo na jakiś szybszy ruch np. ręką zaraz się kuli :( Kanapę już zaliczyła, ale długo nie leżała bo tyle ważnych spraw do załatwienia :) Na ogrodzie była bez smyczy, bez problemu wraca na zawołanie. Pojadła i popiła, teraz na chwilę się położyła na podłodze. Jutro zdjęcia, w poniedziałek wet - niech określi ile ona ma miesięcy. Bo to dzieciuch przecież :) Super dziewczynka.
    4 points
  2. Teraz właśnie rozmawiałam z p.Honoratą i muszę się przyznać,że się popłakałam słuchając tak wspaniałej relacji z pierwszych godzin pobytu Alis w nowym domku :) W samochodzie Alis była bardzo spokojna i położyła swoją kochana mordkę na kolanach Pana.Po przyjeździe był krótki spacer,na którym była kałuża sioo i później bezproblemowe wejście do mieszkania.Dziewczynka pozwiedzała pomieszczenia,zobaczyła gdzie stoją miseczki,ale nie piła i nic nie zjadła.Na to wygląda,że kiedyś musiała mieć wydzielone pomieszczenie,w którym wolno jej było przebywać,bo ma lęk przed wejściem do salonu.Salon jest połączony z kuchnią i w niej chętnie przebywa,natomiast zawołana do salonu,robi dwa kroki i się cofa.Wniesiona na rękach już czuje się w nim dobrze.Wszystkiego pomału się nauczy i przyzwyczai do nowych warunków,bo przecież to dopiero jej kilka godzin nowego życia.Później był drugi spacer z Panem i po powrocie dała sobie pięknie wytrzeć łapki i brzuszek. Państwo zachwyceni Alis do granic możliwości.Nie spodziewali się tego,że będzie tak spokojną i tak kochaną sunią :) Państwo,nie mogą pogodzić się z tym,że ktoś mógł ją wyrzucić,czy oddać do schroniska,ale teraz już ma swój domek,w którym postarają się wynagrodzić jej to zło,którego doznała.Pani Honorata jeszcze raz bardzo dziękowała za to,że mogli Alis adoptować :) Alis zwiedza mieszkanko :) I jak arystokratce przystało-wygodna kanapa :)
    3 points
  3. No to dziewczynki zadomowione :) Napiszę wspólnie o nich a później przekopiuję. Gigusia z wielką chęcią wysiadła z auta a w zasadzie wypadła jak z procy. Na smyczy pobiegłyśmy na ogródek ale oczywiście nie na siku tylko chciała się chyba gdzieś schować. Po wejściu do domu zastygła przy drzwiach do spiżarni i siedziała,ale delikatnie na smyczy przeszłyśmy na legowisko. Wybrała Mimisiowe :) I sobie leży, byłyśmy później na dworze i ciężko było zobaczyć czy sikała bo ciemno. Ale troszkę pospacerowałyśmy. Daje się pogłaskać, nie ma aż takiego strachu w oczach jak Zulka. Za to Neska - żywioł, ADHD. Siku, koopka już były, biega po całym domu i wnerwia psią geriatrię, podpadła właściwie już każdemu. Mimrony na nią powarkują, Tyćka chce ją gryżć - tylko nie ma czym. Ale chyba była bita bo na jakiś szybszy ruch np. ręką zaraz się kuli :( Kanapę już zaliczyła, ale długo nie leżała bo tyle ważnych spraw do załatwienia :) Na ogrodzie była bez smyczy, bez problemu wraca na zawołanie. Pojadła i popiła, teraz na chwilę się położyła na podłodze. Jutro zdjęcia, w poniedziałek wet - niech określi ile ona ma miesięcy. Bo to dzieciuch przecież :) Super dziewczynka. Dopisuję że Gigusia w międzyczasie zjadła !!!!
    2 points
  4. widać, że weekendowy posiłek polaków to jajecznica, nawet na obczyźnie :)
    2 points
  5. Jajecznica musiała super smakować :)
    2 points
  6. Najgorsze jest to, że przy takiej wietrznej pogodzie organizmy słabe psychicznie, emocjonalnie, popadają w depresję. Nawet próby samobójcze się wtedy zdarzają Nadzór konieczny.
    2 points
  7. Wiecie,okazało się że to nie była Halinka tylko jej przyboczna straż. I całe szczęście bo bardzo się o nią martwię, czasy teraz takie niespokojne, złe wiatry wieją a ona taka krucha. Jak teraz ona sobie poradzi bez straży, no a ten wiatr dla niej to jak tajfun,niebezpieczny.
    2 points
  8. Hej, garść pytań. 1. Ile sunia może mieć lat 2. Jakie kłopoty zdrowotne? 3. Jak reaguje na inne psy? dzieci? koty? Wiemy? 4. urzadzałby Was BDT za zwrot ewentualnych kosztów wetA?
    2 points
  9. Przecież każdy powód jest dobry żeby zrobić zadymę . A swoją drogą zaczyna mi być jej żal .Udar,czy tam zawał,nawet rodzina jest kontra ....Oj,niedobrze
    2 points
  10. No, no...Biedna ta Halinka ostatnio. Jakiegoś pecha ma, albo fatum jakoweś na niej ciąży :D Taka karma.. Ale może to był jakiś stan przedzawałowy lekki, czy coś...Oj, żeby nie trzeba było zbiórki jakiejś robić, albo bazarku na leczenie Halinki...Coś bazarki niektóre ostatnio marnie idą, wystarcza z tego na waciki ledwie..:D Tak, tak... O łepek nie martwiła bym się, leciutki jest, jak nadmuchany balonik, wysoka zawartość powietrza atmosferycznego:D Milutkiego :D
    2 points
  11. lubię tu zaglądać. I zaglądam :-) I tak sobie myślę, że porzucenie dzieci nie oznacza braku uczuć. Może komary tak mają? A może ona je podrzuca, bo nie wierzy w siebie? może się obawia, że nie stanie na wysokości zadania? A może ktoś jej wmówił, że ktoś inny wie lepiej, umie więcej, ma lepszych lekarzy od komarzątek?
    2 points
  12. To i ja dołączam do tych z fontanną z oczu. Kolejna bida szczęśliwa ,a my wraz z nią.
    1 point
  13. Angi pewnie puściła cichacza i czuje jajecznice :D :P
    1 point
  14. 1 point
  15. nie lubię bimbru-, kiedyś przyjechała do mnie koleżanka z bimbrem swojego dziadka. Do butelki przysiadł Damian, moja koleżanka i jej facet- rezultat- Gośka wyrzygała do butów teścia (ale to było ze sto lat temu hehehe)
    1 point
  16. Ja zobaczyłam jajecznicę, a nie jaja :P
    1 point
  17. ale piękna jesień...nie ma co, jutro idę do lasu- zanim wszystkie liście mi zwieje
    1 point
  18. o to w sumie wysokościowo przybliżenie do boksera , lubię teriery za ich bystrość (do Patikujka pisałam)
    1 point
  19. Obiecane ogłoszenia dla Huzia, tak, tak :D https://www.olx.pl/oferta/huzar-wspanialy-pies-do-pokochania-od-zaraz-CID103-IDipQ8j.html https://www.gumtree.pl/a-psy-i-szczenieta/ochota/huzar-+-wspanialy-pies-do-pokochania-od-zaraz/1001818668610910480360909 http://alegratka.pl/ogloszenie/huzar-wspanialy-pies-do-pokochania-od-28127607.html?utm_source=inf-ogl-ale&utm_campaign=sys-email&utm_medium=email&utm_content=link-ogloszenie http://www.cafeanimal.pl/ogloszenia/oddam-zwierzaka-do-adopcji/psy/Huzar-wspanialy-pies-do-pokochania-od-zaraz,140118 http://www.darmobranie.pl/oddam_za_darmo/zwierzeta/61799/huzar__wspanialy_pies_do_pokochania.php http://ezwierzaki.net/ogloszenie/duze/1970/huzar-wspanialy-pies-do-pokochania-od-zaraz?preview=1 http://www.milosnicyzwierzat.pl/ogloszenia/6930-Huzar+-+wspania%C5%82y+pies+do+pokochania+od+zaraz http://www.moj-bazar.pl/inzeraty/mieszaniec-nierasowy-inzercia-125689-huzar-wspaniay-pies-do-pokochania-od-zaraz.html http://www.mojpupil.pl/modules.php?name=Ogloszenia&op=view2&id=47988 http://www.morusek.pl/ogloszenie/330420/Huzar---wspanialy-pies-do-pokochania-od-zaraz/#.WBSHo9SLQW0 http://www.neeon.pl/2135214-huzar-wspanialy-pies-do-pokochania-od-zaraz.html http://www.oferciarz.pl/oferta/90366,Huzar-wspania%C5%82y-pies-do-pokochania-od-zaraz http://www.oglaszamy24.pl/ogloszenie.php?advert_id=1230619769 http://owi.pl/ogloszenie/huzio_czeka_na_czlowieka,1176169 http://www.przygarnijzwierzaka.pl/ogloszenia/Huzio-czeka-na-czlowieka-id145502.html http://www.szarik.pl/adopcje_pies.php?id=20496 http://telezoo.pl/ogloszenia/huzar---wspanialy-pies-do-pokochania-od-zaraz_3846.html http://top-ogloszenia.net/Zwierz-ta-Psy-i-koty-Huzar_wspanialy_pies_do_pokochania_od_zaraz-18-119-597028 http://www.warszawacity.pl/ogloszenia-warszawa/huzio-czeka-na-czlowieka-154331.htm http://warszawa.lento.pl/huzio-czeka-na-czlowieka,4921663.html Szukamy donku, szuu-kaa-myy dla przytulaśnego przystojniaka, ha!
    1 point
  20. Alis wyruszyła do nowego domu. Państwo przyjechali po nią z najmłodszą córką. Alis była bardzo przestraszona gośćmi, stała przy nas, nie skusiła się nawet na smaczki. Po ok 15 minutach zaczęła podchodzić, dała się pogłaskać, ale cały czas była czujna, obserwowała co będzie dalej, cały czas odwracała się w naszą stronę, jakby pytała, czy zgadzamy się, by dotykał ją ktoś obcy. Kiedy już na smyczy wyszła na ogród, od razu ogonek podniosła do góry i cieszyła się czekając na spacer. Mamy nadzieję, że Alis szybko przyzwyczai się do nowego miejsca i nowych właścicieli, będzie dużo spacerować i zazna wiele miłości. Alis jako wyprawkę dostała obrożę z tymczasową adresatką, trochę suchej karmy i puszkę animondy.
    1 point
  21. Pani nie dzwoniła, ja próbowałam dzwonić, ale włączała się sekretarka. Za to miałam drugi telefon o Kubusia. Rodzina z Katowic, trójka dzieci ale najstarsza córka już dorosła i już poza domem. Zauroczył ich Kubuś i jego historia. Mają 9 letnią sunię, też przygarniętą i chcieliby wcześniej zapoznać sunię z Kubusiem, bo podobno sunia nie na wszystkie psiaki dobrze reaguje. Zasugerowałam, że wcześniej możemy zrobić wizytę i jeśli wypadnie ok, to państwo mogliby podjechać ze swoją sunią do Kubusia i już z nim wrócić do domu. Na razie stanęło na tym, że Pani ma się zastanowić i dać znać. Oby rzeczywiście tak było, że da znać.
    1 point
  22. No to nie wiadomo co mysleć o tych wynikach.. musimy poczekać na interpretację weta Ale swoją drogą może wbiję kij w mrowisko - może Ergo ma ostatnio po prostu za dużo leków? Oragnizm się buntuje, już chemia była ogromnym wyzwaniem dla organizmu, a jeszcze walka z rozlizaną łapką, ze świądem... Jeśli dodamy mu jeszcze sterydy, to pożegnajmy zdrową wątrobę czy inne organy. Ja myślę, że trzeba mu dać odetchnąć po intensywnym leczeniu nowotworu, a nie ciągle coś dokładać. Swoje zwierzaki traktuję, jak samą siebie, czyli nie podaję im żadnych leków, które nie są absolutnie konieczne, staram się dobrze odżywiać - i weta prawie nie widuję.. nie potrzebuję Nie zarzacajcie mnie zaraz falą oburzenia za to, co napisałam, po prostu martwię się o psiaka, i próbuję myśleć, co będzie jak wpadniemy w spiralę leczenia czegoś,co rozwaliły poprzednie leki, a potem następne i następne..
    1 point
  23. A ja się przyszłam pochwalić, że Nathan ma pierwszego
    1 point
  24. Przejrzałam cały wątek i mam teraz lepsze wyobrażenie o calej sytuacji. Wszystkie osoby piszące tutaj są zaprawione w boju i walczą z całych sił.Sunie trzeba wysterylizować ale jak to zrobić - nie wiem. Ci właściciele zgody raczej nie wyrażą, chociaż to byłoby najlepsze rozwiązanie. Może ktoś inny do kogo mają większe zaufanie mógłby ich do tego nakłonić i lepiej żeby to był mężczyzna.
    1 point
  25. To może lepiej, że siedziała, bo jakby latała, skrzydełkami trzepotała, to jeszcze jakąś gorszą krzywdę wyrządzić sobie mogłaby :(
    1 point
  26. A gdyby biedulka faktycznie miała wylew, nie zdążyła usiąść i zwaliła się na podłogę to mogła sobie ten malutki łebek roztrzaskać. I co wtedy? A ja ją widziałam, bledziutka była, cichutka i tylko tak sobie siedziała i siedziała.
    1 point
  27. Dzięks :) Postaram ogarnąć się wcześniej ;)
    1 point
  28. Kolorowych snów, kochana :) po uzgodnieniach TWA - masz czas - do przyszłego czwartku, a potem - jesteś znowu NASZA :)
    1 point
  29. Hendro, nie wierzę, że Halinka ma pretensje o jakość opieki nad dziećmi, gdyż ona się nimi nie przejmuje i jej to zwisa ;), ale pomysł z obróżką elektroniczną i feromonową przedni :) Spaduję, bom ledwo żywa ;)
    1 point
  30. To taki, Hendro, całkiem realistyczny (wbrew pozorom) wariant może być :D Cierpliwość się skończyła, co poniektórym, więc całkiem możliwe, że całkiem niedługo możemy to rozważać.
    1 point
  31. Ci...., a i owszem... zdarza się, że wiele nie jest naiwnych :D I wcale, nie rzadko...
    1 point
  32. A może obróżkę feromonową ? Mój obecny tymczasik po jej założeniu znacznie złagodniał, taki jakby bardziej opanowany się zrobił.
    1 point
  33. A może by tak założyć Halince na nóżkę opaskę elektroniczną ? Bo ona wpada niespodziewanie na wyspę-sztab i czepia się ,a to wywiadowcy się nie wykazują,a to Henia poemat nieudany,a to jej dzieci zaniedbane (tak,tak,podrzuciła do sztabu,i tyle ją widzieli) A z taką opaską byłoby wiadomo gdzie się szwęda i sztab byłby uprzedzony
    1 point
  34. Jak widać nie na wszystkich to działa Tak niespodziewane niepowodzenie może się niekorzystnie odbić na jej słabowitej psychice
    1 point
  35. Ojej, to nikt się nie wzruszył na jej pozorowane opiekuńcze działania? a czemu? Ojej...przecież jest znana z wolontariatu - przeprowadzania ludzi na pasach???
    1 point
  36. Halinka postanowiła wzbudzić poczucie winy w spotkanej przypadkiem rodzince (tej, która nie chciała mieć z nią nic do czynienia) i udawała, że ma wylew :) Niestety (dla Halinki) nikt się na to nie nabrał i zaraz jej przeszło ;)
    1 point
  37. Malutkie pińć złotyk doleciało jeszcze z bazarku Pikusiowego :)
    1 point
  38. O! i to mi się podoba! Nie ma, jak OBIEKTYWNE podejście do sprawy, choć to trudne, niewątpliwie. Tak, tak. Popieram, że na komarzycę Halinkę należy patrzeć przez pryzmat - wielowątkowy, wielotorowy, wielopiętrowy i w różnych konfiguracjach, na dodatek... Albowiem, jak sami wiecie, Halinka narodziła się w niecodziennych okolicznościach przyrody (vide 1-sza strona wątku) dlatego też nie jest istotą pospolitą, na pewno. I to trzeba umieć docenić. Jednakowoż stwierdzam, iż trudno jest złapać z Halinką odpowiednio równorzędny poziom dyskusji, tj. fazę, w odpwiednim czasie, by móc się porozumieć, ale kładę to na karb jej ... szybowania ponad poziomy... Choć nieustannie mam nadzieję, że uda mi się uzmysłowić Halince realia, w których ona bytuje...i nie spocznę w działaniach bo jest to jej zwyczajnie potrzebne :) Tymczasem, miłego wieczoru, a my - spadamy - na spacer - do cieemneegoo laassuu....
    1 point
  39. Dla Misia i dla Was kochane dziewczyny Serduchem sciskam za Misienka dziekuje za wszystko jestem sobie jestem przecie od lat wateczkow troszke tez zakladalam i jezdzilam z wieloma dziewczynami naszymi dogomaniowymi po psie serca , ktore dzieki dogomanii maja swoje przecudne domki ratowac jezdzilysmy szukalysmy razem dt . hoteliczkow jezdzilysmy zawozic tez psie serducka i wateczki razem prowadzilysmy i bazarki razem prowadzilysmy znaja mnie i moje zycie znaja dobrusko i wideza wszystko o mnie o nas z ciocia buniaaga rozmawialo sie b dobrze przerazalal jeno odleglosc mowilam ze chocby Misiunio sie zmienil nagle w jakiegos nawet hipcia i chocby zmienil kolory na fioletowe to bedziem czekac i bedziem kombinowac prosic i blagac o pomoc w dowiezieniu do nas nie mam zalu do buniaagi nie am i miec nie moge boc rozmawialysmy i wiele rezcy wyjasnilysmy trzymam mocno kciuki mocno za Misienka i jeszcze trwa bazarusio przecie ja chora wiec mnie ciut nie bylo ale ale do kotkow latam w noc i dzien karmie sterylizuje kotenko moje nasze dzialeczkowe choc dzielczki nie mmamy ale juz dwa kocinki i piesiunio sopod dzialek zabralalm i maja domki u moich wieloletnich znajomych wateczkow moim dzielkowcom nie zakladam , boc do mnie nalezy opieka na d tymi bezdomniaczkami , opieka , szukanie dociow , pomaganie w razie choroby a dziele sie wszystkim co mam i tak juz pozostanie boc siebie nie zmienie i radoscia jest dla mnie dla nas , jak mozemy sie dzielic Dziekuje dobre serca teraz trzymajmy kciuki za Mieinka i ciesze sie boc normalna dogomania teraz nam wrocila jak dobrze Mieinekowi stokroc zycze wszelkiej milosci i opieki najlepsiunkiego
    1 point
  40. Jest duszno, a moim lesie inwazja rodziny Halinki i znów jestem pogryziona :(. Ale, jak to mówią, nie ma tego złego... Poznałam dalekiego kuzyna Halinki - uroczy, kulturalny i zrównoważony osobnik. Spokojnie spijał nektar z kwiatków, a po uczcie trochę mi opowiedział i dzięki temu odsłonił nieco kulisy dzieciństwa malutkiej. Tak jak pisała Usiata, była wielka miłość komarzych rodziców i pragnienie posiadania potomstwa. Była wizyta u szamana i jego magiczna moc sprawcza, ale na świat nie przyszła tylko Halinka. Usiata, albo nie doprecyzowałaś, albo masz złe informacje. Tak jak u komarów, światło dzienne ujrzał cały rój (TaTino, please...). Nasza malutka okazała się larwą 4D (dominująca, demoniczna, destrukcyjna i demagogiczna) i tłumacząc swoje zachowanie swoiście pojętą troską o rodziców, zgładziła swoje rodzeństwo. Tak bardzo pragnęła być jedynym dzieckiem :(. Los odpłacił jej się okrutnie: mama komarzyca zginęła z ręki człowieka (dość powszechna śmierć wśród komarów), a tata z dębu spadł, gdzie przesiadywał i rozpaczał nad swym życiem. "Coś tam w lesie stuknęło,coś tam w lesie gruchnęło,a to komar z dębu spadł," Na dodatek szaman (porażony okrucieństwem naszej fikcyjnej bohaterki) rzucił na Halinkę klątwę: uczynił ją wieczną :( Powiedział, że nie będzie żyła kilka tygodni jak jej pokrewieńcy, bez końca będzie dźwigać brzemię swych uczynków i nigdy nie zazna ukojenia :(. To wiele tłumaczy... Ta frustracja, ta neurotyczność, ta nieposkromiona potrzeba rozmnażania (przyczyniając się do powstania nowych rojów, chciała zadośćuczynić rzezi niewiniątek), ta niechęć do dzieci (maluchy przypominają jej niewinne ofiary)... Wszystko widzę teraz w innej perspektywie i mam wrażenie, że Halinka jest postacią tragiczną:(
    1 point
×
×
  • Create New...